Niczego nie obiecuje, na samorządzie się (jeszcze) nie zna, za to dziwi się, że ludzie nie popierają PiSu. Rozmowa z Jerzym Najderem, radnym powiatu złotowskiego
Co Pan może zaoferować mieszkańcom Okonka?
Na spotkaniach przedwyborczych niewiele obiecywałem. Nie jestem wielkim działaczem, dopiero wchodzę w to nowe życie. Ludzie mówili głównie o robieniu dróg, ale z tym jest problem w całym powiecie, a pieniędzy na to najmniej. Nie wiem, jeszcze komisji budżetowej nie było. Będę starał się walczyć o drogi w gminie Okonek.
A mieszkańcom Lipki i Zakrzewa co Pan zaproponuje?
Problem u nich jest podobny, bo z drogami i u nich jest nie najlepiej. Nie znam dobrze tamtejszej sytuacji, trzeba by jakąś wizję lokalną zrobić... Rząd obiecuje około 6 mld złotych na drogi lokalne, to może i my coś z tych pieniędzy wyrwiemy.
Tyle że w powiecie złotowskim ani w gminie Okonek nie rządzi PiS, nie ma więc przełożenia, o którym mówią rządzący.
Oficjalnie nie ma takiej informacji, że PiS da PiSowi. W domyśle pan to ma. Ale tak, PiS to moja linia i mam nadzieję, że coś z tych pieniędzy uszczkniemy.
Mówiąc „my” ma Pan na myśli również Wiesława Fidurskiego i Henryka Trawińskiego, radnych z klubu PiS w powiecie. Tylko czy walka o pieniądze z „z góry” będzie Wam się politycznie opłacać? Śmietankę spije koalicja rządząca powiatem.
No tak, ale my tu wielkiej polityki nie będziemy robić. Musimy się starać jak najwięcej zrobić dla mieszkańców, dla tej małej Polski powiatowej. Pomalutku PiS zwiększa wpływy w kraju i pomału to idzie tutaj.
Jeśli tak, to ślimaczym tempem. Do tego z dąsami Wiesława Fidurskiego, szefa PiSu na Złotowszczyznę, po tym gdy nie zostaliście – ani on, ani Pan – przewodniczącymi komisji.
Jestem nowy, więc dla mnie było dziwne to podanie na tacy przewodniczących. Głosowanie było demokratyczne, ale co z tego, że nasze głosy były przeciw? Zderzyłem się ze ścianą niemocy.
To musi być frustrujące na starcie nie mieć nic do powiedzenia.
Taka jest goła prawda. Zobaczymy, jak to będzie.
Późno zalicza Pan debiut w samorządzie, bo w wieku sześćdziesięciu lat. Skąd Pan się wziął w lokalnej polityce?
Współdziałałem z PiSem, bo odpowiada mi jego program, choć i w nim są niedociągnięcia, choćby takie, że prawo jest za mało jeszcze egzekwowane...
Powinno być bardziej restrykcyjne?
Przykład dam: szarpanie policjantów, ratowników medycznych, naruszanie godności nauczycieli, niszczenie mienia publicznego powinno być ostrzej karane. Niezależnie od tego, jaka opcja jest przy władzy, musi reagować na przejawy agresji.
Kilka lat temu W. Fidurski szukał w Okonku chętnych do zapisania się do partii, wówczas znalazł Pana?
Sam się zgłosiłem. Chciałem im pomóc, bo były wybory w 2011 roku, a w Okonku nawet jednego plakatu nie było. Cztery lata później już było lepiej, reklamy wyborcze już wisiały. Ludzie muszą widzieć, że wszyscy korzystają z programu, który oferuje nam rząd. Nie wszyscy to widzą i doceniają 500 plus czy wyprawkę 300 zł, a szkoda.
Ludzie szybko przyzwyczajają się do dobrego.
I myślą, że tak ma być. A tamte rządy przez ponad 20 lat nie widziały tych potrzeb. Nawet teraz Nowoczesna miesza, żeby ograniczyć 500 plus. Prawda jest taka, że oni nie mają programu. Ich program to antyPiS.
Gdy włączał się Pan w działania Prawa i Sprawiedliwości musiał Pan się czymś wykazać?
Chciałem działać i tyle. Przy tym na nic nie liczyłem, na żadne profity.
Idealista z Pana?
No może… Powinno być więcej idealistów, którzy zaangażują się w tę dobrą sprawę. PiS mnie aktywował.
Wcześniej, przed „dobrą zmianą”, nie miał Pan w co się angażować?
Ponad 20 lat temu próbowałem dostać się do rady gminy, zabrakło mi głosów i się odsunąłem. Poświęciłem się rodzinie i pracy. A że teraz ludzie na mnie zagłosowali? Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za oddanie na mnie głosów.
Powtarzam ludziom: wiarygodni w rządzie, wiarygodni w samorządzie. Rząd bardzo trudne programy obiecał i je wprowadza. Kobiety i mężczyźni powinni być wdzięczni za obniżenie wieku emerytalnego. Wszystkie panie opozycjonistki, które na PiS nie mogą patrzeć, też. Mają wolny wybór, którego do tej pory nie było. Sześćdziesiąt lat to wiek, w którym babcia pomoże np. w wychowaniu wnucząt. A gdy ma się 67 lat, to jest późno, przychodzą choroby, zmęczenie...
Ludzie to niewdzięcznicy? Nawet o programie PiSu nie chcą z Panem rozmawiać.
Nie wiem, czy niewdzięcznicy, pewne rzeczy postrzegają po prostu inaczej. Nie tylko w Okonku. Nawet ludzie wykształceni zupełnie odrzucają ten temat.
W Okonku do partii rządzącej należy garstka ludzi. Tu, zdaje się, nie ma klimatu do takich rozmów.
Nie wiem, co im nie odpowiada. Może strach przed władzą lokalną i układami?
Okonek przez lata był bastionem lewicy, to chce Pan powiedzieć?
Był i być może długo będzie, niestety. Ludzie tak głosują i trzeba to uszanować. Niedoskonałym ustrojem jest ta demokracja, ale lepszego jeszcze nikt nie wymyślił.
Dlaczego kandydat PiSu nie wystartował ostatecznie w wyborach na burmistrza Okonka? Miał rozbijać stary układ, zmieniać gminę i co?
No i brakło mu chyba chęci. Zrezygnował dosyć szybko.
Zdezerterował?
O to trzeba by jego spytać. Jak dla mnie za szybko się poddał. Może się przestraszył, że za małe poparcie ma tu PiS?
Co Pan sądzi o wyborze na burmistrza Andrzeja Jasiłka?
Znamy się od wielu lat i myślę, że dużo zdziała. Nie odmówi współpracy nikomu. Tak, jest z lewicy, ale dla gminy zrobi co będzie mógł. Na pewno nie zawiedzie ludzi.
Nie obawia się Pan braku tej ścieżki przepływu pieniędzy po linii partyjnej – z rządu po gminę?
Może pójdzie to przez sejmik, gdzie mamy swoich ludzi? Obiecaliśmy, że będziemy się starać to co możliwe zrobić.
Teraz Pan się zobowiązał. Żadnej odpowiedzialności Pan na siebie nie bierze.
To dopiero mój początek w radzie powiatu. Nie wiem, co będę mógł w niej zdziałać. Nie będziemy na pewno za wszelką cenę bronić linii partyjnej. Co będzie dobre dla Okonka i powiatu, to poprzemy.
My?
No tak, bo w będąc z kole obowiązują mnie pewne uzależnienia. Myślę, że pan Fidurski nie będzie przeciwny przeznaczeniu pieniędzy na jakąś drogę. Chyba że koalicja rządząca będzie ciągnąć pieniądze tylko w jedną stronę, wtedy będziemy przeciw. Choć to będzie skromny przeciw, a oni i tak zrobią co chcą. Mam nadzieję jednak, że sprawy gospodarcze będą w miarę uczciwie dzielone.
Boi się Pan, że będąc w opozycji w powiecie przesiedzi Pan bezproduktywnie pięć lat?
Trochę się boję, bo koalicja przegłosuje wszystko po swojemu. Nie da się zrobić niczego ponad miarę, bo jest nas za mało.
Jakby nie było, to kilkaset złotych miesięcznie Pan zarobi. To dla Pana zastrzyk pieniędzy?
Tak, zastrzyk, nawet spory. Jak dla każdego członka rady.
Czy to prawda, że dorabia Pan za granicą?
Obecnie nie.
Przez lata radnym był Pański szwagier – Zdzisław Kwaśny.
Zdzisław jest z innej opcji i gdy się spotykamy, to zawsze przy stole są rozmowy na temat polityki.
Gdy on zrezygnował z kandydowania Pan odetchnął?
Nie, dlaczego? Bardzo dobrze by było, gdybym mógł razem ze szwagrem jeździć. Może bym go przekonał do PISu.
Społecznie się Pan nie udziela, za to jest związany z Kościołem. Dziś między PiSem i Kościołem stawia się znak równości.
Gdy PIS był w opozycji, rozgłośnią, z której można było się czegoś dowiedzieć z innej strony, było Radio Maryja i telewizja Trwam. TVN był tubą PO, państwowa telewizja też była rządowa. Teraz to się zmieniło. Jestem chrześcijaninem, wierzącym (głęboko, jeśli ktoś chce to wiedzieć), ale nie jestem doskonały, jak każdy. Też jestem grzeszny.
Skoro mowa o telewizjach, to powie Pan, czy ogląda media, jak Pan mówi, antypisowskie?
Oglądam TVN, Polsatu prawie wcale. TVN mnie razi, bo pewnych rzeczy tam nie ma, tych które podają w telewizji publicznej. Albo je przekręcają. Oglądam te media PO i się wkurzam. Gdy rozmawiam z ludźmi, to od razu słyszę, co oglądają. Ich poglądy często wynikają z telewizji, tym się nakręcają.
Niestety, Polska jest dziś mocno podzielona.
Totalna opozycja próbuje zrobić antypis. Mam nadzieję, że PiS nie da się ograć. Przede wszystkim programem dobrym dla ludzi. Kto jest obiektywny widzi, że to, co rządzący obiecywali przed wyborami, robią.
Obiektywizm to wyświechtane słowo.
Tak, ale prawda jest jedna.
Choć Ksiądz Józef Tischner mawiał: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.
Też tak bywa.
Jakie będzie najbliższe pięć lat dla powiatu i dla Pana?
Mam nadzieję, że owocne, że dług spłacimy.
20 mln zł w pięć lat?
Co, nie da się? No, może być ciężko. Liczę też, że dużo się nauczę i postaram się zrobić, co będzie możliwe na terenie Okonka, Lipki i Zakrzewa. Ku zadowoleniu społeczeństwa.
Będzie się Pan spotykać z wyborcami? Wielu radnych z dniem wyboru znika z życia mieszkańców.
Już mieliśmy małe spotkanie z wyborcami w Lipce. Był poseł Porzucek i ludzie gros pytań kierowali do niego. W gminie Okonek będziemy się spotykać, gdy trochę czasu upłynie w tej kadencji.
Jeszcze raz chciałbym podziękować wyborcom za zaufanie i głosy. Życząc wesołych świąt mam nadzieję, że przy wigilijnym stole zgasną wszystkie spory, zwłaszcza te na tle politycznym.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Radny, a jakiż bezradny.
Bardzo rozsądny i poukładany człowiek. Nie dziwię się że dostał tyle głosów bo ludzie go szanują. Fidurski miał nosa że na niego postawił.
Precz z lewactwem, ulubieńcami gadzinówki?
Dobrze, że was tak mało
No, chyba z diet spłacicie ten dług. Widzę, że kolejny wybitny ekonomysta nam wyrósł.
PIS TO NAJWIĘKSZA ZARAZA I DŻUMA XXI WIEKU !!! NAJWIĘKSZE DOJARKI W POLSCE , CZEGO SIĘ DOTKNĄ TO WSZYSTKO SPIER.OLĄ i ZNISZCZĄ. IM SIĘ NALEŻAŁO , TAK ALE KOP W D.PĘ.
jprdl, jaki ten chlopaczek podający się za dziennikarza jest malutki i głupiutki, zadaje pytania na poziomie funkcjonariuszki Olejnik a tobie Jurek esbecki kapuś pasuje? chwalisz go?
Panie Najder prawda że coś i ktoś odstrasza ludzi powiatu od PiS. To dziwne bo jak pan mówi tak ciepłe słowa o lewicowym burmistrzu a jednocześnie o dezercji PiSowca to rzeczywiście jest pan w jednym klubie. To że napotkał pan na mur niemocy to zrozumiałe bo tak jest, my mieszkańcy napotykamy na ten sam mur niemocy ale to że obawia się pan czy kolega F. nie spojrzy krzywym okiem na pana inicjatywy jest conajmniej niezrozumiałe. Powołuje się pan na 500+ i 300 zł i to ma być motywacją przekonującą mieszkańców powiatu do PiS. Nie tędy droga ludzie przejdą na stronę PiSu ale tylko wtedy kiedy będą mieli zaufanie do powiatowych struktur PiS które ich zauważą. Przecież każdy wie skąd bierze się szeroki program 500+ i do tego programu mają pełne przekonanie dlatego PiS w kraju ma tak duże poparcie. Sam pan będąc przykładem obawy przed lokalnym PiS dokładnie jego szefem i jednocześnie uzależnienionym od jednej osoby do której jak widać w pańskiej wypowiedzi nie ma pan pełnego zaufania to czego oczekuje pan od mieszkańców którzy w naszym rejonie robią na złość konkretnym osobom a nie PiSowi i wybierają stary beton któremu podobnie jak pan okazują swoją uległość bo też czasem będą chcieli coś załatwić. Robią to bo nie czują PiSu ani wsparcia w ważnych dla nich sprawach. Dopuki tak będzie , będzie tak jak jest.
Następny zaślepiony zwolennik Dojnej Zmiany, Rydzyka i jego Radia Maryja wraz z TV Trwam, Mariuszka-Kłamczuszka, Glapińskiego i jego ,,Aniołków'', Zatraumowanego Naczelnika, łamaczy Konstytucji RP, uprawiających bezkarnie kolesiostwo i nepotyzm, czyli tych wszystkich co im ,,się należy'' na maksa. Prędzej czy później zostaną oni od spawani od koryta i zacznie się rozliczanie z grabieży Skarbu Państwa i dewastacji Polski. Ciekawe jak zachowają się ich klakierzy? Pochowają sie po dziurach czy zaczną się publicznie kajać wyrzekając się wszystkiego za czym byli dotychczas oraz z rozpędu pokrewieństwa z ojcem i matką?
Skąd tacy naiwniacy wierzący w duchy i w to że bocian przynosi dzieci się biorą?
Znowu jak o kimś porządnym to kupa śmieci się zlatuje. Trutnie i muchy gnojowe. Ale oni tylko śmierdzą. Inni działają.
Dojna Zmiana i ich naiwni wyznawcy też działają.
To co p i s o w s k i e ścierwa z rydzykiem na czele robią to się w palę nie mieści złodzieje i oszuści przekręt za przekrętem z pinokiem na czele . W imię wiary rozkradli doszczetnie Polskę. My już dawno się nie liczymy jesteśmy inny sort Prędzej czy puzniej dojdzie do stanu wojennego ludzkie nie wytrzymają i chwycą za kije By bronić honoru którego nie zdążyli nam odebrać .
Dzieci PiS na posadach Marta LIPIŃSKA - Bruksela Kacper KAMIŃSKI - Bank Światowy Karol TCHÓRZEWSKI - PEC Siedlce Marcin PRZYŁĘBSKI - Pekao Barbara PIOTROWICZ - prokuratura w Krośnie Bartosz CZARNECKI- PGZ Magdalena CZAPUTOWICZ - Bruksela Katarzyna KWIECIEŃ – KOWR Kacper Płużyński został kierownikiem w Enerdze Były szofer PiS Edward Zaremba znalazł zatrudnienie w państwowej instytucji. Jego syn Dominik jest wiceprezesem Agencji Mienia Wojskowego. Katarzyna Kwiecień, córka byłej wiceprezydent Radomia, a obecnej posłanki PiS Anny Kwiecień dostała ją, bo... akurat zwolniło się stanowisko. Justyna Przysiężniak, córka posłanki PiS Teresy Hałas, została w 2016 roku kierownikiem KRUS w Krasnymstawie Media pisały również o drugiej córce posłanki, Magdalenie Hałas, która w 2016 roku została zastępcą kierownika w Stadzie Ogierów w Białce. Jest też przypadek Bartosza Czarneckiego, syna europosła PiS, który znalazł zatrudnienie w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. – Jest patriotą i chce pracować w polskiej firmie – reagował na uwagi Ryszard Czarnecki. Zarzekał się, że nie pomagał synowi załatwić pracy. Choć kulisy innych jego poczynań odnośnie drugiego syna, Przemysława, poznaliśmy dzięki taśmom Morawieckiego. Resortowe dzieci PISU-Kopcińska,, mamy bardzo zdolne dzieci i bardzo dobrze wykształcone-Kacper Kamiński - Bank Światowy,Marcin Przyłębski - Bank Pekao,Bartosz Czarnecki - Polska Grupa Zbrojeniowa" Nie można nie wspomnieć o synach ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Konrad Tchórzewski – jak informował "Newsweek" – został dyrektorem biura analizy zgodności inwestycyjnej w PZU. Karol Tchórzewski, w ostatnich wyborach walczył o prezydenturę w Siedlcach. W 2016 roku, po siedmiu latach pracy w Przedsiębiorstwie Energetycznym w tym mieście został jego prezesem. Na liście pisiewicze.pl wspomniano też o dzieciach innych posłów czy lokalnych polityków związanych z PiS. Na przykład syna prezydenta Brzegu, Michała Wrębiaka, który jest członkiem rady nadzorczej Zakładów Azotowych Kędzierzyn.
Dziś nie sposób namówić polityków PiS, by wytłumaczyli, dlaczego już nie chcą ujawnić tych informacji. Po roku od przejęcia władzy okazało się też, że partia Jarosława Kaczyńskiego przebiła PO–PSL dwukrotnie. „Puls Biznesu" odnalazł tysiąc działaczy PiS, Zjednoczonej Prawicy i osób z nimi powiązanych, którzy umościli się na państwowym. Dr Jarosław Flis, socjolog i komentator polityczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczy: – PiS robi z grubsza to samo co poprzednicy, tylko bardziej. Dlaczego? – W partii ugruntowały się dwa nurty: republikański, który chciał tworzyć dobro wspólne, i rebelii, który chciał do spodu rozliczyć zaniedbania poprzedników i wszystko obalić. Okazało się jednak, że najsilniejszy okazał się najmniej ambitny nurt rewanżu – tłumaczy dr Flis. Choć rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska po burzy z synem Kamińskiego zapewniała, że nikt dzieciom polityków w karierach nie pomaga („są młode, zdolne, znają języki, a wybrano je dzięki kompetencjom"), w te tłumaczenia nikt nie wierzy. – Są żenujące – mówi wprost Flis. Jednak tu nie chodzi tylko o załatwianie pracy dla syna za pół miliona złotych rocznie, ale i o potencjalny konflikt interesów w kontekście wyjaśnienia afery KNF. Dlatego aż tak nie bulwersowało, gdy Marcin Przyłębski (syn prezes Trybunału Konstytucyjnego) został dyrektorem w odkupionym przez państwo banku Pekao SA, a Karol Tchórzewski (syn ministra energii) prezesem Przedsiębiorstwa Energetycznego w Siedlcach. Nikogo nie zdziwiło, że już kilka miesięcy po przejęciu władzy przez PiS szefową marketingu w spółce grupy PZU została żona ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a były asystent Beaty Szydło – prezesem lotniska w Krakowie. W trzech spółkach grupy kapitałowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej utworzono dla działaczy PiS nawet nowe stanowiska wiceprezesów.
Prezes i założyciel Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, zdobył władzę, głosząc potrzebę likwidacji III RP. Chodziło mu o likwidację pajęczyny układów, nepotyzmu, kolesiostwa. Wreszcie o to, aby wszyscy ponosili taką samą odpowiedzialność przed prawem za swoje czyny. Ostatnie miesiące i tygodnie pokazały, że z PiS i z korupcyjnymi układami jest jak z biedą i komunizmem w słynnym żarcie Ronalda Reagana. Otóż zwykł on mawiać, że komuniści wypowiedzieli wojnę biedzie i bieda wygrała. Podobnie jest z wojną PiS z patologicznymi układami III RP. Dziś elity PiS niczym nie różnią się od dawnych elit III RP – poza tym, że są mniej kompetentne, znają mniej języków i generalnie, mówiąc językiem młodzieżowym, są obciachowe. Symbolem degrengolady w PiS stała się dobrze płatna praca bliskich ministra koordynatora ds. służb, Mariusza Kamińskiego. Dumnie nazywany przez swoich apologetów „nieprzekupnym” Kamiński okazał się tak samo ułomny jak wszyscy ludzie sprawujący władzę. Otóż jego była żona dostała pracę w Narodowym Banku Polskim, a ich wspólny syn doskonale płatną fuchę (ok. pół miliona złotych rocznie!) w Banku Światowym z rekomendacji tegoż banku. Nieprawdziwe tłumaczenia (zdementowane przez Bank Światowy), że decyzja o zatrudnieniu 29-letniego Kacpra Kamińskiego zapadła tam, a nie w Polsce, jeszcze tylko pogłębiły wizerunkową porażkę. A kolejne wypowiedzi polityków PiS o tym, że ich dzieci są zdolne i muszą gdzieś pracować, przypominały tłumaczenia się z nepotyzmu polityków PSL. Miało być lepiej, a wyszło jak zwykle. Jarosław Kaczyński obiecywał „dobrą zmianę” w Polsce. Z tego hasła została tylko „zmiana”. To, co PiS zrobiło w Polsce od 2015 roku, można opisać w kilku zdaniach. Po pierwsze – wprowadziło transfer socjalny „500 plus”. Po drugie – dokonało kompleksowej wymiany kadr. Odchodzących beneficjantów III RP bardzo rzadko zastępowali fachowcy. W ich miejsce PiS wstawiało najpierw swoich zaufanych, a potem krewnych i znajomych królika. Na końcu, gdy brakło kadr, stawiało na stojących nisko w hierarchii czy to urzędów, czy to spółek skarbu państwa. Licząc, że wywyższeni z dołów będą wiedzieć, komu zawdzięczają niespodziewany awans, i będą lojalni. Ta operacja dała PiS niespotykaną wcześniej kontrolę nad instytucjami publicznymi, ale źle odbiła się na działalności zarówno firm, jak i urzędów. Symbolem tej polityki kadrowej jest zagłada stadniny koni w Janowie, gdzie nominaci PiS w rok zdemolowali firmę, która była znana i ceniona na całym świecie. Nie bez powodu znany reżyser Grzegorz Braun ukuł termin „żoliborska grupa rekonstrukcyjna sanacji” w odniesieniu do rządów PiS. To właśnie sanacyjne rządy po 1926 roku zawłaszczyły kompletnie Polskę. Wymieniano kompetentnych na zaufanych. A skutki tego najlepiej obnażyło fatalne dowodzenie wojskiem we wrześniu 1939 roku. Bo BMW (Bierni, Mierni, Wierni) może i sprawdzają się na paradach i w krajowej polityce, ale gdy życie poddaje ich kompetencje weryfikacji, to zawodzą. Pierwszym sygnałem hipokryzji PiS było wypłacanie sobie horrendalnie wysokich premii przez ministrów. Skandal był tym większy, że politycy PiS na każdym kroku podkreślali, że w polityce są nie dla pieniędzy. Ten skandal kosztował pożegnanie się PiS z poparciem ok. 50 proc. Głośna rejterada i ogłoszenie, że politycy PiS wpłacą pobrane premie na Caritas (do dziś nie wiadomo, czy i którzy to zrobili), a także obniżenie, niejako w ramach kary dla opozycji (za nagłośnienie sprawy premii), poborów w Sejmie o 20 proc. nie rozwiązały problemu. Politycy PiS żarłocznie wpychają swoje dzieci i krewnych do urzędów i spółek skarbu państwa. W praktyce niektóre nominacje wyglądają śmiesznie. Jak ostatnio, gdy posła PiS i ministra w Kancelarii Premiera, Grzegorza Schreibera, wybrano na marszałka województwa łódzkiego. Na zwolniony przez niego etat trafił… syn, Łukasz Schreiber. Prorodzinna polityka to podstawa w PiS. Jeden z synów Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS, Bartosz Czarnecki, doradza w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Karierę w spółkach Skarbu Państwa robi też Marcin Przyłębski, syn Julii Przyłębskiej, przewodniczącej Trybunału Konstytucyjnego, i Andrzeja Przyłębskiego, ambasadora RP w Berlinie. Najpierw pracował jako dyrektor w państwowym Pekao, a teraz w kolejnej spółce skarbu państwa – PZU. Takich przykładów są setki. Jak chociażby szybki skok kariery kuzyna Kaczyńskiego, Jana Marii Tomaszewskiego, w TVP. Politycy PiS mają oczywiście jedną odpowiedź: za Platformy było tak samo. To tylko część prawdy. Bo czystki za PO nigdy nie były tak głębokie jak za PiS (np. oszczędzono w mediach publicznych wspomnianego kuzyna Kaczyńskiego), a po za tym PiS obiecywało, że ich władza to zmieni. Okazało się jednak, że sztandarowym program PiS nie jest „500 plus”, lecz „Koryto plus”. Zapewnienie swoim ludziom poduszki finansowej, która pozwoli im dobrze prosperować nawet gdy PiS straci władzę. Krótko mówiąc: zamiast naprawić patologie III RP, PiS zwyczajnie odsunęło poprzednią ekipę i samo zaczęło czerpać pełnymi garściami z koryta władzy. „863 dzień po słynnym audycie, bez zarzutów, sądu i kary dla bestialskiego i złodziejskiego rządu PO-PSL, pod rządami prawych i sprawiedliwych z PiS” – napisał w serwisie Twister internauta o pseudonimie „Bezczelny Lewak”. Od ponad dwóch lat regularnie wykpiwa on obecną władzę, przypominając, że wbrew buńczucznym zapowiedziom, nie rozliczyła nikogo. Nie dość, że nie napiętnowała złodziejstwa, to nawet nie była w stanie skierować do sądu żadnego aktu oskarżenia przeciwko komuś wpływowemu. Za szczytowe osiągnięcie rządów dobrej zmiany w prokuraturze można uznać postawienie zarzutów i areszt dla sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego. Sęk w tym, że oskarżenia wobec niego oparte są na zeznaniach osób związanych z PiS, które same mają status oskarżonych. Co więcej – wedle słów adwokata Gawłowskiego, Romana Giertycha, ukrywają korzystną dla jego klienta ekspertyzę biegłych dotyczącą zegarka, który miał przyjąć, a który znajdował się na późniejszych zdjęciach na ręce jednego z oskarżających go o przyjęcie łapówki. PiS nie rozliczyło żadnej afery PO. Nawet oczywiste nieprawidłowości, do jakich doszło przy sprzedaży Janowi Kulczykowi kontrolnego pakietu firmy chemicznej CIECH, doczekały się tylko postawienia zarzutów drugorzędnym urzędnikom. Zasada uważana za fundament ustrojowy III RP wciąż obowiązuje. Brzmi ona tak: my nie wsadzamy do więzień was, a jak się zmienia władza, to wy nie ruszacie nas. Brak wyciągania jakichkolwiek konsekwencji wobec wpływowych ludzi biznesu i polityki oznacza, że za PiS tak naprawdę żadnej rewolucji moralnej nie było. Wciąż jedyni, którzy w Polsce mogą ponosić odpowiedzialność, to ci, którzy są biedni i nic nie znaczą. Ludzie dostrzegają moralny upadek PiS. Symbolizuje go nie tylko prymitywny skok na państwową kasę, ale także wykorzystywanie na pierwszym froncie walki politycznej osób skompromitowanych – jak były peerelowski prokurator Stanisław Piotrowicz, nagradzany w latach osiemdziesiątych przez władzę, a dziś będący twarzą walki PiS o „reformę” sądownictwa. Ten upadek moralny PiS to po prostu dobitne pokazanie, że PiS nie było żadną nową jakością w polityce. Było po prostu odpadem od towarzystwa III RP. Sposób sprawowania władzy i podejście do niej jako sposobu na ustawienie się w życiu, a nie jak do służby państwowej, to właśnie to, co charakteryzowało poprzednie ekipy. PiS miało być inne, a wyszło jak zwykle.
„Złote dziecko PiS”, czyli Michał Krupiński, w wieku 25 lat był najmłodszym w dziejach podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu. Od połowy czerwca 2017 r. jest prezesem Banku Pekao. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy szefowania jednemu z największych polskich banków zarobił ponad milion złotych. Co z drugą połową roku? Przed Pekao Krupiński był prezesem PZU i na pewno nie próżnował. Świadczą o tym jego zarobki z 2017 r. - otrzymał tam aż 2 mln zł. dostarczone przez plista Wojciech Jasiński to kolejny szczęściarz na liście najlepiej opłacanych. Jako prezes PKN Orlen w 2017 r. zarobił łącznie 2,76 mln zł. W partii rządzącej milionów na koncie dorobili się również Piotr Woźniak, prezes PGNiG oraz wiceprezes koncernu, Łukasz Kroplewski z Solidarnej Polski. Panowie na intratnych posadkach zarobili kolejno 1,8 mln oraz 1,48 mln w ciągu ostatniego roku. Ciekawym przypadkiem jest Krzysztof Skóra, który w zeszłym roku otrzymał 700 tys. zł... za nic. Były prezes KGHM skończył pracę w październiku 2016 r., lecz na otarcie łez i zakaz pracy w konkurencji dostał odprawę w wysokości 700 tys. zł. Na tym nie koniec. Lista wysokich zarobków działaczy z obozu władzy ciągnie się i ciągnie, a dojenie państwowych firm trwa. Jak kilka miesięcy temu wyliczyła młodzieżówka PSL, w ciągu dwóch lat kilkudziesięciu działaczy samorządowych Prawa i Sprawiedliwości zarobiło niemal 18 mln złotych w spółkach Skarbu Państwa.
Pogrupowaliśmy nominatów do spółek i państwowych posad według tego, ile razy zwiększyły się ich dochody po powierzeniu im stanowisk. Wszyscy radni, którym przyjrzeliśmy się bliżej, zarabiają ogromne pieniądze w spółkach, a oprócz tego pobierają również diety samorządowe wynoszące od kilku do nawet trzydziestu tysięcy rocznie. Wszyscy też należą do klubów radnych Prawa i Sprawiedliwości lub zostali wybrani z list tego ugrupowania. Zbigniew Bytnar - radny Legnicy - Pol-Miedź Trans (KGHM) - 594 tys. Wojciech Marciniak - radny Polkowic - KGHM - 391 tys. Krzysztof Ślufcik - radny Legnicy - KGHM - 506 tys. Adam Wierzbicki - radny Legnicy - Energetyka (KGHM) - 353 tys. Zdzisław Filip - radny woj. małopolskiego - m.in. TAURON Wydobycie - 861 tys. Włodzimierz Pietrus - radny Krakowa - Nowe Centrum Administracyjne i Rada Nadzorcza TAURON Dystrybucja - 461 tys. Łukasz Smółka - radny woj. małopolskiego - m.in. Gabinet Polityczny Ministra Infrastruktury - 400 tys. Paweł Śliwa - radny woj. małopolskiego - PGE - 1,6 mln Marzena Małek - radna woj. mazowieckiego - PL.2012+ - 280 tys. Jakub Opara - radny woj. mazowieckiego - PL.2012+ - 752 tys. Jerzy Cypryś - radny woj. podkarpackiego - OHP - 213 tys. Adam Sekściński - radny powiatu kolneńskiego - KRUS centrala - 364 tys. Marcin Szczudło - radny Białegostoku - wówczas Polska Spółka Gazownictwa - 620 tys. Jaromir Falandysz - radny Gdańska - Energa Oświetlenie - 510 tys. Grzegorz Strzelczyk - radny Gdańska - m.in. Grupa Lotos - 778 tys. Bartłomiej Dorywalski - radny woj. świętokrzyskiego - m.in. doradca wojewody oraz WFOŚiGW - 260 tys. Krzysztof Żochowski - radny woj. warmińsko-mazurskiego - Energa Kogeneracja - 727 tys. Marek Duklanowski - radny Szczecina - Polskie Terminale - 413 tys. Janusz Jagielski - radny Szczecina - Morski Port Police i Zakłady Chemiczne Police - 440 tys. Marcin Matias - radny Szczecina - Grupa Azoty - 365 tys. Cezary Jurkiewicz - radny Warszawy - Polska Fundacja Narodowa i COS - 490 tys. Alicja Żebrowska - radna Warszawy - Rada Mediów Narodowych - 170 tys. Paweł Terlecki - radny Warszawy - m.in. Opakomet - 380 tys. Filip Frąckowiak - radny Warszawy - TVP Polonia - 425 tys. Grzegorz Kądzielawski - radny woj. małopolskiego - Grupa Azoty, gdzie trafił z Gabinetu Politycznego Ministra J. Gowina - 627 tys. Andrzej Pruś - radny woj. podkarpackiego - doradca wojewody - 180 tys. Tomasz Zbróg - radny woj. świętokrzyskiego - dyrektor Totalizatora Sportowego o/Kielce - 401 tys. Piotr Karczewski - radny woj. pomorskiego - Port Gdański Eksploatacja - 316 tys. Bożenna Ulewicz - radna woj. warmińsko-mazurskiego - doradca wojewody - 164 tys. Andrzej Walkowiak - radny woj. kujawsko-pomorskiego - prezes zarządu w Fabryka Obrabiarek do Drewna - 349 tys. Danuta Sikora - radna woj. pomorskiego - dyrektor AMW o/Gdynia - 270 tys. Kazimierz Drzazga - radny woj. zachodniopomorskiego - m.in. Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście - 608 tys. Krzysztof Nieckarz - radny woj. zachodniopomorskiego - oddział terenowy KOWR, wcześniej oddział terenowy ANR - 401 tys. Patryk Felmet - radny Gdyni - Zarząd Morski Port Gdańsk, wcześniej PUP Rezerwa - 213 tys. Paweł Kolczyński - radny woj. mazowieckiego - Fundusz Rozwoju Spółek - 231 tys. Witold Kołodziejski - radny woj. mazowieckiego - przewodniczący KRRiTV - 278 tys. Tomasz Pitucha - radny Lublina - doradca wojewody - 137 tys. Mariusz Kękuś - radny Krakowa - Kopalnia Soli Wielicza SA - 488 tys. Mirosław Gilarski - radny Krakowa - PKP Utrzymanie (TELKOL) - 484 tys. Hanna Mazur - radna Gdyni - Lotos Kolej - 194 tys. Piotr Grabowski - radny woj. łódzkiego - m.in. PGE - 435 tys. Mariusz Rusiecki - radny woj. łódzkiego - m.in. PKN Orlen - 400 tys. Błażej Spychalski - radny woj. łódzkiego - Zakład Gospodarki Ciepłowniczej - 376 tys. Jan Frania - radny woj. lubelskiego - PGE - 991 tys. Grzegorz Muszyński - radny woj. lubelskiego - wcześniej PKP PLK, teraz BGK Nieruchomości - 803 tys. Marcin Flakiewicz - radny Płocka - PKN Orlen - 584 tys. Piotr Szpakowicz - radny Płocka - Orlen Projekt - 401 tys. Leszek Dec - radny woj. podlaskiego - Suwalska Strefa Ekonomiczna - 374 tys. Adam Niebrzydowski - radny woj. podlaskiego - od września 2016 Dyrektor Ośrodka Doradztwa Rolniczego - 160 tys. Marek Olbryś - radny woj. podlaskiego - Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej - 255 tys. [MPGKiM w Łomży nie jest spółką skarbu państwa, a zakładem budżetowym samorządu miejskiego Łomży - przyp. red.] Piotr Gawryszczak - radny Lublina - OHP - 202 tys. Krzysztof Ciebiada - radny woj. łódzkiego - koordynator d/s sprzedaży PGE Obrót - 266 tys. Andrzej Pruszkowski - radny woj. lubelskiego - Polska Grupa Energetyczna - 992 tys.
Dziś obserwuję w mediach publicznych nawrót do stylu PRL-owskiego „Dziennika Wieczornego”, który aż za dobrze pamiętam i po prostu nie mogę słuchać, jak powraca pomieszanie wybiórczych informacji z ideologicznym, jednostronnym ich komentarzem. Powtarzam: wiem, że ideał trudny jest do osiągnięcia, ale upolitycznienie informacji osiąga dziś często skalę, której nie potrafię strawić. Odwołuję się do poczucia rzetelności dziennikarzy, do tego, by we własnym sercu i umyśle starali się o to, by „dokładnie i bezstronnie informować o wszystkim, co się dzieje w kraju i na świecie
PiS to ,,komuniści i złodzieje''
Panie Jerzy, proszę zwrócić uwagę jaką falę przedwyborczej retoryki p. wywołał. Musi się Pan Radny z tym zmierzyć. Może koledzy partyjni pomogą, może spotkania z mieszkańcami Okonka, Zakrzewa, Lipki, może centrala wspomoże. Póki co... proponuję udział w licytacji WOŚP w Okonku, to byłby dobry zwiastun wizerunkowy. Bo przecież radni każdego szczebla nie dla pieniędzy startowali w wyborach samorządowych, tylko po to aby służyć lokalnej społeczności.
Po aktywacji często następuje reset.
Władzę po to się przejmuje aby dać stanowiska swoim, przecież to jest tak stara zasada jak świat i nie ma znaczenia jaka to władza. Przyzwoitość i władza rzadko idą w parze, to jeszcze nie te standardy i długo nie.
Biedny pan Najder jak pisze aktywowany a może anekowany przez pana Fidurskiego. Szeroki wywiad niemocy i uzależnienia. Niech pan zobaczy ile zła przez tak nieroztropny wywiad wylało się na PiS. Poruszył pan powiat a pomyje wściekłej totalnej opozycji wylały się na PiS obejmujący cały kraj. Jak widać więcej z tego zła na naszym lokalnym padole niż korzyści. Jeżeli idzie się na radnego z wyboru setek lub tysięcy mieszkańców nie można swojej realizacji obietnic uzależniać od widzimisię tego który pana aktywował. Zresztą jak wiemy ten pan z wieloma komuchami jest za pan brat co powszechnie każdy z wyborców wie. Swoim wywiadem dokonał pan tego czego ludzie PiSu boją się od lat czyli obelg i upokorzeń których przykłady można przeczytać w komentarzach. Dziwne te pana spostrzeżenia bo na naszym biednym terenie bez przemysłu bez rozwoju ludzie chcieli by usłyszeć że za wszelką cenę będzie pan forsował to czego oczekują wyborcy i przeciwstawiając się niemocy i uzależnieniu. Taki system działania jaki pan przedstawia to rzeczywiście przypomina PRL w którym nikt z członków nie śmiał wychylić się przed Sekretarza PZPR w powiecie.. Trzeba to zmienić i oczywiście organizować spotkania z mieszkańcami ale nie te historyczne lecz informujące ich o tym co udało się zrobić czego nie i kto w tym pomagał lub blokował zbierające informacje od nich czego oczekują i z czym nie mogą sobie poradzić podczas trwania kadencji. Tylko otwartość wobec ludzi zmieni podejście do odsłonięcia ich faktycznych przekonań co szeroko otworzy drzwi PiSowi i będzie nas więcej niż tych którzy nałykali się kłamliwych wiadomości z TVN i innych zagranicznych komercyjnych TV. Trzeba tak działać aby ludzie przestali się bać rządzącego w powiecie betonu postkomunistycznego. Oni mają rodziny wstydzą się i boją powiedzieć glośno co myślą o nienawistnych wpisach obrażających naszą wiarę i nas samych. Niech pan sobie odpowie kto nas przed nimi ,,zdradzieckimi mordami" broni. Jeżeli chce pan działać w ten sposób jak pan to mówił w wywiadzie to rzeczywiście może lepiej siedzieć cicho przy powiatowym pełnomocniku PiS czekając na koniec kadencji a przypominam to dopiero początek. Niech pan się nie daje i nie uzależnia od innych tylko czyni to co dobre dla tych którzy pana wybrali.
Ten ostatni , podający się za zwolennika PiSu i przeciwnika obecnego szefa PiSu w powiecie, nie rozumie, że rada powiatu jest kompletnie niepotrzebna, że moglibyśmy się bez niej obejść. Reform samorządowa AWSu cofnęła państwo polskie organizacyjnie i obciążyła kolosalnymi kosztami. Powiaty mogłyby być z powodzeniem zarządzane przez przedstawicieli wojewody ze wsparciem niewielkiej grupy urzędników, tymczasem rozrosły się do wielkości książęcych latyfundiów z chmarą niewiele robiących poza ściemnianiem dworaków. Rada powiatu to taka lokalna napinka bez większych możliwości.
To co napisał gość powyżej to nieprawda bo rada powiatu tak jak i rada miasta jest potrzebna gdyż są one podstawą demokracji którą przyjeliśmy wszyscy. Jedno co jest pewne to to że rady te powinny skupiać ludzi którzy nie boją się działać nawet w warunkach które na niewiele pozwalają. Uleganie komukolwiek i wieczne narzekanie ani radnym ani nam nic nie daje tylko oddała wyborców od dokonanego wyboru. Tu żadne pisanie o tym które struktury powiatu, gminy czy miasta są potrzebne czy nie nic nie da, jedno co można zrobić to przekonać społeczeństwo do swoich działań, które pozwolą wyeliminować głównych hamulcowych realizacji rządowego programu skierowanego do wszyskich Polaków. Przecież ślepy zauważy że z proponowanego przez rząd programu dla samorządów u nas w naszym powiecie i naszych głównych miastach jeszcze nie skorzystano no chyba że tych rozrywkowych. Gość-u popatrz na ścianę wschodnią i zadaj sobie pytanie, dlaczego tam ludzie są zadowoleni i nie mają z tym co pan żadnego problemu. Nie mają go ani starsi ani młodzi ano dlatego bo widzą ile dzięki rządowemu programowi u nich wiele się zmieniło, powstają inwestycje zarówno taniego budownictwa mieszkaniowego jak i rozwoju przemysłowego i całej infrastruktury drogowej wraz z pamięcią o tzw. seniorach. Tam się o tym mówi a u nas co tylko niemoc i kłótnie o nic coby nas mieszkańców powiatu interesowało. Tak kulawy samorząd oparty na przeszłości zawsze będzie kulawy a tym samym niewydolny i może tylko trwać nic poza tym.
Boże. Ale w tym powiecie lewactwa i komuny. I to piszą zwolennicy "partii miłości"? Gość który tak się wyżej produkuje i przedrukowuje dane z "Faktu" - obcojęzycznej gazety, która, to chyba normalne jaką stronę trzyma - mógłby się spręzyć i napisać coś od siebie. No, ale gdzież mu z takimi wyżynami intelektu. Tylko jak mantra "łamią konsttytucję, łamią konstytucję, łamią konstytucję"> W którym punkcie kolego? Pokaż, a nie nie pieprzysz jak potłuczony. Jurek, trzymaj się. A tych z PEŁO i innych Nowoczesnych olewaj.
Prosze o uwage,na kanale yt ukazuja sie cykle rozmow z poslem niezrzeszonym Panem Robertem Majka jest to posel z Przemysla, bardzo prosze o wysluchanie jego wykladow na temat sytuacji w Polsce,na temat PiS, na temat PO,sa to partie ktore wspolpracuja ze soba,wspieraja sie wedlug reguly Kiszczaka " My nie ruszamy waszych ,wy nie ruszacie naszych" Centrum Edukacyjne Powisle, lub Spawy Polskie.Serdecznie polecam dla chcacych znac sytuacje w polsce.
Boli was ze PIS rządzi Ha ha ! To jest jedyna Partia która coś zrobiła Dla Polski … Powiat Komunistyczny i taka jest prawda
Brawo Panie Najder!
Większość komentarzy zupełnie bez sensu napisanych, przecież człowiek powiedział, że chcę zrobić coś dla mieszkańców, a dla partii... czytać ze zrozumieniem
Radny, a jakiż bezradny.
Bardzo rozsądny i poukładany człowiek. Nie dziwię się że dostał tyle głosów bo ludzie go szanują. Fidurski miał nosa że na niego postawił.
Precz z lewactwem, ulubieńcami gadzinówki?