Reklama

Sentyment - zły doradca

02/09/2013 00:00
Najtrudniej sprzedać dom z rodzinną historią. - Sprzedający włączają emocje i problem gotowy. A to tak nie działa - mówią specjaliści od nieruchomości

Zdecydowaną większość domów do sprzedaży stanowią te wybudowane w latach 80-tych ubiegłego wieku. Często wybudowane własnymi rękami, dzięki ogromnym wyrzeczeniom, miały stanowić dorobek życia dla kilku pokoleń. Trzydzieści lat później stanowią problem, nie tylko finansowy ale i emocjonalny, bo dla potencjalnego nabywcy nie liczy się jego historia, ale fakty. A te są nieubłagane.

Na początku boli

Wojciech Buczek z W.A.B Nieruchomości przyznaje, że zawsze istnieje rozbieżność zdań co do ceny sprzedawanych domów. – Szczególnie widoczne jest to w sytuacji, gdy idzie o dom wybudowany w latach 80-tych, a te stanowią 70-80 procent naszej oferty na domy. Rozbieżność pomiędzy oczekiwaniami a jego realną ceną rynkową to zazwyczaj 30 procent pierwszej ceny – przedstawia sytuację. Pierwsze zetknięcie z reakcją rynku na wystawioną ofertę bywa dla sprzedającego bardzo bolesne. – Szczególnie dotyczy to osób starszych, którym należy uzmysłowić, że dla kupującego liczy się stan techniczny domu, a mniej to, że położona w korytarzu boazeria z desek cudem zdobyta była w latach kryzysu przed 1989 rokiem – opowiada agent, który podkreśla, że praktycznie zawsze uzbraja się w cierpliwość i spokojnie tłumaczy, że obecnie ludzie zwracają na co innego uwagę. – Rozumiem, że dla osób starszych dom ma wartość sentymentalną, jednak ta wartość w żaden sposób nie może przekładać się na cenę ofertową. Obecnie kupujący posiadają już dobry poziom wiedzy na temat tego, co chcą kupić i za ile. Wiedzą, że domy z lat 80-tych budowane były w innej technologii i niejednokrotnie wymagają gruntownego remontu, a wybudowanie własnego domu w nowoczesnej technologii i wymarzonym układzie okazuje się tańsze niż zakup domu z ubiegłego wieku – dodaje

Jego zdaniem musi minąć wiele miesięcy zanim sprzedający oswoi się z myślą, że jedna z najważniejszych rzeczy w jego życiu jest mniej warta aniżeliby tego sobie życzył. – Często trwa to nawet i rok. Mam wiele takich przypadków, szczególnie jeżeli chodzi o osoby starsze. Młodsi inaczej do tego podchodzą, łatwiej im wytłumaczyć bieżące realia rynku nieruchomości, zresztą młodzi aż tak bardzo się nie przywiązują do nieruchomości, są bardziej mobilni – mówi W. Buczek, dodając, że domów z tamtego okresu będzie coraz więcej na rynku: - Ludzie robią się starsi, chcą bliżej centrum miasta, daleko im wszędzie, a poza tym liczą koszty i własne siły.
[[reklama]]
Nić porozumienia

Patrycja Szlaga-Wódz z agencji Pośrednictwa w Obrocie Nieruchomościami ARTUS w Złotowie podkreśla, że emocje odgrywają ogromną rolę. – Jeśli podczas prezentacji sprzedający nawiąże nić porozumienia z zainteresowanym nabyciem, łatwiej o porozumienie. Ludzie, szczególnie ci starsi, nie lubią gdy podczas rozmowy potencjalny nabywca mówi, że coś trzeba w tym domu wyburzyć, zmienić. Zupełnie inaczej reagują, gdy zainteresowanemu kupnem dom się podoba, że doceni to, jak jest urządzony, jaka panuje w nim atmosfera – opowiada Patrycja Szlaga-Wódz, która takich przypadków miała sporo.

A oczekiwania w stosunku do realnej ceny? – Miałam przypadek, kiedy to małżeństwo chciało sprzedać dom w stanie surowym – zamkniętym, który budowali kilka lat temu własnymi rękami i własnymi środkami, bo to dzisiaj rzadkość. Oni też nie mogli zrozumieć, że za cenę, którą podali, nikt nie chce się zgłosić – wspomina agentka, która uważa, że dziś osoby starsze wykazują się coraz częściej dużą dojrzałością w przeprowadzaniu takich transakcji: – Ludzie starsi ponad wszystko ostatnie lata chcą spędzić w spokoju, w mieszkaniu, które nie wymaga dużych nakładów finansowych, gdzie wszędzie jest blisko. Poza tym o cenowy kompromis znacznie szybciej gdy pojawi się klient, który wykazuje prawdziwe zainteresowanie. Wtedy o porozumienie znacznie szybciej.

M. Leszczyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości