Reklama

Szkoła średnia dla dorosłych, czyli stary ma maturę!

05/02/2015 08:56
Dlaczego okonecką szkołę średnią zamknięto, skoro są chętni?

Liceum dla dorosłych w Okonku istniało siedem lat. Stworzono je, aby tym, którzy pracują, umożliwić zdobycie średniego wykształcenia, zdania matury, a tym samym pójścia na studia. W tym czasie mury szkoły opuściło ponad 500 osób.



W ubiegłym roku naboru nie było. Nie było chętnych? Wręcz przeciwnie, zmieniły się natomiast wymagania względem uczniów - tylko nieliczni byli w stanie im sprostać. - Żebyśmy mogli zaliczyć im frekwencję do klasyfikacji semestralnej w dniach nauki musieliby być przynajmniej na połowie zajęć i na połowie zajęć dodatkowych. Dla tych, którzy pracują za granicą, dla kierowców, dla pracujących na zmiany: w szpitalu, pieczarkach, było to nie do przeskoczenia – tłumaczy Jan Węglowski, były dyrektor liceum. Zaznacza, że to nie on wymyślił takie przepisy, tego wymaga rozporządzenie o ""klasyfikowaniu, promowaniu, przeprowadzaniu egzaminów i wydawaniu świadectw w placówkach niepublicznych"". Ma świadomość, że być może przepisy te są zbyt rygorystyczne, ale nie może być też tak, że uczeń w szkole pojawiał się dwa razy do roku, a potem miał pretensje, że nie zdał matury.



Szkoła była częściowo płatna, niektórzy, skoro nie otrzymali klasyfikacji semestralnej, rezygnowali z dalszej nauki, a nowi się nie zapisywali. – W ostatnim semestrze uczyło się dwadzieścia osób, do egzaminu semestralnego mogliśmy dopuścić tylko trzy, z czego jedna się ""poddała"". Te dwie osoby zdały, teraz przeniosły się do Szczecinka, gdzie kontynuują naukę – wyjaśnia Jan Węglowski.
Przez pierwsze lata funkcjonowały dwa licea: Uzupełniające Liceum Ogólnokształcące i Liceum dla dorosłych, każde z sześcioma oddziałami. - Mieliśmy uczniów z Okonka, Jastrowia, Złotowa, Brzeźnicy, Szczecinka, Chojnic. Byli to ludzie różnych zawodów, m.in. strażnicy więzienni, kolejarze, zamożni przedsiębiorcy. Właściciel wielkiej firmy z filiami za granicą wyznał, że uczy się nie dla siebie, tylko po to, żeby pokazać synowi, że ma maturę. Mówił, że musi zmotywować go do nauki: ""Popatrz, stary ma maturę, więc ty też się ucz"". Bardzo bogaty człowiek, więc matura tak naprawdę nie była mu do niczego potrzebna. Ale byli też tacy, co przyjeżdżali i pytali: co szkole potrzebne: może telewizor, może komputer? Przywieziemy, ale my sami zjawimy się dopiero za rok. Bardzo sympatycznie wspominam ten czas, zdarza się, że przychodzą do szkoły byli uczniowie, żeby pochwalić się nową pracą czy ukończonymi studiami – wspomina Jan Węglowski. Żałuje, że szkoły średniej w Okonku już nie ma. – Cóż, takie czasy, słyszę, że i dzienne się likwiduje. Mimo wszystko niż demograficzny zrobił swoje – podsumowuje.

Ryszard Mikietyński

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości