Reklama

Ratuję dzieci codziennie

02/04/2013 00:00
"Kocham" i "obcy". Kocham obcego. Obcy kocha mnie. Tylko kocham się nie zmienia. A że dzieci cudze?

Najmłodszy jest Sebastian. Krzyczy, gdy niosą go do samochodu. Teraz to jego auto, ale trzy lata temu drogę z domu do terenówki okrasił histerią. – Może mu się to skojarzyło z zabieraniem z rodzinnego domu – zastanawia się pani Krystyna. Od lat kobieta nie pracuje. Wychowała dwie córki: jedna studiuje w Poznaniu, druga w Niemczech. Utrzymują kontakt z rodzicami.

- To jest nasz największy sukces, że dzieci mają kontakt ze swoimi rodzinami – pan Wacław chowa uśmiech pod wąsem. Niemal tak gęstym jak sieć powiązań dzieci. Klaudię czasem zabiera do siebie ojciec chrzestny, tata nie może, bo ma odebrane prawa rodzicielskie. Mama dziewczynkę porzuciła. – Na naszej klasie napisała, że nareszcie jest bez Klaudii – K. Bartkowiak marszczy czoło.

Kamilę, Kubę i Sebastiana na ferie i święta zabiera czasem do Złotowa babcia. Ojciec też o nich pamięta. Mama woli pić. – Dzieci wiedzą, że rodziców mają kochać. Szanować nie muszą, bo może oni na to nie zasługują – kwituje mieszkanka Okonka.

Przeklęty Pitagoras

Zeszyt całuje podłogę. Tabliczka uderzeniem przytula się do ściany. To przez te liczby – kotłują się w głowie. Dziewiątka jest najbardziej złośliwa. Menda. Złośliwość razy siedem równa się... Fruuu! Szelest kartek przemierzających pokój nie zagłusza łez.

- Klaudia miała takie zapóźnienia w piątej klasie, że przez pół roku płakała, bo musiała się nauczyć tabliczki mnożenia – Krystyna Bartkowiak ledwo unosi kąciki ust. Siedzi za stołem w kuchni ubrana w śliwkowy sweter. Do tego fioletowe kolczyki i taki sam wisior. Elegancko podsuwa kartkę z ocenami Klaudii. Matematyka krzyczy o poprawę, historia łączy piątki z jedynkami, wychowanie fizyczne – super.

Dzisiejsi uczniowie mają zeszyty, zeszyty ćwiczeń i książki. Z tych ostatnich nie korzystają. Znalezienie informacji poza internetem często przekracza ich możliwości.

- Przychodzą, żeby podać im informacje na tacy. A my mówimy: „nie, wszystko jest w książce” – Wacław Bartkowiak chwali się domową biblioteką. Z siwą brodą i cienkimi szkłami okularów wygląda jak doświadczony belfer. – Nie robię lekcji za dzieci byleby dostawały piątki – mężczyzna naciąga gumę zielonych szelek. A żona strzela: - Za to Kuba błyskawicznie wszystko łapie, zgłasza się w szkole. Tylko ma problemy z zachowaniem, bo jest nadaktywny. Już w pierwszym miesiącu u pani dyrektor wylądował – kobieta błyska oczami na myśl o ośmiolatku.
[[reklama]]
Kocham mimo wszystko

Oczy to broń. Wprawny szermierz ustawia nimi przeciwników i sprzymierzeńców. Im szybciej mrugasz, tym więcej zdziałasz. To mogłoby być motto Sebastiana. Sześciolatek jest mistrzem fechtunku gałkami. - Mruga i nie ma siły, wszyscy mu się poddają. On woła „sie ma” i już – Krystyna Bartkowiak z dumą wspomina losowanie nagród dla dzieci podczas rorat. – To najradośniejsze dziecko w parafii, ulubieniec proboszcza – kobieta rozpływa się nad swym najmłodszym wychowankiem. A on, gdy nabroi, mruga i ze spuszczoną głową mówi: a ja i tak ciocię kocham.

Wujkiem jest pan Wacław. Po pięćdziesiątce, postawny, z pogodnym spojrzeniem. Po zielonym stroju łatwo poznać, że pracuje w Lasach Państwowych. Prowadzi skup dziczyzny w Okonku i łatwo znajduje analogie do świata zwierząt.

- Z dziećmi jak ze stadem – walczą o pozycję, pokazują swoją siłę. Dlatego od razu trzeba im narzucić pewien rygor, bo inaczej górę weźmie postawa roszczeniowa, im się wszystko należy – leśniczy nie porównuje teraz wychowywanych dzieci do swoich córek. Nie ma na to czasu, trzeba rozwiązywać bieżące problemy. - Ja nie zaczęłam od tego, że dzieci mają prawa, tylko że mają obowiązki. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle – na pierwszym miejscu pani Krystyna wymienia naukę.
[[nowa_strona]]
Impuls – weźmiemy dzieci

Tfu! To nie jest jedzenie. Szynka, pasztet, ciasto. Co z tego, że pachną, jak nie są ze sklepu. A jedzenie jest ze sklepu. - Kamilka była nauczona, że jak mama dostała jakieś pieniądze z opieki, to poszła do sklepu i coś kupiła do jedzenia, jak nie, to nie – Krystyna Bartkowiak ledwo kończy zdanie, gdy rozlega się dzwonek do drzwi. Jakiś mężczyzna przynosi jajka. Bez czerwonego kodu na skorupkach. Pani domu dba, by dzieci jadły zdrowo. Za chwilę trójka rodzeństwa spędzać będzie w leśniczówce czwarte święta. Będą one jednocześnie ich rocznicą u cioci Krysi i wujka Wacka. Klaudia pod opieką małżeństwa jest od dwóch lat.

Czy da się stworzyć zdrową rodzinę z połączenia czwórki cudzych dzieci i to z dwóch różnych rodzin? Krystyna i Wacław Bartkowiak udowadniają, że tak. Jeśli się kocha dzieci, to nawet taki banał jak „wszystkie dzieci nasze są” nabiera sensu. – Nie chodzi o pieniądze – przekonują. Tak, państwo płaci za wychowywanie dzieci z rozbitych rodzin. Tak, łoży na ich utrzymanie. Ktoś chce wziąć te pieniądze?

– Czasem dochodzą do nas głosy ludzi, którzy uchodzą za inteligentnych i powinni szeroko ten świat postrzegać, a w tak wąskie klapki potrafią wskoczyć – zarzuty o robienie biznesu na dzieciach komentuje leśniczy.
[[reklama]]
To nie kalkulacja. – To był impuls, bo człowiek nie powinien żyć sam dla siebie. Znajomi zaproponowali nam, byśmy zostali rodziną zastępczą. Najpierw odmówiliśmy, ale zaczęliśmy się zastanawiać. Wzięliśmy trójkę, potem jeszcze jedno. Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Złotowie chciała byśmy wzięli jeszcze dwójkę, ale powiedziałam, że to nie jest hodowla dzieci – grzywka pani Krystyny porusza się miarowo. Podobnie jak łódź na nieznanych wodach faluje rodzinne szczęście. – My uczymy się dzieci, a one nas. Pewnie że popełniamy błędy, ale chyba zasłużyliśmy na te słowa: kocham cię.

Wacław Bartkowiak: - My się z dziećmi związaliśmy, ale nie wiemy, jak nasze losy się potoczą. My je chowamy nie dla siebie, ale dla rodziny, bo może kiedyś tam wrócą.

***

Państwa Bartkowiak będą już zawsze. - Moje córki są matkami chrzestnymi, ojcami mój chrześniak i siostry syn. Także i tak są nasze – Krystyna Bartkowiak ściska dłoń męża.

Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości