W gruncie rzeczy chodzi o wręcz banalną kwotę – ponad sześciu złotych.
Może to tylko 6,20, ale tutaj nie chodzi o kwotę, a o zasadę
– uważa kobieta, z którą rozmawialiśmy na ten temat w ubiegłym tygodniu.
Dostaliśmy informację, że mamy zebrać 6,20 zł na ćwiczenia do matematyki. Sęk w tym, że znajdują się w spisie książek, które uczniowie mieli otrzymać ze szkoły w ramach dotacji z Ministerstwa Edukacji Narodowej
– matka jednego z dzieci przyznaje, że nagłośniła sprawę w mediach społecznościowych, za co zresztą ponoć oberwało jej się od szkoły.
Otrzymałam telefon z pogróżkami, czy jestem świadoma konsekwencji cywilno–prawnych za to, co wstawiam, bo będzie teraz z tego wielka chryja na cały powiat o „Jedynce”
– mówi, choć podkreśla, że wcześniej próbowała wyjaśnić sprawę wewnątrz placówki. Bezskutecznie.
Pytałam na wywiadówce wychowawczynię, nie udzieliła informacji. Pytałam nauczycielkę od matematyki, także nie udzieliła informacji
– przyznaje, że z osobistych względów nie udała się po wyjaśnienia do dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1.
Później doszło ponoć do rozmowy telefonicznej z wychowawczynią klasy. Miała wyjaśniać kobiecie, że powodem tego, iż trzeba zapłacić za ćwiczenia jest niewystarczająca subwencja. Paść miały również takie argumenty, że tylko podręczniki są bezpłatne, a za ćwiczenia trzeba już płacić.
Dlaczego zatem nie płaciłam za ćwiczenia do historii czy przyrody?
– pyta matka dziecka.
Jeśli powodem sytuacji była subwencja, powinna być puszczona informacja, że szkoła nie ma tych pieniędzy i rodzice muszą zakupić ćwiczenia we własnym zakresie
– kobieta deklaruje, że zrozumiałaby takie otwarte postawienie sprawy.
Ale nie tak, że mam informację, że ćwiczenia dostanę ze szkoły, a później muszę za nie płacić
– podkreśla, że zamieszanie wyniknęło też z tego, iż dzieci zaniosły do domów różne informacje: część, że rodzice sami muszą je zakupić, część, że zakupu można dokonać tylko w szkole.
W reakcji na sytuację kobieta zamieściła wpis na facebooku, na którym pytania w tej sprawie skierowała do burmistrza.
Poprosiłam, żeby zainteresował się tematem i sprawdził, dlaczego mamy płacić za te ćwiczenia
– kobieta mówi o treści korespondencji, w której burmistrz nie dostrzegł podstaw do tego, aby szkoła zabiegała o pieniądze od rodziców. Jednocześnie matka otrzymała informację ze szkoły, że ma się zgłosić i odebrać pieniądze za ćwiczenia.
W zeszłym tygodniu otrzymałam też telefon z policji, że mam się stawić i złożyć zeznania oraz że będą przesłuchiwać rodziców uczniów naszej klasy, a wyrywkowo również innych klas
Reklama
– kobieta dodaje, że z jej wiedzy wynika, iż z jednej spośród trzech piątych klas pieniądze na ćwiczenia pobrano z klasowych funduszy, pochodzące ze zbiórek.
W innych klasach pieniądze były brane bezpośrednio od rodziców
– mówi na przykładzie klasy swojego dziecka.
W trakcie składania wyjaśnień policjanci podkreślali, że mam jedynie dowód wypłaty, zwrotu pieniędzy. Pytali natomiast, czy mam dowód wcześniejszej wpłaty na te ćwiczenia. Nie mam. Żadnego paragonu również
– kobieta zapewnia, że żadnego dowodu potwierdzającego wpłatę nie otrzymała.
Jeśli już bierze się od rodziców pieniądze, powinny być chyba księgowane
– nawiązuje do braku kwitów potwierdzających wpłatę.
Na tym etapie policja udziela w sprawie jedynie bardzo ogólnych informacji. Oficer prasowy złotowskiej komendy Maciej Forecki zastrzega, że trwające obecnie postępowanie póki co jest jedynie sprawdzające.
Zawiadomienie wpłynęło 8 listopada od jednego z rodziców uczniów piątej klasy. Dotyczyło sytuacji, gdzie nauczycielka pobrała za ćwiczenia od matematyki pieniądze w kwocie 6,20 zł. Rodzic twierdzi, że pieniądze zostały pobrane nieprawnie. Prowadzący sprawę zwrócił się do szkoły o wyjaśnienie tej kwestii, ilu uczniów wpłaciło te pieniądze, do kogo, kto wydał decyzję, od jakiego podmiotu gospodarczego były brane te ćwiczenia, itd. Policjanci sprawdzają, czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstwa
Reklama
– rzecznik komendy zastrzega, że inne osoby nie były jeszcze w tej sprawie rozpytywane.
Czekamy na odpowiedź ze szkoły
– mówi o obecnym etapie sprawy.
Jako że zależy nam na rzetelnym wyjaśnieniu i opisaniu sprawy, chcielibyśmy ustosunkować się do stawianych pod adresem szkoły zarzutów.
W ramach wyjaśnienia – zgodnie z przepisami oświatowymi, to organ prowadzący szkołę finansuje zakup materiałów edukacyjnych. Szkoła w ramach otrzymanych środków finansowych, decyduje jedynie o ich ilości i rodzaju oraz jest odpowiedzialna za ich zakup i przekazanie uczniom.
Zgodnie z procedurami oświatowymi, pod koniec ubiegłego roku szkolnego 2016/2017, został sporządzony szkolny wykaz podręczników. Początkowo, do nauczania matematyki w klasie V ujęto podręcznik i ćwiczenia „Matematyka z Plusem” wydawnictwa GWO.
Po przeprowadzeniu negocjacji z poszczególnymi wydawnictwami okazało się, że kwota dotacji, którą szkoła otrzymała do dyspozycji, nie wystarczy na zakup wszystkich materiałów, na skutek czego zrezygnowano z materiałów ćwiczeniowych do niektórych przedmiotów, w tym do matematyki w klasie V.
Każdy z uczniów otrzymał bezpłatnie podręcznik, który był jedynym wymaganym materiałem do nauki tego przedmiotu.
Po rozpoczęciu roku szkolnego 2017/2018, rodzice uczniów klas V wyszli z inicjatywą zakupu we własnym zakresie dla swoich dzieci ćwiczeń, jako materiału dodatkowego, którego posiadanie nie było obowiązkowe.
Doceniając dobrą wolę rodziców i wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom i interesom, Szkoła Podstawowa nr 1, jako placówka oświatowa, postanowiła jedynie pośredniczyć w rozmowach między rodzicami, a wydawnictwem i wynegocjowała cenę ćwiczeń na kwotę 6,18 zł.
Co więcej – prowadząc rozmowy z przedstawicielem wydawnictwa, upewniliśmy się, czy dodatkowy zakup podręczników lub ćwiczeń jest praktyką zgodną z prawem i stosowaną przez inne placówki. W odpowiedzi otrzymaliśmy stanowisko, zgodnie z którym nie można zabronić osobom chętnym inwestowania w edukację własnych dzieci. Wydawnictwo poinformowało również, że inne placówki korzystają z takich samych rozwiązań.
Co należy powtórzyć i stanowczo zaznaczyć – żaden z rodziców nie był ani zobowiązany, ani zmuszany do zakupu ćwiczeń.
Po pewnym czasie okazało się, że do Urzędu Miasta wpłynęła skarga jednego z rodziców w tej sprawie. Byliśmy wówczas bardzo zdziwieni, ponieważ w tamtym czasie nie doszły do nas żadne informacje o niezadowoleniu któregokolwiek rodziców.
W podobnym czasie na portalu społecznościowym facebook mama jednego z uczniów, która była również autorką skargi skierowanej do urzędu, zamieściła wpis o treści oczerniającej szkołę i zawierającej (mówiąc delikatnie) zapowiedź nagłośnienia sprawy. Rozmowa telefoniczna wychowawcy z tą panią wykonana została w obecności sekretarki i dyrekcji i miała na celu wyłącznie zaproszenie do wyjaśnienia sprawy w szkole. Zarzucanie wychowawcy kierowania wobec rodzica „pogróżek” jest jedynie krzywdzącym pomówieniem.
Twierdzenia o bezskutecznej próbie wyjaśnienia sprawy w placówce nie są prawdziwe. Żaden z rodziców do dnia dzisiejszego nie rozmawiał na temat zakupu ćwiczeń ani z nauczycielem matematyki, ani z sekretarką, ani z dyrekcją. Jedyna rozmowa na ten temat toczyła się podczas zebrania rodziców, kiedy to wszystkie okoliczności zostały wyjaśnione przez wychowawcę. Powtórzyć należy, iż żaden z nauczycieli i wychowawców nie informował rodziców, że za ćwiczenia trzeba płacić.
Odnosząc się do braku wydawania rodzicom potwierdzeń wpłaty wskazujemy, że pieniądze zbierane były przez wychowawców poszczególnych klas. Jest to powszechna praktyka, stosowana przez szkoły w przypadku podobnych zbiórek, np. na bilety do teatru, kina, należności za wycieczki klasowe itp. Z zebranych kwot nauczyciele rozliczają się z trójką klasową bądź na zebraniach rodziców.
Zbiórka miała na celu jedynie ułatwienie rodzicom zapłaty za ćwiczenia. Zamiast wystawiania kilkudziesięciu osobnych faktur, wydawnictwo wystawiło jedną, która została opłacona zebranymi pieniędzmi. Właśnie ta faktura stanowi formalny dowód wpłaty, który może zostać okazany chętnym rodzicom.
Wydawanie przez szkołę innych dowodów wpłaty, np. paragonów nie jest możliwe, bowiem szkoła nie dysponuje kasą fiskalną, a zebrana kwota nie stanowiła jej dochodu i została w całości przekazana na opłacenie faktury.
Po przeprowadzeniu rozmów z organem prowadzącym, szkoła przystąpiła do zwrotu pieniędzy za zakupione ćwiczenia. Faktura została finalnie opłacona ze środków własnych szkoły. Prośba o odbiór pieniędzy skierowana do rodziców uczniów klas 5 została odebrana z wielkim zdziwieniem i spotkała się wręcz ze sprzeciwem. Rodzice uczniów klas 5a i 5c odmówili przyjęcia zwrotu pieniędzy i zdecydowali o przekazaniu ich na fundusze klasowe.
Kończąc wskazujemy, że jest nam zwyczajnie przykro, że sprawa, która mogłaby zostać wyjaśniona w szkole nabrała tak wielkiego rozgłosu. Cały czas jesteśmy otwarci na przeprowadzenie rozmowy z zainteresowaną Panią i wyjaśnienie jej wszelkich okoliczności tej sprawy. Co do postępowania na Policji – udzieliliśmy wszelkich stosownych wyjaśnień i mamy nadzieję, że postępowanie wyjaśniające zakończy się odmową wszczęcia postępowania.
Małgorzata Mendyk Wicedyrektor szkoły[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mylisz się. Dzieci mają prawo do darmowych podręczników, a pani dyrektor powinna tego prawa przestrzegać, a nie atakować i grozić; gdyby uznała swoją pomyłkę i próbowała problem rozwiązać, to pewnie sprawa by ucichła. Sama sobie zgotowała ten los. Uważam, że mama, która nagłośniła sprawę, wykazała się odwagą, na którą stać niewielu rodziców, bo prawda jest taka, że nauczyciele potrafią się mścić, na dzieciach. Kibicuję więc tej mamie i uważam, że pani Klein w pełni zasłużyła na negatywne komentarze
Być może, ale nie wiem, czy stosowanie takich metod wróży zmianę na lepsze
oby tak było, przydałaby się zmiana
ta afera to chyba początek gry o stołek dyrektora w tej szkole...
typowa dulszczyzna
na szacunek trzeba sobie zasłużyć; jeśli ktoś manipuluje, kłamie i zamiata pod dywan - to nie ma mojego szacunku
na szacunek trzeba sobie zasłużyć; jeśli ktoś manipuluje, kłamie i zamiata pod dywan - to nie ma mojego szacunku
Szkoła jest taka jacy są rodzice. Boicie się odezwać na wywiadówce ale w taki sposób szkodzicie tylko swoim dzieciom. Mam dzieci poza tym etapem edukacji, nie liczyłam nigdy na nikogo, sama motywowałam, pracowałam z nimi i przede wszystkim uczyłam szacunku do nauczyciela. Jak mi się coś nie podobało to rozmawiałam w cztery oczy, wysłuchiwałam tego co nauczyciel ma mi do powiedzenia a kierowałam się intuicją i miłością do swoich dzieci. Brały udział w konkursach, olimpiadach i świetnie sobie radziły zdobywając najwyższe laury a nie chodziły do promowanych szkół takich jak 1 czy 3. Widziałam jak zachowywały się dzieciaki z tych szkół ich nauczyciele i rodzice. Oni z góry byli skazani na sukces. Nie opowiadajcie teraz, że było zawsze żle, ale za cenę lepszej oceny udawaliście, że jest ok. Nie jest łatwo być dobrym nauczycielem ale dobrym rodzicem tym bardziej. Lepiej pokazywać dzieciom szacunek do siebie, nas a przede wszystkim do nauczyciela. Widać popełnione błędy ale pytanie, gdzie wy byliście dużo, dużo wcześniej?
pod pantoflem pani dyrektor, nie liczyłabym na inne stanowisko; kiedyś była przewodnicząca najpierw obiecała pomoc, a potem stwierdziła, ze jednak nie zrobi nic, bo nie chce zaszkodzić swoim dzieciom, po prostu stchórzyła, łatwiej jest przyklaskując pani dyrektor i słodząc nauczycielom; na wywiadówkach też przeważnie rodzice się nie odzywają, chociaż zdarzają się sprawy, które wymagałyby dyskusji czy sprzeciwu z ich strony; tchórzostwo i bierność - po prostu dołujące
w tym przypadku mogłyby bez problemu iść w parze, w pozostałych szkołach są lepiej zorganizowani
w tym przypadku mogłyby bez problemu iść w parze, w pozostałych szkołach są lepiej zorganizowani
A inna szkoła też przy Moniuszki ? Jedna Pani Dyrektor chodzi do drugiej pani Dyrektor na kawę uzgodnić jak należy działać,a na szefa Stowarzyszenia wybiera się nauczyciela,żeby rodzice nie patrzyli na ręce.O nagrody na święta to aż się boję.Tylko uczeń jest jakoś w tym wszystkim pominięty.Czy ktoś kontroluje te złotowskie podstawówki?
strona internetowa "dwójki" też bardziej przyjazna i pomocna
Moja córka została przepisana z 1 do 2, niebo a ziemia. Dyrektorka w dwójce wspaniała, współpraca z rodzicami i radą rodziców same plusy, wszyscy robią wszystko dla dobra szkoły i dzieciaków, wspaniała kadra:) nie żałuję decyzji...
Trochę za dużo sztucznosci w tej szkole, pokazówki etc. Każdy rodzic sam zresztą wyciągnie wnioski i się zastanowi, czy to odpowiednia placówka dla jego dziecka, moim zdaniem inne nie są z pewnością gorsze.
Prawo a życie, to dwie różne sprawy, które nie idą w parze.
A co na to wszystko rada rodziców?
A co na to wszystko rada rodziców?
Brakuje mi tu selfie na Rocha.
problem w tym, ze pani dyrektor nie potrafi przyznać się do błędu i przeprosić, tylko atakuje
dzieci bez problemu mogły mieć ten podręcznik za darmo
o jakim oczernianiu mówisz ? Bo nt. pani dyrektor, to tutaj są same light"owe fakty, wielu rodziców zgłaszających się z jakimś problemem do dyrekcji, miało tę nieprzyjemność zderzyć się z hipokryzją, zakłamaniem i manipulacjami. Dzieci głupie nie są i doskonale to czują. Dobro szkoły na 1-wszym miejscu. Nauczyciele (nie będę wymieniać z nazwiska) pod dyktando szefowej nakazujący dzieciom milczenie "nie trzeba tego mówić rodzicom" – co to ma wspólnego z pedagogicznym podejściem do dziecka. Te opisy na stronie szkoły (zapewne autorstwa pani dyrektor) jacy to nauczyciele są wspaniali (cała strona) i jakie to dzieci są uśmiechnięte i szczęśliwe – czysty fałsz – w żadnej, nawet najlepszej szkole, tak nie jest
to niech się przyzna do błędu, przeprosi, odda pieniądze - to będzie po sprawie
Rodzice, naprawdę tak Was to boli, że nasze dzieci miały dodatkowy podręcznik. Dlaczego nie macie zaufania do nauczycieli, którzy najlepiej wiedzą co potrzebne naszym dzieciom. Co do dyrektorki, jasne każdy ma jakieś wady, ale żeby walić z grubej rury w takim przypadku. Zastanówcie się. Przecież nie kupiła sobie za pieniądze zebrane na książki, nic dla siebie. To nie jest defraudacja, to wg. mnie tylko błąd zrobiony w dobrej wierze. Pozdrawiam wszystkich i skoro już grudzień to przyjmijcie życzenia spokojnych Świąt.
szkolny program wychowania jeszcze starszy bo 2014/2015, informacja o opłacie na radę rodziców na 2014/2015, brak informacji o ubezpieczeniu, regulamin rekrutacji na 2015(!), dodatkowo nieaktualne podstawy prawne – odnośniki do nieaktualnych ustaw i rozporządzeń
Ludzie opanujcie się. Czy nienawiść, kopanie dołków pod innymi, oczernianie to już aż taki chleb powszedni. Dzieci też czytają komentarze i tego ich chcemy nauczyć?
na stronie szkoły bardzo nieaktualna ta rada rodziców, bo sprzed 2-lat, wpis z września 2015
A co ma basen wspólnego z wyłudzeniem pieniędzy od ponad 60 rodziców?
Chyba ktoś nie przeczytał artykułu do końca. Owa mama nie ma zastrzeżeń do grona pedagogicznego tylko do pracy pani dyrektor a w tym jest różnica.
Tak się lansują na siłę w tej 1-dynce :-D :-D :-D, a pozory mogą mylić, pstryczek-elektryczek :-)) :-)) :-))
Ta mama lepiej zna ustawę o systemie oświaty niż sama pani dyrektor. Odsyłam panią Klein do wspomnianej ustawy i radzę zapoznać się z treścią art.22ac, 22ae, 22ai, 22ak. Ustawa nie daje takiej możliwości, aby za podręczniki, materiały edukacyjne czy ćwiczenia płacili rodzice. Wyraźnie jest napisane, że ta kwestia jest regulowana dotacją celową od rządu, albo jeśli zapotrzebowanie jest większe, to dodatkowy koszt finansowany jest przez organ prowadzący szkołę. Zamiast zwrócić się z wnioskiem do urzędu, pani dyrektor zażądała wpłaty od rodziców. I popełniła poważny błąd
Nigdy nie wiedziałam jak nazwać to co dzieje się w tej szkole na tle miasta."Sztucznie pierwsza",to jest właśnie to-dziękuję
Do weryfikacji są finanse rady rodziców SP1. Trafiają tam pieniądze pochodzące z mienia szkoły (wynajem sal). Pieniądze te powinny trafić na konto szkoły.
riposta ...dyrektora ..który dba o własny interes ...i ma wybujałe ego ...wszystko zamiata pod dywan zero konsekwencji
To co się dzieje w tej szkole przechodzi wszystko. Wszyscy boją się pani szefowej. Szkoła powinna być dla dzieci a nie tylko dla niej. Rodzic nie ma prawa sie odezwać bo zaraz będzie pod presją dyrekcji. Jedyneczka zawsze była "sztucznie" pierwsza. Widać te czasy się kończą... może z nowym dyrektorem będzie lepiej bo chyba jej kadencja się kończy.
Nareszcie ktoś przytomny napisał, że dwa plus dwa to cztery.
Jeszcze przed przeczytaniem komentarzy czułam, że chodzi o najznakomitszą z person tego miasta. :) Pokazówka...
Skoro, jak twierdzisz, złamała prawo, to czemu nie ma jeszcze zarzutów? Na szczęście sądów ludowych w Polsce od dawna nie ma, i to nie zygi wydaje wyroki. A co do p. Klein, to w Złotowe chyba nie ma dyrektora, który bardziej pilnuje przepisów i całej papierologii niż ona.
Wszystko to bicie piany. Każdy, kto zna panią K.M. wie, że źródło problemu nie tkwi w tych nieszczęsnych 6,20 zł. Problem jest w przerośniętym ego pani mamy, którego erupcja nastąpiła po głośnym zdarzeniu na basenie (utrata przytomności jednego z uczniów w wodzie) i wzorowej postawie jej syna. Tylko tyle i aż tyle.
czy ty slyszysz co ty mowisz ?! nikt nie zabrania przeniesc dzieci do innej placowki ?! jaki to stres dla dzieciakow i dlaczego one maja cierpiec a nie ten kto zawinil , czyli dyrekscja szkoly !
Będę bronić "jedynki"- to , że dzieci nie otrzymały ćwiczeń nie jest winą szkoły lecz systemu. Dlaczego nie piszą Państwo skarg do Pani Minister??? Ostatnio mówiła , iż czeka na wszelkie sygnały od rodziców, nauczycieli itd. Każdy , kto choć w najmniejszym stopniu ma pojęcie na jakich zasadach funkcjonują szkoły , nie miałby pretensji o to , że nauczyciel chciałby aby dzieci miały ćwiczenia. Ludzie zastanówcie się , komu tak naprawdę robicie krzywdę? Swoim dzieciom, nauczycielom czy szkole??? Przecież chyba wszyscy chcemy aby nasze społeczeństwo było mądrzejsze a nie głupsze? No chyba, że myślą Państwo inaczej. Do głowy by mi nie przyszło aby osądzać nauczyciela za to, że chce mieć jakiej narzędzie pracy- aby wszystkim było łatwiej- przede wszystkim dzieciom- naszym dzieciom!!! Niedługo za sprawą " życzliwych rodziców " nauczyciele nie będą zbierać pieniążków na kino, wycieczki itp. Będą się bali, aby ktoś ich czasem o coś nie posądził. A na wycieczki i inne formy edukacji poza szkolnej będą Państwo jeździć sami- może odniosą Państwo wielki sukces pedagogiczny!!! Jeśli kogoś uraziłam- bardzo przepraszam- wiem , że wszystkich do jednego worka się nie wrzuca. Na pewno żaden nauczyciel nie chce zrobić Państwa dzieciom krzywdy!!!
Pani Klein udowodniła, ze nie zna przepisów, którym podlega, złamała prawo, chciała sprawę zamieść pod dywan i przyklepać, ale się nie udało. Nie tym razem. Powinna zwrócić pieniądze rodzicom
Aresztować szkołę i wrzucić do aresztu
Znalazła się chociaż jedna osoba która miała odwagę powiedzieć głośno to co reszta tylko po kątach mówiła. Czemu płacić za coś co inne dzieci dostają za darmo w innych szkołach, czy dzieci z SP nr 1 są gorsze?!Brawo dla tej Pani za to że jako jedyna miała odwagę nagłośnić tą sprawę,a nie jak zawsze miało to miejsce zamieść sprawę pod dywan i udawać że wszystko w porządku.
Też byłem w tej radzie i widząc co się tam dzieje zrezygnowałem. Wreszcie ktoś otwarcie mówi o szkole.
Znowu ta jedynka? Zaczęło się od wystawiania dzieci na deszcz, później nauczyciel lubiący nieletnie, a teraz jakieś fikcyjne opłaty? No cóż.. jaki pierwszy dzień szkoły, taki cały rok. Jakoś się to zamiecie pod dywan. Wakacje już blisko...
Powinna nastąpić szybka decyzja,ale to w kazdych placówkach oswiatowych,szczególnie przedszkolach wciąż na coś zbierają a co dalej z tą kasą ?
Przeczytajcie cały artykuły to może zmienicie zdanie. A matka której dwoje dzieci chodzi do tej placówki i od tego roku nie jest już w radzie rodziców chyba postawiła sobie za główny cel życiowy, aby jak najwięcej kłaść kłód pod nogi SP1. Jeśli nie podoba się SP1oraz grono pedagogiczne i rada rodziców to może przenieść swoje pociechy do innej placówki nikt przecież siłą ich tam nie trzyma.
Marii Monice szkola wymknela sie spod kontroli. Poziom spada. Co chwila jakas afera. Były nauczyciel chyba z zarzutami o pedofilie? Bark dyscypliny. Włamania do edziennika. Adam!Spisz?
zlikwidować! xd
Dziadostwo jest wszędzie.
Nie możliwe, to święta szkoła ochraniana przez miasto od lat!To musi być pomyłka!
O ho! Jedynka na cenzurowanym, tu?
Mylisz się. Dzieci mają prawo do darmowych podręczników, a pani dyrektor powinna tego prawa przestrzegać, a nie atakować i grozić; gdyby uznała swoją pomyłkę i próbowała problem rozwiązać, to pewnie sprawa by ucichła. Sama sobie zgotowała ten los. Uważam, że mama, która nagłośniła sprawę, wykazała się odwagą, na którą stać niewielu rodziców, bo prawda jest taka, że nauczyciele potrafią się mścić, na dzieciach. Kibicuję więc tej mamie i uważam, że pani Klein w pełni zasłużyła na negatywne komentarze
Być może, ale nie wiem, czy stosowanie takich metod wróży zmianę na lepsze
oby tak było, przydałaby się zmiana