Dwoje pracowników Starostwa Powiatowego w Złotowie od niedawna pracuje w pośredniaku. - W niektórych naszych wydziałach są luzy i można wesprzeć dyrektor urzędu pracy - twierdzi starosta. Zmiany mają być czasowe
Zapchać dziurę?
Od dwóch tygodni Marek Dereszkiewicz z wydziału promocji oraz Agnieszka Weiss z referatu finansowego starostwa pracują w Powiatowym Urzędzie Pracy. Są tam na czas nieobecności dziewięciu pracownic pośredniaka. Kobiety są w ciąży lub na urlopach macierzyńskich. – Oddelegowaliśmy ich tam po to, by PUP nie robił naboru – wyjaśnia starosta Ryszard Goławski. Urząd pracy zasila także sekretarka z Powiatowego Zarządu Dróg. [[reklama]] Pracownik ma… pracować
Starostwa zapewnia, że przesunięcia są czasowe i nikt nikogo nie chce się pozbywać. – Po trzech miesiącach albo im te umowy przedłużmy, jeżeli będzie taka możliwość, albo te osoby wrócą do nas – R. Goławski zdradza ustalenia stron. Odpiera natomiast zarzuty o zapychanie dziur etatami, bez których starostwo może się obejść. - Nie chodzi o to, żeby przesunąć pracownika, żeby tam tylko był, ale żeby zrobił co ma do zrobienia. Urzędnicy z pewnym doświadczeniem sobie poradzą – utrzymuje starosta. Marek Dereszkiewicz np. zająć się ma m.in. pisaniem sprawozdań z pracy urzędu.
Nieoficjalnie mówi się o kolejnych przesunięciach pracowników między jednostkami powiatowymi. Ryszard Goławski odmawia rozmowy o szczegółach, ale nie zaprzecza: - Na razie takie było zapotrzebowanie. Jeżeli pani dyrektor będzie obserwowała, że brak jej pracowników, to możemy jeszcze dwie osoby przesunąć.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze