Przez wiele miesięcy doglądał, jak przebiegają prace odbudowy kościoła. Teraz, choć fachowcem nie jest, ma zamiar przywrócić blask wiekowemu instrumentowi. Czy organy kiedyś jeszcze zagrają?
Gdy w 2012 roku zakończono odbudowę kościoła w Osówce oczywistym było, że prace restauracyjne powinny też przejść elementy wnętrza tej niewielkiej, acz pięknej świątyni. Ołtarz, ambona czy organy, wszystkim elementom należało się przywrócenie blasku sprzed lat.
Przy pieniądzach z budżetu gminy, zabiegach proboszcza o dodatkowe środki, a także przy wsparciu miejscowej społeczności udało się znaleźć fundusze, za które firma z Torunia wyremontowała ołtarz i ambonę. Do zrobienia pozostały organy.
Flaga na wyzwolenie
Tomasz Zbylut już niejednokrotnie dał się poznać miejscowej społeczności jako wielki pasjonat historii. Ten niespełna 23-letni mieszkaniec Tarnówki wiedzą historyczną mógłby zawstydzić niejednego znawcę tematu.
Co też zresztą dziwne nie jest, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że chłopak studiuje konserwatorstwo zabytków. To on, jako miłośnik historii, najbardziej zaangażowany był w prace odbudowy kościoła w Osówce. Do tego stopnia, że na czas trwania prac przerwał studia - dzisiaj powinien być już na trzecim roku akademickiego kształcenia.
– Sama tylko moja prywatna dokumentacja fotograficzna, dotycząca odbudowy kościoła, liczy kilkanaście tysięcy zdjęć – potwierdza swoje zaangażowanie w historyczną inwestycję.
Drugiego lutego Tomasz wywiesił na domu, w którym mieszka, flagę narodową. Dlaczego? – Pytało się mnie o to wielu mieszkańców Tarnówki. Nie wiedzą, albo nie pamiętają, że tego dnia wypada rocznica wyzwolenia naszej miejscowości – udowadnia, jak ważna jest dla niego historia rodzinnych stron.
– Moja działalność ma na celu zgłębienie świadomości historycznej mieszkańców regionu – przyznaje chłopak.
Przedłużona dziekanka
Zanim kościół w Osówce odbudowano w 2012 roku, przez wiele lat nie odbywały się w nim żadne msze – budynek groził zawaleniem.
– Po odbudowie oryginalna pozostała jedynie wieża kościoła – mówi Tomek, przyznając, że odbudowana świątynia to nie tylko najpiękniejszy budynek w Osówce, ale też wielki powód do dumy miejscowych. Kosztowny remont przeprowadzono przy wsparciu środków z urzędu marszałkowskiego.
[[reklama]]
Niestety podobnych funduszy nie udało się już pozyskać na wyremontowanie wspomnianych zabytkowych wnętrz kościoła. Gdy wspólnie zakasano rękawy i udało się wyremontować ołtarz i ambonę, podobne prace pozostało zrealizować przy organach – najdroższej inwestycji. Jak drogiej?
– Potrzeba 100-150 tys. zł, żeby doprowadzić organy do należnego stanu – mówi Tomasz Zbylut. Wiedząc, że takich pieniędzy w gminie szybko nie uda się zebrać, przedłużył swoją dziekankę i zabrał się za prace przy wiekowym instrumencie. Oczywiście za te jego elementy, które jest w stanie przywrócić do optymalnego stanu.
– Organomistrzem nie jestem, więc od strony instrumentalnej organów nie wolno mi ruszać. Mój zakres działań jest więc ograniczony, ale mogę się zatroszczyć o stronę wizualną – wyjaśnia.
Za ogromną satysfakcję
Chociaż prace prowadzone przez Tomka należy określić typowo amatorskimi, trzeba jednak oddać, że nie zabrał się za to żaden laik.
– Zgodnie z prawem konserwatorskim, wszystkie zastosowane przeze mnie środki są odwracalne. Mówiąc wprost, gdybym coś zrobił nie tak, jak należy, organy bardzo łatwo można będzie przywrócić do stanu przed rozpoczęciem moich prac – podkreśla. Prace, które od pewnego czasu realizuje Tomek, mają na celu maksymalne przywrócenie pierwotnego wizerunku organów. Łatwe to nie będzie, bo organy były bardzo zniszczone.
– Nie są oryginalne. Zamontowano je w tym kościele w trakcie jednego z remontów w 1893 roku – podaje historyczne szczegóły, podkreślając, że instrument nie był w najlepszym stanie już po drugiej wojnie światowej.
Część prac Tomek wykonał w samym kościele. Tak odświeżył już m.in. frontową część instrumentu. Klawisze i ich obudowa trafiły jednak do stolarni w Tarnówce, gdzie chłopak pracuje nad organami w warsztacie swojego ojca. Ile jeszcze potrzeba czasu na zakończenie remontu - trudno oszacować. – Nikt mnie nie goni, mam czas, więc spokojnie robię swoje – przyznaje.
Ten młody mieszkaniec Tarnówki obecne prace realizuje oczywiście społecznie. – Gdy organy będą gotowe będę miał ogromną satysfakcję – mówi o swoim „wynagrodzeniu”. Chłopak wie, że sprawić, by w przyszłości instrument ponownie zagrał będzie niełatwo. Jednak rozmawiając z Tomkiem można odnieść wrażenie, że nie jest to niewykonalne. – Może kiedyś zagrają – mówi z tajemniczym uśmiechem ten młody pasjonat lokalnej historii.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze