Młoda poetka z Krajenki, o której pisaliśmy kilka miesięcy temu, odniosła pierwszy spektakularny sukces - zajęła drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie poetyckim
O sukcesie Elizy Szefler, byłej uczennicy Zespołu Szkół Spożywczych w Krajence, poinformował nas dumny z sukcesu córki tata Zbigniew Szefler.
W lutym tego roku w „Aktualnościach Lokalnych” ukazał się artykuł o młodej, skromnej dziewczynie z Krajenki piszącej wiersze.
Obecnie Eliza jest studentką pierwszego roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. W wakacje wysłała swoje wiersze na VI edycję Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Orzech”. Utwory były ocenione przez autorytety w dziedzinie poezji: Bogusława Kierca, Stanisława Beresia oraz Martę Klubowicz. Oficjalne ogłoszenie wyników przez jury i rozdanie nagród nastąpiło 20 października w Państwowej Szkole Muzycznej im. Witolda Lutosławskiego w Nysie. 15 października organizatorzy konkursu zaprosili Elizę na uroczyste ogłoszenie wyników oraz kolację z władzami Nysy, informując, że została laureatką konkursu. Żaden z laureatów do końca nie wiedział, jakie miejsce zajął. [[reklama]]
„Pierwsze miejsce miał jakiś starszy pan, grubo po czterdziestce, później byłam ja, a trzeci też facet blisko czterdziestki. Przynajmniej tak z Adrianem oceniliśmy” – pisała do taty Iza tuż po rozdaniu nagród. „Każdy wiersz był czytany, mój jako pierwszy. Pani, która wcześniej miała swój występ, chciała stanąć koło mnie. Ona znała osobiście Szymborską. Ona mi pierwsza gratulowała, potem przy wyjściu kilka osób z widowni mnie zaczepiało jeszcze i gratulowało. Jedna pani mi powiedziała, że dla niej i tak byłam najlepsza. Wierszy w mojej kategorii było ponad 300.”
Przeżycie do pozazdroszczenia. Młodej poetce serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów. Przeczytajcie, Państwo, nagrodzony wiersz.
Ryszard Mikietyński
Ukołysani z prochu
Na początku był Chaos.
Trochę szkoda,
że nie cisza -
Chociaż taka zwykła,
z tykaniem zegara.
Na początku był Chaos.
Trochę szkoda, że
nie pustka –
Chociaż taka zwykła,
zamknięta w czterech ścianach.
Bogu byłoby łatwiej,
nie musiałby siadać
w środku bałaganu.
Mógłby planować,
układać pomału…
Ale na początku był Chaos.
Począł więc Bóg
wybierać z nieładu
to, co do niego
Nie pasowało.
Wyciągnął tak światło,
promyk słońca każdy.
Wyturlał księżyc,
przez sitko
przesiał gwiazdy.
A gdy już z Chaosu
został tylko Chaos,
pozbierał go Bóg
w marną garstkę prochu.
Przytulił do Siebie
I po cichu
Opowiadał mu o życiu…
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze