Reklama

Tego się nie da jeść!

24/09/2012 00:00
Część rodziców narzeka na jakość obiadów podawanym dzieciom w szkołach. Padają bardzo mocne słowa. Przeprowadzono kontrole, ale na razie zarzuty te nie potwierdziły się

- Dziś do obiadu była surówka z marchwi, ale była zepsuta, skiśnięta. Chodzi mi o to, że może dojść do zatrucia dzieci. Moje dziecko po którymś obiedzie dostało biegunki. Obiady są niezjadliwe. Zupy są bez smaku. Mój syn od początku zjadł tylko raz zupę. Drugie dania podobnie: sosy są jak woda, a mięso zimne – takie opinie, z prośbą o interwencję, otrzymaliśmy od matek dzieci ze szkoły podstawowej w Jastrowiu.

- Potrawka z kurczaka była beznadziejna, zero mięsa. Moim zdaniem świnie w przydomowym gospodarstwie lepiej jedzą – mówi ostro kolejna z matek. – Ja ten obiad zabieram do domu, dzieci rzadko jedzą, psu też nie dam, bo nie chce jeść. Nie mogę z obiadów zrezygnować, żeby nie pomyśleli, że tak mi się powodzi, że nimi gardzę – dodaje. Na dowód pokazuje zupę, która była dzień wcześniej. – To miała być zupa jarzynowa – twierdzi. W talerzu oprócz ziemniaków i selera widać tylko kawałeczek marchwi. Poza tym, zdaniem kobiety, bigos był kwaśny. - Jedna z pań wydających obiady stwierdziła, że żal jej dzieciaków, bo one czekają głodne, a później wszystko trafia do wiadra. To tak jakby pieniądze tam wyrzucać – oświadcza.
[[reklama]]
Kierownik Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jastrowiu Jarosław Janusiak przyznaje, że w ostatnich dniach miał skargi od rodziców uczniów szkoły podstawowej, iż obiady są złe.

Na tę okoliczność została sporządzona notatka, kilka pań się pod nią podpisało. W celu sprawdzenia, czy faktycznie tak jest, jak twierdzą niektórzy rodzice, wysłał do szkoły dwie pracownice ośrodka. Miały też sprawdzić, czy posiłki są zgodne z dekadowym jadłospisem, jaki firma kateringowa musi przedstawić. – Ja muszę to widzieć i zatwierdzić. W jadłospisie nie mogą się za często powtarzać te same potrawy, muszą być zachowane obowiązujące normy – tłumaczy Jarosław Janusiak.

Panie trafiły akurat na wspomniany bigos i zupę jarzynową. Została z tej kontroli sporządzona notatka służbowa. – Poprzednio matki tylko mówiły o tym po kątach, ale żadna z nich nie odważyła się tego powiedzieć oficjalnie – oświadczył kierownik. – Dla mnie osobiście program dożywiania jest priorytetowym, chcę, aby te dzieci miały przynajmniej raz dziennie ciepły posiłek.
[[nowa_strona]]
Nikt nie narzeka?

Jedną z kontrolujących była Barbara Rzemykowska. – Według mnie i mojej koleżanki obiad był niezły, a nawet powiedziałabym dobry. Smakowała mi zupa jarzynowa, nie była to jakaś rewelacja, ale normalna, zjadliwa zupa. Na drugie były ziemniaki, ciepłe, smaczne, a do tego bigos, w którym było dużo mięsa i kiełbasy, jak na mój gust dobrze przyprawiony. Ani koleżanka, ani ja nie miałyśmy żadnych zastrzeżeń do wczorajszego obiadu – przyznaje. Ponieważ mamy narzekały na to, że potrawka z kurczaka w niczym potrawki nie przypomina, Barbara Rzemykowska umówiła się z paniami ze szkoły podstawowej w Jastrowiu, że jeśli tylko danie takie będzie na obiad, mają ją o tym powiadomić. – Sprawdzimy to. Oczywiście będą też kontrole wyrywkowe, żeby nie było zastrzeżeń. Zresztą, gotując w domu, to mężowi może smakować obiad, a dzieciom już nie – puentuje.

Podobne kontrole zostaną przeprowadzone w gimnazjum publicznym w Jastrowiu i w szkole w Brzeźnicy. Jeśli narzekania będą się powtarzać, to Jarosław Janusiak wystąpi do firmy gotującej obiady z uwagami, a gdy te nie pomogą, umowa może zostać rozwiązana. - My już obdzwoniliśmy wszystkie placówki, które korzystają z tych obiadów, czy mają jakieś zastrzeżenia. Nikt nie narzeka, w Brzeźnicy nawet powiedzieli, że obiady dzieciom bardzo smakują.
[[reklama]]
Obiady do Jastrowia trafiają około godziny dziesiątej. Żeby je tu dowieźć z Koszalina muszą być gotowane w nocy. To, zdaniem skarżących, powoduje, że są zimne i niezbyt świeże. Dlaczego przetarg wygrała firma aż z Koszalina, skoro miejscowi również wzięli w nim udział? - Nasi restauratorzy, którzy się do przetargu zgłosili, wyznaczyli zbyt wysokie ceny. Dzisiaj jedynym kryterium decydującym o wyborze oferenta jest niestety cena – podkreśla kierownik MGOPS w Jastrowiu.

Ryszard Mikietyński

Foto: www.sxc.hu
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości