Reklama

Rychu, kryj się

02/05/2013 00:00
Ewakuacja! Bezpańska paczka wywołuje popłoch. Gdzie chowa się starosta?

Szybko, szybko, wychodzimy. Proszę opuścić budynek.
Urzędnicy mają labę. Oddychają świeżym powietrzem, a czarne pudło zagęszcza atmosferę w sekretariacie. I ta kartka o Bogu, końcu świata, plagach jak z puszki Pandory.
Pirotechnicy na miejscu rozbrajają ładunek. Na ziemię trafili. I kilka samosiejek roślin z cmentarza. Uff.
– Teraz to jest śmieszne, ale w momencie gdy odpowiada się za bezpieczeństwo to takie zabawne to już nie jest – sekretarz powiatu Andrzej Ławniczak wspomina ewakuację urzędu sprzed kilku lat. To on wzywał służby pod nieobecność starosty.
188 centymetrów, 121 kilo wagi - gdzie ukryć kogoś takiego? Podczas wirtualnego spaceru przez stronę internetową starostwa widać, że gabinet Ryszarda Goławskiego jest duży. Biurko z litego drewna, ściany upstrzone nagrodami, stół na osiem osób. Zegar z duszą i bez obudowy to stosunkowo nowy nabytek. Odmierza czas staroście. Czasomierza szef Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego nie uratuje. - Zabieram z sekretariatu wszystkie pieczątki, najważniejsze są te okrągłe – skarbowe, żeby nie było możliwości podrabiania dokumentów. Może komputer, na który przychodzą maile – PCZK ma opracowanych kilkanaście procedur ratunkowych.

[[reklama]]

R. Goławski: - Moim zdaniem ludzie zaczynają siadać psychicznie, zagrożeń może być więcej i trzeba to traktować poważnie.
Halo, mamy kryzys
Dwudziesta trzecia. Dzwonek drze sny starosty. Wypadek, pożar, podtopienie – szef powiatu atakowany jest jako jeden z pierwszych. Za czerwoną linię robi służbowa komórka. – Ja mam jedną, zarządzanie kryzysowe dwie, wicestarosta też. Działa to dość sprawnie – chwali system R. Goławski. Pod nim jest kierownik Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego, sekcja stałego dyżuru i monitorowania oraz sekcja prognoz i analiz (obie mają szefów i po sześciu członków pracujących na trzech zmianach). Działać mają w dwóch pokojach starostwa. Zaspokoi je agregat ukryty w piwnicy - 5 kilowatów wystarczy do zasilenia laptopów, skorzystania z wytycznych.

Listy osób szczególnie chronionych w starostwie nie ma, ale ktoś musi dowodzić. – Biegiem do bunkra – staroście łatwiej powiedzieć niż zrobić. Bunkier jest w piwnicy. Poniemiecka solidność.
Budynek urzędu skończył sto lat. Betonowa ściana bunkra ma około siedemdziesiąt centymetrów. – Tak od razu się nie zawali – R. Goławski rozgląda się po blisko trzydziestometrowym pomieszczeniu. Na żelaznych drzwiach kartka z życzeniami świątecznymi. Wzdłuż ścian archiwa geodezji trawione wiecznym kurzem celulozy. Tu starosta nie pourzęduje.
R. Goławski: - Nie wierzę, że władza powiatowa musiałby się tam chować. Po co i na co? Jak wszyscy mają zginąć, to ten co zarządza też lepiej niech polegnie.

Skarby do skarbca
Po co od razu oddawać ducha? Starostwio to raj do zabawy w podchody. W biurze Powiatowego Zespołu do Spraw Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności starosta dopada do kółka. Z wysiłkiem na czole pcha pewnie z dwustukilowe drzwi. – To jest były skarbiec starosty. To wytrzyma niejedno – R. Goławski z dumą pokazuje rząd kilkunastocentymetrowej średnicy walców zamykających pomieszczenie wypchane dokumentami. Znowu brak miejsca dla władzy. – W razie dużego zdarzenia i tak wszystko wyparuje. A przy niewielkim zdarzeniu dziesięciomiejscowy punkt dowodzenia jest w straży. Damy sobie radę – starosta poprawia garnitur i wraca na piętro. Akustyka w urzędzie nie jest najlepsza i słowa szybko giną. Szkoda, że nie słyszy ich Kim Dżong Un. Może schowałby swoje zabawki?

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości