Do tej pory, na mocy uchwały podjętej w 2016 roku przez Radę Miejską w Okonku, stawki kształtowały się w następujący sposób: w przypadku sprzedaży z samochodu dostawczego, ciężarowego, przyczepy – 23 zł; ze sprzedaży samochodu osobowego, wozu – 18 zł; przy sprzedaży obnośnej z: ręki, kosza, skrzynki, wiadra, roweru, wózka ręcznego – 3 zł; przy sprzedaży ze stołu za zajęcie 1 m² stołu – 8 zł; przy sprzedaży ze straganu, namiotu, za zajęcie 1 m² gruntu – 3 zł. Pojawiły się jednak okoliczności, które skłoniły samorządowców do przyjrzenia się im bliżej. Wyniknęły po tym, jak dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Okonku zdecydowała się na to, aby zadanie pobierania opłat powierzyć etatowemu pracownikowi zakładu, a nie jak dotychczas osobie z zewnątrz, zatrudnionej na umowę zlecenie. W momencie gdy nowy inkasent udał się na targowisko, aby dokonać poboru zgodnie z obowiązującymi przepisami okazało się, że jego poprzednik stosował się do nieco innych ustaleń. Krótko mówiąc stawki były zaniżone. Handlarze płacili około 8–10 złotych, tymczasem po wyliczeniach pracownika ZGKiM wyszły opłaty w wysokości nawet 80 złotych za wynajmowaną powierzchnię. Sprzedający nie kryli swojego oburzenia. Na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej wpłynęło nawet pismo w sprawie obniżenia stawek. Urzędnicy rozwiązaniem tej sytuacji zajęli się już jednak wcześniej. W tym celu odbyło się spotkanie przedstawicieli Urzędu Miejskiego, Straży Miejskiej, ZGKiM i prezesa Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Okonku. Ustalono na nim, że handlowcy nadal będą płacić do spółdzielni, na której terenie znajduje się targowisko, 1 zł za 1 m² gruntu, natomiast do budżetu gminnego wpływać będzie 2 zł/1m². Na mocy nowej uchwały handlowcy na terenie gminy zapłacą także za sprzedaż obnośną: z ręki, kosza, skrzynki, wiadra, roweru i wózka ręcznego (3 zł). Z opłat zwolnieni są sprzedawcy runa leśnego.
Czy poprzedni poborca poniesie konsekwencje? Na chwilę obecną burmistrz Okonka w tej kwestii nie podjęła jeszcze decyzji. Sprawa omawiana była na czerwcowym posiedzeniu komisji wspólnych radnych miejskich, na której to przy okazji tego tematu jak bumerang wróciła kwestia przeniesienia rynku na teren przy stadionie miejskim. Janusz Mliczak, skarbnik skonkludował dyskusję, zwracając uwagę na fakt, jakim najprawdopodobniej jest przyzwyczajenie mieszkańców. I choć przeniesie rynku jest zasadne dla gminy, to, jak się okazuje, słuchając głosu mieszkańców i obserwując ich potrzeby lepiej zostawić wszystko tak jak jest. Handlowcy nie narzekają na to, że muszą dokonywać podwójnych opłat. Co więcej, ustawodawca pozwala na to, aby takie opłaty w ogóle nie były pobierane. W Okonku jednak, z szacunku dla innych przedsiębiorców wynajmujących lokale, dla swoistego poczucia sprawiedliwość będą oni nadal zobowiązani do ich uiszczania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na to śmieszne targowisko samą latasz mieszkanko. Bardzo dobrze, że rynek jest w centrum.
nie po to przy stadionie został zrobiony nowy parking, żeby to śmieszne targowisko stało nadal tam, gdzie stoi. w soboty, gdzie jest oblężenie pod biedronką, stragany zajmują tyle miejsca, że nie można w spokoju ani przejść, a tym bardziej przejechać. oczywiście nie ma na nich mocnych, tylko awanturować się potrafią. ciekawe kiedy dojdzie do jakiegoś wypadku w tym miejscu.
To jest speluniasty widok miasta
Na to śmieszne targowisko samą latasz mieszkanko. Bardzo dobrze, że rynek jest w centrum.
nie po to przy stadionie został zrobiony nowy parking, żeby to śmieszne targowisko stało nadal tam, gdzie stoi. w soboty, gdzie jest oblężenie pod biedronką, stragany zajmują tyle miejsca, że nie można w spokoju ani przejść, a tym bardziej przejechać. oczywiście nie ma na nich mocnych, tylko awanturować się potrafią. ciekawe kiedy dojdzie do jakiegoś wypadku w tym miejscu.
To jest speluniasty widok miasta