Reklama

Ryby, grzyby i sołtysowa

05/08/2012 00:00
W sezonie dwa, a nawet trzy razy większa - Płytnica nie ma wielu rodzimych mieszkańców, ale gdy tylko śniegi topnieją do wsi wracają wczasowicze, jak o nawet półrocznych mieszkańcach mówią płytniczanie

Grzyby

Piękne lasy i ich bogactwo przyciągało i nadal kusi mieszkańców dużych miast i małych miasteczek południe Polski, by na dłużej zatrzymać się w Płytnicy, położonej przy drodze krajowej nr 11, przy ujściu rzek Płytnicy i Gwdy. Mieszkańcy Łodzi, Koluszek, Poznania, Warszawy i Śląska zgodnie przyznają, że do niewielkiej wsi w gminie Tarnówka trafili za podszeptem znajomych, którzy przekonywali o niespotykanym bogactwie tutejszych lasów. Na miejscu przekonali się o tym na własnej skórze. Dzisiaj w połowie wakacji wokół Płytnicy aż roi się od amatorów grzybobrania. Lipcowe prawdziwki i wysyp kurek tylko zachęca przyjezdnych do spacerowania po okolicznych lasach. Przez to nie zamykają się też drzwi domu sołtysowej. Jej mama Stasia od lat prowadzi bowiem skup kurki. Zawsze jest to okazja do zamienienia kilku zdań lub wypicia szybkiej kawki. - Wszyscy znamy się tutaj od wielu lat - przyznaje gospodyni. - Jesteśmy w kontakcie nawet zimą - dodaje. Ten rok jest wyjątkowy. Tylu grzybów nawet rdzenni mieszkańcy od lat nie widzieli. Dywany kurek, którymi usłane jest runo leśne - to robi wrażenie nawet na miejscowych. Nie ma więc co dziwić się zachwytom przyjezdnych, którzy do Płytnicy wracają od lat. - Od piętnastu lat przyjeżdżam - zdradza mężczyzna, który do skupu przyniósł siatkę po brzegi wypełnioną kurkami. - To miejsce znalazła moja rodzina, a ja się w Płytnicy zakochałem. Jak tylko przejdę na emeryturę to nawet na pół roku będę tu przyjeżdżał - mówi mieszkaniec Łodzi. Wczasowicze mają swoje domki letniskowe, w których mieszkają przez całe wakacje, a coraz częściej zostają tu nawet na pół roku. Do miast uciekają dopiero przed zimą. - Nawet ci co od wielu lat nie odwiedzają Płytnicy dzwonią do nas i z sentymentem wspominają spędzony tu czas - zapewnia sołtysowa Płytnicy Bożena Orlikowska.

Dawniej Mekka wędkarzy

To dla ryb dawniej zjeżdżali do Płytnicy amatorzy łowienia. Najwięcej bywali za czasów, gdy istniało jeszcze schronisko wędkarskie, dzisiaj Hotel pod pstrągiem. - Kiedyś to była Mekka wędkarzy - przyznaje warszawiak, który dzięki wędkarstwu znalazł Płytnicę. - Okoliczne wody przypominają górskie potoki, są to dobre warunki dla pstrąga i lipienia - mówi jeden z wczasowiczów. - Ja tak znalazłem to miejsce - dodaje mężczyzna siedząc na tarasie drewnianego domku. Wokół las, cisza, spokój - tylko natura. - Niestety w ostatnim czasie na skutek presji kłusowniczej i wędkarskiej ryb jest coraz mniej. Ci, którzy od lat tutaj wędkują mówią wprost o złej gospodarce wodnej. - Do Płytnicy przyciągnęła nas też cisza. Teren jest piękny, ludzi mało, a to sobie cenimy z żoną - zdradza mieszkaniec stolicy. Kilkanaście metrów dalej przy swoim domku letniskowym pracuje silny mężczyzna. Do Płytnicy przyjeżdża ze Śląska. Jest jednym z pierwszych wczasowiczów, którzy zjawiają się tutaj wczesną wiosną i jednym z ostatnich, którzy na przełomie października i listopada opuszczają wieś. - Wędkować zacząłem dopiero tutaj, to dla bogactwa lasów trafiłem do Płytnicy - zdradza Ślązak, który kocha ogródek, a tylko w Płytnicy może spełniać się jako ogrodnik.

Sołtysowa i mieszkańcy

Rodzinna atmosfera - to także jeden z powodów, dla których w Płytnicy osiedlają się ludzie z zewnątrz. - To nie to co w mieście. Choć ludzi jest pełno wokół, to człowiek czuje się samotny. Tutaj wszyscy się znamy i możemy na siebie liczyć - mówi inny mieszkaniec Warszawy. Z jego słowami zgadza się sołtysowa, która jednym tchem jest w stanie wymienić ludzi, którzy nie mieszkali w Płytnicy, a zrobili dla wsi bardzo dużo. - Sławomir Żerdzicki, polski śpiewak (tenor), reżyser związany z bydgoską Operą, który w Płytnicy odkrył w sobie talent rzeźbiarski. Efekty jego talentu można podziwiać w naszym kościele, dla którego wyrzeźbił pięknego Chrystusa do ołtarza głównego. Kolejnym sławnym człowiekiem, który swoje miejsce znalazł w Płytnicy był Andrzej Pukacki, także rzeźbiarz, artysta, metaloplastyk, który odnowił między innymi figurkę w miejscowym kościele. - Pamiętam jak w pierwszej wersji figurkę Chrystusa pomalował na czarno. Moja mama się przeraziła. Na szczęście był to jeden z etapów renowacji, ostatecznie Chrystus pozostał w jasnych barwach. Na nim zawsze można było polegać - zapewnia pani Bożena. - Jak był problem to ludzie szli do Pukackiego - wspomina sołtysowa, dodając, że nie sposób wymienić wszystkich ludzi. - Oni żyją naszymi problemami. Ze znanych osób, które jeszcze żyją i nadal regularnie goszczą w Płytnicy jest Andrzej Gromek, animator filmów rysunkowych, współtwórca "Przygód Kota Filemona" i "Zaczarowanego Ołówka" czy "Przygód Kilka Wróbla Ćwirka". Wśród wczasowiczów są profesorowie, funkcjonariusze policji, organizatorzy wypraw dalekomorskich. - Ludzie często wracają tu na starość, to jest miejsce wymarzone na spokojną emeryturę - dodaje Bożena Orlikowska, dumna z relacji, które udało im się przez te lata zbudować.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości