Im więcej się ma, tym więcej się oczekuje - można znaleźć kilka miejsc, które psują mój obraz Złotowa jako miasta, które dba o swoich rowerzystów. Rażą one tym bardziej, że wydają się rezultatem zwykłego niechlujstwa i zaniedbania - w liście do redakcji pisze jeden z Czytelników
Zarówno temat kłopotliwego oznakowania jak i problematycznych kwestii komunikacyjnych, z jakimi na co dzień w Złotowie borykają się entuzjaści dwóch kółek, poruszaliśmy już na naszych łamach wielokrotnie, jak się okazuje jednak, oba mają kształt studni bez dna. Co jakiś czas Czytelnicy zwracają nam uwagę na komunikacyjne buble i związane z pionowym i poziomym oznakowaniem kwiatki. Było już o przejeździe dla rowerów wiodącym donikąd, problematycznie ustawionym znaku nakazującym wyjazd w prawo przy wyjeździe z parkingu przy markecie Piotr i Paweł, a także kłopotliwym skrzyżowaniu ulic 8 Marca z Leśną.
Dziś, w związku uwagami, które otrzymaliśmy od jednego z naszych Czytelników, więcej w temacie rowerowym. - Choć na co dzień studiuję w Poznaniu, wakacje spędzam w dużej mierze w rodzinnym Złotowie – pisze mężczyzna. - Co roku z radością stwierdzam, że miasto to staje się miejscem coraz bardziej przyjaznym rowerzystom. Relatywna (względem całości dróg) długość ścieżek rowerowych jest tu naprawdę imponująca. Skutkuje to tym, że po Złotowie jeździ się bardzo przyjemnie. Im więcej się jednak ma, tym więcej się oczekuje - można znaleźć kilka miejsc, które psują mój obraz Złotowa jako miasta dbającego o swoich rowerzystów. Rażą one tym bardziej, że wydają się rezultatem zwykłego niechlujstwa i zaniedbania. Zastanawiałem się przez jakiś czas, komu mógłbym zwrócić uwagę na te sytuacje, by należycie się nimi zajęto. Czytując „AL” doszedłem do wniosku, że redakcja jest bardzo skuteczna w naświetlaniu mniejszych i większych bolączek, z jakimi borykają się mieszkańcy Złotowszczyzny – Czytelnik naświetla nam temat, a następnie opisuje trzy drażniące go miejsca. [[reklama]] Schodzić, nie schodzić?
Pierwszy z problemów uwidacznia się przy placu Kościuszki. - Są tam dwa wzajemnie wykluczające się znaki – jeden nakazuje zejście z roweru, drugi pozwala na kontynuowanie jazdy – zauważa nasz Czytelnik. Faktycznie, znaki zdają się dotyczyć tego samego odcinka drogi. Laikom spieszymy wyjaśnić, że widoczne na zdjęciu ułożenie informacji o ruchu pieszym i rowerowym jest kluczowe – w tym przypadku pierwszeństwo poruszania się mają piesi i to jest jasne. Jasne nie jest już natomiast, w jaki sposób powinien się zachować rowerzysta. Jechać, nie jechać? Zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym znaki ustawia się po prawej stronie drogi, bardziej wiążący wydaje się więc znak zakazujący jazdy. Po co więc ten ustawiony z lewej strony? A może jakiś żartowniś celowo go odwrócił? Innego wytłumaczenia nie znaleźliśmy, zwłaszcza, że gdyby znak przekręcić to – jadąc od ulicy Obrońców Warszawy – wszystko się zgadza. Tym odcinkiem, w jednym miejscu znacząco przewężonym, jechać nie wolno, a znak, o którym mowa – gdyby stał odwrotnie – informowałby rowerzystów, że można już wjechać na chodnik. Czesław Milewski z Powiatowego Zarządu Dróg potwierdza nasze przypuszczenia – kogoś po prostu trzymały się żarty. Znak został już odwrócony we właściwą stronę. [[nowa_strona]] Raz tak, raz tak
Drugą kwestią, która zwróciła uwagę naszego Czytelnika, są przejście dla pieszych/przejazd rowerowy przez ul. Staszica, przy rondzie koło „Sparty” i kościoła pw. św. Rocha. - Jadąc z jednej strony można przejechać rowerem przez przejście (znak D-6b, „Przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów”), jadąc z drugiej już nie – należy przeprowadzić rower (znak D-6, „Przejście dla pieszych”) – informuje. Krótko mówiąc, na „wysepce” trzeba zsiąść z roweru. Z punktu widzenia rowerzystów – rozwiązanie mało logiczne. Benedykt Stefankiewicz, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Złotowie, któremu zwróciliśmy uwagę na ten fakt, obiecał sprawie się przyjrzeć. Pojechał w teren i przywiózł gotową odpowiedź – przejście powinno być oznakowane jednolicie i – jako że ścieżki rowerowej tam nie ma – znak informujący o przejeździe dla rowerów zostanie zdjęty. Rowery trzeba będzie przeprowadzać.
[[reklama]] Z prawej, z lewej, obojętnie?
- Trzecią kwestią jest ulica Zamkowa, na której kładąc polbruk najwyraźniej uwzględniono przyszłą ścieżkę rowerową – na podstawie zastosowania kostki brukowej w dwóch odmiennych kolorach - domniemywa Czytelnik. - Zapomniano jednak o oznakowaniu, skutkiem czego nie wiadomo właściwie, jak nią jeździć – kontynuuje. Spieszymy donieść, że zróżnicowanie kolorystyczne, zgodnie z przepisami, o niczym nie przesądza, nie mniej jednak rzeczywiście wprowadza chaos. Często bowiem piesi i rowerzyści, zupełnie bezwiednie, kodują sobie, że któraś z dwóch części w całości przeznaczona jest tylko dla nich. Jako jednak że znaków nie ma, interpretacje są różne – jedni jeżdżą lewą stroną (choć na Zamkowej chodnikiem w ogóle jeździć nie można), drudzy tamtędy chodzą, jeszcze inni zupełnie nie przywiązują do tego wagi. Czy jest szansa by ruch pieszo-rowerowy, wprowadzając oznakowanie, wreszcie uregulować? Postanowiliśmy zasięgnąć języka u inspektora ds. drogownictwa w urzędzie miejskim, Macieja Hermanna. Jak usłyszeliśmy, w najbliższym czasie na ulicy, o której mowa, urząd nie zamierza wprowadzać oznakowania.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze