Dlaczego Kościołowi ubywa wiernych i co ksiądz może zrobić, by przyciągnąć ludzi do świątyni? Rozmowa z proboszczem parafii p.w. św. Rocha ks. Witoldem Korowajczykiem
Boli Księdza serce, gdy widzi, że ludzie nie wypełniają szczelnie kościoła? Powinno boleć i boli. Przecież jestem od tego, aby ludziom głosić Słowo Boże, a jeśli ich nie ma, to jest to niemożliwe.
Może pomyśli Ksiądz o rekolekcjach przez internet „dla zabieganych”, „dla singli”, „dla samotnych matek” i „samotnych ojców”? A może o wykładach lub homiliach o treściach religijno-politycznych? Duchowni w Polsce próbują takich metod przyciągnięcia wiernych. Są takie niestandardowe metody i czasem podpatruję sposoby, jakimi inne parafie próbują przyciągnąć ludzi do kościoła. W tak małym mieście jak Złotów jesteśmy blisko ludzi, dlatego nie używamy jakichś super niestandardowych metod. Ale może jest to pomysł na przyszłość?
Stąd niedaleka droga do marketingu religijnego. Jeśli chce się głosić Słowo Boże, to trzeba spotkać się z człowiekiem twarzą w twarz. Metody na to są różne. W końcu nie chcemy sprzedawać siebie, ale głosić Ewangelię.
[[reklama]]
Brzmi to jak zasada „cel uświęca środki”. Nie, nie. Nam chodzi o przyciągnięcie do Kościoła tych, którzy zostali ochrzczeni, a nie praktykują. W Polsce ochrzczonych jest ponad 90% ludzi. Jeżeli mamy tych ludzi w czasie chrztu, komunii świętej, a potem bierzmowania, to pytamy samych siebie, dlaczego później ich brakuje.
Słyszał Ksiądz powiedzenie młodzieży, że bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z Kościołem? Oczywiście, że słyszałem. To jest bardzo smutne. Młodzi to są młodzi, muszą przejść okres burz i naporów, poprzestawiać autorytety. Często się później zdarza przy okazji...
To tylko fragment wywiadu Łukasza Opłatka z AL 46/2013, s.10
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze