Ten siwiutki czyta gazetę. Dyrektor zabawia nauczycielki, a przewodnicząca milczeniem wymusza ciszę. Sesja powiatu to zabawa dla dużych dzieci?
15:03 – „Mówiłem Panu jak nauczyłem znajomych punktualności?”. Mówił Pan. „Umówiliśmy się, a oni się spóźniali. Po piętnastu minutach pojechaliśmy z żoną. Nie wiedziałem, może nie będzie ich z półtorej godziny. Co, obraziłeś się? – pytali później. Nie, ale szanuję czas innych. Jak mam się spóźnić kilka minut, to dzwonię i przepraszam, informuję.” Może radni są jak celebryci – w dobrym tonie jest się spóźnić?
15:05 – Pracownik biura rady roznosi radnym materiały. Sala w połowie pusta. Przewodnicząca rozgląda się z uśmiechem. „A gdzie są moi radni?” Podnosi i opuszcza mikrofon. Po kolejnej próbie: „Andrzej, zobacz, co robią u starosty”. Radny Pietrzak szuka kolegów.
15:07 – Radny Sojuszu Lewicy podpiera brodę, prawym wskazującym puka w stół. U starosty tylko rządząca koalicja. Podobno budżet omawiają. Były wójt pędzi przez salę, całuje przewodniczącą w rękę. Sesja powinna trwać od dziewięciu minut.
15:12 – „Witam państwa bardzo serdecznie w troszeczkę świątecznej atmosferze. Zanim otworzę sesję bardzo proszę o wyłączenie aparatów telefonicznych”. Aparatów mowy nie wyłącza nikt. Sala starostwa ma to do siebie, że nie wydobywa konkretnego dźwięku, wszystko miesza. Istna wieża Babel. 15:18 – Radny z Okonka kończy pierwszą kawę. Tak mu się chciało pić czy znudził się czekaniem? Członek zarządu powiatu rozmawia dwie minuty przez komórkę, inny radny bawi się swoją. A co z prośbą kobiety? Komórka mojej sąsiadki chyba ósmy raz oznajmia na głos przyjście sms-a.
15:23 – Przewodnicząca nie wytrzymuje. Ciszą wymusza spokój. Ktoś puka nogą w podłogę. Działa chwilę. „Napisze pan o tych dwunastu minutach spóźnienia” - instruuje mnie sąsiad z ławki. W sąsiednich tworzą się kółka wzajemnej adoracji. Dyrektor, ten to ma szczęście – zabawia rozmową dwie nauczycielki. Ładne. Śmieją się. [[reklama]] 15:29 – Głosują uchwałę. „Jakie są stanowiska komisji?” pyta przewodnicząca. „Jednakowe są” – odpowiada jej zastępca. Zdejmuje okulary, odpowiedź okrasza uśmiechem.
15:30 – Ten to ma dłoń jak bochen chleba. Opiera na niej głowę i podsypia. Ciekawe, co widzi. Co chwilę odrywa brodę od bordowego krawata. Nie zgadza się. Uchwała o dotacji dla kościoła w Głubczynie. Kościół nazywa się inaczej niż parafia. Radny poprawia. Pomruk niezadowolenia obiega salę. Obradują już pół godziny. Niezależnie od tego jak długo trwa sesja, dieta jest taka sama.
15:40 – Wiceprzewodniczący rady wyciąga zdjęcie. Chyba stare, siedzę za daleko. Pokazuje radnemu obok, ten chyba chwali, bo śmieją się obaj. Przemawia starosta. Goście gaworzą, ale radni słuchają. Ten to ma posłuch. Tylko ta goła łydka. Podobno mężczyźnie spod garniturowych spodni nie może wystawać goleń. Jemu wystaje prawa. Może ma krótszą jedną nogę?
15:44 – Rozpoczyna się dyskusja nad wydaniem pieniędzy na remont drogi w gminie Krajenka. Rajcy wymieniają się poglądami, jedni są za, inni przeciw. Niewiele można zrozumieć przez ten hałas. Dyrektor pokazał nauczycielkom coś śmiesznego. Radny z Jastrowia od dwóch minut czyta materiały sesyjne. Dopiero czy ponownie? Dyrektor szkoły częstuje panie paluszkami. Zawsze w sali sesyjnej są paluszki. Z solą. I z sezamem też.
15:56 – dyskusja o drodze trwa w najlepsze. Jedni chcą, inni nie. Dyrektor dróg powiatowych ogląda herby gmin. Splata dłonie. Ładny zegarek ma. Duży. Czarny cyferblat odbija się na tle fioletowych mankietów. Starosta mówi o pieniądzach z Unii Europejskiej. Przy 22 mln zł długu powiat bardzo na nie liczy. SMS. „Oj, przepraszam, pani przewodnicząca”. Starostę zagłusza śmiech.
16:02 – Skarbnik powiatu tłumaczy, że w tym roku powiat nie zaciąga dodatkowych kredytów. „Bardzo dobrze” chwali go na głos starosta.
16:16 - Już po uchwale budżetowej. Strażak śpi, mimo że obok jeden dyrektor żywo gestykuluje. Interpelacje radnych. Radny z Okonka upomina przewodniczącą, że teraz jego kolej. Pierwszy się zgłosił. Szefowa, wyraźnie niezadowolona, oddaje głos cedząc: „proszę bardzo, radny...” Goście wychodzą i wracają. Drzwi do sali są dwie pary. Przez jedne można wyjść nie przeszkadzając radnym. Rozpoczął się szósty kwadrans sesji. Dyrektor wrócił, zabawia panie gazetą. Starosta zabiera głos w sprawie odśnieżania. „Szanowni państwo, pani przewodnicząca...” Ogląda się w lewo. „...o, jest jeszcze kilka osób”.
16: 29 – radny SLD obejmuje dwóch radnych PO. Ciekawe, co im szepcze. Wybuchają śmiechem, radny PO czerwieni się jak bombka na choince. Ale kulturalnie, śmieje się bezgłośnie.
16:32 – radny z gminy Złotów – siwiuteńki – wyłącza się. Czyta gazetę. Coś kolorowego, na kredowym papierze zdaje się. Przewraca strony. Starosta stara się przekrzyczeć innych rozmówców. Co to, spotkanie towarzyskie? Wbija kciuki w oczy? Kolejny radny z Okonka przyciąga uwagę. Czy to go nie boli? Czytelnik przerzuca kolejne strony. Ciekawe, czy wyłączył się całkowicie.
16:39 – Kto może, ucieka. Dyskusja się rozkręca. Radny czyta. Co to jest? Dostał to czy kupił? „Kiedyś sesje były bardziej merytoryczne” – rzuca sąsiad z SLD. „Nie róbmy sobie jaj, że odśnieżanie robione jest po linii partyjnej. Do mnie pług ani razu nie przyjechał” – mówi radny ze Złotowa. Mieszka na odludziu. „Zaczytani” to tytuł konkursu organizowanego przez miejską bibliotekę. Może nasz zaczytany radny się tam nada? Pstrykam.
16:42 – Przewodnicząca przekazuje radnym informacje, radni się pakują. Młody z SLD ledwo dopina teczkę. Stary z SLD czyści paznokciem pusty już stół. Lakiernicy mają jeden paznokieć długi jak damskie tipsy. Sprawdzają, czy lakier wysechł. Nauczycielki bawią się. Nie cichną nawet podczas świątecznych życzeń przewodniczącej.
16:45 – Skąd ten pośpiech? Radni rozchodzą się sprawnie. To co, za miesiąc powtórka?
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze