Ponieważ ta historia ściśle wiąże się też z zamiłowaniem do podróży nie sposób nie wspomnieć dwóch ważnych dat, tytułem wstępu. Pierwsza z nich to 6 czerwca 1973 roku, kiedy to z taśmy montażowej w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku– Białej zjechał pierwszy Polski Fiat 126p. Produkowane na samym początku z włoskich części autko miało zmotoryzować kraj. Choć do dzisiaj można dyskutować, czy tak faktycznie było. Czy „Maluch” był samochodem dla „Kowalskiego” czy też nie – wątpliwości nie ulega fakt, że niezliczona ilość tych samochodów pokonywała trasy, które i dziś budzą uznanie. Wyobrażacie sobie bowiem podróż wyładowanym po brzegi PF 126p, w cztery osoby do Grecji? A tak się jeździło!
Niemal w tym samym czasie, także w 1973 roku Zakłady Sprzętu Precyzyjnego „Niewiadów S.A.” z Ujazdu zaprezentowały kultową już dziś przyczepę do „Malucha”, model n126. Jej pierwsze wersje nie miały nawet instalacji elektrycznej 220V, ani miejsca na butlę gazową. Mimo to ten zestaw: „Maluch” i n126 były marzeniem każdego miłośnika turystki campingowej. Dawał on bowiem niesamowite poczucie wolności.

W tym miejscu może stanąć na raz nawet kilkadziesiąt przyczep kampingowych. Jeśli dojdzie do organizacji zlotu karawaningowego na półwyspie, zjedzie się ich sporo
Tej wolności podróżników od zawsze szukała też rodzina Henke.
Nie ma co ukrywać, jesteśmy mieszczuchami. Dlatego przez wiele lat każdą wolną chwilę, każde wakacje spędzaliśmy z dala od ciasnego, głośnego miasta, za to blisko lasu, wody, otwartej przestrzeni
– wspomina Tomasz. Do ich auta, choć nie był to „Maluch” przytraczana była właśnie m.in. n126 by wyruszyć w podróż, na poszukiwanie ciszy, spokoju, kontaktu z naturą.
Pomysł, żeby oderwać się od miasta na dobre, żeby założyć własny camping pojawił się jakieś 7–8 lat temu. Koncepcja nieco szalona, bo żadne z nas, gdzie moja mama jest kierownikiem hurtowni, tata – operatorem koparki, brat – wojskowym, a ja handlowcem i fizjoterapeutą nie znało się na prowadzeniu czegoś takiego. Znaliśmy za to bardzo wiele campingów w Polsce z punktu widzenia turysty. Ponadto, gdy na nich bywaliśmy moja mama, często była duszą towarzystwa. Potrafi świetnie śpiewać i grać na gitarze – zjednywać do siebie ludzi, dlatego ogniska z piosenkami w tle zdarzały się przy naszej przyczepie dość często (śmiech). Tata to z kolei zapalony wędkarz, który o łowieniu ryb może rozmawiać godzinami
– mówi Tomasz Henke.

Plaża

Zachod Słońca
Dźwierszna Małego i Wielkiego, Gródka Krajeńskiego oraz jeziora Stryjewo, czy gminy Łobżenica wcześniej nie znali. Nigdy nie byli w tej okolicy.
To była wiosna 2011 roku. Zanim tu trafiliśmy przez pół roku oglądaliśmy kilka innych miejsc. Głównie na terenie Wielkopolski. Tę działkę, wystawioną na sprzedaż znaleźliśmy w internecie. Wszystko nam pasowało: jezioro, plaża, las i odległość – dwie godziny jazdy samochodem od Poznania
– wspomina Tomasz. Decyzja, że to właśnie dziesięć hektarów ziemi i prawie kilometr linii brzegowej stanie się ich własnością została podjęta jeszcze zanim dojechali do Poznania.
Są w życiu takie momenty, że coś się po prostu czuje. Myśli się sercem: „Tak! To jest to!”. Tak było w tym przypadku. Zakochaliśmy się w tym miejscu. Wiedzieliśmy, że musi być nasze, że z nim zwiążemy swoją przyszłość
– dodaje jeden z współwłaścicieli półwyspu.
Było ściernisko... – Rodzina Henke pozbyła się nieruchomości w Poznaniu, a pieniądze ze sprzedaży zainwestowali w swoje marzenie...
Będzie zlot? – Wakacje na półwyspie nazwanym przez właścicieli „Sielanką” spędzać można od dwóch lat. Okazuje się, że w dobie wielogwiazdkowych hoteli...

Taka brama wita gości półwyspu. W ubiegłym roku odwiedziło go prawie trzysta osób
Rodzina Henke pozbyła się nieruchomości w Poznaniu, a pieniądze ze sprzedaży zainwestowali w swoje marzenie.
Zaczynaliśmy totalnie od zera. Od ścierniska. Większość rzeczy np. prace ziemne, z racji tego, że tata obsługuje koparki była robiona metodą gospodarczą. Fachowców zatrudnialiśmy, jeśli była taka potrzeba
– mówi Tomasz. Obecnie na półwyspie jest prąd, woda, monitoring, układ kanalizacyjny na kilkudziesięciu wydzielonych parcelach. Powstały drogi dojazdowe na terenie campingu. Jest też toaleta, prysznice, wiata integracyjna, miejsce na ognisko, a nawet wypożyczalnia sprzętu wodnego, gdzie znaleźć można rowery wodne, łódki czy kajaki. W nowym sezonie turystycznym powstać ma też pomost. To jednak nie wszystko.
Plan jest bardzo ambitny. Bo docelowo chcemy, żeby nie było to tylko pole campingowo – namiotowe, lecz również domki letniskowe, restauracja, a nawet pensjonat – hotel. Działanie utrudnia miejscowy plan zagospodarowania, którego zmiana trwa już dość długo. Pierwsze domki mogły stać już dwa lata temu...
– dodaje Tomasz Henke.
A jak na „Mieszczuchów” zareagowali miejscowi?
Była pewna nieufność. To zrozumiałe. Myślę jednak, że to szybko minęło. My też od razu byliśmy wobec nich otwarci i przekonali się do nas. Ja na przykład, niemal od roku należę do OSP w Dźwiersznie Małym. Gram też w piłkę w drużynie Orły Topola i mieszkam tu przez cały rok, nawet zimą
Reklama
– mówi Tomasz.

Ryby można łowić

Widok z drugiej strony jeziora
Wakacje na półwyspie nazwanym przez właścicieli „Sielanką” spędzać można od dwóch lat. Okazuje się, że w dobie wielogwiazdkowych hoteli, wykwintnych restauracji, które także są opatrzone gwiazdkami, stref spa, czy basenów – campingi przeżywają swój renesans.
Ludzie szukają miejsc innych jak morze czy góry. Miejsc takich jak to, gdzie woda jest tak czysta, że żyją w niej raki. Przykład? Nasi pierwsi goście – małżeństwo ze Śląska – emeryci, którzy ruszają z przyczepą na wiosnę i przyjeżdżają do domu jesienią. Mieli zostać tu tydzień, zostali dwa. Wśród Niemców, Holendrów, czy Belgów, którzy także nas odwiedzają ten typ turystyki to właściwie tradycja narodowa. Campingi mają się dobrze
Reklama
– ocenia Tomasz i podaje kolejny przykład mówiąc, że ich półwysep odwiedziło w ubiegłym roku prawie trzysta osób. Nie tylko z przyczepami, lecz również na motocyklach, a nawet na rowerach.
Czego tu szukają? Odpoczynku, ciszy, spokoju. Chcą posiedzieć przy ognisku, pójść na grzyby. A w okolicy? Jadą do Górki Klasztornej, skansenu w Osieku nad Notecią, czy na złotowską promenadę. Przydałoby się, żeby na tym terenie było więcej ścieżek rowerowych, bo ludzie o to pytają
– mówi T. Henke.

Pięknie tu. Prawda?
Jest szansa, że już na wiosnę turystów może pojawić się na półwyspie jeszcze więcej.
Prezentujemy nasze miejsce m.in. na różnych portalach i forach internetowych związanych z karawaningiem. Właśnie za ich sprawą walczymy o to, by na naszym terenie zorganizować ogólnopolski zlot karawaningowy. Jeśli nie wyjdzie w tej edycji, będziemy próbowali w następnych, bo to niesamowita rzecz, że mogłoby tu zjechać co najmniej kilkadziesiąt przyczep
– przedstawia Tomasz Henke.
Gdybyście jeszcze raz mieli wybierać, znów wybralibyście to miejsce?
Reklama
– pytam.
Nie do końca jest tak jak sobie wymarzyliśmy. Czekamy na zmiany w planie, czekamy na możliwość stworzenia lepszej drogi dojazdowej. Jednak to miejsce rekompensuje wszystkie niedogodności. Jest piękne, ma w sobie niesamowity potencjał i jest spełnieniem naszych marzeń, które krok, po kroku realizujemy. O powrocie na stałe do Poznania nie ma już mowy
– stwierdza Tomasz.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nudy jak szybko powstało tak się skończy WIECBORK MA CIEKAWSZR OFERTY I ZARAZEM ZŁOTÓW A WODA TAM TO CZYSTY SYF
Kiedyś ludzie uciekali do miast, a teraz każdy marzy o domku na wsi. Czasy się zmieniły. Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł o tym dlaczego miasta się wyludniają a w mniejszych miejscowościach i na wsiach przybywa mieszkańców.
Zapraszamy do odwiedzenia nas w Dźwiersznie Małym. Działamy od kwietnia do października. Więcej informacji podanych jest na stronie internetowej polwysepsielanka.pl oraz na naszym profilu na Facebooku.
To witamy w Wielkopolsce,gdzie lasy zielone i czysta zieleń.Coraz więcej Ludzi ma dość zatłoczonego.dużego miasta.Ale ważna jest też strona ekonomiczna aby było na życie i funkcjonowanie Rodziny.
Życzę Państwu Hanke wytrwałości w budowaniu wymarzonej oazy spokoju. Inwestują tutaj bo w promieniu 50 km od Poznania wszystko wykupione.
Nudy jak szybko powstało tak się skończy WIECBORK MA CIEKAWSZR OFERTY I ZARAZEM ZŁOTÓW A WODA TAM TO CZYSTY SYF
Kiedyś ludzie uciekali do miast, a teraz każdy marzy o domku na wsi. Czasy się zmieniły. Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł o tym dlaczego miasta się wyludniają a w mniejszych miejscowościach i na wsiach przybywa mieszkańców.
Zapraszamy do odwiedzenia nas w Dźwiersznie Małym. Działamy od kwietnia do października. Więcej informacji podanych jest na stronie internetowej polwysepsielanka.pl oraz na naszym profilu na Facebooku.