Na niedawnej komisji wspólnej nadleśniczy Janusz Grabowski zaproponował samorządowcom z gminy Tarnówka, żeby samorząd nieodpłatnie przekazał Nadleśnictwu Lipka grunt. Chodzi o znajdujący się w obrębie terenu tego nadleśnictwa pas drogowy na odcinku Piecewo–Osówka. Dziesiątki lat temu było tutaj torowisko, rozebrane przez Rosjan krótko po drugiej wojnie światowej. Od dekad trakt służy jako droga. Zgodnie z ofertą Grabowskiego, w ramach transakcji Nadleśnictwo Lipka miałoby ją utrzymywać.
Jest w środku naszego kompleksu leśnego. Droga mogłaby służyć w celach gospodarczych czy przeciwpożarowych
Reklama
– Janusz Grabowski mówił o tym, dlaczego Nadleśnictwo Lipka zabiega o przejęcie drogi.
Kilkudziesięciominutową dyskusję zainicjował Jan Zając z Urzędu Gminy w Tarnówce. Postawił sprawę jasno i zdecydowanie: wartość nieruchomości wraz ze znajdującym się na niej drzewostanem wycenił na około 400 tys. zł.
Żebyśmy wiedzieli, o czym rozmawiamy. Teraz możecie dyskutować
– stwierdził.
Chcecie się pozbywać majątku nie mając pieniędzy? To proszę
– rzucił do radnych na koniec krótkiego wywodu, stanowiącego wstęp do dalszej wymiany zdań. Nadleśniczy był wyraźnie zaskoczony.
W tej chwili nie ma w zasadzie możliwości, żebyśmy to wykupili
– odpowiedział J. Grabowski. Podkreślił, że nie było chyba takiego przypadku, a przynajmniej on o takim nie słyszał, żeby gmina sprzedawała drogę. Zresztą, kto miałby ją kupić?[[pay]] A koszty utrzymania są, stąd nadleśnictwo zadeklarowało, że przejmie nieruchomość i będzie nią zarządzać. Gmina inwestować w nią na pewno nie będzie – byłoby to bezzasadne, skoro niedaleko prowadzi równoległa droga asfaltowa.
Radni podkreślali jednak, że chociażby na wycince drzewostanu Nadleśnictwo Lipka będzie mogło w przyszłości zarobić.
Będziecie mieli z tego pożytek
– mówił do Janusza Grabowskiego Sylwester Sławski.
Co zaoferowalibyście w zamian w rozliczeniu? Żeby również urząd gminy, przekazując wam nieruchomość, był zadowolony
– dodał. Inna propozycja nie padła.
Nas interesuje pas drogowy i droga. Żebyśmy mieli jasność: interesu na tym nie chcemy zrobić. Chcemy tę drogę utrzymywać i włożyć tam jakieś pieniądze. Tylko tyle
– odpowiedział nadleśniczy, dodając, że droga będzie udostępniona do przejazdu mieszkańców. Samorządowców to nie przekonało. Jan Zając przypomniał, że takie historie gmina Tarnówka już przerabiała. Drogi były przekazane Lasom Państwowym, a korzystanie z nich ograniczone.
Drogi po prostu zostały zamknięte. Postawiono znaki i do widzenia
– mówił Zając.
Rajcowie wskazali chociażby na problem z drogą Tarnówka–Plecemin, gdzie jeździć mogą jedynie mieszkańcy posiadający indywidualne zezwolenia. Z czym – jak zauważył radny Piotr Zajkowski – jest zresztą problem ze względu na zły stan drogi. Nadleśniczy podkreślił, że radni nie powinni tak odnosić się do sytuacji, bo nie znają ustaleń towarzyszących przekazaniom z udziałem Nadleśnictwa Lipka, nie byli przy tego typu „transakcjach”. Janusz Grabowski podkreślił, że radni mówią o przypadkach, które nie dotyczą współpracy z Nadleśnictwem Lipka, które, jak przyznał, ma w tym względzie liczne i dobre doświadczenia.
Mamy to przećwiczone
– przekonywał, powołując się na przykłady takich działań z kilkoma innymi gminami. Podkreślił, że dostęp do drogi dla mieszkańców będzie notarialnie zagwarantowany.
Samorządowcy nie zmienili zdania. Postawili sprawę jasno: mają pewne interesy do Lasów Państwowych, które można byłoby przy tej okazji załatwić. Zresztą interesy, o które od jakiegoś czasu – bezskutecznie – zabiegają. Chociażby próby przejęcia hydroforni na potrzeby wodociągowania Płytnicy czy sprawę boiska w Pleceminie. Nie dotyczą one wprawdzie Nadleśnictwa Lipka, ale, jak zgodnie podkreślali, Lasy Państwowe to przecież jedna firma. Stąd zaproponowano, żeby odbyła się kolejna dyskusja, tym razem z udziałem trzech nadleśniczych: Janusza Grabowskiego, Tomasza Koniecznego (Nadleśnictwo Złotów) i Pawła Kałużyńskiego (Nadleśnictwo Płytnica). Przewodniczący Rady Gminy Tarnówka Marcin Nowosielski podkreślił zresztą, że obaj panowie byli zaproszeni już na tę komisję, ale nie dotarli.
W naszej rozmowie kilka dni po komisji wójt nie krył zaskoczenia stłumionymi, ale jednak emocjami, które dało się wyczuć podczas posiedzenia z udziałem nadleśniczego Grabowskiego.
Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy
– przyznał Jacek Mościcki. Rozumie jednak podejście gminnych samorządowców.

Radni uznali że oferta nadleśniczego nie jest interesująca
Hydrofornia czy boisko są dla nas ważne
– ocenił, podkreślając, że gruntów, na których zależy samorządowcom, jest tak naprawdę więcej. Dlatego...
Będziemy szukać możliwości, żeby była to transakcja jeden do jednego
– Mościcki zapowiedział przed kolejnymi rozmowami.
Na wspomnianej komisji Jan Zając podkreślał, że samorządowcy nie chcą niczego blokować i w niczym przeszkadzać Nadleśnictwu Lipka.
Chcemy jedynie być partnerem, bo póki co od razu stawiacie nas w sytuacji: dajcie za przysłowiową złotówkę. A my mamy przecież ważne interesy społeczności tej gminy
– przekonywał Janusza Grabowskiego.
Ze swojej strony deklaruję otwartość na rozmowy
– przyznał nadleśniczy.
To była tylko propozycja
– podkreślił.
Muszę przyznać bez ogródek, że słaba
– podsumował radny Piotr Zajkowski.
Wójt zapowiedział nam kilka dni temu, że dalsza tura rozmów, tym razem już z udziałem wszystkich stron, zaplanowana jest po majowym weekendzie. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Zygmuncie Starzyński, poruszył Pan jakże ważną sprawę dotyczącą funkcjonowania Gminy Tarnówka. Nikt z grona 10 komentatorów nie zwrócił na to uwagi, aż przykro. Ja to dostrzegłem i jestem tym zaniepokojony, że zwraca się uwagę na sprawy przyziemne - kasa, kasa, kasa, a nie widzi się tego co najważniejsze, czyli sposobu zarządzania gminą. Jest on w tej chwili nie do przyjęcia. Widząc miny "kumatych" - do których oczywiście należy urzędas widoczny na zdjęciu - oraz starych urzędasów , których odziedziczył obecny wójt po poprzedniku na sesjach na których radni plotą dyrdymały jest mi po prostu wstyd. Przecież sądząc po niektórych wypowiedziach szacownych radnych nie przeczytali oni, nie mówiąc o zrozumieniu podstawowej ustawy regulującej działanie samorządu gminnego i to jest straszne. Nie rozwodzę się nad subtelnościami ustawy o samorządzie gminnym, bo po co????????????????????
Nie dziwię się zamieszaniu. Społeczeństwo jest rozgoryczone ponieważ Lasy pozamykały drogi i zrobiło się państwo w państwie. Te drogi w lasach ktòte są dopuszczone do ruchu kołowego są z reguły w fatalnym stanie , zapomniane przez gminy i Lasy Państwowe ,ktòre korzystaja z resztą z tych drog ,,swoich,, jak i tych ogòlnodostępnych bo drewno z lasu nie wyfrunie. Urzednicy Gmin i Lasy Państwowe musza sie dogadac bo cierpimy na tym my , zwykli użytkownicy dròg leśnych. Nie zamykajcie dròg leśnych a my jadac na ryby , grzyby czy spacer nie zniszczymy ich.
Językowa * utrzymania
Ad vocem nie chodzi o gaz ani ropę. nie idź tak daleko... tylko mogą np zrobic jak na trasie Złotów- kujan, i co powiesz wtedy ?? Jeśli czytasz gazetę to wiesz jak tam powstaje trasa rowerowa i ile jest warte kruszywo... Zrobic realna wycenę, dogadać sie co do szczegółów urzytkowania i językowa idą tej trasy i po sprawie...
Ad vocem nie chodzi o gaz ani ropę. nie idź tak daleko... tylko mogą np zrobic jak na trasie Złotów- kujan, i co powiesz wtedy ?? Jeśli czytasz gazetę to wiesz jak tam powstaje trasa rowerowa i ile jest warte kruszywo... Zrobic realna wycenę, dogadać sie co do szczegółów urzytkowania i językowa idą tej trasy i po sprawie...
" Jeżeli kwotę podaje urzędnik to myślę, że wycena została wykonana rzetelnie" - optymista, założymy się, że żadnej wyceny nie było, a kwota to lipa? "... tam znajduje się kruszywo" i co gmina wykopie?, idąc tym tropem w głębi może być gaz albo ropa.
Jeżeli kwotę podaje urzędnik to MYŚĘ, ze wycena została wykonana rzetelnie a nie kwota podana z sufitu... Nie mozna zapominać ze to stare torowisko i że tam znajduje sie kruszywo... Sprzedać po rozsądnej cenie i zaznaczyć zeby do była droga dostępna dla wszystkich a noe zamknięta jak ta osowka- ptusza.
Przeczytałem artykuł w wersji papierowej i jeżeli jest on rzetelny i przedstawia faktyczny przebieg tego spotkania to w powiązaniu z innymi sygnałami dotyczącymi form zarządzania zaczynam tracić orientację kto, komu i na jakich zasadach podlega. Wróćmy zatem do artykułu i tu komentarz rozpocznę od kwestii formalnej. W pierwszej kolejności odpowiedzmy sobie na pytanie - kim jest Jan Zając. Według mojego rozeznania urzędnikiem UG. Następne - kto jest jego pracodawcą? Jeżeli nic się nie zmieniło to powinien być wójt. Jeżeli Urząd Gminy z założenia ma służyć wójtowi do wykonywania jego funkcji, to w takim razie czemu ma służyć aktywność zawodowa Jana Zająca? Jakim zatem cudem Jan Zając na tym spotkaniu wypowiada się niczym super wójt, super przewodniczący i car Iwan w jednym? Zgodnie z usytuowaniem Jana Zająca w strukturach władz gminnych swoje spostrzeżenia powinien ograniczyć do przekazania przełożonemu i tyle albo aż tyle. To wójt decyduje co do dalszych losów tych wiadomości. Co do kwestii merytorycznej rozumiem, że Jan Zając w ramach wyceny dokonał szczegółowej inwentaryzacji na tym pasie drogowym i określił ilość drzew tam rosnących. Dokonał ich podziału na klasy zgodnie z normami przyjętymi w Lasach Państwowych, jest w stanie podać objętość m3 w poszczególnych klasach jakościowych, a przy wycenie wziął pod uwagę cenę dla poszczególnych klas przyjętą w Nadleśnictwie Lipka. Tylko mając takie szczegółowe informacje można sensownie dyskutować na temat rekompensaty, którą z LP należało negocjować. Kwestię wartości gruntu jako idiotyczną pomijam, chyba że gmina drogę chce podzielić w działki rekreacyjne. Jeżeli natomiast podana wartość 400 tys. była wartością szacunkową przyjętą tylko według Zająca znanym kryteriom to równie dobrze radni mogli zasięgnąć informacji w tej sprawie u sprzątaczki, mogłaby się okazać lepszą realistką. Następne pytanie - jakie i czy w ogóle gmina miała i ma ochotę zajmować się tą drogą i czy ma na to pieniądze? Tymczasem spotkanie zapoczątkowane, a tak po prawdzie storpedowane wystąpieniem urzędnika zmieniło się w festiwal żalów kierowanych pod adresem Lasów Państwowych. Nie wiem czym to było spowodowane, być może ciśnieniem atmosferycznym. W każdym razie radni byli bez formy. Przy okazji - nie wiem jak długo radny Zajkowski mieszka na terenie gminy Tarnówka. Powiem tylko tyle, poprzedni wójt nie był z mojej bajki, ale przekazanie drogi Tarnówka- Plecemin Lasom Państwowym było decyzją trafną. Jeżeli nawet w chwili obecnej droga ta nie jest w najlepszym stanie, to i tak z pewnością jest lepsza niż bywała i byłaby pod zarządem gminy. Kwestia dostępności - no cóż, a do czego służy mandat radnego?
Najbogatszej firmie w Polsce dawać grunty za darmo ??? Żart !!! Jakoś innym gmina tez nie daje tylko sprzedaje grunty, a mi nadleśnictwo jeszcze nigdy nie dało ani metra drzewa za darmo... Chcą drogę niech płaca ... Normalne ...
co najwyżej za symboliczną złotówkę, ale to i tak za dużo!!!
Nie mogą przekazać drogi za darmo??? Nadleśnictwo pomaga np. w pozyskiwaniu sprzętu dla OSP , pozbyliby się kosztów utrzymania drogi to mało ???
Pazerność nie zna granic...
Panie Zygmuncie Starzyński, poruszył Pan jakże ważną sprawę dotyczącą funkcjonowania Gminy Tarnówka. Nikt z grona 10 komentatorów nie zwrócił na to uwagi, aż przykro. Ja to dostrzegłem i jestem tym zaniepokojony, że zwraca się uwagę na sprawy przyziemne - kasa, kasa, kasa, a nie widzi się tego co najważniejsze, czyli sposobu zarządzania gminą. Jest on w tej chwili nie do przyjęcia. Widząc miny "kumatych" - do których oczywiście należy urzędas widoczny na zdjęciu - oraz starych urzędasów , których odziedziczył obecny wójt po poprzedniku na sesjach na których radni plotą dyrdymały jest mi po prostu wstyd. Przecież sądząc po niektórych wypowiedziach szacownych radnych nie przeczytali oni, nie mówiąc o zrozumieniu podstawowej ustawy regulującej działanie samorządu gminnego i to jest straszne. Nie rozwodzę się nad subtelnościami ustawy o samorządzie gminnym, bo po co????????????????????
Nie dziwię się zamieszaniu. Społeczeństwo jest rozgoryczone ponieważ Lasy pozamykały drogi i zrobiło się państwo w państwie. Te drogi w lasach ktòte są dopuszczone do ruchu kołowego są z reguły w fatalnym stanie , zapomniane przez gminy i Lasy Państwowe ,ktòre korzystaja z resztą z tych drog ,,swoich,, jak i tych ogòlnodostępnych bo drewno z lasu nie wyfrunie. Urzednicy Gmin i Lasy Państwowe musza sie dogadac bo cierpimy na tym my , zwykli użytkownicy dròg leśnych. Nie zamykajcie dròg leśnych a my jadac na ryby , grzyby czy spacer nie zniszczymy ich.
Językowa * utrzymania