Reklama

To nie jest życie

05/03/2012 10:42
Mąż, dzieci, brak pracy, wyjazd w jej poszukiwaniu za granicę. Rozłąka, po kilku latach kryzys, rozpad małżeństwa, próba ułożenia życia na nowo. To niestety coraz częstszy obrazek. Problemy te spotkały również Martę z Jastrowia

Miałam 23 lata, kiedy wyszłam za mąż. Rok wcześniej urodziłam Kamilę, Łukasz przyszedł na świat pięć lat później. Na początku było tak, jak w tradycyjnym małżeństwie: czasami się kłóciliśmy, ale po jakimś czasie wszystko wracało do normy. Zaczęło się psuć w momencie wyjazdu męża do pracy do Anglii. Przejeżdżał raz na trzy miesiące na tydzień, czasami dwa. Na dobre zaczęło się psuć, jak Łukasz miał cztery lata.

Czułam, że się od siebie oddalamy, że mąż czuje się w naszym domu jak ktoś obcy. Nie martwił się o nic, niczym się nie przejmował. Ja tu musiałam sama o wszystko zabiegać i wszystko robić: kupiłam przyczepę drewna, to musiałam sama wwieźć do szopy taczką, porąbać, rozpalić w piecu, czyścić go, jak się zapchał, potem zrobić zaprawę i to wszystko zakleić. Do tego małe dzieci, których trzeba było dopilnować, a był to czas, kiedy pracowałam w sklepie.

W grudniu na dyskotece pobił mnie, bo tańczyłam z kolegami. Tego było już za wiele.
[[reklama]]
Rozwód dostałam bardzo szybko

Po jakimś czasie poznałam Karola. Myślałam, że coś z tego będzie; był bardzo czuły, a ja potrzebowałam ciepła, kogoś bliskiego. Niestety po jakimś czasie oświadczył mi, że może między mną a mężem się poprawi i wyjechał do Holandii. Uznał, że nie chce być tym, który rozbija małżeństwo.
Coraz częściej w nasze życie zaczęła się wtrącać moja teściowa; zasugerowała, żebym wyjechała do męża do Niemiec, że moje miejsce jest przy nim. Szkoda, że nie powiedziała, że jego miejsce jest przy mnie…

W Niemczech nie mogłam się jednak odnaleźć i wróciłam. W międzyczasie teściowa rozsiewała plotki, że kogoś mam, że widziano mnie w przychodni w ciąży; same obrzydlistwa. Do dzisiaj moja była teściowa jest dla mnie wrogiem numer jeden. Nie mogę o niej myśleć nawet z cieniem sympatii. Teść w ogóle się nie odzywał, od razu było widać, że mają o mnie wyrobione zdanie, nic nie było w stanie ich nastawienia do mnie zmienić. Tylko że oni nie wiedzieli, co się działo między nami w czterech ścianach naszego mieszkania.

Nie skarżyłam się, wszystko znosiłam z pokorą. Mąż nie miał na żaden temat własnego zdania, to co mu mamusia powiedziała było święte. Nigdy jej nie powiedział, żeby się nie wtrącała, że to jest nasze życie i sami musimy pewne problemy rozwiązywać. Teściowa do dzisiaj wtrąca się w moje życie.

Rozwód dostaliśmy bardzo szybko. Wniosek złożyła jego matka, dał jej pełnomocnictwo. Mąż był na sprawie rozwodowej, chciał, żeby wyszło tak, że to z mojej winy. Kazałam mu to udowodnić. Jak zobaczył, że nie ma sensu tego przeciągać, dał spokój. Powiedział, że mnie kocha i będzie kochał do końca życia. Co mi po takim kochaniu - powiedział tak, bo co to go kosztowało... Puste słowa i puste gadanie. Wiedziałam jeszcze przed rozwodem, że on ma kogoś w Niemczech. Zresztą przyjechał do Jastrowia ze swoją dziewczyną. Potem okazało się, że tamta odeszła, miał drugą, teraz siedzi od ponad roku z trzecią. Mówi, że ułożył sobie życie…

Nie dadzą się kupić


Mam ciągłe problemy z otrzymaniem od niego alimentów. Przysyła nieregularnie, teraz dostałam za grudzień, a powinnam już mieć za styczeń i luty. Tak było od początku. Najgorsze, że ja nic nie mogę w tej sprawie zrobić, bo on się tłumaczy, że pracodawca zwleka z zapłatą.
Dzieci są teraz na feriach u męża, ale wiem, że już mają dosyć. Jego obecna partnerka ma córkę w wieku Łukasza, więc jest ich tam teraz trójka; nic dziwnego, że dochodzi czasem do kłótni. Syn mówił, że ojciec już po dwóch dniach nałożył na niego karę, coś więc jest tu nie tak.

Dlaczego do niego w takim razie jeżdżą? Co tu ukrywać - dla korzyści materialnych. Tata kupi im markowe ciuchy, buty. Łukasz nie chciał w ogóle jechać, ale tata mu obiecał, że kupi mu nową grę do playstation. On im robi bardzo drogie prezenty, bo zarabia bardzo dobrze. Być może chce w ten sposób kupić ich miłość i sympatię, ale moje dzieci w ten sposób nie dadzą się kupić. Nigdy nie chciały być z nim, mam kochane dzieciaki, mam w nich wsparcie. Odnoszę wrażenie, że on się już od nich odzwyczaił. Nigdy też nie usłyszałam od nich, że to moja wina, że doszło do rozwodu. Kamila ma już trzynaście lat i wszystko doskonale rozumie.

Nie chce, żeby mu przeszkadzać

Ponad rok temu poznałam Michała. On mieszka i pracuje 50 kilometrów stąd, życie też mu się nie układało. Kiedy mnie poznał wyprowadził się od żony, zamieszkał u swojej matki. Nie ma rozwodu, ale, jak twierdzi, jego małżeństwo jest tylko na papierku.

Czy mam nadzieję, że teraz wszystko się ułoży? Mam, ale jednocześnie mam przeczucie, że chyba nic z tego również nie będzie. Jestem z nim w ciąży, jego to mało interesuje. Na początku przyjeżdżał co weekend, potem coraz rzadziej, ale ja rozumiałam: praca i trzeba zarabiać. Przychodzi jednak wieczór, człowiek by z kimś pogadał, przytulił. Urodzi się dziecko, chciałabym, żeby mi pomógł, wstał w nocy, czasami zrobił zakupy, żeby się poczuł ojcem. Teraz mieszka u mamy, czasami wyłącza wieczorem telefon, nie mogę się do niego dodzwonić. Tłumaczy, że był zmęczony, położył się i nie chciał, żeby mu ktoś przeszkadzał. Czasami nie wytrzymuję tych jego głupich zachowań. Mam wrażenie, że nie dojrzał emocjonalnie do bycia ojcem. Dla niego jest ważniejsze, aby naprawić kumplowi samochód aniżeli przyjechać do mnie, przywieźć opał, bo mi się skończył. Zależy mi na nim, ale na siłę go przecież nie będę przy sobie trzymać, to nie ma sensu. To nie jest życie.

Co ma być to będzie


Czy płaczę? Płaczę, wolę się wypłakać niż tłumić w sobie to wszystko. Nie skarżę się, jak to się mówi: każdy jest kowalem swojego losu. Mówią, że jestem sympatyczną, ładną, inteligentną dziewczyną. Czasami zadaję sobie pytanie, dlaczego akurat mnie to wszystko spotyka? Nie wiem, może mam zbyt duże oczekiwania w stosunku do swoich partnerów? Ale czy jest coś w tym dziwnego, że chciałabym, aby osoba, którą kocham i z którą jestem w ciąży, była częściej ze mną? Ja wiem, że tam ma pracę, ale mógłby chociaż w weekendy przyjechać. Na Walentynki nawet nie zadzwonił... Obiecał, że przywiezie mi dzisiaj opał, jeśli jednak tego nie zrobi, to chyba będzie koniec, bo ile to może tak trwać.

Może jestem zbyt uparta, ale on też. Często powtarza, że nikt mu nie będzie dyktować co ma robić, o której ma wstać, o której jechać do pracy. Kiedyś się zdenerwował, że zadzwoniłam do jego mamy, bo się przez dłuższy czas nie odzywał. Powiedziałam mu, że może się dopiero zdenerwować, jak zadzwonię do jego żony i powiem jej, że jestem z nim w ciąży.

Ciągle mu mówię, żeby zapoznał mnie wreszcie ze swoimi rodzicami, zaprosił do nich na obiad. Twierdzi, że na wszystko będzie czas. Kiedy? Jak dziecko będzie miało rok czy jak pójdzie do pierwszej komunii? Twierdzi, że mama jest starej daty, bo jak się dowiedziała, że jej synuś ma rozwódkę, która na dokładkę jest w nim w ciąży, to dostała szału. Kazała mu wy……ć z domu, zagroziła, że go wymelduje. Był przez to zły na mnie i przez dłuższy czas się nie odzywał. Dla mnie jest to jednak niezrozumiałe. Moja córka często mi powtarza, żebym dała sobie z nim spokój, nieraz widziała, jak płaczę.

Gdy mi z nim się nie ułoży, to nie mam zamiaru nikogo szukać, zostanę sama. Co ma być to będzie. Wiem, że na poważny związek nie będę już miała szans, bo kto będzie chciał kobietę z trójką dzieci… Nie wierzę w to. Moja mama powiedziała mi, że wpadłam z deszczu pod rynnę. Chyba to właściwe określenie.

O jakim facecie marzę? O zwykłym, żeby czasami kupił mi kwiatka, nie wymagam biżuterii Kruka czy Apartu, żeby zabrał mnie czasem do kina, bo nie byłam już wieki. Żeby w sobotę przyjechał i spędził te dwa dni razem ze mną. Nigdy w życiu nie byłam w górach, chciałabym pojechać chociaż na kilka dni. Jak będzie dziecko, to już pewnie nigdy gór nie zobaczę…

Wysłuchał i spisał Ryszard Mikietyński

PS. Michał nie przywiózł jednak tego dnia opału. Tłumaczył, że nie miał czasu. Marta jest w stanie mu to wybaczyć. Ile razy jeszcze będzie stawała przed takim problemem? Mówi, że to po raz ostatni. Czy na pewno?

*imiona bohaterów zostały zmienione



Komentarze oraz możliwość komentowania wyłączona na prośbę bohaterki artykułu.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości