Reklama

To nie umieralnia

10/10/2013 11:25
To był dla niej szok, że w hospicjum nie ratuje się życia, ale pomaga chorym godnie odejść. I że rodziny, oddając tu bliskich, wierzą w cuda. Z Anną Jasiak, pielęgniarką Hospicjum Sióstr św. Elżbiety w Złotowie, rozmawia Łukasz Opłatek

Hospicjum ma piętnaście lat. To także twoja rocznica, bo pracujesz tu od początku istnienia tego zakładu.
Pamiętam, jak przyszłam w niedzielę po mszy zapytać o pracę, bo wiedziałam, że budują hospicjum. A siostra Kinga zapytała: biały fartuch masz? Odpowiedziałam, że w tej chwili nie, bo idę z kościoła... No to, jak masz biały fartuch, to jutro przyjdź do pracy – powiedziała. To był 5 października.

Pamiętasz swoje pierwsze wrażenia związane z tym miejscem?
Wcześniej pracowałam na oddziale intensywnej terapii, gdzie robiliśmy wszystko, by ratować życie pacjenta. Największym zaskoczeniem dla mnie było więc, że w hospicjum chodziło o to, by jak najlepiej zająć się chorym w jego ostatniej drodze.

[[reklama]]

To tylko fragment artykułu z AL 41/2013, s.6

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości