Reklama

U nas każdy uczeń jest perełką. Mała szkoła z tradycją i trójką pierwszaków

16/09/2016 12:00
W tym roku szkolnym do Szkoły Filialnej w Śmiardowie Krajeńskim, łącznie z przedszkolakami, uczęszcza 31 dzieci. O tym, jak wygląda nauka w małych wiejskich placówkach, a także o sukcesach i obawach jej pracowników, rozmawialiśmy z nauczycielkami Bożeną Kowalską i Anna Karpińską

Najstarsze źródła historyczne wskazują, że Szkoła Podstawowa w Śmiardowie Krajeńskim istniała już w I połowie XIX wieku. Mimo wojen, reform samorządowych i oświatowych placówka ta funkcjonuje do dziś. Od ponad 30 lat uczą w niej Bożena Kowalska, która jest obecnie kierownikiem szkoły (placówka jest filią Publicznej Szkoły Podstawowej w Głubczynie), a także Anna Karpińska, pod jej opieką znajdują się dzieci z oddziału przedszkolnego. Ponadto zatrudnieni są tutaj: Dorota Młynarczyk, nauczycielka pierwszoklasistów, Gabriela Kanabaj – nauczycielka języka niemieckiego, Robert Pietrołaj – języka angielskiego, ks. Marek Kusy – nauczyciel religii i Bożena Madej – pracownik obsługi, pomagająca przy przedszkolakach.

Reklama

Pani Bożena, jak co roku, z wielkim optymizmem przywitała swoich uczniów

30 lat minęło

Panie Bożena i Anna ze szkołą w Śmiardowie związane są niemal od początku swojej kariery.

1 września tego roku minęły mi 32 lata w tej placówce

– wspomina pani Bożena. Zawód nauczyciela, można powiedzieć, wyssała z mlekiem matki. Jej mama, Regina Plewa, również była pedagogiem, także w Śmiardowie. Szkoła dla pani Bożeny to drugi dom i to dosłownie – jako dziecko mieszkała w byłym budynku podstawówki.

Rzeczywiście sporo czasu spędzałam w szkole. Myślę, że już wtedy poczułam, co chciałabym robić w przyszłości. Moim powołaniem jest zawód nauczyciela. Robię to z pasją, a to jest najważniejsze

Reklama

– tłumaczy nauczycielka.

Pani Anna do Śmiardowa przyjechała z Wałcza. Pracę nauczyciela rozpoczęła będąc na ostatnim roku studiów.

Wtedy było bardzo duże zapotrzebowanie na nauczycielki w przedszkolach

– wspomina.

Pierwotnie miałam pracować w Krajence, ale okazało się, że już ktoś zajął to miejsce. Tym sposobem trafiłam do przedszkola w Śmiardowie. Na początku mieszkałam w pomieszczeniu byłej szatni (uśmiech). Pracowałam i uczyłam się. To było trudne, bo nie wiedziałam, jak za co się zabrać

– mówi pani Ania.

Reklama

Z tym sobie nie poradzimy

Obie panie zawodu nauczyciela nie zamieniłyby na żaden inny. Mimo to, jak w każdej pracy, i tu pojawiają się trudności, a od kilku lat wkrada się również niepewność.

W tym roku szkolnym ubyło nam 6 dzieci. Po prostu dwie rodziny zmieniły miejsce zamieszkania

– tłumaczy pani Ania. Podobnie jak innym szkołom we znaki daje się niż demograficzny, w środowiskach wiejskich jest on jednak bardziej widoczny. Ze względu na małą liczbę uczniów w klasach 2 i 3 pani Bożena będzie uczyć w tzw. systemie klas łączonych.

Reklama

W najlepszych czasach, był to rocznik 1988, tylko w drugiej klasie mieliśmy aż 17 uczniów!

– wspomina pani Anna.

Ekonomiści i przeciwnicy małych szkół uważają utrzymanie takich placówek za nierentowne. Czy jednak na pewno? Niewielkie, wiejskie szkoły, jak zapewniają nauczycielki, to nie tylko miejsca służące edukacji.

Nie mówimy tego z obawy o utratę naszych etatów

– zapewnia pani Anna.

Na tym stracą przede wszystkim mieszkańcy i dzieci

– dodaje.

Tam gdzie istnieją szkoły wieś tętni życiem

– zaznacza pani Bożena.

Reklama

Tutaj odbywają się zebrania, imprezy i uroczystości organizowane dla społeczności lokalnej, np. Festyn Rodzinny, Święto Pieczonego Ziemniaka, Bal Karnawałowy, zajęcia w okresie ferii zimowych. Poza tym z naszymi dziećmi uatrakcyjniamy programami artystycznymi wydarzenia, które odbywają się w naszej wsi. Tak było na przykład przy okazji 500–lecia Śmiardowa Krajeńskiego, Gminnego Dnia Kobiet czy Dnia Strażaka

– dodaje.

Nowy rok szkolny przywitały również pani Anna (po prawej) i Dorota

Nikt nie jest incognito

Mała szkoła, kameralne grupy to również wielki plus dla uczniów, którzy mogą liczyć na więcej czasu ze strony nauczyciela. Dzięki nielicznym klasom pedagodzy mogą dokładniej przyjrzeć się potrzebom dziecka.

Reklama

W dużych szkołach szuka się perełek, a u nas każdy nią jest

– zauważa pani Anna. Poza tym pedagodzy są w stałym kontakcie z rodzicami. Każdy problem rozwiązywany jest na bieżąco. Ta szkoła jest jak jedna wielka rodzina.

Współpraca z rodzicami układa nam się doskonale, między nami – pracownikami również. W takim klimacie pracuje się bardzo dobrze. Muszę zauważyć, że ze względu na wielki sentyment, jakim darzą nas absolwenci, są często naszymi miłymi gośćmi 

mówi pani Bożena.

O rodzinnym charakterze szkoły świadczyć mogą też relacje pomiędzy dziećmi. Stało się już tradycją, że starsze dzieci bawią się i opiekują młodszymi.

Reklama

Jesteśmy spokojne

Rodzinna atmosfera to wielki plus, ale czy baza dydaktyczna może równać się z tą w dużych, miejskich szkołach? Zdaniem pani kierownik, jak najbardziej.

Dyrektor o nas nie zapomina. Co roku prowadzone są inwestycje, wzbogacana jest baza w sprzęt i pomoce dydaktyczne. Co ciekawe, w mediach często porusza się temat małych szkół. Pojawią się opinie, że to był błąd, że zostały zamknięte. Moim zdaniem z miejskimi szkołami przegrywamy tylko tym, że mamy ograniczony dostęp do kultury. Nie ma u nas przecież kina, muzeum 

Reklama

tłumaczy Bożena Kowalska.

Nauczycielki są również spokojne o efekty nauczania. Uczniowie reprezentują szkołę w konkursach na różnym szczeblu, zdobywając czołowe miejsca. Dobrze radzą sobie w edukacji w klasach starszych. Poza tym, jeżeli są przestrzegane indywidualizacja nauczania i stopniowanie trudności, każde dziecko może osiągnąć sukces.

Bo uśmiech jest najważniejszy

Małe szkoły z pewnością mają swój niepowtarzalny klimat. Na przykładzie Śmiardowa Krajeńskiego widać, że takie palcówki mają rację bytu. Z pewnością duża w tym zasługa pracowników i lokalnej społeczności. 1 września pani Bożena tradycyjnie rozpoczęła od wielkiego uśmiechu, o który poprosiła również rodziców i dzieci. Z pozytywnym nastawieniem zawsze wszystko się udaje. I choć obawy nie opuszczają nauczycielek, to co roku z pasją podchodzą do swoich obowiązków.

Reklama

Gdy wczoraj po zajęciach usłyszałam, jak jeden uczeń powiedział do drugiego: Ale było fajnie! to aż z radości w oczach miałam łzy

– wspomina pani Bożena.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości