Reklama

Tracąc można zyskać...

30/10/2012 00:00
...dobre samopoczucie, świetny wygląd, seksapil i pewność siebie. Anna Grzesik podjęła walkę z kilogramami i wygrała

Ponad 21 kilogramów temu, czyli jakieś 2 lata wstecz, radawniczanka wyglądała i czuła się zupełnie inaczej. Pulchna buzia, apetyczne boczki, zadyszka pojawiająca się trakcie zabawy z wnukiem i problemy z zawiązywaniem butów – tusza wyraźnie dawała o sobie znać. Dawała tak długo, aż się doigrała – rzucone przezeń wyzwanie zostało zaakceptowane – rozpoczęła się walka z tłuszczykiem, podstępnym powiedzeniem ”kochanego ciałka nigdy za wiele” i własnymi słabościami. - Początki były straszne – wspomina Anna Grzesik. - Ze względu na tuszę ćwiczenia nie były niczym przyjemnym – nasza rozmówczyni każdy wysiłek okupowała potem. A to był dopiero początek – lista poświęceń i wyrzeczeń okazała się bowiem zdecydowanie dłuższa. - Nauka jedzenia to było coś okropnego – pani Annie niełatwo przyszła rezygnacja ze słodyczy i ulubionych potraw, dziś jednak za zawiesistymi sosami i słodkim ciastem w ogóle nie tęskni. Tort, jaki pojawił się w złotowskim Klubie Kwadransowych Grubasów, do którego radawniczanka należy i który obchodził w piątek czwarte urodziny, znikał z jej talerzyka bardzo powoli. W połowie kawałka apetyt się skończył. Zmienił się tryb życia, zmieniły nawyki żywieniowe – kanapa ustąpiła miejsca ruchowi, a kaloryczne wariacje zdrowym posiłkom. I tak jest naszej rozmówczyni dobrze. Sałatka z buraków, gotowane mięso, śledzie z jogurtem zamiast śmietany – tak! To może być smaczne, choć kiedyś pewnie nawet paniom należącym do klubu trudno było w to zapewnienie uwierzyć. - Bywały chwile zniechęcania – opowiada A. Grzesik, dodając, że na początku pojawiała się myśl, żeby z całym tym odchudzaniem dać sobie spokój. Wsparcie ze strony męża i córek nie pozwoliło jednak się poddać. Myśl „chyba to rzucę” zmieniła się w hasło „nie dajcie się!”, którym pani Ania co rusz pokrzepia koleżanki z KKG. Doping się przydaje – sesja pilatesu, aquaaerobic`u, jogi czy callanetics`u skutecznie wyczerpuje energetyczne rezerwy. A. Grzesik też było kiedyś ciężko. - Teraz to dla mnie żaden wysiłek pojechać na rowerze czy wykonać ćwiczenia – nasza rozmówczyni w nowy rytm życia wdrożyła się na tyle dobrze, że kiedy szefowa KKG, Justyna Gmurczyk, nie może prowadzić zajęć, zastępuje ją nasza królowa odchudzania. - Czuje się młodsza, mam więcej energii – A. Grzesik zachwala nowy tryb życia. Jak przyznają jej koleżanki z klubu, pani Ania przeszła prawdziwą przemianę – poszła za ciosem i wraz z super figurą pojawiła się nowa fryzura.



[[reklama]]
W kolejce do metamorfozy, o zwycięstwo nad tuszą już walczą kolejne panie. 10, 13, 15 kg w dół – szykują się kolejne rekordy. Smukła sylwetka to nie tylko cel A. Grzesik z Radawnicy, wyzwanie podjęły też panie ze Złotowa, Zakrzewa i Jastrowia.

Kto w przyszłym roku zostanie królową odchudzania? Pretendentka już jest, żeby nie zapeszać jednak nie będziemy póki co zdradzać jej nazwiska.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości