Reklama

Rozmowa z archeologiem o łobżenickich zagadkach

02/10/2017 10:30
Czy pod Łobżenicą istnieje sieć tuneli? Czy górecki gaj był kiedyś świętym lasem? Dlaczego w mieście nielegalnie bito monety? Na te i inne pytania odpowiada Katarzyna Poczewska - archeolog

Zacznę od pytania, które nurtuje każdego, komu o uszy obiły się miejscowe legendy. Czy pomiędzy Górką Klasztorną a Łobżenicą znajduje się tajemne, podziemne przejście?

Muszę zawieść wszystkich, którzy w to wierzą. To raczej mało prawdopodobne, z tego względu, że w miejscu, gdzie miałby biec rzekomy tunel, czyli wzdłuż dzisiejszej Alei Seydy istniało jezioro Lepsze. Pomimo odwadniania teren do dzisiaj jest bardzo podmokły, więc jakiekolwiek prace ziemne, jak np. drążenie tuneli w nim, byłyby narażone z góry na niepowodzenie. Jednak słyszałam o tej legendzie. Jedna z jej odmian głosi, że to przejście mieli wybudować sobie miejscowi Żydzi, dla których miała to być ścieżka ewakuacyjna z miasta na wypadek zagrożenia.

Reklama

Grzebo... tzn. archeolog - w tej pracy nie ma lekko. Żeby coś znaleźć trzeba się zdrowo nakopać

A czy tunele pod Łobżenicą można znaleźć?

Między innymi dla ich odnalezienia zostałam archeologiem. Zaczęło mnie to fascynować gdy miałam osiem, może dziewięć lat. Odbudowywano wówczas dom św. Józefa. Zmiany w projekcie wymusiły wejście w głąb wzgórza św. Anny, a przez to prace archeologiczne. Jako uczniowie miejscowej podstawówki poszliśmy tam zajrzeć. To był pierwszy raz, gdy pomyślałam sobie: też będę archeologiem! Później, gdy moja siostra wraz z mężem budowali dom, na placu budowy, gdzie ciągle była przerzucana jakaś ziemia, wykopywałam swoje pierwsze „znaleziska”. Z dzisiejszego punktu widzenia to nie było nic wartościowego, ale wtedy...! Wtedy znalezienie szczątków XIX-wiecznej ceramiki to było coś! Historią, zwłaszcza ostatnich dwustu-trzystu lat, interesuję się średnio. Nie lubię dat. Lubię jak to się mówi w archeologii „odkrywać to, co było przed historią”, a w Łobżenicy jest co odkrywać, bo jej początki mogą sięgać nawet dziesiątego wieku lub wcześniej, gdy istniało tu grodzisko.[[pay]]

Reklama

Wracając jednak do podziemi. Do ich poszukiwań zainspirował mnie tekst o łobżenickich tunelach, napisany przed paroma laty w „Panoramie Łobżenicy” z przymrużeniem oka, na 1 kwietnia. Wtedy postanowiłam, że gdy tylko skończę studia odnajdę je. Póki co dotarłam do ludzi, którzy potwierdzają ich istnienie. Wiele wskazuje na to, że znajdują się one w rejonie ulicy Sportowej. Jest to bardzo prawdopodobne z kilku względów. Pierwszy to ukształtowanie terenu w tej części miasta – domy stoją na wzniesieniu, sporo nad poziomem nieodległej Łobżonki. Drugi to fakt istnienia w tym rejonie Łobżenicy dwóch browarów, które zapewne miały rozległe piwnice, typowe dla takich obiektów. Jeden znajdował się u zbiegu ulic Sportowej i Sikorskiego, drugi w okolicach dzisiejszej Apteki pod Koroną. Przykłady takich miast jak Sandomierz, Opatów czy Rzeszów wskazują, że często piwnice, pełniące rolę magazynów miejskich, były ze sobą łączone, tworząc rozległą sieć podziemnych korytarzy. W tych miastach zachowało się to do dzisiaj i jest nawet dostępne dla turystów. Jeszcze jedna kwestia dotyczy zabudowy Łobżenicy, przed wiekami największego miasta na Krajnie, zwanego też „małym Gdańskiem”, przez który przebiegały ważne szlaki handlowe. Jeśli nałożyć średniowieczne plany miasta na współczesne okaże się, że w rejonie starego miasta nie zmieniło się wiele, czego dowodem może być zachowany dwurynkowy układ, gdzie jeden rynek pełnił funkcję bardziej reprezentacyjną, drugi - targową. Wąskie, jednokierunkowe dla ruchu ulice też są konsekwencją średniowiecznej zabudowy. Owszem, zniknęła ówczesna drewniana Łobżenica, ale podziemia? Jest spora szansa, że podziemia przetrwały. Z innych rozmów z ludźmi mam potwierdzone informacje o katakumbach w parku miejskim, gdzie przecież znajdował się cmentarz. Niektórzy mówili, że krótko po wojnie nawet do nich zaglądali – później jednak wejścia zasypano.

Miasto kryje zatem wiele tajemnic. Trzeba głęboko szukać, by je odkryć?

Przykład parafialnego kościoła pw. św. Trójcy w Łobżenicy pokazuje, że nie. Przecież podczas remontu wnętrza przed kilkoma laty pod tynkami znaleziono osmolone, barokowe cegły. Wiele wskazuje na to, że pamiętają one co najmniej rok 1638, kiedy to w tej części miasta szalał pożar, który strawił piętnaście budynków. Te pożary w historii miasta zdarzały się zresztą często, bo warto dodać, że dawniej tylko kościoły były murowane. Miejski ratusz, dom właścicieli miasta, a nawet zamek rycerski, stojący w miejscu dzisiejszej siedziby GCK, były drewniane, dlatego dziś nie ma po nich śladu. Inna sprawa, że Łobżenica nigdy nie doczekała się kompleksowych, rozległych badań archeologicznych, więc w sporej mierze bazujemy na przypuszczeniach co do kształtu, wielkości obiektów - teoretyzujemy. Największe badania, które miały miejsce na terenie gminy odbyły się pod koniec lat 60-tych XX wieku. Wówczas wykopaliska prowadzono w okolicach Alei Seydy, gdzie na głębokości około dwóch metrów natrafiono na ślady średniowiecznej zabudowy. Dzisiejszą ulicą Mickiewicza biegła np. fosa zamku, o którym wspominałam. W latach 60-tych odkryto też słowiańskie grodziska, może mniejsze od Biskupina – charakterystyczne dla tej części Polski, które znajdowały się w Dźwiersznie Małym i Wielkim. Podejrzewam, że na głębokości dwóch, dwóch i pół metra w niektórych częściach miasta można by natrafić na ciekawe rzeczy. Mogłyby to potwierdzić nowe badania wykopaliskowe, jednak zgodnie z prawem samorządy nie mogą ich finansować. Szansą byłby projekt wsparty przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, złożony przez którąś z uczelni wyższych, posiadających wydział archeologii, np. UMK w Toruniu albo UAM w Poznaniu.

Reklama

Obecnie sekcja średniowieczna TMŁ Krajka liczy dwanaście osób. To jedyna taka grupa w powiecie pilskim

Łobżenica i okolice mogłaby ich zainteresować?

Myślę, że tak. Będąc na studiach podyplomowych z muzealnictwa, gdy przedstawialiśmy się, skąd jesteśmy, kolega ze studiów – archeolog z Poznania znał Łobżenicę. „To tam gdzie była mennica” – stwierdził. Okazało się też, że mennica nie byle jaka, bo w swoim czasie fałszująca pieniądze. Może nie zupełnie w dzisiejszym znaczeniu, ale... Najpewniej wyglądało to tak, że wygasło pozwolenie króla na bicie monety, jednak w mennicy tego procederu nie zaprzestano. Okazuje się też, że łobżenicki denar jest dziś nie lada gratką dla kolekcjonerów.

Reklama

Osobny temat do ciekawych badań to Górka Klasztorna i przyległy jej gaj. Przed wiekami znacznie większy. Wiele wskazuje, że pochodzi on jeszcze z czasów pogańskich. Świadczyć może o tym kilka rzeczy. Skupisko ogromnych głazów na tym terenie, które najpewniej zostały tam „dostarczone” przez ówczesną ludność i oznaczały granicę „świętego lasu”, do którego wstęp miał tylko kapłan i jego pomocnik do składania ofiar. Ponadto stare, szlachetne drzewa – dęby oraz bijące w jego sercu źródełko. Z zachowanych dokumentów wynika, że już w XV wieku gaj objęty był ścisłą ochroną i tak zostało do dzisiaj. To nie zdarza się często.

Reklama

Kuchnia średniowieczna w wydaniu Krajki to autentyczne średniowieczne potrawy i sposoby ich przygotowywania

Odejdźmy od zagadek i tajemnic. Swoim zamiłowaniem do historii i średniowiecza zarażasz innych. Tak, przy Towarzystwie Miłośników Łobżenicy, powstała nowa, zajmująca się średniowieczem sekcja „Krajka”. Jakie były początki?

Studia kończyłam w 2014 roku. Pierwsze plany powstania „Krajki” pojawiły się na początku 2015 roku. Uczestniczyłam w zebraniu walnym TMŁ i przysłuchiwałam się pomysłom na działalność, rozwój Towarzystwa. Doceniam to, co zrobili, dokumentując historię XIX i XX-wiecznej Łobżenicy, jednak zabrakło mi tam czegoś ze średniowiecza. Pomysł na „Krajkę” się spodobał, a sama nazwa wzięła się od tkanej ręcznie przed wiekami ozdoby, np. ubrań. W rok później złożyliśmy wniosek w ramach inicjatywy lokalnej. Dzięki tym pieniądzom możliwe było kupienie robionego na średniowieczny wzór namiotu, pierwszych, żeliwnych naczyń do naszej kuchni i tkanin do uszycia sukni, zwanych giezłami. Obecnie sekcja liczy dwanaście osób i coraz bardziej widać nas w terenie. Ostatnio spotkać nas można było m.in. w skansenie w Osieku nad Notecią. Zaglądamy też do szkół. Jesteśmy jedyną taką grupą na terenie powiatu pilskiego.

Reklama

Katarzyna Poczewska podczas warsztatów z tkania średniowiecznych ozdób i strojów. Opanowanie ówczesnych technik wymaga sporego skupienia

Skąd bierzecie przepisy do średniowiecznej kuchni?

To wbrew pozorom była bardzo ciężka sprawa. Bazujemy głównie na przepisach angielskich, sporo receptur przywieźliśmy też od znajomych, którzy rekonstruują bitwę pod Grunwaldem. Kuchnia średniowieczna jest dość pracochłonna. Mięsa często marynowano w winie albo ciemnym piwie, głównie ze względu na niepewną jakość ówczesnej wody. Dodatkiem nie mogły być ziemniaki, bo wówczas ich jeszcze w Europie nie znano. Raczono się więc kaszą, chlebem albo podpłomykami. Sól była droga i trudno dostępna, więc stosowano ją oszczędnie. Co innego zioła. W naszej kuchni do dzisiaj zbieramy te dziko rosnące, by maksymalnie odtworzyć średniowieczne smaki. Ciekawy jest też sam sposób gotowania. Mięsa duszone na żarze, w ziemnym dole lub w żeliwnym kotle nad ogniem. Kociołek mamy robiony na wzór tych dawnych i dopiero niedawno okryliśmy, że jest tak wymyślony, że nagrzewa się tylko tam, gdzie styka się z ogniem. Ludzie na naszych pokazach dziwią się więc, gdy prosto z paleniska, za uszy przenosimy go na stół. Trzeba go też konserwować. Nie może być „wysuszony”. Żeby nie zaszedł rdzą musi mieć na sobie choć delikatną warstwę jakiegoś tłuszczu.

Reklama

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    motylarnia - niezalogowany 2017-10-02 12:57:54

    Wspaniała praca i pasja jednocześnie. Zazdroszczę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości