Reklama

Św. Michał to parafia z potencjałem

14/02/2016 11:15
O początkach w Jastrowiu, przekładaniu teorii na praktykę i dotyczących parafii planach na przyszłość z ks. dr. Andrzejem Wachowiczem rozmawia Patrycja Kajewska

Nie jest Księdzu w Jastrowiu trochę zbyt ciasno?

Nie, absolutnie. Ksiądz biskup mówi, że parafia taka jak ta pod wezwaniem św. Michała Archanioła, czyli około pięciotysięczna, jest dla proboszcza w sam raz – na tyle duża, że wiele można wspólnie z ludźmi zrobić i na tyle mała, że wszystkich ich można otoczyć ramionami.

Studiował Ksiądz teologię we Francji, w Strasburgu. Później był w Polsce najpierw diecezjalnym, a następnie krajowym moderatorem Ruchu Domowego Kościoła. Posługa w tak niewielkim mieście jak Jastrowie z pewnością nie daje możliwości rozwoju podobnych do tych, jakie oferuje tzw. „wielki świat”.

Wręcz przeciwnie – daje szereg możliwości. W Szczecinie pracowałem jako wykładowca teologii małżeństwa i rodziny, uczyłem diakonów z Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie duszpasterstwa rodzin. Teraz przechodzę do praktyki. Wszystkie umiejętności, wiedzę, jaką zdobyłem podczas studiów, mogę zastosować w bardzo konkretnych przypadkach. W przypadkach rodzin, które żyją na Jedności Robotniczej, Okrężnej czy na Kilińszczaków. To dla mnie wielka przygoda. Jestem szczęśliwy, bo realizuję swoje powołanie do pracy z rodzinami. Kilka dni temu zakończyliśmy w naszej parafii kolędę – właśnie podczas tych spotkań mogłem się zorientować, czego danej rodzinie potrzeba, a także zaprosić jej członków do większej aktywności, do współpracy.

Reklama

Moim marzeniem zawsze było założenie na parafii Kręgów Domowego Kościoła i to marzenie powoli się spełnia – prawdopodobnie powstaną w Jastrowiu dwa kręgi. Poza tym razem z wikariuszem, księdzem Konradem, powołujemy oazę, a wszystko po to, by nasza parafia żyła, by był to Żywy Kościół, bo Kościół to przede wszystkim ludzie współpracujący z łaską Bożą. Oczywiście proboszcz musi się troszczyć przede wszystkim o parafian, o ich dusze,  ale do jego obowiązków należą też prace restauracyjne w kościele. Nasz kościół jest wpisany do rejestru zabytków i  do tej pory wyremontowaliśmy w naszej świątyni dwa boczne ołtarze – jeden za czasów mojego poprzednika, drugi w czasie, gdy ja jestem proboszczem. Ksiądz Kazimierz Serafin wiele w parafii zrobił, m.in. przygotował projekty pod prace restauratorskie, które ja kontynuuję. Nie ode mnie zaczyna się parafia. Wszyscy moi poprzednicy włożyli w tę świątynię wiele serca.

To wspomniane przez Księdza przekładanie teorii na praktykę, jak obserwuję, idzie całkiem nieźle, choć domyślam się, że jest to trudniejsze aniżeli wykładanie książkowej wiedzy.

Nie chcę tego oceniać, ponieważ być naukowcem też nie jest łatwo. Należę do francuskiego Stowarzyszenia ATEM (Association de Theologien pour l’Etude de la Morale) teologów-moralistów. Stamtąd czerpię nowe siły i inspirację do tego, by pracować tu z rodzinami. Można powiedzieć, że kapłan to jest człowiek, który ma serce mnicha i duszę matki. Z jednej strony modli się za parafian, studiuje, a z drugiej spotyka się z konkretnym człowiekiem. To właśnie spotkanie musi być podbudowane bardzo solidną wiedzą teologiczną. Zdobyłem doktorat we Francji  z teologii małżeństwa i wierzę, że wiedza jaką posiadam, pomaga mi w pracy duszpasterskiej. Staram się każdemu pomóc w realizacji jego powołania. Sam mam powołanie do kapłaństwa i realizuję się poprzez pracę duszpasterską, każda rodzina ma natomiast powołanie do małżeństwa, do bycia najpierw dobrą żoną, dobrym mężem, potem matką i ojcem.

Reklama

Rozumiem, że decyzja biskupa o skierowaniu Księdza do pracy w parafii ucieszyła?

Tak. Nie ukrywam, że sam prosiłem o parafię.

Skąd ta prośba? Dość miał już Ksiądz formalno-urzędniczej posługi?

Powołanie kapłańskie to przede wszystkim powołanie do życia w parafii. Najpełniej ksiądz się realizuje pośród ludzi. Chyba każdy kapłan, który uczy się w seminarium, pragnie być proboszczem.

I nie żal Księdzu tych kilkunastu lat, które trzeba było zostawić w Koszalinie, tych udanych inicjatyw, jak choćby Stowarzyszenie Vacatio Dei?

Vocatio Dei to inicjatywa, którą podjąłem w Koszalinie zaraz po studiach. Wtedy ksiądz biskup mianował mnie diecezjalnym duszpasterzem rodzin i zobaczyłem, że wiele rodzin potrzebuje bardzo specjalistycznego wsparcia – m.in. ze strony prawników czy psychologów. By pomagać, założyłem to stowarzyszenie. Jednym z zadań tego Stowarzyszenia było finansowanie poradni rodzinnej, do której przychodzili ludzie doświadczeni życiem, często złamani, małżeństwa w kryzysie.

Reklama

Pomagał Ksiądz nie tylko przez wspomniane Stowarzyszenie – przelał też swoją wiedzę na papier – powstała publikacja pt. „Aby miłość była piękna... Kilka słów o czystości”.

To akurat przygoda związana z moim doktoratem, który traktował o czystości w perspektywie małżeństwa. Ta książka, która przybrała formę wywiadu ze mną, miała spopularyzować moją pracę doktorską.

Znów wracając do relacji łatwiej-trudniej. Łatwiej przygotować publikację, kontaktować się z wiernymi za jej pomocą, pośrednio, aniżeli tak jak tu, w parafii, być na wyciągnięcie ręki?

Książkę człowiek bierze do ręki, czyta, a autor nie widzi efektów. Tu, jeśli konkretnemu człowiekowi się pomoże, np. jeśli przygotuje się go do sakramentu małżeństwa, obserwuje się konkretne owoce. Kapłan towarzyszy rodzinom od początku do końca – błogosławi małżeństwa, chrzci dzieci, przygotowuje do komunii, do spowiedzi... Jest na dobre i na złe. Wielka to da mnie radość podczas jubileuszy czterdziesto- czy pięćdziesięciolecia pożycia małżeńskiego patrzeć na ludzi, którzy, pomimo upływu lat, wciąż się kochają. A więc termin „żywy kościół” jest dla mnie kluczem do parafii.

Reklama

A czy tym kluczem udało się już otworzyć serca parafian?

Myślę, że tak, ponieważ podczas kolędy udało się zebrać wiele deklaracji. 69 osób zaprosiłem do żywego różańca, jak już mówiłem będą dwa kręgi Domowego Kościoła, powstaje schola dziecięca (58 dziewczynek!), chcemy też poszerzyć wspólnotę ministrancką. 36 chłopców zgodziło się do niej wstąpić, wielu też po czasie nieobecności zdecydowało się powrócić do służenia na mszy świętej.

Zatem duch Kościoła się odradza.

Nie wiem, czy się odradza – po prostu taką mam wizję parafii. W Koszalinie jako wikariusz miałem prawie stu ministrantów. Chciałbym, aby tu też było ich więcej niż w tej chwili. Zresztą uważam, że każdy chłopiec powinien mieć możliwość być blisko ołtarza, powinien mieć doświadczenie bliskości Eucharystii.... To ważne – choćby po to, by (gdy będzie już małżonkiem) prowadził rodzinę do kościoła.

Reklama

Księdza poprzednik, ksiądz Kazimierz w naszej ostatniej rozmowie przed jego wyjazdem zaznaczał, że społeczność Jastrowia nie jest łatwa, ale jak już się do nowego proboszcza przekona, to z pewnością odda mu serce.

Doświadczam tego ciepła.

Parafianie żegnali księdza Kazimierza z wielkim żalem. Pewnie niełatwo jest wejść w środowisko po osobie tak pozytywnie odbieranej.

Nie znałem księdza Kazimierza zbyt dobrze. Wiele razy przejeżdżałem przez Jastrowie, ale nigdy się tu nie zatrzymywałem, więc nie wiedziałem, do jakiego miejsca przychodzę. Pamiętam za to, że za czasów tych wspomnianych przejazdów przy kościele wisiał transparent z napisem „Przypatrzcie się powołaniu waszemu”. Tylko tyle.

Mówimy wyłącznie o pozytywach, ale trudności też Ksiądz pewnie tutaj napotkał.

Nad trudnościami nie chciałbym się rozwodzić. Teraz stawiam sobie bardzo konkretne cele i do ich realizacji dążę. Jednym z nich jest to, by ludzie nie odchodzili z tego świata niepojednani z Bogiem. Jeśli tak się dzieje, to jest to dla mnie wielki ból. Często o tym mówię podczas mszy świętej i mam nadzieję, że trafiam do ludzi.

Reklama

Więc cóż, możemy powiedzieć, że Jastrowie, przynajmniej do kolejnej decyzji biskupa, to Księdza miejsce na ziemi?

Tak, to z pewnością miejsce realizacji mojego powołania kapłańskiego. To parafia z wielkim potencjałem.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Me - niezalogowany 2016-02-17 16:10:57

    Należy życzyć proboszczowi aby nigdy nie był zbyt łasy na pieniądze zgodnie z naukami obecnego Papieża. Proszę żyć zgodnie z zasadami celibatu ( nie tak jak niektórzy księża mieszkają w Jastrowiu z kobietami). Albo sutanna albo rodzina. Zero hipokryzji. Tego mamy prawo żądać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    polonistka - niezalogowany 2016-02-15 14:25:33

    dobrze jest, nie czepiać się :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    drugi nauczyciel - niezalogowany 2016-02-15 10:27:06

    Pisownia skrótu dr bez kropki występuje jeśli autor opisuje osobę w mianowniku np. ksiądz doktor Andrzej Wachowicz (skrót .ks. dr Andrzej Wachowicz), ale jeśli tekst jest napisany w narzędniku to brzmi "księdzem doktorem Andrzejem Wachowiczem", a tu skrót wygląda tak: ks. dr. Andrzejem Wachowiczem. Polski język trudny jest.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości