Reklama

To jeszcze nie koniec

08/10/2012 00:00
Kolejne spotkanie dotyczące sprzedaży mieszkań w budynku przy ul Złotowskiej 23B w Łobżenicy wzbudziło sporo emocji. Jak zakończy się ta sprawa?

Osobny termin rozmów na temat wyceny mieszkań, ich sprzedaży i stanu technicznego zaproponowano na ostatniej sesji rady miejskiej. W interpelacji lokatorów bloku, pod którą podpisało się sześciu radnych, można było wyczytać, że cena za metr kwadratowy na poziomie 2000 - 2200 zł jest zbyt wygórowana, a budynek nadaje się do generalnego remontu. Dowody na taki stan rzeczy, w postaci wykonanych przez siebie zdjęć, na kolejnym spotkaniu przedstawił Grzegorz Zięba, mieszkający przy Złotowskiej 23B. Można na nich było zobaczyć pęknięcia na ścianach, grzyby, zacieki, odpadające tynki i niedomykające się okna. – Tak wygląda nasz blok, gdzie praktycznie ponad 30 lat nic się nie robiło – mówił.



Zdaniem zarządcy

Argumenty, że w budynku nie przeprowadzano remontów, odpierał prezes ZGKiM w Łobżenicy Kazimierz Wasiak. Dodał też, że jego zakład może wykonywać jedynie remonty w ramach czynszu, jednak bez gwarancji, że środki pieniężne lokatorów bloku, o który toczy się dyskusja, trafią na ten blok. – Mamy pięćdziesiąt budynków, ponad dwieście mieszkań. Czynsz składamy razem i remontujemy tam, gdzie wygląda to najgorzej – mówił prezes ZGKiM. Jednocześnie Kazimierz Wasiak przedstawił pięciostronicowe zestawienie dotyczące wykonywanych remontów i napraw, wyliczając kolejne inwestycje przy Złotowskiej 23B i wywołując ożywioną dyskusję z mieszkańcami, mającymi w tej sprawie inne zdanie: – Zdjęcia mówią same za siebie – komentowali.




[[reklama]]
[[nowa_strona]]

Niełatwa wycena

W spotkaniu brał udział również Hipolit Wojciechowski, który przygotowywał wycenę mieszkań. Poinformował że, przebiegała ona w oparciu o ich aktualny stan, jak nakazuje ustawa. Narzuca ona też pozostałe atrybuty brane pod uwagę przy określaniu wartości: lokalizację i położenie, usytuowanie lokalu, jego standard, sąsiedztwo i otoczenie oraz stan techniczny budynku. Ten ostatni został określony jako mierny, po wszystkich wyliczeniach i dodatkowym wykazaniu, że budynek ma bardzo słabą izolację cieplną. Tym samym zużycie bloku sięga 70%, jednak stanowi to jedynie część kryteriów branych do wyceny. Przy obliczaniu ceny m2 pod uwagę brana była także wartość okolicznych nieruchomości, podobnych do bloku przy Złotowskiej, z miejscowości: Więcbork, Wyrzysk, Łobżenica, Mrocza, Sępólno, Wysoka, Sadki. – Średnia cena sprzedaży lokali mieszkalnych w budynkach wielorodzinnych takiego typu, w jakim Państwo mieszkacie, wyszła 2524 zł – mówił. Zwracał także uwagę, że mieszkańcy nie wystąpili z wnioskiem o odjęcie od ceny pierwotnej, czyli nie uwzględniającej bonifikat kwoty kosztów, jakie z własnej kieszeni ponosili na podnoszenie standardu mieszkań czy ich remont. Lokatorzy odpowiedzieli, że nikt ich o takiej możliwości nie poinformował. Hipolit Wojciechowski stwierdził, że nie ma przeszkód, by poniesione nakłady odliczyć, wszystko zależy od tego, jaka decyzja w tym względzie zapadnie po stronie właściciela budynku i jakie nakłady uzna on za konieczne, a które za zbyteczne. Dyskusję w tej części podsumowali obecni na sali radni. Robert Biskupiak zauważył, że jeśli stan tego budynku jest tak zły, jak ma się sprawa z innymi budynkami komunalnymi, które za chwilę będą wystawione na sprzedaż? Zwrócił także uwagę, że po zakupie nieruchomości to ich nowi właściciele będą zmagać się z remontami, co może być dla nich ogromnym problemem. – Powinniśmy jako rada, skoro to od rady zależy - tak jak to było w innych miastach, dać większy upust, do 95% – mówił. Dodając, że w obecnym stanie nie zapłaciłby 2200 zł za m2 w tym bloku. Zdaniem Piotra Łososia gminie zależy na tym, aby sprzedać mieszkania, bo potrzebne są pieniądze na inwestycje, a lokatorom zależy na kupnie mieszkań i trzeba znaleźć kompromis. Wyjście widzi w omawianym wcześniej odliczeniu poniesionych nakładów i wyższych bonifikatach. W tym momencie mieszkańcy potwierdzili, że chcą nadal mieszkać w swoich mieszkaniach i po wykupieniu wspólnie zadbać o wyremontowanie budynku.



Co dalej?


Burmistrz Cerlak odniósł się do wcześniejszych głosów, mówiąc, że nie jest to prosta do rozwiązania sprawa ze względu na wcześniej udzielane bonifikaty, które nie wynosiły 95% przy innych sprzedawanych mieszkaniach. – Nie chciałbym, aby z winy mojej albo rady ktoś był skrzywdzony – mówił. Na słowa z sali, że próbuje radnych przekonać do niepodejmowania uchwały o wyższej bonifikacie Eugeniusz Cerlak odpowiedział: – Ja radnym nie mogę dyktować, co mają zrobić. Od uchwał jest rada… każdy radny za swoją decyzję odpowiada sam.
[[reklama]]
Dalszy ciąg rozmów będzie miał pewnie miejsce na najbliższej sesji rady miejskiej. Wtedy okaże się, jakie rozwiązanie udało się wypracować.

Sz. Chwaliszewski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości