Część rodziców narzeka na jakość obiadów podawanym dzieciom w szkołach. Padają bardzo mocne słowa. Przeprowadzono kontrole, ale na razie zarzuty te nie potwierdziły się
- Dziś do obiadu była surówka z marchwi, ale była zepsuta, skiśnięta. Chodzi mi o to, że może dojść do zatrucia dzieci. Moje dziecko po którymś obiedzie dostało biegunki. Obiady są niezjadliwe. Zupy są bez smaku. Mój syn od początku zjadł tylko raz zupę. Drugie dania podobnie: sosy są jak woda, a mięso zimne – takie opinie, z prośbą o interwencję, otrzymaliśmy od matek dzieci ze szkoły podstawowej w Jastrowiu.
- Potrawka z kurczaka była beznadziejna, zero mięsa. Moim zdaniem świnie w przydomowym gospodarstwie lepiej jedzą – mówi ostro kolejna z matek. – Ja ten obiad zabieram do domu, dzieci rzadko jedzą, psu też nie dam, bo nie chce jeść. Nie mogę z obiadów zrezygnować, żeby nie pomyśleli, że tak mi się powodzi, że nimi gardzę – dodaje. Na dowód pokazuje zupę, która była dzień wcześniej. – To miała być zupa jarzynowa – twierdzi. W talerzu oprócz ziemniaków i selera widać tylko kawałeczek marchwi. Poza tym, zdaniem kobiety, bigos był kwaśny. - Jedna z pań wydających obiady stwierdziła, że żal jej dzieciaków, bo one czekają głodne, a później wszystko trafia do wiadra. To tak jakby pieniądze tam wyrzucać – oświadcza. [[reklama]] Kierownik Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jastrowiu Jarosław Janusiak przyznaje, że w ostatnich dniach miał skargi od rodziców uczniów szkoły podstawowej, iż obiady są złe.
Na tę okoliczność została sporządzona notatka, kilka pań się pod nią podpisało. W celu sprawdzenia, czy faktycznie tak jest, jak twierdzą niektórzy rodzice, wysłał do szkoły dwie pracownice ośrodka. Miały też sprawdzić, czy posiłki są zgodne z dekadowym jadłospisem, jaki firma kateringowa musi przedstawić. – Ja muszę to widzieć i zatwierdzić. W jadłospisie nie mogą się za często powtarzać te same potrawy, muszą być zachowane obowiązujące normy – tłumaczy Jarosław Janusiak.
Panie trafiły akurat na wspomniany bigos i zupę jarzynową. Została z tej kontroli sporządzona notatka służbowa. – Poprzednio matki tylko mówiły o tym po kątach, ale żadna z nich nie odważyła się tego powiedzieć oficjalnie – oświadczył kierownik. – Dla mnie osobiście program dożywiania jest priorytetowym, chcę, aby te dzieci miały przynajmniej raz dziennie ciepły posiłek. [[nowa_strona]] Nikt nie narzeka?
Jedną z kontrolujących była Barbara Rzemykowska. – Według mnie i mojej koleżanki obiad był niezły, a nawet powiedziałabym dobry. Smakowała mi zupa jarzynowa, nie była to jakaś rewelacja, ale normalna, zjadliwa zupa. Na drugie były ziemniaki, ciepłe, smaczne, a do tego bigos, w którym było dużo mięsa i kiełbasy, jak na mój gust dobrze przyprawiony. Ani koleżanka, ani ja nie miałyśmy żadnych zastrzeżeń do wczorajszego obiadu – przyznaje. Ponieważ mamy narzekały na to, że potrawka z kurczaka w niczym potrawki nie przypomina, Barbara Rzemykowska umówiła się z paniami ze szkoły podstawowej w Jastrowiu, że jeśli tylko danie takie będzie na obiad, mają ją o tym powiadomić. – Sprawdzimy to. Oczywiście będą też kontrole wyrywkowe, żeby nie było zastrzeżeń. Zresztą, gotując w domu, to mężowi może smakować obiad, a dzieciom już nie – puentuje.
Podobne kontrole zostaną przeprowadzone w gimnazjum publicznym w Jastrowiu i w szkole w Brzeźnicy. Jeśli narzekania będą się powtarzać, to Jarosław Janusiak wystąpi do firmy gotującej obiady z uwagami, a gdy te nie pomogą, umowa może zostać rozwiązana. - My już obdzwoniliśmy wszystkie placówki, które korzystają z tych obiadów, czy mają jakieś zastrzeżenia. Nikt nie narzeka, w Brzeźnicy nawet powiedzieli, że obiady dzieciom bardzo smakują. [[reklama]]
Obiady do Jastrowia trafiają około godziny dziesiątej. Żeby je tu dowieźć z Koszalina muszą być gotowane w nocy. To, zdaniem skarżących, powoduje, że są zimne i niezbyt świeże. Dlaczego przetarg wygrała firma aż z Koszalina, skoro miejscowi również wzięli w nim udział? - Nasi restauratorzy, którzy się do przetargu zgłosili, wyznaczyli zbyt wysokie ceny. Dzisiaj jedynym kryterium decydującym o wyborze oferenta jest niestety cena – podkreśla kierownik MGOPS w Jastrowiu.
Ryszard Mikietyński
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze