Panele słoneczne na dachach domów to nie jest już niespotykany widok, ale wciąż rzadki. Technologia ta nadal jest dla wielu zbyt droga, a argumentu opłacalności nie są w stanie przeważyć względy proekologiczne i hasła o „zielonej energii”. Wszystko może się zmienić dzięki wojewódzkiemu programowi umożliwiającemu dofinansowanie na poziomie nawet 85% na zakup paneli fotowoltaicznych i kolektorów solarnych. Nie dziwi więc, że chętnych było wielu i jeśli wszystko się powiedzie, to w przyszłym roku na dachach bądź podwórkach przeszło 300 domostw zagoszczą nowe urządzenia.
Choć dofinansowanie skierowane jest w tym przypadku do indywidualnych osób, to jednak niebagatelną rolę w całym projekcie odgrywa gmina. To jednostka samorządu zgłasza do konkursu na rozdzielenie pieniędzy zbiorczy wniosek i w razie przyznania dotacji będzie swego rodzaju pośrednikiem w stosunku do osób, które ubiegały się o instalację fotowoltaiczną. Choć więc faktycznie koszt zadania pokryć ma dotacja i wkład własny indywidualnych wnioskodawców, to jednak na początek pieniądze na ten cel musi w budżecie zapisać gmina. Łączny koszt zadania to prawie 5,5 mln zł, czyli mniej więcej połowa tegorocznego budżetu na inwestycje. W tej chwili wiadomo, że gmina musi przynajmniej zabezpieczyć wkład własny, czyli około 1,5 mln zł. Może to czasowo przyblokować inne inwestycje, które będą musiały poczekać aż gmina „odzyska” te pieniądze. Ten księgowy problem czeka gminę dopiero przy konstruowaniu budżetu, a tymczasem urzędnicy wykonali już ogromny wysiłek, aby w ogóle móc ubiegać się dofinansowanie. Po pierwsze to na nich ciążyło zorganizowanie spotkań z mieszkańcami i choć niektórzy radni mieli później pretensje, że informacja ta nie dotarła do wszystkich we właściwym czasie, to jednak do urzędu wpłynęło przeszło 300 wniosków. Jak to przeważnie bywa, wiele z nich było niekompletnych i nie spełniało wymogów formalnych. W związku z tym wójt Piotr Lach niejednokrotnie podkreślał, czy to na sesji, czy na zebraniach wiejskich, jak dużą pracę wykonali urzędnicy, którzy musieli te wnioski weryfikować, wzywać do uzupełnień, tak aby jak najwięcej osób mogło wziąć udział w projekcie, a wszystko to pod presją czasu, gdyż gmina musiała przekazać dokumenty dalej do końca sierpnia.
Mimo entuzjazmu mieszkańców i pracy urzędników szanse na skorzystanie z niepowtarzalnej okazji pozyskania tak dużego dofinansowania nie napawają zbytnim optymizmem. To dlatego, że w puli do podziału jest zaledwie 90 mln zł. Słowo „zaledwie” zdaje się nie pasować do tak dużej kwoty, ale biorąc pod uwagę, że gmina aplikuje o przeszło 4 miliony, a jej wniosek został zarejestrowany w urzędzie marszałkowskim jako 77., to „tort” do podziału wydaje się dużo za mały, aby każdy mógł załapać się na kawałek. Aby zwiększyć swoje szanse gmina obniżyła wysokość wnioskowanego dofinansowania z 85% do 83%, co według regulaminu przekładać się będzie na dodatkowe punkty. Ostateczne rozstrzygnięcia mają zapaść w lutym. W gminie Złotów czekać na nie będzie 219 osób, które złożyły wniosek na instalację fotowoltaiczną wytwarzającą z energii słonecznej prąd oraz 85 osób, które wybrały kolektory solarne służące do podgrzewania wody. Łączna szacowana moc tych instalacji wynieść ma ok. 0,38 MW.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A miasto mające się NIBY za ekologiczne - NIC! I nie chodzi tu tylko o kolektory ale także pomoc w wymianie pieców na np. gazowe, docieplenia budynków. Z chęcią bym skorzystała z takich możliwości.
A czy miasto Złotów Wielkopolskie Zdroje;) Robi coś w tym kierunku??
A miasto mające się NIBY za ekologiczne - NIC! I nie chodzi tu tylko o kolektory ale także pomoc w wymianie pieców na np. gazowe, docieplenia budynków. Z chęcią bym skorzystała z takich możliwości.
A czy miasto Złotów Wielkopolskie Zdroje;) Robi coś w tym kierunku??