Zawodowo? Pracuję w Szkole Podstawowej w Okonku. Jestem nauczycielem historii i wiedzy o społeczeństwie w klasach od IV do III gimnazjum. Wróciłem do tego, co robiłem dokładnie 26 lat temu. Dodatkowo posiadam uprawnienia rzeczoznawcy z zakresu mediacji, likwidacji i szacowania szkód łowieckich. Jestem biegłym Sądu Okręgowego w Poznaniu z tego zakresu.
Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłem. To było 26 lat, to nie jest tak, że to przejdzie w tydzień, dwa czy trzy. Na pewno jest to zupełnie innych charakter pracy. To przede wszystkim praca z młodzieżą, przygotowywanie większej liczby dokumentów z dydaktyki i pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Cóż, jak trzeba to trzeba. Nie mam wyboru, przynajmniej na razie. Różne świadczenia, które niektórym przysługują, dla mnie są odległe, bo ani kompensacyjne, ani też emerytura. To ostatnie przede wszystkim dlatego, że jestem jeszcze za młody. Prywatnie natomiast nadal robię to samo, co robiłem. Jestem działaczem PZW, zarówno w Lędyczku jak i w Prezydium Zarządu Okręgu Nadnoteckiego w Pile. Jestem także członkiem związku łowieckiego, strażakiem-ochotnikiem, który zresztą jeździ do akcji. Mam działkę, na którą wspólnie z żoną i tatą od czasu do czasu zaglądamy. To wszystko zatem trochę czasu zajmuje. Jeżeli zdrowie mi będzie dopisywało, to nie zamierzam chować się za plecami innych. Będę nadal aktywny.
Reklama
Może nie żal, ale brakuje mi tego. Nie da się, jak już wspomniałem, po tak długim czasie przejść do porządku dziennego. To jest inny charakter pracy. Miesiąc przed konkursem – w cudzysłowie – Wielkopolski Kurator Oświaty ocenił moją pracę za ostatnie 5 lat jako wyróżniającą, tj. najwyższą - podobnie organ prowadzący (gmina - burmistrz). Na konkursie przedstawiciele pierwszych i drugich zdecydowali inaczej niż ich przełożeni. Dualizm władzy? Było, minęło. Henry Ford, amerykański przemysłowiec wiele lat temu powiedział: „Nie bój się przyszłości, a nie czcij przeszłości. Kto boi się przyszłości, kto boi się niepowodzenia, sam ogranicza swoją działalność. Niepowodzenie jest tylko sposobnością do inteligentniejszego rozpoczynania na nowo. Nie ma wstydu w uczciwym niepowodzeniu; wstydem jest bać się niepowodzenia. Co minęło, jest użyteczne tylko o tyle, o ile podaje drogi i sposoby postępu”. Jestem człowiekiem, który lubi wyzwania, lubi organizować działania innych, stwarzać im podstawy do tego. Zawsze taka idea mi przyświecała, żeby ciągle coś ulepszać, naprawiać, rozbudowywać, doskonalić, ułatwiać innym pracę, nie tylko sobie. Krzesło, które miałem w gimnazjum, kupiłem w 1996 roku i tak zostało do 2017. Chciałem wymienić meble w biurze, ale zawsze były pilniejsze, ważniejsze potrzeby. Baza gimnazjum była zawsze moim oczkiem w głowie.
Wszystko zrobiłem najlepiej jak potrafiłem i mogłem.
Reklama
W tej kwestii przyświecało stanowisko z „góry”, że nie ma co inwestować w ten obiekt. Jedyne wyjście to albo gruntownie go przebudować, albo zburzyć i postawić coś nowego. Jest on niefunkcjonalny, jest tam wysoki poziom wody, odpadające ciągle tynki. Poza tym, gdy powstała hala widowiskowo-sportowa, to zajęcia przeniosły się na nią. Sala gimnastyczna gimnazjum służyła ewentualnie do przedstawień, apeli czy też większych spotkań z rodzicami. Chociaż nie ukrywam, zawsze gdy kogoś zapraszałem do szkoły, oprowadzałem po niej, to czułem się niezręcznie wchodząc do sali. Ona akurat wizytówką gimnazjum nigdy nie była. Myślę jednak, że nowy dyrektor ma ułatwione zadanie, może się na innych zadaniach skoncentrować, a mniej czasu poświęcać na stan techniczny obiektów. Moim skromnym zdaniem obiekt przy ul. Niepodległości to najpiękniejszy budynek w gminie.
Szansa jest zawsze, ale powiem wprost: z góry wiedziałem, że coś się szykuje. Nienaturalne postawy niektórych osób wskazywały na to, że najprawdopodobniej – mówiąc kolokwialnie – coś knują, bo nie były to typowe dla nich zachowania. Rozstrzygnięcie jest, jakie jest, komisja podjęła taki a nie inny werdykt, trzeba to uszanować i nie dyskutuję z tym. No cóż...
Reklama
Już w tym roku mogłem zmienić pracę, nie skorzystałem jednak z tej oferty. 36 lat pracuję dla tej gminy, nie tylko jako nauczyciel, ale jako społecznik i niegdyś samorządowiec. Ludzie nadal przychodzą do mnie po poradę, po pomoc. Moje doświadczenia zarówno zawodowe jak i samorządowca bardzo się wtedy przydają. Myślę, że mam dobry kontakt z mieszkańcami i to z całym przekrojem naszego społeczeństwa, od najmłodszego do najstarszego. Wielu przyjaciół dobrze mi życzy, co nie oznacza, że nie mam przeciwników. Jestem jednak człowiekiem otwartym, nie boję się im spojrzeć w oczy i myślę, że to, iż jestem taki prostolinijny nie raz przysparza mi trochę kłopotów, bo nie wszyscy potrafią pogodzić się z prawdą. Odbierają to jako atak, chęć odwetu za coś. Od przegranego konkursu do dziś upłynęło wiele czasu. Mimo wszystko nie zrobiłem nikomu nic złego, nikomu niczym nie zaszkodziłem, nikogo w żaden sposób nie zdyskredytowałem w oczach innych. Gdybym tak robił, to i tak już dawno byłoby to wiadome. Wierzę w to, że ta szkoła będzie bardzo dobra, bo zawsze taka była. I tego życzę moim następcom. Dzięki temu będzie lepiej i nauczycielom, i uczniom, a ci ostatni w tym wszystkimi są przecież najważniejsi.
Nie ukrywam, że po każdych wyborach pytano mnie, dlaczego nie stratowałem. Otóż zawsze starałem się być lojalny wobec swoich przełożonych. Przez lata pracy też nic nie dostawałem na tacy. Wszystko to efekt ciężkiej pracy i wyrzeczeń, nie tylko moich ale i najbliższych. Nigdy nie chciałem wychodzić z boku mojemu szefowi. Lojalność i zaufanie tej drugiej osoby ma dla mnie duże znaczenie. Teraz sytuacja jest odmienna. Wszystko jeszcze zależy od tego, jak to w kodeksie wyborczym będzie wyglądało, a wiemy z zapowiedzi, że najprawdopodobniej będą zmiany. Nie mówię, że nie i wręcz powiem dziś, że dojrzewam do tego, aby w tych wyborach wystartować. Wiele osób niemal każdego dnia pyta mnie: niedługo wybory, co ty na to? Moja obecna sytuacja zawodowa jest efektem tego, że w zeszłym roku również pytano mnie o to, co będzie. Ja wtedy odrzekłem, że się nie odżegnuję od startu. Podejrzewam, że rozstrzygnięcie konkursowe jest tego pokłosiem. Nie wiem, jak inni to odbierają, ale gdzieś wewnętrznie czuję, że to jest to i że komuś bardzo zależało, aby usunąć mnie na boczny tor.
Reklama
Ja i ludzie z mojego otoczenia mamy na szereg różnych spraw inny pogląd i myślę, że mamy pomysł na gminę i chcielibyśmy go zrealizować. Dziś mówię w ten sposób, bo wiem, że stoi za mną liczna grupa osób, które zgodzą się wystartować z mojej - naszej listy. O szczegółach nie chciałbym jednak rozmawiać.
Wolałbym się na ten temat nie wypowiadać. Władza, mam nadzieję, że robi wszystko, aby w tej gminie było jak najlepiej, a że nie zawsze wszystko wychodzi, nie na wszystko wystarcza pieniędzy, to jest rzecz oczywista. Myślę jednak, że przy innym dysponowaniu tym budżetem, który jest, można by tę gminę inaczej urządzić. Widzę kilka pól do działalności. Jesteśmy przekonani, że to zakończyłoby się sukcesem. Ja zawsze słucham, co mówią inni. Konfrontuję to ze swoim pomysłem, wizją efektów działań i staram się to wprowadzać w życie. Wykorzystując ich zapał i energię, nigdy nic wbrew, no chyba że jest to ostateczność, tak też może się zdarzyć. Widzimy, że mamy gminę kilku różnych prędkości rozwoju. Szkoda, że zapomina się o realizacji wieloletnich planów rozwoju gminy. Nadal są „lepsi i ważniejsi”. Zapomina się o „małych i słabszych”, a przecież wszyscy są mieszkańcami tej samej gminy Okonek.
Reklama
Pani Czesława Drapała, która właściwe w tamtym czasie nie była burmistrzem organu prowadzącego szkołę, była chyba najmniej absorbującą osobą co do kwestii pytań typu: co się w szkole dzieje? Jak to funkcyjne? Mówiła, co mógłbym zrobić, że będą na to środki i proszę działać. Rozliczała mnie z efektów. Jej następcy zawsze próbowali gdzieś tam ingerować. Na pewno muszę tutaj wspomnieć o burmistrzu Romualdzie Duszarze, który traktował okonecką oświatę priorytetowo. On ją najbardziej doinwestował i dbał o pracowników szeroko pojętej oświaty. We wszystkie szkoły włożył wtedy olbrzymie środki. Za kolejnych burmistrzów było już tylko gorzej. Rozpowszechniano widmo katastrofy finansowej, wręcz upadłość gminy. Na szczęście te katastroficzne wizje się nie potwierdziły i gmina jest, chociaż, jak mówią, zadłużenie znowu rośnie.
Od 1975 roku w Lędyczku nie zrobiono nic. Gdyby nie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która pomyślała o remoncie drogi, to wyglądałby jeszcze gorzej. Mieszkam tu od urodzenia i nie pamiętam żadnej znaczącej gminnej inwestycji – z wyjątkiem hydroforni i szczątkowej sieci wodociągowej. Nic tu się nie remontuje i myślę w tym miejscu nie tylko o zasobach prywatnych właścicieli, którzy kupili nieruchomości i zostawili je na pastwę czasu. Zasoby komunalne chylą się ku ruinie. Dziś one niszczeją, stwarzają zagrożenie. A do tego jeszcze ta toaleta przy samej drodze, parę metrów od sklepu i chodnika przylegającego do drogi krajowej. To już jest „szczyt” możliwości organizacyjnych. Lędyczek był, jest i będzie mi bardzo bliski. Tutaj na pewno nie będzie żadnego przemysłu. Jedyne, co można poprawić to infrastrukturę i zachęcić ludzi do kupienia tego, co jeszcze można kupić i inwestowania. Rola gminy właściwe może się tutaj ograniczyć tylko do stworzenia warunków i zachęty do tego typu działań. Terenów należących do samorządu, gdzie można by stworzyć np. przystań kajakową, już nie ma. Dobrze, że w 1994 roku zadbałem o zabezpieczenie terenu na cele oświatowe, bo nie mielibyśmy gdzie ulokować przysłowiowej wiaty. W tym, że Lędyczek wygląda dziś tak, a nie gorzej, jest przede wszystkim duża zasługa mieszkańców i to tych, co tutaj zamieszkali po wojnie i ich potomków, którzy tu pozostali. Oni dbali i nadal dbają o nieruchomości, o ten dobytek. A to, że mamy jeszcze skwery z zielenią to na pewno zasługa rady sołeckiej, pani sołtys i mieszkańców. Poza tym są tutaj stowarzyszenia, przedsiębiorcy, straż, wędkarze, jest parafia i są ludzie, którym się chce pracować społecznie. Mamy przepiękne tereny z urokliwymi lasami i rzekami, w których jest potencjał i za wszelką cenę te atuty należy wykorzystać. Podobnie jest w wielu innych miejscowościach naszej gminy. Są ludzie, którzy mają zapał do pracy nie tylko dla siebie, ale dla wspólnego dobra. Wystarczy im nie przeszkadzać, a jedynie wspierać, motywować, stwarzać podstawy prawne do rozwijania ich działalności i na pewno wszyscy na tym skorzystamy.
Reklama
Rozmawiała Klaudia Siekańska[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tylko nie to. Reżimu w Gminie nie chcemy. Nie ma Pan co liczyć na wiele głosów. Przecież obecni wyborcy gminy to Pana uczniowie. Każdy doznał będąc uczniem szkoły sytuacji jak Pan traktował uczniów z góry i miał Pan ich za nic. Teraz uczniowie pokażą to przy urnach. Proszę dac sobie spokój z wyborami i zająć się czymś innym.
czy jeśli zostanie pan burmistrzem to wprowadzi reżim tak jak to miało miejsce podczas panowania na fotelu dyrektora gimnazjum i czy mieszkańcy będą musieli chodzić w mundurkach i kłaniać się panu?
Zostanie burmistrzem i nie da Andrzejowi żyć... Nie chcemy takiego burmistrza!
Liczymy,że P.Andrzej jak wystartuj,to teraz wygra.
Nie głosować na niego tyle w temacie
Z jednego stołka na drugie chce się dostać za mało się nachlapal, jako dyrektor spominam go źle, uchron boże mieszkańców Okonka od takiego burmistrza. Oby się nie dostał!!!!
Jeszcze tego brakowało aby Weglowski został burmistrzem,masakra.
Mam nadzieję, że i w tych wyborach wygra Andrzej :)
Szkoda, bo był Pan świetnym dyrektorem – mimo wszystko myślę, że Pan Andrzej bardzo dobrze Pana zastąpi :)
Szkoda, bo był Pan świetnym dyrektorem – mimo wszystko myślę, że Pan Andrzej bardzo dobrze Pana zastąpi :)
Panie Janie świetna decyzja. Od dawna brak tak rzeczowej, konkretnej i niezmanierowanej osoby jak Pan na tym stanowisku. Był Pan świetnym dyrektorem i myślę że będzie Pan równie świetnym burmistrzem Okonka. Trzymam za Pana kciuki razem z całą rodziną. Życzę powodzenia i serdecznie pozdrawiam.
Gratuluje decyzji,na pewno taki kunszt menadżerski w końcu znajdzie właściwe zastosowanie na stanowisku burmistrza Okonka. Powodzenia
Mam nadzieję, że Pan Jan dobrze przemyśli swoją decyzję i wycofa się o ubieganie o fotel burmistrza, pozdrawiam *88
Uważam że był pan super jako przedstawiciel szkoły,uczniowie czuli dystans ja również. Niech Pan startuje na burmistrza mam nadzieję że będzie lepiej.
Z mojej perspektywy jako byłego ucznia Gimnazjum w Okonku Pan Jan był BARDZO DOBRYM dyrektorem ! Ten kto nie potrafił się przystosować do panujących w szkole reguł zawsze będzie źle się wypowiadał. Jeżeli się nie podpadało i zachowywało się jak normalny człowiek to Dyrektor nigdy się o nic nie przyczepił. Oprócz spraw typowo edukacyjnych można było porozmawiać z nim też na inne tematy nie związane ze szkołą. Pozdrawiam rocznik *92
Nareszcie spokój będzie w szkole!!!!!! Koniec grzania stołka Nareszcie!!!!
BYŁ PAN NAPRAWDĘ ŚWIETNYM DYREKTOREM I DO TEGO CZŁOWIEKIEM. Aż ciężko mi mówić był, ale do rzeczy- gratuluję decyzji o tym aby poważnie pomyśleć o kandydaturze na stanowisko burmistrza. Myślę że pokaże Pan że można być burmistrzem rzeczowym a nie tylko marionetką. Jeszcze raz gratulacje Panie Janie, sory Panie Dyrektorze.
Tylko nie to. Reżimu w Gminie nie chcemy. Nie ma Pan co liczyć na wiele głosów. Przecież obecni wyborcy gminy to Pana uczniowie. Każdy doznał będąc uczniem szkoły sytuacji jak Pan traktował uczniów z góry i miał Pan ich za nic. Teraz uczniowie pokażą to przy urnach. Proszę dac sobie spokój z wyborami i zająć się czymś innym.
czy jeśli zostanie pan burmistrzem to wprowadzi reżim tak jak to miało miejsce podczas panowania na fotelu dyrektora gimnazjum i czy mieszkańcy będą musieli chodzić w mundurkach i kłaniać się panu?
Zostanie burmistrzem i nie da Andrzejowi żyć... Nie chcemy takiego burmistrza!