Reklama

Szkoła pod okiem policji

29/11/2017 17:00
Placówka pobrała od rodziców pieniądze na darmowe ćwiczenia. Jeden z nich zgłosił sprawę na policję

W gruncie rzeczy chodzi o wręcz banalną kwotę – ponad sześciu złotych.

Może to tylko 6,20, ale tutaj nie chodzi o kwotę, a o zasadę

– uważa kobieta, z którą rozmawialiśmy na ten temat w ubiegłym tygodniu.

Dostaliśmy informację, że mamy zebrać 6,20 zł na ćwiczenia do matematyki. Sęk w tym, że znajdują się w spisie książek, które uczniowie mieli otrzymać ze szkoły w ramach dotacji z Ministerstwa Edukacji Narodowej

– matka jednego z dzieci przyznaje, że nagłośniła sprawę w mediach społecznościowych, za co zresztą ponoć oberwało jej się od szkoły.

Reklama

Otrzymałam telefon z pogróżkami, czy jestem świadoma konsekwencji cywilno–prawnych za to, co wstawiam, bo będzie teraz z tego wielka chryja na cały powiat o „Jedynce”

– mówi, choć podkreśla, że wcześniej próbowała wyjaśnić sprawę wewnątrz placówki. Bezskutecznie.

Pytałam na wywiadówce wychowawczynię, nie udzieliła informacji. Pytałam nauczycielkę od matematyki, także nie udzieliła informacji

– przyznaje, że z osobistych względów nie udała się po wyjaśnienia do dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1.


W dalszej części tekstu dowiesz się m.in. o tym, jakie stanowisko w tej sprawie zajęła szkoła[[pay]]

Później doszło ponoć do rozmowy telefonicznej z wychowawczynią klasy. Miała wyjaśniać kobiecie, że powodem tego, iż trzeba zapłacić za ćwiczenia jest niewystarczająca subwencja. Paść miały również takie argumenty, że tylko podręczniki są bezpłatne, a za ćwiczenia trzeba już płacić.

Reklama

Dlaczego zatem nie płaciłam za ćwiczenia do historii czy przyrody?

– pyta matka dziecka.

Jeśli powodem sytuacji była subwencja, powinna być puszczona informacja, że szkoła nie ma tych pieniędzy i rodzice muszą zakupić ćwiczenia we własnym zakresie

– kobieta deklaruje, że zrozumiałaby takie otwarte postawienie sprawy.

Ale nie tak, że mam informację, że ćwiczenia dostanę ze szkoły, a później muszę za nie płacić

– podkreśla, że zamieszanie wyniknęło też z tego, iż dzieci zaniosły do domów różne informacje: część, że rodzice sami muszą je zakupić, część, że zakupu można dokonać tylko w szkole.

Reklama

Gdzie pokwitowania?

W reakcji na sytuację kobieta zamieściła wpis na facebooku, na którym pytania w tej sprawie skierowała do burmistrza.

Poprosiłam, żeby zainteresował się tematem i sprawdził, dlaczego mamy płacić za te ćwiczenia

– kobieta mówi o treści korespondencji, w której burmistrz  nie dostrzegł podstaw do tego, aby szkoła zabiegała o pieniądze od rodziców. Jednocześnie matka otrzymała informację ze szkoły, że ma się zgłosić i odebrać pieniądze za ćwiczenia.

W zeszłym tygodniu otrzymałam też telefon z policji, że mam się stawić i złożyć zeznania oraz że będą przesłuchiwać rodziców uczniów naszej klasy, a wyrywkowo również innych klas

Reklama

– kobieta dodaje, że z jej wiedzy wynika, iż z jednej spośród trzech piątych klas pieniądze na ćwiczenia pobrano z klasowych funduszy, pochodzące ze zbiórek.

W innych klasach pieniądze były brane bezpośrednio od rodziców

– mówi na przykładzie klasy swojego dziecka.

W trakcie składania wyjaśnień policjanci podkreślali, że mam jedynie dowód wypłaty, zwrotu pieniędzy. Pytali natomiast, czy mam dowód wcześniejszej wpłaty na te ćwiczenia. Nie mam. Żadnego paragonu również

– kobieta zapewnia, że żadnego dowodu potwierdzającego wpłatę nie otrzymała. 

Reklama

Jeśli już bierze się od rodziców pieniądze, powinny być chyba księgowane

– nawiązuje do braku kwitów potwierdzających wpłatę.

Rozpytują, nie ma zarzutów

Na tym etapie policja udziela w sprawie jedynie bardzo ogólnych informacji. Oficer prasowy złotowskiej komendy Maciej Forecki zastrzega, że trwające obecnie postępowanie póki co jest jedynie sprawdzające.

Zawiadomienie wpłynęło 8 listopada od jednego z rodziców uczniów piątej klasy. Dotyczyło sytuacji, gdzie nauczycielka pobrała za ćwiczenia od matematyki pieniądze w kwocie 6,20 zł. Rodzic twierdzi, że pieniądze zostały pobrane nieprawnie. Prowadzący sprawę zwrócił się do szkoły o wyjaśnienie tej kwestii, ilu uczniów wpłaciło te pieniądze, do kogo, kto wydał decyzję, od jakiego podmiotu gospodarczego były brane te ćwiczenia, itd. Policjanci sprawdzają, czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstwa

Reklama

– rzecznik komendy zastrzega, że inne osoby nie były jeszcze w tej sprawie rozpytywane.

Czekamy na odpowiedź ze szkoły

– mówi o obecnym etapie sprawy.

STANOWISKO SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 1 W ZŁOTOWIE W SPRAWIE ZAKUPU ĆWICZEŃ DO MATEMATYKI W KLASACH 5

Jako że zależy nam na rzetelnym wyjaśnieniu i opisaniu sprawy, chcielibyśmy ustosunkować się do stawianych pod adresem szkoły zarzutów.

W ramach wyjaśnienia – zgodnie z przepisami oświatowymi, to organ prowadzący szkołę finansuje zakup materiałów edukacyjnych. Szkoła w ramach otrzymanych środków finansowych, decyduje jedynie o ich ilości i rodzaju oraz jest odpowiedzialna za ich zakup i przekazanie uczniom.

Reklama

Zgodnie z procedurami oświatowymi, pod koniec ubiegłego roku szkolnego 2016/2017, został sporządzony szkolny wykaz podręczników. Początkowo, do nauczania matematyki w klasie V ujęto podręcznik i ćwiczenia „Matematyka z Plusem” wydawnictwa GWO.

Po przeprowadzeniu negocjacji z poszczególnymi wydawnictwami okazało się,  że kwota dotacji, którą szkoła otrzymała do dyspozycji, nie wystarczy na zakup wszystkich materiałów, na skutek czego zrezygnowano z materiałów ćwiczeniowych do niektórych przedmiotów, w tym do matematyki w klasie V. 

Reklama

Każdy z uczniów otrzymał bezpłatnie podręcznik, który był jedynym wymaganym materiałem do nauki tego przedmiotu.
Po rozpoczęciu roku szkolnego 2017/2018, rodzice uczniów klas V wyszli z inicjatywą zakupu we własnym zakresie dla swoich dzieci ćwiczeń, jako materiału dodatkowego, którego posiadanie nie było obowiązkowe.

Doceniając dobrą wolę rodziców i wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom i interesom, Szkoła Podstawowa nr 1, jako placówka oświatowa, postanowiła jedynie pośredniczyć w rozmowach między rodzicami, a wydawnictwem i  wynegocjowała cenę ćwiczeń na kwotę 6,18 zł. 

Reklama

Co więcej – prowadząc rozmowy z przedstawicielem wydawnictwa, upewniliśmy się, czy dodatkowy zakup podręczników lub ćwiczeń jest praktyką zgodną z prawem i stosowaną przez inne placówki. W odpowiedzi otrzymaliśmy stanowisko, zgodnie z którym nie można zabronić osobom chętnym inwestowania w edukację własnych dzieci. Wydawnictwo poinformowało również, że inne placówki korzystają z takich samych rozwiązań.

Co należy powtórzyć i stanowczo zaznaczyć – żaden z rodziców nie był ani zobowiązany, ani zmuszany do zakupu ćwiczeń.
Po pewnym czasie okazało się, że do Urzędu Miasta wpłynęła skarga jednego z rodziców w tej sprawie. Byliśmy wówczas bardzo zdziwieni, ponieważ w tamtym czasie nie doszły do nas żadne informacje o niezadowoleniu któregokolwiek rodziców.
W podobnym czasie na portalu społecznościowym facebook mama jednego z uczniów, która była również autorką skargi skierowanej do urzędu, zamieściła wpis o treści oczerniającej szkołę i zawierającej (mówiąc delikatnie) zapowiedź nagłośnienia sprawy. Rozmowa telefoniczna wychowawcy z tą panią wykonana została w obecności sekretarki i dyrekcji i miała na celu wyłącznie zaproszenie do wyjaśnienia sprawy w szkole. Zarzucanie wychowawcy kierowania wobec rodzica „pogróżek” jest jedynie krzywdzącym pomówieniem.

Reklama

Twierdzenia o bezskutecznej próbie wyjaśnienia sprawy w placówce nie są prawdziwe. Żaden z rodziców do dnia dzisiejszego nie rozmawiał na temat zakupu ćwiczeń ani z nauczycielem matematyki, ani z sekretarką, ani z dyrekcją. Jedyna rozmowa na ten temat toczyła się podczas zebrania rodziców, kiedy to wszystkie okoliczności zostały wyjaśnione przez wychowawcę. Powtórzyć należy, iż żaden z nauczycieli i wychowawców nie informował rodziców, że za ćwiczenia trzeba płacić.

Odnosząc się do braku wydawania rodzicom potwierdzeń wpłaty wskazujemy, że pieniądze zbierane były przez wychowawców poszczególnych klas. Jest to powszechna praktyka, stosowana przez szkoły w przypadku podobnych zbiórek, np. na bilety do teatru, kina, należności za wycieczki klasowe itp. Z zebranych kwot nauczyciele rozliczają się z trójką klasową bądź na zebraniach rodziców.

Zbiórka miała na celu jedynie ułatwienie rodzicom zapłaty za ćwiczenia. Zamiast wystawiania kilkudziesięciu osobnych faktur, wydawnictwo wystawiło jedną, która została opłacona zebranymi pieniędzmi. Właśnie ta faktura stanowi formalny dowód wpłaty, który może zostać okazany chętnym rodzicom.

Wydawanie przez szkołę innych dowodów wpłaty, np. paragonów nie jest możliwe, bowiem szkoła nie dysponuje kasą fiskalną, a zebrana kwota nie stanowiła jej dochodu i została w całości przekazana na opłacenie faktury.

Po przeprowadzeniu rozmów z organem prowadzącym, szkoła przystąpiła do zwrotu pieniędzy za zakupione ćwiczenia. Faktura została finalnie opłacona ze środków własnych szkoły. Prośba o odbiór pieniędzy skierowana do rodziców uczniów klas 5 została odebrana z wielkim zdziwieniem i spotkała się wręcz ze sprzeciwem. Rodzice uczniów klas 5a i 5c odmówili przyjęcia zwrotu pieniędzy i zdecydowali o przekazaniu ich na fundusze klasowe. 

Kończąc wskazujemy, że jest nam zwyczajnie przykro, że sprawa, która mogłaby zostać wyjaśniona w szkole nabrała tak wielkiego rozgłosu. Cały czas jesteśmy otwarci na przeprowadzenie rozmowy z zainteresowaną Panią i wyjaśnienie jej wszelkich okoliczności tej sprawy. Co do postępowania na Policji – udzieliliśmy wszelkich stosownych wyjaśnień i mamy nadzieję, że postępowanie wyjaśniające zakończy się odmową wszczęcia postępowania.

Małgorzata Mendyk Wicedyrektor szkoły[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    do @ - niezalogowany 2017-12-03 23:24:25

    Mylisz się. Dzieci mają prawo do darmowych podręczników, a pani dyrektor powinna tego prawa przestrzegać, a nie atakować i grozić; gdyby uznała swoją pomyłkę i próbowała problem rozwiązać, to pewnie sprawa by ucichła. Sama sobie zgotowała ten los. Uważam, że mama, która nagłośniła sprawę, wykazała się odwagą, na którą stać niewielu rodziców, bo prawda jest taka, że nauczyciele potrafią się mścić, na dzieciach. Kibicuję więc tej mamie i uważam, że pani Klein w pełni zasłużyła na negatywne komentarze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    @ - niezalogowany 2017-12-03 18:47:33

    Być może, ale nie wiem, czy stosowanie takich metod wróży zmianę na lepsze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    do@ - niezalogowany 2017-12-03 14:46:44

    oby tak było, przydałaby się zmiana

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości