Reklama

Sesja trudnych tematów

17/12/2016 19:00
Co dzieje się w kwestii szkód łowieckich? Dlaczego w mieście powstanie nowa apteka? Ile kosztowało szkolenie burmistrza?

Będzie kolejna kontrola

Podczas środowej sesji Rady Miasta i Gminy Łobżenica burmistrz Piotr Łosoś poinformował m.in. o unieważnieniu przetargu na remont parkingu za ośrodkiem zdrowia w Łobżenicy. Powodem jest brak pozwoleń na budowę oraz coraz gorsza aura. Stwierdził jednak, że środki na tę inwestycję przejdą do kolejnego budżetu jako niewygasające. Poruszył też temat kontroli przeprowadzonej 15 listopada w Witrogoszczy Kolonii, w obwodzie łowieckim nr 28, którym zarządza Ośrodek Hodowli Zwierzyny w Kujanie. Radni chcieli poznać szczegóły tego audytu.

Chciałbym wiedzieć, co wynika z przeprowadzonej kontroli. Jak przedstawia się sytuacja wykonania planu łowieckiego oraz postanowień zawartych na poszczególnych spotkaniach? Sytuacja na terenie sołectwa Witrogoszcz Kolonia staje się dramatyczna, rolnicy boją się robić zasiewy. Działania OHZ są niezadowalające

Reklama

– głos zabrał radny Ryszard Biniak.

Sprawa szkód łowieckich miała wyłącznie charakter kontroli poletek zagospodarowanych przez OHZ. Tak się umówiliśmy z panią sołtys Elżbietą Mrotek i rolnikami. Pojechaliśmy na wizję lokalną, sporządzony został szczegółowy protokół, który jest do wglądu. Mogę tylko powiedzieć, że rolnicy nie byli zadowoleni

– mówił wiceburmistrz Józef Lewandowski. Wskazał również, że na piśmie uwzględniono uwagi w stosunku do OHZ w Kujanie.

Z tego co mi wiadomo rolnicy mieli pretensje, że na tym spotkaniu pojawili się tylko urzędnicy

Reklama

– w temat włączył się przewodniczący Antoni Kapeja, dodając, że zabrakło np. przedstawicieli komisji rolnictwa RM.

Chciałbym wiedzieć, jakie przyjęto stanowisko?

– skierował pytanie do wiceburmistrza.

Nie było żadnego stanowiska, bo nie taki był cel. Celem była wizja lokalna, stwierdzenie stanu faktycznego. Teraz możemy zastanowić się nad następnymi działaniami. Chciałbym jednak podkreślić, że gmina w tej sprawie nie jest stroną, nie należy to do jej zadań własnych

– odpowiedział J. Lewandowski, wskazując, że rolnicy nie zostaną bez pomocy ze strony gminy oraz że weryfikacja ilości odstrzałów także będzie miała miejsce.

Reklama

Będziemy to wraz z rolnikami ściśle monitorować

– zapewniał wiceburmistrz. Uwagi wniósł też radny Aleksander Tadych, reprezentujący w gminie także izby rolnicze.

Kto był organizatorem tego spotkania?

– pytał. W odpowiedzi usłyszał, że termin ustalono po konsultacji wiceburmistrza z sołtys Witrogoszczy Kolonii oraz Jerzym Góreckim z OHZ.

Dowiedziałem się o nim pokątnie, a jestem tam jednym z bardziej znaczących rolników

– mówił A. Tadych, wyrażając niezadowolenie z takiego stanu rzeczy. Ważność udziału jak najszerszego grona zainteresowanych w tej sprawie podkreślał też Antoni Kapeja. Józef Lewandowski zapewniał, że jeśli dojdzie do spotkania, gdzie problem szkód łowieckich analizowany będzie szerzej, wszystkie zainteresowane strony zostaną o tym powiadomione. Na tym wymiana zdań się nie zakończyła. Burmistrzowie wskazywali na potrzebę swobody w działaniach, radni, ze względu na to, że interesują się sprawą – informowania o jej przebiegu. Stanęło na tym, że zorganizowana zostanie ponowna wizja lokalna w szerszym gronie.

Reklama

Radny Ryszard Biniak dopytywał o przebieg kontroli poletek OHZ na terenie sołectwa Witrogoszcz Kolonia

Nie dla nowej apteki

Dłuższa dyskusja pojawiła się także pod koniec sesji. Rozpoczęła ją radna Bronisława Mazurek, która przedstawiła list otwarty napisany przez Iwonę Reinholz-Cynajek, właścicielkę „Apteki pod Koroną”.

„Czy Pan burmistrz wie, że będzie to ewenement na skalę kraju, że na niecałe trzy tysiące mieszkańców naszego miasta będą funkcjonowały trzy apteki? Trzecia apteka będzie należała do sieci. W aptekach sieciowych istnieje tzw. sprzedaż wiązana, tzn. że oprócz leków namawia się pacjenta do zakupu innych rzeczy. To nieprawda, że w takich aptekach zostawia się mniej pieniędzy. Czy pan burmistrz wie, że właściciel tej apteki nie będzie zostawiał podatków w naszej gminie? Czy nasze, miejscowe apteki nie zadowalają mieszkańców Łobżenicy, skoro obsługujemy dzięki nim też ościenne miejscowości o każdej porze dnia i nocy – także w niedziele i święta? Nasi aptekarze odznaczają się fachowym doradztwem w stosunku do aptek sieciowych. Będzie to apteka, gdzie w pierwszej kolejności liczyć się będzie biznes, a nie dobro chorych ludzi. Czy w Łobżenicy dąży się do zlikwidowania miejscowych, rodzinnych firm?”

Reklama

– czytała list B. Mazurek. Jego dalsza treść traktowała o konieczności zmniejszenia zapasu leków, trudnościach w dostępie w Łobżenicy do lekarzy specjalistów oraz zniszczeniu kawałka starej zabudowy miasta przez wybudowany market ze wskazaniem, że plany zagospodarowania przewidywały jego lokalizację w innym miejscu.

To jest prywatny inwestor, który zainwestował w Łobżenicy w teren, z którego nikt nie był zadowolony

– rozpoczął odpowiedź burmistrz Łosoś. Przypomniał, że o aptece była mowa od początku, temat jednak ucichł, gdy okazało się, że sieć Mila wycofała się ze współpracy z inwestorem, a w to miejsce weszła Biedronka. Burmistrz wskazał również, że prawie żadne ze spraw w temacie tej budowy nie były konsultowane z urzędem gminy, gdyż ten nie jest stroną. Wspomniał o tym, że bydgoski inwestor zwrócił się do niego z pytaniem o osobę, która chciałaby poprowadzić aptekę, na co wskazać miał łobżenickich aptekarzy, w tym Iwonę Reinholz-Cynajek.

Reklama

Rozmawiali ze sobą. Nie wiem, czy się porozumieli, czy nie. Żyjemy w demokratycznym państwie i nie mamy żadnego wpływu na to, ile w Łobżenicy będzie pizzeri, piekarni, sklepów mięsnych... Jaki mamy na to wpływ? Taki jest nasz związek z apteką i tyle mam w tym temacie do powiedzenia

– mówił Piotr Łosoś.

Budżet obywatelski?

Mam jeszcze jedną sprawę

– kontynuowała Bronisława Mazurek. Nawiązała do projektu budżetu na 2017 rok, w którym nie znalazła zapisu o przyznaniu pieniędzy na działalność Samorządu Mieszkańców Łobżenicy, chociaż takie były zapewnienia burmistrza. Wpłynął też stosowny wniosek. Wypomniała Piotrowi Łososiowi, że choć deklarował współpracę zaczyna ona wyglądać jak za czasów jego poprzednika. Sprawę wyjaśniała skarbnik Danuta Dubicka, mówiąc, że środki zostały ujęte w ramach tzw. inicjatywy lokalnej. Stało się tak z tego względu, że choć wpłynął wniosek ze strony SM o wyasygnowanie kwoty 10 tys. złotych, to jednak zabrakło opisu celu wydatkowania tych pieniędzy. Nie rozpisano tego w projekcie budżetu ze względu na uwagi Regionalnej Izby Obrachunkowej, by takich rzeczy nie robić, gdyż nie jest to zgodne z Ustawą o Finansach Publicznych. Skarbnik przypomniała też przewodniczącej SM, że nie do końca było w 2016 roku tak, że Samorząd nie mógł liczyć na finansowe wsparcie gminy. Bronisława Mazurek wyraziła żal, że nikt, chociaż wniosek o budżet dla SM wpłynął na czas, nie poinformował jej o potrzebie korekty.

Reklama

Piotr Łosoś nie zgodził się ze stwierdzeniem, że postępuje jak poprzednik. Nie zgodził się też z zarzutem o brak woli do współpracy, wskazując, że to SM nie chciał przyłączyć się do gminnego, bożonarodzeniowego jarmarku, który odbędzie się 10 grudnia.

To pani się dystansuje. Jeśli wytoczyła pani takie armaty i tak do mnie mówi, ja też się muszę bronić

– mówił P. Łosoś. Nawiązał też do tematu przyznawania pieniędzy organizacjom, zaznaczając, że wszystkie traktowane są jednakowo. SM w 2016 roku nie otrzymał środków z Inicjatywy Lokalnej, bo przedstawione wnioski i pomysły nie wpisywały się w skorzystanie z tych pieniędzy.

Reklama

Nie jest sprawą przesądzoną, że SM nie otrzyma pieniędzy. Przecież jeszcze nie usiedliśmy do tego budżetu. Czy radni coś wiedzą na ten temat? Chodzi o formułę, o wskazanie, na co mają trafić te pieniądze. Myśleliśmy o budżecie obywatelskim, ale to jest procedura. To chcemy radzie zaproponować, żeby w przyszłym roku wdrożyć budżet obywatelski dla miasta. To może być 50, 100, 150 – tysięcy złotych – jak rada zdecyduje

– skwitował Piotr Łosoś.

Uwagi do burmistrza

W ostatnim punkcie obrad o głos poprosiła Irena Kachel, która podjęła m.in. temat szkolenia, w którym uczestniczył Piotr Łosoś.

Reklama

Burmistrz Łobżenicy brał udział w szkoleniu: „Potęga wizerunku w obszarze werbalnym i niewerbalnym. Autorskie narzędzia komunikacji i treningu charyzmy wykorzystywane podczas wystąpień publicznych i spotkań biznesowych”, które odbyło się w dniach 25 i 26 lutego 2016 roku

– mówiła. Uwagę zwróciła na koszt dwudniowych warsztatów w Warszawie: 2.577,20 zł.

Rozumiem, że jadąc na to szkolenie pan burmistrz wziął delegację, ze względu na odległość. Do tego dochodzą diety na wyżywienie, nocleg. Koszt dla mnie jest niewyobrażalny jeśli mówimy o środkach publicznych

Reklama

– kontynuowała Irena Kachel, stwierdzając, że wszystkie akty prawne regulujące działanie gminy mówią o tym, że wydatki muszą być uzasadnione.

Sam charakter szkolenia nie mówi o niczym innym, jak tylko o podnoszeniu indywidualnych kompetencji burmistrza

– mówiła I. Kachel, dodając, że za tego typu edukację włodarz powinien zapłacić z własnej kieszeni. Odnosząc się do wynagrodzenia burmistrza i wiceburmistrza zaproponowała także Piotrowi Łososiowi oddanie pieniędzy w formie zakupu słodyczy za rzeczoną kwotę na 4 grudnia, kiedy to przez SM organizowane było świąteczne spotkanie.

W stronę radnych Ryszarda Biniaka i Edmunda Szcześniaka zwrócił się z kolei Paweł Kachel. Jego wypowiedź miała związek ze stenogramem ze wspólnego posiedzenia komisji rady, które odbyło się 12 października.

To jest żenujące, że padają takie odpowiedzi jak: „straszno komisję rewizyjną, lincz na burmistrzu, terror, horror, nękanie”. Pan burmistrz udziela wypowiedzi, że: „musimy mieć grubą skórę”. Życzę panu, używając pana terminologii, żeby od tej dopuszczalnej krytyki ta gruba skóra panu nigdy nie popękała

– mówił Paweł Kachel. Nawiązał też do wizyty burmistrza i wiceburmistrza u dyrektora Zakładu Karnego w Potulicach, gdzie pracuje.

Zgłosili oni fakt znieważenia burmistrza na sesjach przez mnie jako funkcjonariusza służby więziennej. Przedstawili kopie protokołów z 22. i 23. sesji RM oraz nagranie z 23. sesji RM. Dyrektor zakładu karnego, jako organ, wszczął postępowanie wyjaśniające

– mówił P. Kachel. Dostarczona płyta z nagraniem okazała się pusta. Wiceburmistrz miał dosłać pendrive z nagraniami, które przesłuchał powołany w celu wyjaśnienia sprawy zespół, złożony z trzech oficerów służby więziennej.

To żenujące, że burmistrzowie tak postępują. Są zdeterminowani w swoich działaniach. Podejmowana krytyka oraz kierowane uwagi wobec burmistrza i jego zastępcy, jak również dyrektor MGOPS, miały zawsze miejsce na podstawie faktów i w granicach dozwolonych prawem przy zachowaniu należnej czci do sprawowanego urzędu. Nie miało miejsca żadne ubliżanie, znieważanie, terror, horror czy nękanie tychże osób, które krytykę interpretują subiektywnie jako zachowania niedopuszczalne. Samorządowcy zapominają, że towarzyszy im społeczny nadzór oraz ocena ich poczynań, a każdy obywatel ma prawo do publicznego recenzowania poczynań władzy

– mówił Paweł Kachel. Dodał także, że próba zaszkodzenia mu na gruncie służbowym nie przyniosła efektu, bo sprawa prowadzona z polecenia dyrektora ZK w Potulicach wobec jego osoby została umorzona. Do tematu odnieśli się Piotr Łosoś i Józef Lewandowski. Burmistrz wskazał, że Paweł Kachel zarzuca mu absurdalne rzeczy, dowartościowując się jego kosztem. Stwierdził też, że sprawę wyjaśni sąd. Wiceburmistrz dodał, że nigdy nie został skazany prawomocnym wyrokiem za swoją pracę i nie zasłużył sobie na takie traktowanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2016-12-19 20:26:12

    Radna powinna wiedziec jak sie pisze wnioski gdyż sama kiedys chciała być Burmistrzem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości