Reklama

Ta ostatnia niedziela?

11/09/2011 00:00
Uciekający w pośpiechu łobżeniczanie, huk bomb, przerażające sersie karabinów maszynowych i Żyd na rogu ulic zatrzymujący mieszkańców - 1 września 1939 oczami aktorów amatorów

Rekonstrukcje bitew, inscenizacje zbliżające nas do odległych czasów zawsze robią duże wrażenie. Nie mogło być inaczej 1 września w Łobżenicy na Placu Wolności.

Zanim pod pomnikiem licznie zgromadzone delegacje zakładów pracy, szkół, stowarzyszeń i organizacji złożyły kwiaty, na oczach młodzieży i dorosłych rozegrały się sceny jak sprzed ponad siedemdziesięciu lat. Z głośników popłynęła „Ta ostatnia niedziela…”, a chwilę potem przeraźliwie zawyły syreny. II wojnę światową w liczbach obozów koncentracyjnych, zabitych i niepoliczonych próbach ucieczek z miejsc niewoli przedstawiła Małgorzata Szcześniak.


Syrena zawyła raz jeszcze i na placu zrobiło się tłoczno. Niemcy idą! - krzyczeli łobżeniczanie, w pośpiechu opuszczając swoje miasto.


Zabierali ze sobą wszystko, co tylko dało się spakować, wrzucić na wóz albo unieść na plecach. Za wozami konnymi szły zwierzęta gospodarskie: kozy, krowy, psy. Starsi i dzieci jechali na wozach, młodzież i dorośli szli za wozem, na którym musiał zmieścić się dobytek życia.


W sprawnej ewakuacji ludziom pomagali ułani na koniach, członkowie grupy Włodzimierza Paprockiego z Dźwierszna Małego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości