Dojechałem 10–15 km za Połczyn. Coś chrupnęło i koniec jazdy. Myślałem, że to skrzynia. Zjechałem w leśny zjazd, samochód już nie chciał zapalić
– Franciszek Henszke opowiada zdarzenie z 28 maja tego roku. Wybrał się nad morze, ale do Kołobrzegu nie dotarł. Był zły, bo dwa dni wcześniej odebrał auto od mechanika. Wszystko miało być w porządku.
Do domu wrócił na własną rękę, a golfa III zostawił pod lasem. Najętą lawetą ściągnął go do Złotowa później. Od razu wstawił go do warsztatu, w którym był naprawiany.
Początkowo przyjęli auto, a potem stwierdzili, że robić tego nie będą, bo to nie jest ich wina
– mieszkaniec Czernic nie kryje irytacji.
Zapłaciłem im za usługę 920 zł, a oni mówią, że nie ich wina! To jest śmiech. Nie wiem, czy to wina mechaników, czy paska, nikogo nie osądzam, bo się nie znam. Tyle że po 150 km pasek nie powinien tak wyglądać
– mężczyzna pokazuje w telefonie zdjęcie. Widać na nim mocno poszarpany pas, wyglądający jakby za chwilę miał się zerwać.
Nie słyszałem, by pasek rozrządu rozleciał się po 150 km. To jest ewenement!
Reklama
– mówi i żąda od mechanika naprawy w ramach reklamacji. Ten odmawia.
Pan Waldemar działa w branży od kilku lat. Ma opinię dobrego fachowca. Przyznaje, że golfa Franciszka Henszke naprawiał. Wymieniał w nim m.in. pasek rozrządu oraz rozrząd. Nie uważa, by popełnił jakikolwiek błąd. Twierdzi, że winę za naderwanie paska ponosi uszkodzony wał korbowy. Co więcej, zapewnia, że informował klienta, że wada ta nie nadaje się do remontu, a jednak podjął się tej pracy. Przefrezował czop wału, wymienił też pasek klinowy i wielorowkowy, koło pasowe wału, koło zębate, drugie koło pasowe i uszczelkę zaworu podciśnieniowego. Zapewnia, że zrobił to na żądanie i ryzyko klienta. Tyle że F. Henszke tego nie potwierdza.
Nie informował mnie, że wał jest uszkodzony. Mógł odmówić naprawy, a on szlifował czoło wału, za co wziął pieniądze. A skoro usługę wykonał, to bierze za to odpowiedzialność
– utrzymuje mieszkaniec Czernic. I żąda reklamacji.
8 czerwca pan Franciszek udał się do powiatowego rzecznika praw konsumenta. Tam poradzono mu, by złożył w warsztacie pisemną skargę i roszczenie naprawienia auta w ramach gwarancji. Zrobił to od razu, w piśmie postraszył też mechanika sądem. Waldemar trzyma się swojej wersji. Udowadnia, że już przed nim ktoś przy wale majstrował.
Nie jest w stanie ani on mi udowodnić, ani ja jemu, kto i ile razy ten czop wału już robił
– rzemieślnik uważa, że klient liczy na darmowy remont silnika. A on tłumaczy po raz kolejny:
Pasek został zniszczony dlatego, że wada dalej istnieje. Ja jej nie usunąłem, bo mi nie kazał. Nie mam na zleceniu wymiany ani naprawy wału. Sam zadecydował, że mam kupić te części i zmontować to w tym momencie. Nic nie było o naprawie wału.
Nic nie wskazuje, by właściciel samochodu i mechanik znaleźli wyjście z sytuacji. Golf wciąż stoi przed warsztatem w Dzierzążenku, a sprawa być może trafi do sądu.
Radosław Kilar:
Uniknąć nieporozumień między konsumentem a klientem pozwoli nam spisanie dokładnej umowy. Powinna ona określać szczegółowo prawa i obowiązki stron. Wówczas będzie jasne, że jeśli usługodawca nie wykona zlecenia, to może odpowiadać z tytułu rękojmi lub niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. W takim przypadku w grę wchodzi odpowiedzialność odszkodowawcza.
Co w przypadku, gdy np. mechanik dzwoni do klienta z informacją, że do zrobienia w aucie jest coś jeszcze? Tego nie ma na piśmie.
Umowę można aneksować i tam wprowadzić dodatkowe zadania do wykonania, a także ustalić, czy wzrostowi ulegnie wynagrodzenie wykonawcy. Wiem, że to może być trochę nieżyciowe, bo pędzimy i nie mamy czasu, ale umowa pisemna jest najbezpieczniejsza. Choć trzeba zaznaczyć, że umowa ustna także jest wiążąca, tyle że w razie sporu trudniejsza do udowodnienia.
Czego może domagać się klient, jeśli stwierdzi, że usługodawca nie wywiązał się z umowy?
Klient może żądać usunięcia wady, czyli wykonania skutecznej naprawy, obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy i zwrotu całości ceny.Warto zaznaczyć, że przepis z Kodeksu Cywilnego mówi, że jeżeli kupujący zażądał obniżenia wynagrodzenia lub ponownej skutecznej naprawy, a sprzedawca, który jest przedsiębiorcą, nie odpowie mu w terminie czternastu dni, to skutkuje to uznaniem, że żądanie klienta jest zasadne i skuteczne. W tym momencie konsument nie musi już wykazywać, że wada naprawy rzeczywiście istniała. To niesie ze sobą dla sprzedawcy poważne skutki.
Reklama
Karol Pufal, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie:
W przypadku, gdy klient wnosi roszczenia wobec członka Cechu, wzywamy strony do siebie i próbujemy mediować. Jeśli rozmowy te się nie powiodą, to sprawą zająć się może Sąd Cechowy, do czego jednak dochodzi niezwykle rzadko. W ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy jedną tego typu sprawę przed sądem – problem został rozwiązany na pierwszym posiedzeniu.
Najczęściej rzemieślnicy rozumieją, że klient musi być zadowolony i wybierają polubowne rozwiązanie problemu. W tym przypadku niestety mechanik nie jest naszym członkiem, więc nie możemy podjąć się mediacji między stronami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gdyby to było w Niemczech albo w Austrii to Pan Franek otrzymałby auto zastępcze na okres naprawy za które zapłaci warsztat a wyrok zakończyłby się wysoką grzywną bo uszkodzenie auta po naprawie która mogłaby doprowadzić do wypadku jest ścigane z urzędu i kończy się grzywną od której nie ma ucieczki ani przedawnienia. A taka była ta awaria.
Jest ogromny problem z mechanikami. W zdecydowanej wiekszosci to oszuści i złodzieje. Prawie kazda dziupla to złodzieje mechanicy. Mechanicy zamieniają czesci, wymieniaja czesci nie uszkodzone. Oszukują klientow co do faktycznej awarii. Nie ziemsko sie wymnądrzają a w efekcie nie mają często brak wiedzy w temacie. Na internecie są tematy i warsztaty ktore polecaja klienci i czesto trzeba pokonac 200 km aby udac sie do dobrego mechaika. Tak to wygląda realistycznie. ASO Fiata ostatnio oferuje naprawy nawet aut innych niz Fiat. Cenniki uslug sa wywieszone na wejsciu. Trzeba warsztaty prawnie ucywilizowac to w wiekszosci cwaniaki i zlodzieje. Auto Pana Franciszka przyjechalo sprawne i o wlasnych siłach na rutynowa wymiane paska rozrzadu ktora to usługa została spier....na przez warsztat teraz mechanik wymysla rozne rzeczy i probuje wymigac sie od odpowiedzialnosci. Sąd mechanika pozamiata.
Tak, potwierdzam, że Artur dobrze naprawia.
mi na chojnickiej tez prawie facet spaprał robote....szlifowal czolo walu/600zl.kupilem kolo pasowe orginal bo zamiennikow nie bylo/200zl....gdybym nie stał nad jakims mlodym głąbem ,który mi wymienial i nie zauważył,ze chce mi wkrecic starą śrubę bez kleju to bym miał jazdę...ogolnie masakra z tymi mechanikami....skasowal 600 tak czolo wału zrobil,ze i tak pasek rwalo po bokach...ogolnie nie polecam.partacze w tych warsztatach...naprawdę.Nie Polecam!!!
Tak Artur jest ok.
A ja mam Paseratti 1990 rok na gazie,wszystko w nim sam naprawiam i zapieprzam nim dokąd chcę.
Np. Artur Pacyk ul. Jeziorna
To nie był mechanik. To jakis popapraniec. Udowodnie to przed kazdym Sądem. Producent okresla krok po kroku jak nalezy przeprowadzic wymiane paska rozrzadu. Żaden warsztat po za ASO a nawet nie ktore ASO lekcewaza te procedury. Mechanicy czytaj pseudo mechanicy wszystko wiedza lepiej niz producent wiec kwiatki sie zaczynaja. W sadzie mechanik jest POZAMIATANY. Biegly powienin za ryj na wniosek Sądu sprowadzic mechanika i krok po kroku dokonac ogledzin silnika. Szybko przyczyna sie znajdzie a mechanik nic nie zatuszuje. To jest jak sekcja zwlok na silniku. Kosztowne ale pseudo mechanik bedzie musial zmienic zajecie a pokrzywdzony dostanie wszystkie swoje pieniadze.
Macie stare graty i się dziwicie. Jak było 200tkm w 10 letnim gulfie. Bieda kupuje w salonie to wtedy nie płacze a bogatego stać naprawiać auto używane.
Podaj przykład dobrego. Ja osobiście nie znam żadnego a byłem ze swoimi autami chyba u wszystkich. W Złotowie czym więcej jeździsz do mechaników tym więcej usterek dochodzi. Taka prawda
Są mechanicy i to bardzo dobrzy.
Ludzie w Złotowie nie ma mechaników.....Kto ma samochód o tym dobrze wie...
Czegoś tutaj nie rozumiem. Klient przyjeżdża do warsztatu na wymiane paska, bo przejechał iles tam tys. km i pora go wymienić. Po wymianie 150 km i pasek się rozpada. To chyba czary. Jaki wał papraku? Mi delikwent napchał silikonu w kanały olejowe i zatarł silnik. Tłumaczył sie, że zmęczenie materiału. Kpina.
Gdyby to było w Niemczech albo w Austrii to Pan Franek otrzymałby auto zastępcze na okres naprawy za które zapłaci warsztat a wyrok zakończyłby się wysoką grzywną bo uszkodzenie auta po naprawie która mogłaby doprowadzić do wypadku jest ścigane z urzędu i kończy się grzywną od której nie ma ucieczki ani przedawnienia. A taka była ta awaria.
Jest ogromny problem z mechanikami. W zdecydowanej wiekszosci to oszuści i złodzieje. Prawie kazda dziupla to złodzieje mechanicy. Mechanicy zamieniają czesci, wymieniaja czesci nie uszkodzone. Oszukują klientow co do faktycznej awarii. Nie ziemsko sie wymnądrzają a w efekcie nie mają często brak wiedzy w temacie. Na internecie są tematy i warsztaty ktore polecaja klienci i czesto trzeba pokonac 200 km aby udac sie do dobrego mechaika. Tak to wygląda realistycznie. ASO Fiata ostatnio oferuje naprawy nawet aut innych niz Fiat. Cenniki uslug sa wywieszone na wejsciu. Trzeba warsztaty prawnie ucywilizowac to w wiekszosci cwaniaki i zlodzieje. Auto Pana Franciszka przyjechalo sprawne i o wlasnych siłach na rutynowa wymiane paska rozrzadu ktora to usługa została spier....na przez warsztat teraz mechanik wymysla rozne rzeczy i probuje wymigac sie od odpowiedzialnosci. Sąd mechanika pozamiata.
Tak, potwierdzam, że Artur dobrze naprawia.