Piekarze boją się o nim mówić. Markety wolą go utylizować albo przerabiać na wódkę. Za dramo chleba uczciwie nie dasz
Leży na chodniku. Taka jasna i pełna. W ciągu dwudziestu minut pięć razy dostaje kopniaka. Raz zostaje nadepnięta. Pani pchająca przed sobą wózek z dzieckiem o mało co by się przez nią przewróciła. Nikt jej nie podniesie. - Będziemy cierpieli za to, jak dzisiaj traktujemy pieczywo – mówi złotowski piekarz. Nie chce, by podawać jego nazwisko, bo za rozmowę o tym, co on robi z chlebem, mógłby słono zapłacić.
To tylko fragment artykułu z AL 39/2013
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze