Prezes skazany na rok i osiem miesięcy, skarbnik na dwa lata. Mają także oddać niemal 130 tysięcy złotych
Sprawa przywłaszczenia pieniędzy przez prezesa Stowarzyszenia Pomocy Zespołowi Szkół Przemysłu Spożywczego w Krajence i księgowej ma swój finał. Kilka dni temu Sąd Okręgowy z Złotowie Wydział Karny wydał wyrok skazujący Jerzego G., prezesa stowarzyszenia, oskarżonego o przywłaszczenie kwoty 42.707 zł na szkodę Zespołu Szkół Spożywczych w Krajence na karę jednego roku i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności (warunkowo wykonanie zawieszono na 4 lata próby), grzywnę w wysokości 150 stawek dziennych (jedna stawka to 20 zł) oraz zwrot w całości zagarniętego mienia (42.707 zł).
Z kolei księgowa Elżbieta D. została skazana na dwa lata pozbawienia wolności (również warunkowo wykonanie zawieszono na 4 lata), grzywnę w wysokości 100 stawek dziennych (jedna stawka 10 zł) oraz obowiązek naprawienia szkody, czyli zwrot 86.370 zł. Wyrok jest prawomocny.
[[reklama]]
Przypomnijmy. W sierpniu tego roku Prokuratura Rejonowa w Złotowie zakończyła dochodzenie w sprawie przywłaszczenia przez Jerzego G. i Elżbietę D. kwoty 130 tys. zł na szkodę stowarzyszenia. Po wnikliwym zbadaniu wniosek o ukaranie trafił do sądu. Kilka dni temu sąd wydał wyrok. Powodem iście ekspresowego tempa było to, że oskarżeni poddali się dobrowolnie karze.
Czy często się to zdarza? Sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Adam Kowalczyk tłumaczy, że coraz częściej. Aby tak się stało, musi dojść do porozumienia prokuratora z sędzią prowadzącym proces. – Kara musi być adekwatna do popełnionego czynu. Musi ją zaakceptować sąd. Prokurator mógł ustalić karę z oskarżonym, ale sąd nie musi na to przystać. Może uznać, że kara jest za niska, ale również, że za wysoka. Prokuratorzy są jednak odpowiedzialnymi ludźmi i raczej kara zostaje zaakceptowana – wyjaśnia sędzia Kowalczyk.
Jednak to jeszcze nie koniec kłopotów byłego prezesa i księgowej. Z osobnym pozwem, tym razem cywilnym, wystąpiły obecne władze stowarzyszenia. - Chcemy ich oskarżyć z powództwa cywilnego o wyprowadzenie 70 tys. zł subwencji z powiatu i nieuzasadnione wydatki rzeczowe. Pani H. na przykład składała preliminarz wydatków: 155 tys. zł subwencja, ale 175 to lista płac. No to na uzupełnienie miała być wpłata ze stowarzyszenia 90 tys. zł. A gdzie jest dokument, który dawałby pani dyrektor Niepublicznego Gimnazjum w Krajence prawo do dysponowania tymi środkami? – mówił w sierpniu prezes Stanisław Mińko.
Teraz oskarżonych czeka proces cywilny.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze