To w Polsce dość młoda branża, więc faktycznie tak jest, chociaż skojarzenia ludzi, którzy dopiero poznają ten temat, są trafne. Najczęściej myślą, że to mycie, polerowanie samochodu albo czyszczenie wnętrza. Poniekąd to prawda, tylko w auto detailngu chodzi o to, żeby dopieścić każdy szczegół. Wyprowadzić na błysk miejsca, których lakiernicy nie tknęliby polerką. Wyczyścić wnętrze nie tylko odkurzając – piorąc, ale zaglądając w każdy zakamarek i doprowadzając go do stanu zbliżonego do tego, kiedy auto wyjeżdża z salonu i pachnie nowością.
Obawy były, ale jeśli nie ryzykujesz – nie pijesz szampana. Łatwiej było mi o tyle, że zanim jeszcze powstało MPM Studio Detailingu miałem już na tyle duże doświadczenie w optycznym rasowaniu aut, że wszelkie szkolenia w tym zakresie były i do dzisiaj są zbędne. Zaczynałem w wieku kilkunastu lat od malucha i znanej z nazwy „szybkiej” pasty polerskiej, kupowanej na stacji benzynowej. Potem była „wygładzona ibiza”, która zawsze musiała lśnić. Dwukolorowe audi avant, które rzucało się w oczy jeszcze bardziej niż ibiza. Zawsze lubiłem ulepszać, upiększać auta. To jest ciekawe o tyle, że nie mam cierpliwości do żadnych prac domowych, a przy samochodzie mogę dłubać godzinami i sprawia mi to frajdę. Co do rynku to wbrew pozorom ten okoliczny okazał się całkiem spory i mój kalendarz jest wypełniony zaplanowaną pracą na kilka tygodni do przodu. Inna sprawa, że mam też klientów z Warszawy, Bydgoszczy, Torunia, Poznania, Piły, Złotowa czy z zagranicy. O fachowości studia nie świadczy adres, tylko wykonywana robota, a ja tę robotę kocham.
Reklama

Prywatny samochód to wizytówka firmy. W Mini Mateusza także dopieszczony jest każdy detal
To wyrobiło u mnie precyzję, która w detailingu się przydaje. Modele, które budowałem, były najczęściej replikami prawdziwych aut. Musiałem je więc robić tak, żeby wszystko – kropka w kropkę zgadzało się z dużym odpowiednikiem. W detailingu jest podobnie. Wielu moich klientów drapie się po głowie, kiedy mówię im, że auto będzie do odbioru za trzy–cztery dni albo dłużej. Zastanawiają się: „co on będzie z nim robił tak długo?”. Pierwszy dzień to często przygotowanie, bo nie wystarczy wymyć auta chemią, żeby było czyste. Owszem, po dobrym myciu będzie czyste na pierwszy rzut oka, ale dopiero wyglinkowanie z użyciem cleaner’a pokazuje, ile brudu było jeszcze w porach lakieru. Potem zaczyna się zabawa w polerowanie. Celowo mówię zabawa, bo to z jednej strony dla mnie frajda, ale z drugiej dotarcie do każdego, nawet najmniejszego fragmentu lakieru, by powłoka lakiernicza wszędzie zyskała równą fakturę. Później na auto idzie wosk albo powłoki – to kolejne kilka – kilkanaście godzin „zabawy” w zależności od wielkości auta.
Reklama
Nie najważniejszy. Polerką za 2000 zł pracuje się lepiej niż taką za 250 zł, ale jeśli wiesz o co chodzi w temacie detailingu, to i tańszymi narzędziami sobie poradzisz. To trochę jak ze sprzętem fotograficznym – głównie liczy się to co umie fotograf, a później aparat. Ja zaczynałem skromnie, bardzo skromnie. Od tych dwóch lat nie ma jednak miesiąca, żebym czegoś do warsztatu nie kupił, nie ulepszył, nie zainwestował. Dzieje się tak z tego względu, że chcę oferować usługi na coraz wyższym poziomie. Mam coraz więcej klientów, ich oczekiwania też są coraz wyższe, bo przyjeżdżają do mnie nierzadko bardzo wartościowymi samochodami.

Porsche Cayenne Turbo S za 500 tys. złotych przyjechało na kompleksowe – samochodowe SPA
Pierwszą powłokę ochronną kładłem zaraz po otwarciu MPM Studio Detailingu na samochód, który ma już na karku siedemnaście lat i prawie czterysta tysięcy kilometrów przebiegu. Po co? Bo właściciel pomimo upływu lat chce utrzymać to auto w perfekcyjnym stanie nie tylko mechanicznym ale i wizualnym. Chociaż producent określił, że powłoka utrzyma się przez dwa lata, to efekty tego środka i to na czarnym lakierze widać do dzisiaj. Inny przykład – subaru impreza, które 80% czasu spędza na leśnych drogach – po roku ilość zarysowań pomimo tak ciężkiej eksploatacji jest minimalna. Łatwiej też utrzymać blask. To efekt tego, że kładzione nie było byle co. Od początku używam powłok lidera w tej dziedzinie, uznanego na całym świecie. Materiały video i teksty w internecie robią nieco złej roboty, bo ludzie myślą, że po nałożeniu powłoki już nic z autem nie będą musieli robić, że samo z siebie będzie przez dwa lata czyste i lśniące. Tak nie będzie, ale po zastosowaniu powłoki ochronnej wystarczy pojechać na dobrą myjnię samoobsługową, żeby przekonać się, jak szybko i jak łatwo znikają zabrudzenia, a auto odzyskuje połysk. Co istotne, ma to sens nie tylko w starszych autach, do których właściciele mają sentyment i o nie dbają, ale też tych zupełnie nowych, z salonu. Współpracuję z kilkoma dilerami samochodów i z doświadczenia mogę powiedzieć, że lakiery aut, nawet z bardzo wysokiej półki cenowej, są bardzo podatne na zarysowania, chociażby pod wpływem czystej ścierki z mikrofibry. Nie trudno więc sobie wyobrazić, co stanie się z takim lakierem po roku na polskich drogach. Powłoka ochronna go zabezpieczy. Stanowi ułamek ceny nowego auta, a pozwoli podwyższyć jego wartość, ułatwić odsprzedaż. Nie od dziś bowiem wiadomo, że nabywcy szukają aut zadbanych, bo kupują oczami.
Reklama

Gniotsa nie łamiotsa – czyli czarna Wołga – także zawitała do MPM Studio Detailingu
Oczywiście. Najlepiej jeśli mycie odbywa się tzw. metodą na dwa wiadra. Oferują to np. dobre myjnie ręczne. Oznacza to, że rękawicę z mikrofibry albo gąbkę płuczemy w innym wiadrze niż to, w którym jest środek do mycia. Dzięki temu nie rozcieramy – wcieramy nawet najmniejszego brudu. Niemal do zera minimalizujemy ryzyko zrobienia rys czy mikrorys. Dobre są też myjnie samoobosługowe, ale muszą być sprawdzone – takie gdzie jest ciepła woda i właściciel nie oszczędza na chemii. Myjnie automatyczne radzę omijać z daleka. Wrócę jeszcze do powłok ochronnych. W ramach swoich usług proponuję tzw. przegląd auta – raz na pół roku. W cenie od 150 zł wzwyż – w zależności od wielkości auta znajduje się: porządne ręczne mycie, woskowanie i odkurzanie – czyszczenie wnętrza. Mam kilku klientów, którzy z tego korzystają i efekt jest taki, że auto, które przyjechało do mnie z niemal zerowym przebiegiem po pół roku na drodze i blisko 40 tysiącach kilometrów na liczniku nadal wygląda jak nowe.
Reklama
Trudno powiedzieć. Od dziecka interesuję się samochodami i każdy stanowi dla mnie jakąś ciekawostkę, każdy jest inny. Na pewno w pamięć wryło się żółte daihatsu cuore, nad którym siedziałem trzy dni i trzy noce i od którego wszystko, jeśli chodzi o MPM Studio, się zaczęło. Nie powiem – miło było mieć pod opieką porsche cayenne turbo S warte 500 tys. złotych, volvo za 400 tys. zł albo mercedesa E63 AMG o mocy grubo ponad 500 KM. Fajnie też było polerować chevroleta corvette z lat 70–tych, kilka starych mercedesów, wołgę, poloneza, czy włoską vespę – jeszcze pachnącą fabryką, choć nawiązującą kształtem do skuterów z lat 40–tych. Każde auto to wyzwanie, im trudniejsze i męczące tym bardziej palę się do niego. Miałem na warsztacie np. terenowe mitsubishi, na którym czas i offroad’owa jazda mocno odcisnęły swoje piętno. Robota była kompleksowa – od felg, przez wnętrze, po lakier, a nawet odwzorowanie fabrycznych oznaczeń, renowację ramion wycieraczek i ramek wokół okien. Właściciel śmiał się przy odbiorze, że to chyba nie jego auto, że chyba podmieniłem je w salonie. Inna historia – audi 80 GT z lat 80–tych, które stało kilka lat w ogrodzie, a wcześniej jeździło jako auto ekipy budowlanej. Robiłem je przez dwa tygodnie, ale efekt finalny był tego wart. Satysfakcja była ogromna kiedy po wypraniu całego wnętrza, odnowieniu lakieru, uzupełnieniu detali, które dopełniły oryginalności i wrzuceniu zdjęć auta na mojego Facebook’a posypały się wiadomości w stylu: „czy to to samo audi?”. Oprócz usług typowo detailingowych proponuję również tzw. szybkie odświeżenie auta, tj. polerowanie ONE Step już od 300 zł, czy podstawowe pranie – czyszczenie wnętrza ze szczotkowaniem podsufitki od 200 zł. Wracając jednak do detailingu – mam przykłady pokazujące, że dotyczy on nie tylko samochodów. Kilka dni temu odnawiałem przyczepę do przewozu koni, która kilka lat spędziła pod chmurką. Robię też ciężarówki, motocykle, a nawet kosiarki do trawy, czy meble w moim domu gdyż, jak na detailera przystało, są one lakierowane.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
MPM Studio Detailingu na faceboku
MPM Studio Detailingu na faceboku
Facebook MPM Studio Detailingu
No właśnie niech ktoś podrzuci adres
Doskonała sprawa, jestem mocno zainteresowany i czuję się już jako potencjalny klient!
W jaki sposób można uzyskać info o adresie tego zakładu?
Gratuluję Panu takiej fachowości i uczciwości w jej wykonywaniu. Życzę Panu wszystkiego co najlepsze.
Jak się kocha to co się lubi to sa efekty.jesteś też trochę artystą uczulonym na piękno i oto chodzi chłopcze.CzynićŚwiat piekniejszym,lepszym to arternatywa dla uzdolnionych i pracowitych ludzi do których należysz.Congratulation !!!
Szacun dla kolegi. Fantastycznie odnalazł się w świecie motoryzacji. Gratuluje. Dobra robota.
MPM Studio Detailingu na faceboku
MPM Studio Detailingu na faceboku
Facebook MPM Studio Detailingu