Państwu Boryczkom rośnie pod bokiem blok. Jego mieszkańcy będą mogli zaglądać właścicielom piętrowego domu w okna i na podwórko - właśnie ten fakt budzi największy żal naszych rozmówców
- Z tego co wiem, działka należała kiedyś do Tergu – opowiada nasz rozmówca, dodając, że w tamtym czasie, kiedy pojawiły się plany budowlane, został on o nich powiadomiony oraz zaproszony do zapoznania się z planem zagospodarowania przestrzeni. Pan Andrzej wyraził wówczas opinię nt. powstającego obiektu, jak mówi nam – pozytywną, żadnych zastrzeżeń nie wniósł i wyraził zgodę na budowę. Terg w tym miejscu budowy nigdy jednak nie zaczął, działka, jak się później okazało, została sprzedana złotowskiej spółce Atrium S. C. Kiedy budowa ruszyła, przyglądający się jej A. Boryczka stwierdził, że obiekt różni się od tego, który wcześniej oglądał w planach. - Szczegółów nie pamiętam, ale na pewno nie wyglądało to tak, jak w tej chwili – mówi, zastanawiając się, czy w ogóle możliwe jest, by opinia, którą wcześniej wyraził, wraz z prawem własności do nieruchomości i projektem obiektu (jak w tym przypadku było) przeszła na innego właściciela i czy jest ona ważna w przypadku, kiedy na projekt naniesiono zmiany. Eligiusz Sawicki ze spółki Atrium nie ukrywa, że takowe się pojawiły, wyjaśnia jednak, że mieszczą się one w granicach prawem dozwolonych. Dla niego sprawa jest prosta: uchwalony został plan zagospodarowania przestrzennego dla obszaru, na którym blok powstaje, projekt zabudowy jest z nim i z obowiązującym prawem zgodny. E. Sawicki wyjaśnia również, że wymagane prawem odległości od budynku do sąsiednich działek są zachowane – blok powstanie 4 metry od granicy sąsiedniej działki, natomiast balkony, w które wyposażone będzie każde z 33 powstających tam mieszkań, wysunięte będą na 1,5 metra, co oznacza, że do granicy zostanie jeszcze 2,5 metra (prawo wymaga co najmniej 1,5 m). Jak potwierdza dyrektor Wydziału Budownictwa i Architektury w starostwie powiatowym Leszek Kasprowicz, ze strony formalno-prawnej nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Nowy właściciel prowadzi inwestycję, która nie narusza ani wcześniejszych ustaleń, ani prawa.
A. Boryczka z przepisami nie zamierza się sprzeczać, nie znaczy to jednak, że się z nimi zgadza. – Dobro sąsiedzkie nie zostało wzięte pod uwagę – wyjaśnia, precyzując, że chyba nikt nie czułby się dobrze, gdyby w okna zaglądali mu lokatorzy sąsiedniego budynku, a na to właśnie się zanosi - okna jego domu wychodzą bowiem na tę stronę, na której buduje się blok. Sąsiedzi będą również mieli podgląd na całą jego posesję. – Z jednej strony blok czteropiętrowy, a z drugiej nowo powstający blok spółki Atrium. W przepisowej, 2,5 metrowej odległości balkonów – A. Boryczka naświetla sprawę.
A. Boryczka ubolewa także nad tym, że obiekt powstanie z południowej strony, a więc z tej, z której wpada do domu najwięcej światła – kiedy pojawi się wysoki budynek, będzie dużo ciemniej. - Przestrzeń została zagospodarowana niefortunnie. Szkoła, dom jednorodzinny, dom jednorodzinny, blok, dom jednorodzinny, dom jednorodzinny – wylicza. – Fatalnie i nie urbanistycznie – podsumowuje.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze