Reklama

Spór o pasek. Potyczki Pana Franciszka z mechanikiem

07/07/2017 13:30
– Nie słyszałem, by pasek rozrządu rozleciał się po 150 km. To jest jakiś ewenement! – denerwuje się Franciszek Henszke, który próbuje reklamować usługę wykonaną w warsztacie

Dojechałem 10–15 km za Połczyn. Coś chrupnęło i koniec jazdy. Myślałem, że to skrzynia. Zjechałem w leśny zjazd, samochód już nie chciał zapalić

– Franciszek Henszke opowiada zdarzenie z 28 maja tego roku. Wybrał się nad morze, ale do Kołobrzegu nie dotarł. Był zły, bo dwa dni wcześniej odebrał auto od mechanika. Wszystko miało być w porządku.

Do domu wrócił na własną rękę, a golfa III zostawił pod lasem. Najętą lawetą ściągnął go do Złotowa później. Od razu wstawił go do warsztatu, w którym był naprawiany.

Reklama

Początkowo przyjęli auto, a potem stwierdzili, że robić tego nie będą, bo to nie jest ich wina

– mieszkaniec Czernic nie kryje irytacji.

Zapłaciłem im za usługę 920 zł, a oni mówią, że nie ich wina! To jest śmiech. Nie wiem, czy to wina mechaników, czy paska, nikogo nie osądzam, bo się nie znam. Tyle że po 150 km pasek nie powinien tak wyglądać

– mężczyzna pokazuje w telefonie zdjęcie. Widać na nim mocno poszarpany pas, wyglądający jakby za chwilę miał się zerwać.

Nie słyszałem, by pasek rozrządu rozleciał się po 150 km. To jest ewenement!

Reklama

– mówi i żąda od mechanika naprawy w ramach reklamacji. Ten odmawia.

Na ryzyko klienta

Pan Waldemar działa w branży od kilku lat. Ma opinię dobrego fachowca. Przyznaje, że golfa Franciszka Henszke naprawiał. Wymieniał w nim m.in. pasek rozrządu oraz rozrząd. Nie uważa, by popełnił jakikolwiek błąd. Twierdzi, że winę za naderwanie paska ponosi uszkodzony wał korbowy. Co więcej, zapewnia, że informował klienta, że wada ta nie nadaje się do remontu, a jednak podjął się tej pracy. Przefrezował czop wału, wymienił też pasek klinowy i wielorowkowy, koło pasowe wału, koło zębate, drugie koło pasowe i uszczelkę zaworu podciśnieniowego. Zapewnia, że zrobił to na żądanie i ryzyko klienta. Tyle że F. Henszke tego nie potwierdza.

Reklama

Nie informował mnie, że wał jest uszkodzony. Mógł odmówić naprawy, a on szlifował czoło wału, za co wziął pieniądze. A skoro usługę wykonał, to bierze za to odpowiedzialność

– utrzymuje mieszkaniec Czernic. I żąda reklamacji.

Kto do sądu?

8 czerwca pan Franciszek udał się do powiatowego rzecznika praw konsumenta. Tam poradzono mu, by złożył w warsztacie pisemną skargę i roszczenie naprawienia auta w ramach gwarancji. Zrobił to od razu, w piśmie postraszył też mechanika sądem. Waldemar trzyma się swojej wersji. Udowadnia, że już przed nim ktoś przy wale majstrował.

Reklama

Nie jest w stanie ani on mi udowodnić, ani ja jemu, kto i ile razy ten czop wału już robił

– rzemieślnik uważa, że klient liczy na darmowy remont silnika. A on tłumaczy po raz kolejny:

Pasek został zniszczony dlatego, że wada dalej istnieje. Ja jej nie usunąłem, bo mi nie kazał. Nie mam na zleceniu wymiany ani naprawy wału. Sam zadecydował, że mam kupić te części i zmontować to w tym momencie. Nic nie było o naprawie wału.

Nic nie wskazuje, by właściciel samochodu i mechanik znaleźli wyjście z sytuacji. Golf wciąż stoi przed warsztatem w Dzierzążenku, a sprawa być może trafi do sądu.

Reklama

Prawnik radzi

Radosław Kilar:

Uniknąć nieporozumień między konsumentem a klientem pozwoli nam spisanie dokładnej umowy. Powinna ona określać szczegółowo prawa i obowiązki stron. Wówczas będzie jasne, że jeśli usługodawca nie wykona zlecenia, to może odpowiadać z tytułu rękojmi lub niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. W takim przypadku w grę wchodzi odpowiedzialność odszkodowawcza.

Co w przypadku, gdy np. mechanik dzwoni do klienta z informacją, że do zrobienia w aucie jest coś jeszcze? Tego nie ma na piśmie.

Reklama

Umowę można aneksować i tam wprowadzić dodatkowe zadania do wykonania, a także ustalić, czy wzrostowi ulegnie wynagrodzenie wykonawcy. Wiem, że to może być trochę nieżyciowe, bo pędzimy i nie mamy czasu, ale umowa pisemna jest najbezpieczniejsza. Choć trzeba zaznaczyć, że umowa ustna także jest wiążąca, tyle że w razie sporu trudniejsza do udowodnienia.
Czego może domagać się klient, jeśli stwierdzi, że usługodawca nie wywiązał się z umowy?
Klient może żądać usunięcia wady, czyli wykonania skutecznej naprawy, obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy i zwrotu całości ceny.

Warto zaznaczyć, że przepis z Kodeksu Cywilnego mówi, że jeżeli kupujący zażądał obniżenia wynagrodzenia lub ponownej skutecznej naprawy, a sprzedawca, który jest przedsiębiorcą, nie odpowie mu w terminie czternastu dni, to skutkuje to uznaniem, że żądanie klienta jest zasadne i skuteczne. W tym momencie konsument nie musi już wykazywać, że wada naprawy rzeczywiście istniała. To niesie ze sobą dla sprzedawcy poważne skutki.

Reklama

Karol Pufal, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie:

W przypadku, gdy klient wnosi roszczenia wobec członka Cechu, wzywamy strony do siebie i próbujemy mediować. Jeśli rozmowy te się nie powiodą, to sprawą zająć się może Sąd Cechowy, do czego jednak dochodzi niezwykle rzadko. W ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy jedną tego typu sprawę przed sądem – problem został rozwiązany na pierwszym posiedzeniu.

Najczęściej rzemieślnicy rozumieją, że klient musi być zadowolony i wybierają polubowne rozwiązanie problemu. W tym przypadku niestety mechanik nie jest naszym członkiem, więc nie możemy podjąć się mediacji między stronami.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Autochton - niezalogowany 2017-07-09 12:06:27

    Gdyby to było w Niemczech albo w Austrii to Pan Franek otrzymałby auto zastępcze na okres naprawy za które zapłaci warsztat a wyrok zakończyłby się wysoką grzywną bo uszkodzenie auta po naprawie która mogłaby doprowadzić do wypadku jest ścigane z urzędu i kończy się grzywną od której nie ma ucieczki ani przedawnienia. A taka była ta awaria.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Roman - niezalogowany 2017-07-08 21:52:14

    Jest ogromny problem z mechanikami. W zdecydowanej wiekszosci to oszuści i złodzieje. Prawie kazda dziupla to złodzieje mechanicy. Mechanicy zamieniają czesci, wymieniaja czesci nie uszkodzone. Oszukują klientow co do faktycznej awarii. Nie ziemsko sie wymnądrzają a w efekcie nie mają często brak wiedzy w temacie. Na internecie są tematy i warsztaty ktore polecaja klienci i czesto trzeba pokonac 200 km aby udac sie do dobrego mechaika. Tak to wygląda realistycznie. ASO Fiata ostatnio oferuje naprawy nawet aut innych niz Fiat. Cenniki uslug sa wywieszone na wejsciu. Trzeba warsztaty prawnie ucywilizowac to w wiekszosci cwaniaki i zlodzieje. Auto Pana Franciszka przyjechalo sprawne i o wlasnych siłach na rutynowa wymiane paska rozrzadu ktora to usługa została spier....na przez warsztat teraz mechanik wymysla rozne rzeczy i probuje wymigac sie od odpowiedzialnosci. Sąd mechanika pozamiata.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    przemas - niezalogowany 2017-07-08 16:30:28

    Tak, potwierdzam, że Artur dobrze naprawia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości