Reklama

Tu będę leżał

18/04/2013 00:00
- Roztropność - tak proboszcz Korowajczyk określa przygotowanie sobie grobu za życia. Na tablicy wystarczy wyryć datę śmierci

- Czy mogę się rozejrzeć na cmentarzu? – z takimi pytaniami przychodzą ludzie. Pracownicy Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie, który zarządzają nekropolią, nie mają nic przeciwko. Ludzie szukają sobie miejsca, gdzie spoczną po śmierci. Może blisko alejki, żeby rodzina nie musiała daleko chodzić. A może lepiej w rogu – spokój większy będzie.

- W tym roku sześć osób zarezerwowało sobie miejsca na cmentarzu – podaje Bożena Brewka z MZUK-u. Wykupienie miejsca na dwadzieścia lat kosztuje 540 złotych. Wznowienie na kolejne dwie dekady – 270 złotych.

Za życia nikt rezerwacji nie odnawiał, ale zdarzają się osoby, które o swoim losie po śmierci zaczynają myśleć wcześnie. – Przeważają ludzie starsi, ale zdarzają się i tacy po czterdziestce – mówi kamieniarz Andrzej Pietruszka. Jedna z jego klientek pomnik postawiła pięć lat temu, umarła niedawno. Przez te lata dbała o pusty grób. Była samotna, pogrzeb zorganizowali jej sąsiedzi.
[[reklama]]
Pomóc rodzinie

Temat ten na swoim blogu poruszył ks. Wojciech Lemański – proboszcz parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy: - To taka dziwna troska o bliskich, która dalece wykracza poza zasady ekonomii tego świata. W pierwszym momencie budzi to pewien niesmak, opór, sprzeciw. To jak to jest w twojej rodzinie? Czyżbyście nie ufali, że wasi najbliżsi, których własną piersią wykarmiłaś, dla których trudziłeś się dni i noce, nie tylko boleśnie przeżyją twoją śmierć, ale i zrobią wszystko, co w ich mocy, by za twoje oddanie i dobro odwdzięczyć się choćby w ten sposób, że ciebie godnie pochowają? W naszym kraju nawet bezdomni, samotni i najbiedniejsi z biednych nie muszą się lękać, że ich doczesne szczątki będą poddane utylizacji jako nikomu niepotrzebne. Jak się będą czuli twoi bliscy, przechodząc na cmentarzu obok kamiennej pieczary oczekującej cierpliwie na ich ojca, matkę czy brata?

W praktyce wygląda to różnie. A zapotrzebowanie na puste groby jest. – Stawiamy na przykład grobowiec z inskrypcją, nazwiskiem i datą urodzenia, tylko daty śmierci brak – przyznaje złotowski kamieniarz Paweł Bartosz. Nie wszyscy duchowni potępiają tego typu zachowania.

- To jest pewna zapobiegliwość. Oszczędza się w ten sposób kłopotu rodzinie, która zamiast zajmować się sprawami przyziemnymi może pogrążyć się w żałobie – uważa proboszcz parafii p.w. św. Rocha w Złotowie, ks. Witold Korowajczyk. Z obserwacji duchownego wynika, że ta roztropność wśród jego parafian jest coraz częstsza.

Zdaniem Haliny Flis-Kuczyńskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, zwyczaj przygotowywania sobie miejsca pochówku wcale nie jest nowy (wypowiedź na blogu księdza Wojciecha Lemańskiego). - Teraz, zwłaszcza w dużych miastach, cmentarze są przenoszone daleko na przedmieścia, myśl o leżeniu w szczerym polu jakoś nie wydaje się przyjemna. Jeżeli jest grób rodzinny na starym cmentarzu, to dobrze, bo tam nas położą. A jeżeli nie ma, to dlaczego nie postarać się o miejsce bliżej grobów znajomych albo na znanym cmentarzu. Śmierć trzeba oswajać, ona jest w nas i unikanie myśli o niej raczej jest nieracjonalne. Przygotowanie sobie miejsca na cmentarzu - przeciwnie, racjonalne jest. Spisanie testamentu też.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości