Reklama

Radny Najder przyznaje: to PiS mnie aktywował

08/01/2019 18:00

Niczego nie obiecuje, na samorządzie się (jeszcze) nie zna, za to dziwi się, że ludzie nie popierają PiSu. Rozmowa z Jerzym Najderem, radnym powiatu złotowskiego

Co Pan może zaoferować mieszkańcom Okonka?
Na spotkaniach przedwyborczych niewiele obiecywałem. Nie jestem wielkim działaczem, dopiero wchodzę w to nowe życie. Ludzie mówili głównie o robieniu dróg, ale z tym jest problem w całym powiecie, a pieniędzy na to najmniej. Nie wiem, jeszcze komisji budżetowej nie było. Będę starał się walczyć o drogi w gminie Okonek.

A mieszkańcom Lipki i Zakrzewa co Pan zaproponuje?
Problem u nich jest podobny, bo z drogami i u nich jest nie najlepiej. Nie znam dobrze tamtejszej sytuacji, trzeba by jakąś wizję lokalną zrobić... Rząd obiecuje około 6 mld złotych na drogi lokalne, to może i my coś z tych pieniędzy wyrwiemy.

Reklama

Tyle że w powiecie złotowskim ani w gminie Okonek nie rządzi PiS, nie ma więc przełożenia, o którym mówią rządzący.
Oficjalnie nie ma takiej informacji, że PiS da PiSowi. W domyśle pan to ma. Ale tak, PiS to moja linia i mam nadzieję, że coś z tych pieniędzy uszczkniemy.

Mówiąc „my” ma Pan na myśli również Wiesława Fidurskiego i Henryka Trawińskiego, radnych z klubu PiS w powiecie. Tylko czy walka o pieniądze z „z góry” będzie Wam się politycznie opłacać? Śmietankę spije koalicja rządząca powiatem.
No tak, ale my tu wielkiej polityki nie będziemy robić. Musimy się starać jak najwięcej zrobić dla mieszkańców, dla tej małej Polski powiatowej. Pomalutku PiS zwiększa wpływy w kraju i pomału to idzie tutaj.

Reklama

Jeśli tak, to ślimaczym tempem. Do tego z dąsami Wiesława Fidurskiego, szefa PiSu na Złotowszczyznę, po tym gdy nie zostaliście – ani on, ani Pan – przewodniczącymi komisji.
Jestem nowy, więc dla mnie było dziwne to podanie na tacy przewodniczących. Głosowanie było demokratyczne, ale co z tego, że nasze głosy były przeciw? Zderzyłem się ze ścianą niemocy.

To musi być frustrujące na starcie nie mieć nic do powiedzenia.
Taka jest goła prawda. Zobaczymy, jak to będzie.

Późno zalicza Pan debiut w samorządzie, bo w wieku sześćdziesięciu lat. Skąd Pan się wziął w lokalnej polityce?
Współdziałałem z PiSem, bo odpowiada mi jego program, choć i w nim są niedociągnięcia, choćby takie, że prawo jest za mało jeszcze egzekwowane...

Reklama

Powinno być bardziej restrykcyjne?
Przykład dam: szarpanie policjantów, ratowników medycznych, naruszanie godności nauczycieli, niszczenie mienia publicznego powinno być ostrzej karane. Niezależnie od tego, jaka opcja jest przy władzy, musi reagować na przejawy agresji.

Kilka lat temu W. Fidurski szukał w Okonku chętnych do zapisania się do partii, wówczas znalazł Pana?
Sam się zgłosiłem. Chciałem im pomóc, bo były wybory w 2011 roku, a w Okonku nawet jednego plakatu nie było. Cztery lata później już było lepiej, reklamy wyborcze już wisiały. Ludzie muszą widzieć, że wszyscy korzystają z programu, który oferuje nam rząd. Nie wszyscy to widzą i doceniają 500 plus czy wyprawkę 300 zł, a szkoda.

Reklama

Ludzie szybko przyzwyczajają się do dobrego.
I myślą, że tak ma być. A tamte rządy przez ponad 20 lat nie widziały tych potrzeb. Nawet teraz Nowoczesna miesza, żeby ograniczyć 500 plus. Prawda jest taka, że oni nie mają programu. Ich program to antyPiS.

Gdy włączał się Pan w działania Prawa i Sprawiedliwości musiał Pan się czymś wykazać?
Chciałem działać i tyle. Przy tym na nic nie liczyłem, na żadne profity.

Idealista z Pana?
No może… Powinno być więcej idealistów, którzy zaangażują się w tę dobrą sprawę. PiS mnie aktywował.

Reklama

Wcześniej, przed „dobrą zmianą”, nie miał Pan w co się angażować?
Ponad 20 lat temu próbowałem dostać się do rady gminy, zabrakło mi głosów i się odsunąłem. Poświęciłem się rodzinie i pracy. A że teraz ludzie na mnie zagłosowali?  Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za oddanie na mnie głosów.
Powtarzam ludziom: wiarygodni w rządzie, wiarygodni w samorządzie. Rząd bardzo trudne programy obiecał i je wprowadza. Kobiety i mężczyźni powinni być wdzięczni za obniżenie wieku emerytalnego. Wszystkie panie opozycjonistki, które na PiS nie mogą patrzeć, też. Mają wolny wybór, którego do tej pory nie było. Sześćdziesiąt lat to wiek, w którym babcia pomoże np. w wychowaniu wnucząt. A gdy ma się 67 lat, to jest późno, przychodzą choroby, zmęczenie...

Ludzie to niewdzięcznicy? Nawet o programie PiSu nie chcą z Panem rozmawiać.
Nie wiem, czy niewdzięcznicy, pewne rzeczy postrzegają po prostu inaczej. Nie tylko w Okonku. Nawet ludzie wykształceni zupełnie odrzucają ten temat.

Reklama

W Okonku do partii rządzącej należy garstka ludzi. Tu, zdaje się, nie ma klimatu do takich rozmów.
Nie wiem, co im nie odpowiada. Może strach przed władzą lokalną i układami?

Okonek przez lata był bastionem lewicy, to chce Pan powiedzieć?
Był i być może długo będzie, niestety. Ludzie tak głosują i trzeba to uszanować. Niedoskonałym ustrojem jest ta demokracja, ale lepszego jeszcze nikt nie wymyślił.

Dlaczego kandydat PiSu nie wystartował ostatecznie w wyborach na burmistrza Okonka? Miał rozbijać stary układ, zmieniać gminę i co?
No i brakło mu chyba chęci. Zrezygnował dosyć szybko.

Reklama

Zdezerterował?
O to trzeba by jego spytać. Jak dla mnie za szybko się poddał. Może się przestraszył, że za małe poparcie ma tu PiS?

Co Pan sądzi o wyborze na burmistrza Andrzeja Jasiłka?
Znamy się od wielu lat i myślę, że dużo zdziała. Nie odmówi współpracy nikomu. Tak, jest z lewicy, ale dla gminy zrobi co będzie mógł. Na pewno nie zawiedzie ludzi.

Nie obawia się Pan braku tej ścieżki przepływu pieniędzy po linii partyjnej – z rządu po gminę?
Może pójdzie to przez sejmik, gdzie mamy swoich ludzi? Obiecaliśmy, że będziemy się starać to co możliwe zrobić.

Reklama

Teraz Pan się zobowiązał. Żadnej odpowiedzialności Pan na siebie nie bierze.
To dopiero mój początek w radzie powiatu. Nie wiem, co będę mógł w niej zdziałać. Nie będziemy na pewno za wszelką cenę bronić linii partyjnej. Co będzie dobre dla Okonka i powiatu, to poprzemy.

My?
No tak, bo w będąc z kole obowiązują mnie pewne uzależnienia. Myślę, że pan Fidurski nie będzie przeciwny przeznaczeniu pieniędzy na jakąś drogę. Chyba że koalicja rządząca będzie ciągnąć pieniądze tylko w jedną stronę, wtedy będziemy przeciw. Choć to będzie skromny przeciw, a oni i tak zrobią co chcą. Mam nadzieję jednak, że sprawy gospodarcze będą w miarę uczciwie dzielone.

Reklama

Boi się Pan, że będąc w opozycji w powiecie przesiedzi Pan bezproduktywnie pięć lat?
Trochę się boję, bo koalicja przegłosuje wszystko po swojemu. Nie da się zrobić niczego ponad miarę, bo jest nas za mało.

Jakby nie było, to kilkaset złotych miesięcznie Pan zarobi. To dla Pana zastrzyk pieniędzy?
Tak, zastrzyk, nawet spory. Jak dla każdego członka rady.

Czy to prawda, że dorabia Pan za granicą?
Obecnie nie.

Przez lata radnym był Pański szwagier – Zdzisław Kwaśny.
Zdzisław jest z innej opcji i gdy się spotykamy, to zawsze przy stole są rozmowy na temat polityki.

Reklama

Gdy on zrezygnował z kandydowania Pan odetchnął?
Nie, dlaczego? Bardzo dobrze by było, gdybym mógł razem ze szwagrem jeździć. Może bym go przekonał do PISu.

Społecznie się Pan nie udziela, za to jest związany z Kościołem. Dziś między PiSem i Kościołem stawia się znak równości.
Gdy PIS był w opozycji, rozgłośnią, z której można było się czegoś dowiedzieć z innej strony, było Radio Maryja i telewizja Trwam. TVN był tubą PO, państwowa telewizja też była rządowa. Teraz to się zmieniło. Jestem chrześcijaninem, wierzącym (głęboko, jeśli ktoś chce to wiedzieć), ale nie jestem doskonały, jak każdy. Też jestem grzeszny.

Skoro mowa o telewizjach, to powie Pan, czy ogląda media, jak Pan mówi, antypisowskie?
Oglądam TVN, Polsatu prawie wcale. TVN mnie razi, bo pewnych rzeczy tam nie ma, tych które podają w telewizji publicznej. Albo je przekręcają. Oglądam te media PO i się wkurzam. Gdy rozmawiam z ludźmi, to od razu słyszę, co oglądają. Ich poglądy często wynikają z telewizji, tym się nakręcają.

Niestety, Polska jest dziś mocno podzielona.
Totalna opozycja próbuje zrobić antypis. Mam nadzieję, że PiS nie da się ograć. Przede wszystkim programem dobrym dla ludzi. Kto jest obiektywny widzi, że to, co rządzący obiecywali przed wyborami, robią.

Obiektywizm to wyświechtane słowo.
Tak, ale prawda jest jedna.

Choć Ksiądz Józef Tischner mawiał: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.
Też tak bywa.

Jakie będzie najbliższe pięć lat dla powiatu i dla Pana?
Mam nadzieję, że owocne, że dług spłacimy.

20 mln zł w pięć lat?
Co, nie da się? No, może być ciężko. Liczę też, że dużo się nauczę i postaram się zrobić, co będzie możliwe na terenie Okonka, Lipki i Zakrzewa. Ku zadowoleniu społeczeństwa.

Będzie się Pan spotykać z wyborcami? Wielu radnych z dniem wyboru znika z życia mieszkańców.
Już mieliśmy małe spotkanie z wyborcami w Lipce. Był poseł Porzucek i ludzie gros pytań kierowali do niego. W gminie Okonek będziemy się spotykać, gdy trochę czasu upłynie w tej kadencji.
Jeszcze raz chciałbym podziękować wyborcom za zaufanie i głosy. Życząc wesołych świąt mam nadzieję, że przy wigilijnym stole zgasną wszystkie spory, zwłaszcza te na tle politycznym.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-01-08 18:13:01

    Radny, a jakiż bezradny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-01-08 18:19:49

    Bardzo rozsądny i poukładany człowiek. Nie dziwię się że dostał tyle głosów bo ludzie go szanują. Fidurski miał nosa że na niego postawił.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kled - niezalogowany 2019-01-08 18:45:53

    Precz z lewactwem, ulubieńcami gadzinówki?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama