...dobre samopoczucie, świetny wygląd, seksapil i pewność siebie. Anna Grzesik podjęła walkę z kilogramami i wygrała
Ponad 21 kilogramów temu, czyli jakieś 2 lata wstecz, radawniczanka wyglądała i czuła się zupełnie inaczej. Pulchna buzia, apetyczne boczki, zadyszka pojawiająca się trakcie zabawy z wnukiem i problemy z zawiązywaniem butów – tusza wyraźnie dawała o sobie znać. Dawała tak długo, aż się doigrała – rzucone przezeń wyzwanie zostało zaakceptowane – rozpoczęła się walka z tłuszczykiem, podstępnym powiedzeniem ”kochanego ciałka nigdy za wiele” i własnymi słabościami. - Początki były straszne – wspomina Anna Grzesik. - Ze względu na tuszę ćwiczenia nie były niczym przyjemnym – nasza rozmówczyni każdy wysiłek okupowała potem. A to był dopiero początek – lista poświęceń i wyrzeczeń okazała się bowiem zdecydowanie dłuższa. - Nauka jedzenia to było coś okropnego – pani Annie niełatwo przyszła rezygnacja ze słodyczy i ulubionych potraw, dziś jednak za zawiesistymi sosami i słodkim ciastem w ogóle nie tęskni. Tort, jaki pojawił się w złotowskim Klubie Kwadransowych Grubasów, do którego radawniczanka należy i który obchodził w piątek czwarte urodziny, znikał z jej talerzyka bardzo powoli. W połowie kawałka apetyt się skończył. Zmienił się tryb życia, zmieniły nawyki żywieniowe – kanapa ustąpiła miejsca ruchowi, a kaloryczne wariacje zdrowym posiłkom. I tak jest naszej rozmówczyni dobrze. Sałatka z buraków, gotowane mięso, śledzie z jogurtem zamiast śmietany – tak! To może być smaczne, choć kiedyś pewnie nawet paniom należącym do klubu trudno było w to zapewnienie uwierzyć. - Bywały chwile zniechęcania – opowiada A. Grzesik, dodając, że na początku pojawiała się myśl, żeby z całym tym odchudzaniem dać sobie spokój. Wsparcie ze strony męża i córek nie pozwoliło jednak się poddać. Myśl „chyba to rzucę” zmieniła się w hasło „nie dajcie się!”, którym pani Ania co rusz pokrzepia koleżanki z KKG. Doping się przydaje – sesja pilatesu, aquaaerobic`u, jogi czy callanetics`u skutecznie wyczerpuje energetyczne rezerwy. A. Grzesik też było kiedyś ciężko. - Teraz to dla mnie żaden wysiłek pojechać na rowerze czy wykonać ćwiczenia – nasza rozmówczyni w nowy rytm życia wdrożyła się na tyle dobrze, że kiedy szefowa KKG, Justyna Gmurczyk, nie może prowadzić zajęć, zastępuje ją nasza królowa odchudzania. - Czuje się młodsza, mam więcej energii – A. Grzesik zachwala nowy tryb życia. Jak przyznają jej koleżanki z klubu, pani Ania przeszła prawdziwą przemianę – poszła za ciosem i wraz z super figurą pojawiła się nowa fryzura.
[[reklama]] W kolejce do metamorfozy, o zwycięstwo nad tuszą już walczą kolejne panie. 10, 13, 15 kg w dół – szykują się kolejne rekordy. Smukła sylwetka to nie tylko cel A. Grzesik z Radawnicy, wyzwanie podjęły też panie ze Złotowa, Zakrzewa i Jastrowia.
Kto w przyszłym roku zostanie królową odchudzania? Pretendentka już jest, żeby nie zapeszać jednak nie będziemy póki co zdradzać jej nazwiska.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze