Reklama

Radni chcą ograniczyć sprzedaż alkoholu

23/06/2018 18:00
Mimo petycji podpisanych przez kilkaset osób rada miejska zamierza ukrócić sprzedaż alkoholu w nocy

Uprawnienie do określenia godzin sprzedaży nocnej alkoholu dała radom gmin zmiana przepisów przyjęta w tym roku przez Sejm. W Jastrowiu radni zamierzają skorzystać z tej możliwości i mimo protestów właścicieli oraz pracowników sklepów całodobowych, którzy poparcia szukają wśród mieszkańców, przyjmą prawdopodobnie uchwałę znacznie ograniczającą nocny handel alkoholem. Dyskusja nad tą kwestią zaczęła się już w kwietniu i była kontynuowana, przy udziale właścicieli sklepów, na ostatnim wspólnym posiedzeniu komisji rady miejskiej. Ostateczne decyzje mają zapaść na sesji pod koniec czerwca, ale zdaje się, że radni już określili swoje stanowisko w tej sprawie.

Setki podpisów za czym?

Przeciwko ograniczeniom przygotowano dwie petycje podpisane w sumie przez kilkaset osób. Obie występowały przeciwko ograniczeniom. Pytanie tylko jakim, gdyż burmistrz uważa, że niedokładnie określały one zakres możliwych ograniczeń i być może wprowadzały tym samym mieszkańców w błąd. W piśmie przygotowanym przez pracowników sklepu monopolowego przy ul. Słowackiego czytamy: „zwracamy się z prośbą o rozważenie nie zamykania sklepu w godzinach nocnych”...

Reklama

Pozostało jeszcze 83% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

[[pay]]

Z kolei około 400 osób podpisanych pod petycją wystosowaną przez właścicielkę sklepu całodobowego przy ul. Poznańskiej deklarowało, iż są przeciwne „ograniczeniom handlu w godzinach nocnych, które mają być uchwalone na radzie w Jastrowiu”. Piotr Wojtiuk tłumaczył więc, że decyzja, którą podejmie rada nie dotyczy ani zamykania sklepów, ani ograniczania handlu w ogóle, lecz jedynie określenia godzin nocnych, w których zakazana będzie sprzedaż alkoholu w sklepach.

Jeśli wprowadzimy pewne ograniczenia, to prawdopodobnie te sklepy nie będą w nocy funkcjonować, a to jest pewne ograniczanie wolności gospodarczej

Reklama

– zauważył jednak przewodniczący rady miejskiej Piotr Kurzyna, który jest przeciwny takiej ingerencji. Rację przyznali mu właściciele sklepów, którzy jasno stwierdzili, że czerpią zyski przede wszystkim ze sprzedaży alkoholu i jeśli im się tego zakaże, to nie będą w nocy sprzedawać batoników.

Młodzież kupuje nocą?

Podczas dyskusji na wspólnym posiedzeniu komisji z obu stron padały różne argumenty. Właścicielka sklepu przy ul. Poznańskiej tłumaczyła np., że są osoby, które nie pracują w standardowych godzinach i dopiero po 23 wracają z pracy.

Reklama

Druga sprawa jest taka, że to trasa przelotowa. W niedzielę ludzie, którzy przejeżdżają przez Jastrowie  zatrzymują się i wręcz Bogu dziękują, że jest chociaż jeden sklep na trasie otwarty

– przekonywała dalej

Młodzież się pyta. Zbliżają się wakacje. Co oni mają robić w Jastrowiu?

– ten argument nie został najlepiej przyjęty przez burmistrza i radnych, nie pomogło też tłumaczenie, że chodzi o młodzież dorosłą. Pojawiły się zresztą wątpliwości, czy alkohol jest sprzedawany wyłącznie dorosłym osobom. Wprawdzie sklepikarze zapewniali, że przestrzegają przepisów i ich pracownicy także są pod tym kątem przeszkoleni, to jednak Krzysztof Nagórski twierdził, że sam był świadkiem, jak tego zakazu się nie przestrzega.

Reklama

Ja miałem zdarzenie z Panem takie, że widziałem, że jest alkohol sprzedawany młodzieży i sam dzwoniłem na policję. To było tak, że w momencie jak przyszli policjanci to się zrobiło trochę głupio, trochę szumu, a później policja odeszła i z powrotem to samo. Nie wiem w takim razie jak Pan stara się utrzymać porządek, skoro fakty inaczej mówią

– radny zwracał się do właściciela sklepu przy ul. Słowackiego. Sprzedawcy stali jednak dalej na swoim stanowisku i dodawali jedynie, że wszystkich klientów nie da się legitymować i nie jest to łatwe zadanie, bo zdarzają się sytuacje, że np. 30–letnia pani obrazi się, że żąda się od niej dowodu, a 17–letni dryblas wygląda z kolei na 10 lat starszego. Zgodziła się z tym radna Agnieszka Kazberuk, która sama kiedyś prowadziła sklep. Tak czy inaczej nikt nie miał wątpliwości, że jeśli młodzież będzie chciała kupić alkohol, to i tak zrobi to przez podstawioną osobę pełnoletnią i nie stanowi to większej trudności.

Reklama

Szansa dla meliniarzy

Do udziału w dyskusji został zaproszony także Marek Wojtczak, komendant komisariatu w Jastrowiu. Miał przedstawić dane dotyczące tego, czy pod sklepami dzieje się źle, ale poinformował jedynie, iż w minionym roku tutejsza policja wystawiła 91 mandatów na podstawie przepisów z ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, ale nie jest w stanie określić, ile pod jakim sklepem. Przyznał tylko, że zdarzają się zawiadomienia i interwencje dotyczące zakłócania porządku, hałasowania, oddawania moczu w okolicach tych dwóch sklepów. Ich właściciele zapewniali jednak, że takie zachowania im także przeszkadzają i starają się z nimi walczyć, także poprzez współpracę z policją, choć komendant nie był w stanie tego potwierdzić. Właścicielka punktu na Poznańskiej deklarowała nawet, że straż miejska i policja mogą się podpiąć pod jej kamerę zewnętrzną.

Rozmawiam z pracodawcami. W Jastrowiu są problemem ludzie, którzy pijani przychodzą do pracy

Reklama

– burmistrz Piotr Wojtiuk widzi wiele argumentów przemawiających za ograniczeniem sprzedaży alkoholu. Powoływał się także na swoje doświadczenia z zarządzania ZGM–em, kiedy to ludzie mieszkający w pobliżu nocnych sklepów często skarżyli się na wynikające z tego problemy. Wskazywał zresztą, że w późnych godzinach nocnych przychodzą do sklepów trudni klienci, tacy którzy chcą się dopić.

Mamy problemy z nocnymi sklepami i tego nie da się ukryć

– kwitował. Nie zgadza się z tym jednak przewodniczący rady, który przyznaje, że owszem, Jastrowie ma problem z alkoholem, ale to nie jest wyłącznie wina dwóch nocnych sklepów. Ich właściciele przekonywali zresztą, że jeśli oni będą musieli się zamknąć, to ich lukę wypełnią meliny.

Reklama

Uważam, że jak my zamkniemy sklepy nocne, to miasto nie zarobi na pozwoleniach, państwo nie zarobi na podatku, a będą się bogacili meliniarze, którzy będą sprzedawali alkohol niewiadomego pochodzenia i ludzie będą się truli jak w dawnych czasach

– mówiła właścicielka sklepu przy Poznańskiej.

W trosce o pracowników

Innym argumentem przeciwko wprowadzeniu ograniczeń było dobro pracowników. „Każdy z nas ma rodziny i dzieci na utrzymaniu. Dlatego chcielibyśmy dodać, że czasem jedno działanie, jedna decyzja, nawet w dobrych intencjach, może skrzywdzić i zrujnować życie ludzi, pozbawiając ich pracy” czytamy w petycji przygotowanej przez pracowników sklepu przy Słowackiego. Co ciekawe, jego właściciel wcześniej nie wiedział o tej inicjatywie. Przyznał jednak, że dobro pracowników leży mu na sercu. Choć więc najwięcej klientów przychodzi do godziny 3, to woli, żeby sklep był czynny do rana, bo nie chce narażać swojej sprzedawczyni na niebezpieczny powrót nocą i woli jej nawet zapłacić za to, żeby przespała się w sklepie. Podczas spotkania z radnymi przekonywał też, że dla niego nie tyle liczy się strata finansowa, bo tę zrekompensuje sobie, zwalniając dwóch pracowników. Ze względu na ich dobro nie chciałby być jednak do tego zmuszony. Piotr Wojtiuk odpowiedział na to, że o pracę w Jastrowiu teraz nietrudno i w takiej sytuacji w krótkim czasie sam ją dla nich znajdzie.

Reklama

Do północy

Po burzliwej dyskusji przyszedł czas na ustalenie stanowiska poszczególnych komisji. Najpierw głos zabrała jednak sekretarz Renata Szewczyk.

Nie zdajecie sobie sprawy, ile w tygodniu wpływa wniosków, czy to z policji, czy od zespołu interdyscyplinarnego, ile jest przez alkohol przemocy w domu, jak cierpią dzieci, jak wzrasta odsetek osób uzależnionych, w tym na 10 osób jest 8 kobiet. My widzimy jakie to niesie spustoszenie w rodzinach. Oczywiście nie tylko zakazem możemy z tym walczyć

– przypomniała, że propozycja Gminnej Komisji Przeciwdziałania Alkoholizmowi jest taka, aby w okresie od początku października do końca maja wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu od 23 do 6, a w okresie letnim od 24 do 6. Niektórzy radni mieli jednak jeszcze inne propozycje. Adam Dzbuk sugerował, żeby w tygodniu jako graniczną godzinę ustalić 24, ale w weekendy wydłużyć to do 2 w nocy. Z kolei radny Michał Kruszyński był za tym, aby przez cały rok obowiązywał zakaz po 23.

Reklama

Po 23 alkohol kupują ci, którzy nie powinni już pić

– argumentował. Pomiędzy tymi pomysłami zmieścił się wniosek Łukasza Cyruka, który proponował ustalić zakaz sprzedaży między 24 a 6. Ten ostatni zyskał też najwięcej głosów wśród radnych. Prawdopodobnie więc ta wersja zostanie przyjęta na najbliższej sesji, choć formalnie nic nie jest jeszcze przesądzone.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Fachowiec - niezalogowany 2018-06-25 23:25:28

    Ty Boss , z ciebie przedsiębiorca jak z koziej dupy trąba. Nawet pisać poprawnie nie umiesz , a co do czytania czyjegoś CV , to możesz sobie pomarzyć GŁĄBIE po gimnazjum. Naczytałeś się komentarzy o Jastrowiakach i taraz powielasz te stereotypy. Tak postępują tylko tępi ludzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Do adama - niezalogowany 2018-06-25 20:45:23

    Tak , jest Dom Kultury , który daje uciechy publiczne mieszkańcom BARANIE !!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Maniek.nr1 - niezalogowany 2018-06-25 12:38:08

    O sytuacji w Jastrowiu niech świadczy jeden ciekawy fakt: o Nocy Kupały która się odbyła kilka dni temu, i gdzie były setki osób, są 2-komentarze ( w tym 1 ode mnie), zaś o alkoholu jest 30 komentarzy. To chyba znak, gdzie miasto ma problem. Smutne...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości