- Nikt nie liczył, że za takie pieniądze będziemy musieli kupować nasze mieszkania - mówili oburzeni lokatorzy bloku przy Złotowskiej 23B. Burmistrz Cerlak mówi, że cena nie może być inna, bo napędza ją lokalny rynek
Zakończyła się wycena lokali mieszkalnych przy ul. Złotowskiej 23B, przeznaczonych przez gminę do sprzedaży. Ze wstępnych kalkulacji wynika, że za metr kwadratowy mieszkania w bloku zainteresowany kupnem lokator musiałby zapłacić od 2.000 do 2.200 zł. A więc za mieszkanie o wielkości 48 metrów od 96 tys. zł do ponad 105 tys. złotych (cena bez bonifikat). - Ta kwota jest kolosalna - na poniedziałkowym spotkaniu z burmistrzem Eugeniuszem Cerlakiem mówili oburzeni lokatorzy bloku. - Liczyliśmy, że góra 1500 zł za metr i tak to by było dużo, ale nie tyle! - ludzie wręcz krzyczeli, że jest to kosmiczna cena jak na łobżenickie warunki. - Łobżenica to nie miasto, to jest wieś, burdelownia - mówili coraz bardziej poirytowani. I nie chodziło jedynie o lokalizację mieszkań, ale także o stan całego budynku, który, jak mówili, nigdy nie był gruntowanie remontowany. Przeciekający dach, wymagający natychmiastowego remontu, brak wentylacji w piwnicach, w większości stare okna (maksymalnie dwa nowe okna znajdują się w jednym budynku), brak ocieplenia i zimne mieszkania. Ludzie mogliby wyliczać bez końca argumenty, które ich zdaniem powinny przemawiać za obniżeniem ceny za metr mieszkania. [[reklama]] Blok się rozłazi
Zdenerwowanych lokatorów uspokajał urzędnik, który przypominał, że przecież są jeszcze bonifikaty, na które lokatorzy mogą liczyć, maksymalnie do 70% wartości. A wtedy za mieszkanie 48-metrowe lokatorzy, którym będzie przysługiwała maksymalna bonifikata, zapłacą nie 100 a blisko 30 tys. zł (ok. 600 zł za metr). - Nikogo nie zmuszamy do kupna. To jest jedynie oferta. Jeśli ktoś jest zainteresowany, prosimy o informację.
Na to wezwanie nie odezwała się żadna osoba z sali. - Podstawą sprzedaży jest komisyjny odbiór budynku - w końcu powiedział jeden z mężczyzn uczestniczących w spotkaniu z burmistrzem. - A pan z głowy chce strzelić sobie jakąś stawkę. Trzeba przyjść i zobaczyć, jak budynek wygląda. Tynki odchodzą od ścian działowych, a to znaczy, że rozłazi się blok. Urzędnik tłumaczył, że przecież wykonane zostały wcześniej pomiary, mieszkania były oglądane i na tej podstawie firma zajmująca się wyceną nieruchomości określiła stawki. [[reklama]] Lokatorzy pytali również, dlaczego przez tyle lat płacili za większy metraż, podczas gdy teraz okazało się, że mieszkają w o metr, dwa mniejszych lokalach. - Dlaczego Wasiaka nie ma tutaj? Na żadne zebranie się nie stawił, na żadne - mówił rozgoryczony mężczyzna, którego poparli pozostali uczestnicy zebrania. - Ja co miesiąc płacę dużo za dużo, co miesiąc jestem okradany. [[nowa_strona]] Burmistrz skwitował sprawę krótko. - Decyzja o kupnie należy do Państwa, a jeśli te ceny Państwu nie odpowiadają... Jest tyle, ile wyliczył rzeczoznawca. Nie ma innej możliwości - powiedział burmistrz, dodając, że cena jest rynkowa, a napędza ją lokalny rynek. - Rzeczoznawca niżej zejść nie może - zapewnił burmistrz. - Takie są ceny i ludzie takie ceny płacą, to nie są kwoty wymyślone przeze mnie.
Lokatorzy nie chcieli słuchać. Mówili o problemach z przeciekającym dachem, o rozstawionych miskach, które zbierają wodę i ręcznikach wchłaniających wilgoć. - Nie ma żadnego przymusu do kupna, ale chodzi też o to, aby to lokatorzy przejęli zarząd nad budynkiem, żeby nie było tego oskarżania, że dom jest źle zarządzany. Jeśli nie wykupicie mieszkań też nic się nie stanie. Nikogo nie będę zmuszał, choć istnieje taka możliwość prawna, aby po wstępnej propozycji wystawić mieszkanie z lokatorem na sprzedaż, ale tego nie zrobię. [[reklama]] Lokatorzy mają teraz czas na decyzję. Dopiero po wstępnych deklaracjach chęci zakupu ma ruszyć procedura wyprzedaży. Ilu lokatorów zdecyduje się kupić lokal? I czy za nimi pójdą kolejni mieszkańcy Łobżenicy? Nie od dzisiaj wiadomo, że gmina będzie chciała pozbywać się mieszkań, a zarząd przekazywać ludziom. - Gospodarka mieszkaniowa nie jest obowiązkiem gminy - podsumowuje Eugeniusz Cerlak, dodając, że pieniądze ze sprzedaży pójdą na inwestycje w gminie.
A. Głyżewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze