Reklama

Spełnili marzenie Klaudiusza

19/01/2015 08:46
Beznadziejnie chory chłopiec ma nowy pokój. Wszystko dzięki fundacji ''Mam marzenie''

Tej nocy trzynastoletni Klaudiusz Szymański z Okonka niemal nie zmrużył oka. – Jak przechodziłam w nocy kilka razy przez jego pokój, to za każdym razem podnosił głowę i pytał: ""czy już"" – twierdzi pani Czesława, mama chłopca. To ""już"" miało się spełnić za kilka godzin. Jego dotychczasowy pokój, urządzony bardzo skromnie, miał się zmienić nie do poznania. Wszystko za sprawą fundacji ""Mam marzenie"". – Ale mi serce bije – zwierzał się podekscytowany chłopiec, oczekując gości. Jego mama przeżywała podobnie, tylko od czasu do czasu w jej oczach pojawiały się łzy. Trudno się dziwić: co może być piękniejszego niż spełnienie się być może jednego z ostatnich marzeń bardzo chorego chłopca…


Największym podziękowaniem jest wzruszenie chłopca i matki

Klaudiusz choruje od urodzenia. Psycholog Katarzyna Boryczka przyznaje, że na chłopca spadło naraz tyle nieszczęść, ile człowiek jest w stanie znieść: rdzeniowy zanik mięśni, trzykrotne złamanie uda lewego, wieloogniskowe zapalenie kości, wielokrotne zapalenie płuc z niewydolnością oddechową. przebyta sepsa. Największy problem jest z oddychaniem. Inną bolączką są odleżyny - nie ma mięśni, nie ma tłuszczu, całe ciało pokryte jest siniakami. Chłopiec porusza się na wózku, jeszcze kilka miesięcy temu był to wózek elektryczny, który sam obsługiwał. Teraz zwyczajny wózek pcha matka lub ktoś z rodziny.

Czym mnie ujął?

Trzynastolatek jest objęty indywidualnym nauczaniem, nauczycielki przychodzą do domu. Bardzo dobrze się uczy, intelektualnie jest bardzo sprawny. Najbardziej lubi matematykę i muzykę. – Lubię śpiewać, ale mam słaby głos – oświadcza. – Jest bardzo szczęśliwy, że może się w ten sposób uczyć. W wakacje często pyta, kiedy wreszcie zacznie się szkoła. Tak jak ciągle pyta, kiedy przyjedzie pani Kasia, psycholog – dodaje matka. Katarzyna Boryczka jest pracownikiem Poradni Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży w Pile, której pacjentem jest Klaudiusz. – Służbę zdrowia mamy taką, jaką mamy. Rodziców nie zawsze stać na przywiezienie dziecka do Piły. Poza tym, wiadomo, jaka to jest uciążliwość dla samego chłopca. Dlatego tak często jak mogę, średnio raz na trzy tygodnie, przyjeżdżam do Okonka – tłumaczy opiekunka chłopca. Jej zdaniem Klaudiusz jest wyjątkowy. – Czym mnie ujął? Wieloma rzeczami. Słuchamy tej samej muzyki, między innymi Peji. Jest bardzo ciepłym chłopcem – tłumaczy. Właśnie Peja był inspiracją, aby spróbować spełnić marzenie młodego mieszkańca Okonka. Może na Peję kiedyś pojadę
– Narzekałem, że nie widzę sensu dalszego życia, że chcę popełnić samobójstwo. Wówczas pani Kasia powiedziała, że muszę żyć, żeby spełniło się moje ostatnie marzenie. Miałem takie dwa: albo wyjazd na koncert Peji, mojego idola, albo pokój, o jakim zawsze marzyłem – zwierza się.
Wyjazd na koncert przy obecnym stanie zdrowia chłopca raczej nie wchodził w grę. Może się uda, gdy przynajmniej lekko się poprawi. Został więc pokój. Klaudiusz sam wymyślił, co i jak ma w nim być. Na pewno wielki plakat z motocyklami – to kolejne zainteresowanie nieprzeciętnie zdolnego chłopca. Inne to broń, w komputerze składa więc i rozkłada karabiny i pistolety, strzela do symulowanej tarczy. Zresztą komputer to niemal jedyny kontakt chłopca ze światem. Potrzebuje tylko specjalnej myszki, bowiem palce ma na tyle niesprawne, że trudno mu się zwykłą posługiwać.


Dziękuję- nawet napisanie tego słowa sprawiało Klaudiuszowi wiele trudności

– Zrobiliśmy zdjęcia pokoju Klaudiusza, wypełniliśmy wniosek, lekarz rodzinny opisał chorobę chłopca i wysłaliśmy to wszystko do fundacji ""Mam Marzenie"" w Gorzowie Wielkopolskim. Odpowiedź przyszła dość szybko, po niecałym miesiącu – tłumaczy Katarzyna Boryczka. Po kilku dniach członkowie fundacji przyjechali do Okonka, aby na miejscu zapoznać się ze sprawą. – W podobnych przypadkach kontaktują się osobiście trzy, cztery razy, do Klaudiusza wystarczyło, że raz przyjechali – dodaje łamiącym się głosem matka chłopca.

To było to!

Marzenie chłopca spełniło się w ostatnią niedzielę. Członkowie fundacji w wielkiej tajemnicy przez kilka godzin meblowali i urządzali pokój Klaudiusza. Efekt przeszedł najśmielsze marzenia, nie tylko młodzieńca. Jego mama przez kilka minut nie mogła powstrzymać szlochu. To był pokój, o jakim Klaudiusz marzył: piękne łóżko, specjalny stół, szafa, komoda, firanki, zasłony, wszystko gustownie dobrane. Na ścianach plakaty i obrazki z motocyklami. Klaudiusz napisał własnoręcznie specjalnie podziękowanie członkom fundacji ""Mam marzenie"", którym wzruszenie się również udzieliło. Ci z kolei podziękowali w imieniu chłopca i rodziny firmie Item Polska Spółka z o.o., dzięki której marzenie Klaudiusza się spełniło. - Pamiętaj, Klaudiusz, warto mieć marzenia, one zawsze się spełniają – podsumowała ten wyjątkowy dzień jedna z członkiń fundacji.

Ryszard Mikietyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości