Reklama

Radna Monika Ruta-Zygiel marzy, by zmienić Jastrowie

05/05/2019 07:00

Mówi o czarownicach, festiwalu wina, basenie... Monika Ruta-Zygiel zamierza upiększyć Jastrowie.

Monika Ruta-Zygiel: - ...bo ja przygotowałam się do spotkania z panem. Wypisałam sobie te pomysły...

Wytłumaczmy, że spotkaliśmy się, by porozmawiać o Pani wizjach. O pomysłach na Gminę i Miasto Jastrowie.
Moim marzeniem jest oświetlić miasto w zupełnie inny sposób. Już o tym burmistrzowi wspominałam. Światło przyciąga ludzi. Światło budzi emocje. Marzą mi się iluminacje świetlne na placu, na stałe.

Wyobraźmy sobie, że ma Pani do dyspozycji plac Jana Pawła II w Jastrowiu...
Widzę liście na polbruku, rzucane z reflektorów. One mogą się przemieszczać, światła mogą się zapalać wraz z idącą osobą. Wiem, niestety, jakie to są koszty...

Reklama

Jakie?
Duże. W budżecie nie przewidujemy na razie takich rzeczy, a szkoda, bo od czegoś trzeba upiększanie tego miasta zacząć. Piotr Kurzyna z kolei zaproponował, by w Jastrowiu zrobić festiwal wina. Moim zdaniem to świetny pomysł. Razem z klubem „Aktywne Jastrowie” czuję się w obowiązku, aby wcielić to w życie.

Widziałem starą fotografię, na której uwieczniono jastrowskie winnice.
W herbie miasta jest winogrono, prawda? To byłoby połączenie nowego pomysłu z historią miasta. Do wielu rzeczy z przeszłości można by było nawiązać. Wie pan, że kiedyś w Jastrowiu palone na stosach były czarownice? Wiem, że może średni to powód do chwalenia się, ale to też jest nasza historia. Kobiety te palono na placu za kościołem pw. Najświętszej Maryi Panny.

Reklama

Ciekawe, tylko jak to przełożyć na marketing i korzyści dla miasta?
Te czarownice to były tak naprawdę kobiety, które miały coś do powiedzenia. Kobiety wyzwolone. Nie wiem, czy zwrócił pan uwagę na płaskorzeźbę, którą wykonałam na zlecenie inwestora, a która znajduje się w oknie budynku tutaj przy ul. Wojska Polskiego.

Tak, zastanawiałem się wielokrotnie, co ona oznacza.
To właśnie nawiązanie do naszej historii. W tym przypadku na tematykę nakierowała mnie osoba, która złożyła zamówienie na to dzieło. To pierwsza z tych wyzwolonych kobiet, która w oknie czekała na ułaskawienie. Rozmawiałam już z Agnieszką Głyżewską-Klofik (świetnie, że objęła funkcję wiceburmistrza, bo tak jak „rozbujała” OKJ, tak może ruszyć promocję miasta), że powinniśmy umieszczać kobiety w różnych częściach miasta. Myślę o płaskorzeźbach umieszczanych na budynkach, lampach czy ławkach. Tak jak Wrocław ma krasnoludki, tak nad Jastrowiem mogłyby czuwać te silne, wyzwolone kobiety.

Reklama

Kiedy Pani rodzą się te pomysły?
One są, tak po prostu. Jestem rodowitą jastrowianką i nie wyobrażam sobie życia w innym mieście. Słucham też innych. Artyści widzą niektóre rzeczy inaczej. Chciałabym pomysły swoje i innych wdrażać w życie miasta.

Dlatego została Pani radną Rady Miejskiej w Jastrowiu. Aby odcisnąć na mieście swój ślad.
Po to, żeby mieć wpływ na to, jak aranżowany będzie plac Jana Pawła II. Na to, jak będzie przebiegała droga, by przy niej pojawiło się trochę artyzmu. Moim zdaniem ludzie, którzy przebywają w otoczeniu sztuki, stają się lepsi. Nie chodzi o to, żebyśmy teraz otoczyli się dziełami, ale żebyśmy choć delikatnie wprowadzali je do naszego życia. To jak z mieszkaniami, które projektuję – choć klient nie zdaje sobie z tego sprawy, to przemycam mu troszkę sztuki. Lubię oryginalność.

Reklama

Idzie Pani przez miasto i myśli: o, tu zamontowałabym taką ozdobę?
Coś w ten deseń. Wiem np., że rewitalizowana będzie ulica Gdańska. Przetarg na to wygrała firma zewnętrzna, ale chciałabym zerknąć na ten projekt i podsunąć jej swoje pomysły. Jest inaczej, gdy patrzy na to mieszkaniec. Jastrowie jest miastem królewskim, dlatego wprowadziłabym do niego elementy dworskie, by stało się ono „cieplejsze”.

Dworskie, czyli jakie?
Chciałabym, żeby miasto było bardziej klasyczne. Abyśmy nie szli w nowoczesność, ale w styl rustykalny: elementy kute, zdobione ławki. Może nawet taki gotyk.

Reklama

Czyli nowe budownictwo, np. wielorodzinne, powstające w Jastrowiu, Pani się nie podoba? W nim nie ma zdobień, gzymsów.
To nie tak. Nie popadajmy w skrajności. Są budynki, które wręcz muszą być nowoczesne, bo musimy iść z duchem czasu.

Co Pani mówiła potencjalnym wyborcom, zabiegając o ich głosy?
Mówiłam, że będę się starać, by Jastrowie było piękne. Przede wszystkim niczego im nie obiecywałam, bo nie znam się na polityce i nie chcę wdawać się w jakieś polityczne rozgrywki. Chodzi mi tylko o to, by miasto się rozwijało i zmieniało na ładniejsze. Aby nowe inwestycje były schludne, połączone wspólnym mianownikiem.

Reklama

Doskonale to Pani wymyśliła. Nie ma obietnic, nie ma odpowiedzialności.
Po prostu mogę działać i mam czystą kartę. Cieszę się, że dostałam mandat radnej i szansę, by pokazać, co mogę zrobić. To nie sztuka obiecać wiele i potem nie dotrzymać słowa. Wolę najpierw coś zrobić, a potem się pochwalić.

To ciekawe, że Pani niczego ludziom nie obiecuje, a oni mówią: o, super, bierzemy ją.
Wygląda na to, że potrzebowali zmiany. I tyle. A może dostrzegli, jak rozwijam swoją firmę, że tworzę piękne rzeczy.

Burmistrz już Panią sprowadzał na ziemię, gdy mówiła Pani o zatrudnieniu w urzędzie osoby, która realizowałaby wizje radnych.
Mnie, burmistrzowi i zapewne wszystkim radnym zależy na tym, by rozwijać miasto. Każdy ma na to jakieś pomysły, ja mam ich masę. Tylko by je realizować potrzeba dużo pracy i czasu, a my, radni, mamy swoje prace i zobowiązania. Osobą, która doskonale się w takich projektach realizuje, jest Agnieszka Głyżewska-Klofik – ona jest stworzona do rozwoju, po prostu. Tylko że ona jest jedna. Dlatego mówiłam o osobie, która by ją wsparła. I faktycznie burmistrz zamierza zatrudnić osobę, która będzie Agnieszce pomagać. Pracę nad pomysłami na rozwój miasta widzę tak, że radni je zgłaszają, a ta osoba ma na celu wcielić je w życie, np. zorganizować imprezę z kowalami. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w praktyce. Oby ta osoba nie dostała sterty papierów do przerobienia, bo nie o to tu chodzi.

Reklama

Przede wszystkim chodzi o pieniądze. Widzi Pani, jaki jest budżet i jakie są potrzeby gminy.
Trzeba wybierać rzeczy ważniejsze od ważnych. Teraz najważniejsze jest podłączenie wsi do kanalizacji, niestety. Pieniędzy sobie nie dodrukujemy, wierzę jednak, że gdy będę mówić o swoich pomysłach, to jeden czy drugi uda się wpisać do planu, a z czasem, małymi krokami, zrealizować.
Moim wielkim marzeniem jest budowa w Jastrowiu basenu. Choćby małego, bo są u nas dzieci, które mają np. chore kręgosłupy i muszą pływać. Myślę, że w przyszłości ten basen powstanie. Tak jak przebudowa amfiteatru, która była moją pracą licencjacką.

Pozostali radni czują to, co chce Pani robić w Jastrowiu?
Najwięcej do czynienia mam z radnymi z komisji kultury i oświaty oraz z naszego klubu „Aktywne Jastrowie”. Wszyscy staramy się być otwarci. Jeżeli ktoś mnie nie zrozumie i uzna, że coś innego jest ważniejsze, to trudno. Na pewno nie chcę się ustawiać politycznie w opozycji do kogokolwiek.

Reklama

Już Pani to zrobiła, zapisując się do klubu, który jest w opozycji do pozostałych radnych i burmistrza Piotra Wojtiuka.
Fakt, większość radnych jest z ugrupowania burmistrza, ale dobrze, że klub powstał, bo jest alternatywą, takim głosem z zewnątrz. Jeżeli większość radnych będzie miała drażniąco inne zdanie, to zawsze cztery to więcej niż jeden.

Tak, tylko czy aby na pewno Pani to sobie dobrze wymyśliła. Chcąc robić projekty, o których Pani mówi – umówmy się, inwestycje dalekie od priorytetów miasta – może lepiej byłoby być bliżej burmistrza?
Jeżeli burmistrz będzie widział, że moje zdanie jest słuszne, to myślę, że nie stanie okoniem i nie powie dla zasady „nie”, bo przecież jego zadaniem jest działać w dobrej intencji, dla miasta.

Reklama

Gdy tak Pani słucham, czuję, że Pani wierzy, że upiększy Jastrowie, rozmieści w nim te żeliwne kobiety, rozrzuci liście światła i doprowadzi do budowy basenu.
Gdybym w to nie wierzyła, to nie szłabym w tym kierunku. To jak z moją obecną pracą. Otwierając studio w Jastrowiu słyszałam, że ono nie ma racji bytu, ale miałam wyznaczony cel i to przynosi efekty. To chcę przełożyć na pracę w samorządzie.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Obserwator generator - niezalogowany 2019-05-05 09:20:12

    Ciekawe pomysły Pani Moniko, ale jeśli dobrze zna Pani burmistrza, to niestety, aby coś zrealizować, musi się Pani "sprzedać" burmistrzowi, tak jak kiedyś Janusz Siwak. Ale próbować warto. Piękne idee tylko realizacje kosztowne. Brakuje mi tu pomysłów na pozyskanie pieniędzy do gminy, bo jesteśmy daleko za innymi miastami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-05 10:05:25

    A moze jakis pomysł na patologie i dilerów słynnych w Jastrowiu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-05 10:25:29

    Ciekawi mnie u jakich dilerów towar kupujecie i co palicie, wąchacie czy wstrzykujecie sobie bo na ulicach brud i smród, nędza i ubóstwo, chodniki zawalone samochodami, stale zaczepiają żule i co rusz w gazetach słychać o narkomani i handlu narkotykami, szanowni radni i panie burmistrzu oraz pani wiceburmistrz zjedzcie na ziemię i nie w pierdoły inwestujecie tylko porządek zacznijcie od przysłowiowego podwórka. a przy okazji pani wiceburmistrz to zaraz Bogiem będzie nazwana niby jaka ona doskonała wizjonerka nie za dużo tego zielska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości