Koty ze Szkolnej znalazły nowe miejsce, a ich opiekunka zyskała spokój. - Teraz tylko otrzymać pomoc z urzędu i sprawa będzie łatwiejsza ? przyznaje Maria Krawczyk
-Kiedy przez okno widziałam błąkające się, głodne, wychudzone zwierzęta, serce mi się krajało, nie mogłam przejść obojętnie – podkreśla opiekunka kotów. Maria Krawczyk już od blisko dwóch lat opiekuje się kotami żyjącymi przed blokiem. Początkowo przynosiła im tylko jedzenie, które zostawało po jej domowym pupilu Kastorze, z czasem wybudowała im pomieszczenia, gdzie zamiast w piwnicach, mogły się schronić przed zimnem i deszczem. Obecnie kobieta ma pod opieką 8 kotów. W odpowiedzi na zarzuty mężczyzny, który stwierdził, że jego córka została pogryziona przez pchły pochodzące od jej kotów, kobieta protestuje. - Nikt do tej pory nie powiedział mi, że przeszkadza im obecność zwierząt przed blokiem. Obejście wokół budek zawsze było czyste i zadbane, nie były nawet widoczne od strony ulicy. Nie rozumiem zarzutów tego pana, bo gdyby koty pod moją opieką miały pchły i ja bym je miała, i inne dzieci bawiące się codziennie na podwórzu, prawda ?
[[reklama]]
Maria Krawczyk twierdzi, że od początku świadomie zabrała się za opiekę nad zwierzętami. Z własnej kieszeni pokrywała koszty podstawowego leczenia i dbania o higienę, a także koszty jedzenia.
Jakiś czas temu kobieta podjęła jednak decyzję, że budki z kotami należałoby przenieść w inne miejsce, bowiem, jak podkreśliła, żywopłot pod oknami nie był najbardziej fortunnym lokum. Złożyła pismo do SM Piast z prośbą o znalezienie jej pupilom nowego, bezpiecznego miejsca. Budki bez problemu przeniesiono za parking policji, z dala od placów zabaw i ławek, gdzie przebywają ludzie. Dziwnym zbiegiem okoliczności mniej więcej w tym samym czasie do spółdzielni wpłynęła skarga na zachowanie M. Krawczyk. Kobieta uśmiecha się, że uprzedziła pewne fakty siódmym zmysłem.
Pomoc z urzędu
Maria Krawczyk jest jedną z nielicznych osób świadomych uchwały działającej na korzyść ludzi takich jak ona, zwanych "karmicielami". Przypomnijmy, jest to uchwała wspierająca ludzi, którzy opiekują się wolno żyjącymi kotami. Można ubiegać się o dotację na karmę oraz zabieg sterylizacji lub kastracji. Wszelkich informacji udziela Marcin Batko, pracownik Urzędu Miejskiego.
Decyzja o dotacji ma przyjść do Marii Krawczyk lada dzień, kobieta już cieszy się, że nie będzie musiała się martwić o przyszłość pupili i skoro raz skorzystała z takiej pomocy, będzie się zgłaszać do urzędu tyle razy, ile będzie trzeba. Kiedy pokazuje mi nowe miejsca dla swoich podopiecznych wyraźnie jest zadowolona. Teren nie jest jeszcze w pełni zagospodarowany, ale już widać pewne zmiany. - Jestem dobrej myśli. Moim zdaniem więcej osób powinno czuć podobną empatię - dodaje, wsypując karmę do pudełek, nawołując tym samym koty. W mgnieniu oka ze wszystkich stron pojawia się ich cała rodzina.
Agnieszka Piec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze