Reklama

Tylko dzieci żal

31/07/2017 07:00
Mieszkańcy chcą placu zabaw przy Półwiejskiej, burmistrz wspomina o podziemnym parkingu. Podobno obie te rzeczy da się pogodzić

Witam Panie Burmistrzu! Piszę ten post w imieniu wszystkich mieszkańców Placu Paderewskiego, tych dorosłych, ale przede wszystkim tych małych! Plac, który znajduje się przy blokach numer 5 i 1 jest naprawdę w bardzo kiepskim, a nawet nazwałabym to w opłakanym stanie! Mieszka tutaj wiele dzieci, a nie ma nawet jednej małej piaskownicy, żadnej zjeżdżalni czy huśtawki, plac po prostu świeci pustką! Jest to naprawdę przykry widok, tym bardziej, że jest to CENTRUM PIĘKNEGO MIASTA! Wierzę głęboko, że ma Pan taką moc, aby to zmienić i wnieść radość i uśmiech na twarze małych mieszkańców!!!

– tak Agata Kondas zaapelowała za pośrednictwem Facebooka do Adama Pulita. Akcję kobiety poparło wiele osób. Pisały, że plac między blokami (najlepiej widoczny od ulicy Półwiejskiej) to miejsce zapomniane. Twierdzili, że żal im bawiących się tam dzieci. Zabawy maluchów na zdjęciach uwiecznił Jan Cichy. Jego fotografię publikujemy, a oto komentarz fotografa:

Reklama

Gdyby nie kolor, to mamy prawie PRL...

Przy okazji w rodzicach i dziadkach odżyły wspomnienia. Pani Kasia napisała:

„Za naszych dziecięcych czasów było o wiele lepiej na tym placu. Każdy znalazł coś dla siebie... Więc warto pomyśleć, aby coś tam zrobić!!”

Zdaniem pana Artura zrobić coś tam trzeba, bo dzieci, grając w piłkę, niszczą drzwi wejściowe od klatki. Obijają też stojące w pobliżu auta.

Czas najwyższy coś zrobić dla dzieci. Na wszystko w koło są pieniądze, a na place zabaw nie ma, a to jest ważne, bo to nasze przyszłe pokolenie

Reklama

– argumentował. A Jan Cichy dodał:

Moje wnuki dziś mają po 20 lat, ale plac, o którym mowa, wówczas był wyposażony w takie elementy jak piaskownica, huśtawki (dwie wiszące i dwie stojące), zjeżdżalnię do piaskownicy, karuzelę, a plac, o ile mi wiadomo, jest placem miejskim.

Może i w ten sposób dzieci rozwijają wyobraźnię, ale nie wszytskim taka zabawa się podoba

Stąd apel pani Agaty do burmistrza. Na odpowiedź nie musiała ona długo czekać.

Zupełnie się z panią zgadzam, ten plac wymaga reakcji. Świętą sprawą jest jednak kwestia własności. Jeśli grunt nie jest wspólnoty, jest miejski w całości lub w części, to mam kilka propozycji. Jedną z nich może być np. budżet obywatelski i realizacja tego, co chciałaby większość mieszkańców

Reklama

– odpisał włodarz Złotowa. Propozycje do budżetu obywatelskiego na rok 2018 zgłaszać można do 1 sierpnia.

Mimo to burmistrz zaproponował A. Kondas spotkanie. Doszło do niego 11 lipca. Pani Agata wyszła z niego z dwiema propozycjami. Pierwsza to wspomniany wniosek do budżetu obywatelskiego. Druga mówi o finansowym zaangażowaniu mieszkańców.

Jeśli wspólnoty z bloków nr 5 i 1 oraz bloku przy Wojska Polskiego by się dołożyły i złożyły wniosek do miasta, to ten plac mógłby powstać jeszcze w tym roku

– relacjonuje rozmowę inicjatorka akcji. Pytanie tylko, czy ludzie się na to zgodzą. Zwłaszcza, że pośpiech wydaje się tu niewskazany, a to przez plany miasta dotyczące budowy parkingu.

Reklama

Plac czy parking?

Kilka tygodni temu na naszych łamach komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko mówił o pomyśle budowy przy Półwiejskiej parkingu. Jego zdaniem ziemię tworzącą nasyp można wybrać, teren wyrównać i zbudować miejsca postojowe nawet na kilku kondygnacjach.

Nie wyobrażam sobie, żeby powstał tutaj parking! Podejrzewam, że mieszkańcy zaprotestują przeciwko temu pomysłowi, gdyż zbyt dużo mieszka tutaj dzieci, a taki parking to dla nich niebezpieczeństwo

– stwierdziła w pierwszym odruchu pani Agata. Po rozmowie z Adamem Pulitem jest jednak spokojniejsza.

Reklama

Jeśli miałby powstać tu parking, to podziemny. Miasto mogłoby się wkopać pod ten duży plac, a jeśli istniałby już nasz plac zabaw, to można by na czas budowy zdemontować huśtawki i potem ustawić je z powrotem

– mówi, zaznaczając, że to jedynie zamysł. Bez dat i konkretów.

Placem się nie dzielą

Pozostaje jednak pytanie, czy we wskazanym miejscu plac zabaw jest niezbędny, skoro nieco ponad sto metrów dalej, przy Nowym Rynku, jest już miejsce zabaw dla dzieci. Plac wywalczony przez radnego Zygmunta Muzioła często świeci pustkami, co przyznaje pani Agata. Dlaczego więc ona i jej sąsiedzi z dziećmi z niego nie korzystają?

Reklama

On jest taki biedny, a z tamtego piasku nawet nie idzie babek ulepić

– kobieta przyznaje, że zaglądała tam z synkiem. Zresztą robi regularne obchody placów zabaw w mieście. Dlaczego więc nie Nowy Rynek? A. Kondas odpowiada, że niepotrzebne są jej kłótnie z innymi matkami. W ubiegłym roku miało się zdarzać, że mieszkanki tamtej części miasta dawały odczuć „obcym”, że nie są tu mile widziani.

Jest jeszcze pytanie o koszty – te związane z budową nowego placu zabaw i te z budową podziemnego parkingu. Tych drugich dziś nie zna nikt.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Do Deskalove - niezalogowany 2017-08-01 14:04:45

    Ty zapomniałeś jak byłeś sam osmarkanym dzieckiem. .Poza tym dowiec się co znaczy słowo "bachor ,, i nie obrażaj innych dzieci..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Deskalove - niezalogowany 2017-07-31 23:34:23

    Rodzice wytlumaczcie dzieciom ręcznie że skate park siłownia na dworze to ne nie miejsce na zabawy malych bachorow Nie można deska pojezdzic bo maluchy biegają sobie tam ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    różalskiwiedzmin - niezalogowany 2017-07-31 22:18:06

    bo tu jest inna interpretacja prawa budowlanego :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości