Przetarg na wybudowanie kanalizacji w Samborsku rozstrzygnięto 15 kwietnia 2015 roku. Wygrał go Zakład Robót Instalacyjno–Inżynieryjnych Hieronima Gładysza, który zaoferował najniższą cenę, tj. 2.352.313,07 złotych. Było to o niecałe 50 tys. mniej niż w przypadku kolejnej, najbardziej korzystnej oferty. Prace miały zostać wykonane do końca października tego roku. Nie zakończyły się jednak do tej pory, a prezes Zakładu Energetyki Cieplnej i Usług Komunalnych jest przekonany, że ze sprawą Samborska będzie się jeszcze borykał przez kilka lat.
Niekorzystnie na prowadzenie robót wpływa spór pomiędzy zleceniodawcą a wykonawcą. W tej chwili w toku jest proces sądowy pomiędzy ZECiUK Sp. z o. o. a firmą Hieronima Gładysza. Jego inicjatorem jest ten drugi, który domaga się około 250 tys. za wykonanie dodatkowych prac, nie ujętych w jego mniemaniu w umowie. Dodatkowo przedsiębiorca w ostatnim czasie złożył skargi na ZECiUK Sp. z o. o. do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Urzędu Zamówień Publicznych. Grzegorz Białas twierdzi, że takie działania ze strony wykonawcy są dla niego zupełnie niezrozumiałe.
Jeśli p. Gładysz sądził, że coś nie tak jest z zapisami w Specyfikacji do zamówienia to mógł na etapie przetargu zgłaszać zastrzeżenia i skargi, a nie półtora roku potem
– irytuje się prezes spółki. Przyznaje też, że co tydzień zmaga się z pretensjami wykonawcy, co jest bardzo czasochłonne, choć przecież niepotrzebne.
Pracuję w branży wodociągowo–kanalizacyjnej już 25 lat i tak trudnego roku, jeśli chodzi o inwestycje tego typu, to jeszcze nie miałem
– mówi.
Kolejną przeszkodą w realizacji ważnej, końcowej części inwestycji był problem wynikający z projektu.
Mamy opóźnienie około miesiąca, powiązane z tym, że, niestety, mieliśmy błąd projektowy
– przyznaje Grzegorz Białas, który uważa, że wina projektanta jest bezsporna. Błąd ten przysporzył sporo utrudnień w postaci m.in. opóźnienia w realizacji zadania. Pojawiły się przez to także dodatkowe koszty, poniesione na ostatnim etapie budowy, w wysokości prawie 200 tys. złotych. Niestety musiała go naprawiać inna firma, gdyż zakład Hieronima Gładysza nie chciał się tego podjąć. W związku z tym prezes zamierza dochodzić od projektanta pokrycia kosztów. Sprawa jest w toku – czy zakończy się polubownie, czy konieczna będzie droga sądowa, na dzień dzisiejszy nie wiadomo.
Tymczasem mieszkańcy Samborska z niepokojem i niecierpliwością wyczekują końca inwestycji. Wyrazicielem ich obaw jest radny Adam Dzbuk, który niemal przy każdej okazji, czy to na posiedzeniu komisji, czy na sesji dopytuje się Grzegorza Białasa o przewidywany termin końcowy i możliwość podłączenia się do kanalizacji. Z kolei prezes zapewnia, że zależy mu na tym, aby jeszcze w tym roku do nowej sieci podłączyć mieszkańców bloków z Samborska, choć obawia się, aby nie przeszkodziły temu kolejne niespodziewane problemy.
Przy okazji spotkań z radnymi prezes ZECiUK Sp. z o. o. zwraca uwagę na grono osób, które unikają podłączenia się do kanalizacji.
Jest irytujące, jeśli budujemy kanalizację za kilkaset tysięcy złotych, a ludzie nie chcą się podłączać
– mówił o tych, którzy wolą dalej korzystać z szamb. Przyznał też, że jego spółka nie dysponuje uprawnieniami, by przymuszać kogokolwiek do podłączenia się do kanalizacji. Według niego może to uczynić natomiast gmina. Wystarczy, że będzie kontrolować takich ludzi, których wykaz od niego dostaje, i żądać przedstawienia rachunków za wywóz ścieków. Przy okazji prezes tłumaczył radnym podczas ostatniej sesji, że koszty podłączenia oscylują w okolicach kilkuset złotych i przestrzegał, aby nie wykonywać podłączenia samemu. Taka samodzielność może skończyć się bowiem błędnym ustaleniem spadków i w związku z tym będzie tylko sprawiać dodatkowe problemy właścicielowi działki i ZECiUK Sp. z o. o.
Kolejną rzeczą, która spędza Grzegorzowi Białasowi sen z powiek jest projekt nowej ustawy Prawo Wodne. Dla takich firm jak ZECiUK jest to w zasadzie podstawowy dokument prawny odnoszący się do ich działalności, a plany rządowe co chwila się zmieniają i przedsiębiorcy nie są pewni, co ich czeka od nowego roku.
Konsultacji praktycznie nie było, jeśli organizowano jakieś spotkania, to tylko żeby zakomunikować coś ze strony ministerstwa, a nas nie słuchano
– Grzegorz Białas negatywnie ocenia sposób przygotowywania zmian. Jednocześnie przestrzega, że, według dotychczas przedstawionych informacji, należy spodziewać się podwyżek cen.
Nowa ustawa może się wiązać ze znacznym wzrostem opłat za wodę. Woda zdrożeje z marszu o około 60 gr. Wiąże się to z opłatami za wydobycie wody. W tym roku to dla nas 35 tys. zł, a w przyszłym roku może to być przeszło 200 tysięcy
– opowiadał o tym, jak działania rządu wpłyną na sytuację finansową spółki i jej klientów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zleceniodawca jest Zeciuk. Projektat wykonal usluge dla Zeciuka. Wykonawca na podstawie przedlozonego projektu podjal sie wykonania uslugi. Jak sprawa trafi do sadu to wykonawca wygrywa bez dyskusji. Zeciuk bedzie mogl pozniej dochodzic roszczen od projektanta. Panowie i Panie juz czas najwyzszy zabrac sie do roboty i zrobic porzadek w dokumentacji lenie z geodezji.
Dłuższy czas czytam zlotowskie.pl i schemat działania Pana Gładysza się powtarza.
Ciekawe kim jest projektant??
Ciekawe kim jest projektant??
Białas, cytuję "przyznał też, że jego spółka nie dysponuje uprawnieniami, by przymuszać kogokolwiek do podłączenia się do kanalizacji. Według niego może to uczynić natomiast gmina." Ale gmina tego nie uczyni, bo jeden z radnych nie tylko, że nie wystawia rachunków, ale jeszcze szambo, które wywozi niekonieczne trafia do oczyszczalni. Gdyby to był radny opozycji, to zostałby publicznie rozstrzelany. Ale że...
Jeśli jest ewidentny błąd projektanta, to zapłacic musi Projektant.
Jeżeli wystapił błąd projektanta do czego przyznaje sie pan prezes to sprawa wydaje sie byc juz zakonczona. Teraz to kwestia kasy. Miasto jak sie nie dogada to przegralo.
Nie zatrudniać więcej Firmy H.Gładysza.Przegra sprawę w Sadzie bo Umowa jest Umową,która nawet jest niekorzystna dla której z stron. Najpierw Gładysz proponuje najniższą stawkę aby przetarg wygrac a potem,w trakcie robót ,żada dodatkowych kwot. Na te 250 000zł,które żąda Gładysz powinna być sporzadzona druga Umowa ze zleceniodawcą,tak Panie Gładysz !
Zleceniodawca jest Zeciuk. Projektat wykonal usluge dla Zeciuka. Wykonawca na podstawie przedlozonego projektu podjal sie wykonania uslugi. Jak sprawa trafi do sadu to wykonawca wygrywa bez dyskusji. Zeciuk bedzie mogl pozniej dochodzic roszczen od projektanta. Panowie i Panie juz czas najwyzszy zabrac sie do roboty i zrobic porzadek w dokumentacji lenie z geodezji.
Dłuższy czas czytam zlotowskie.pl i schemat działania Pana Gładysza się powtarza.
Ciekawe kim jest projektant??