Reklama

Uczniowie pod specjalnym nadzorem

11/03/2014 00:00
W Złotowie powstaną klasy specjalne. Proszą o to dyrektorzy szkół. Ma to być korzystne dla uczniów, nauczycieli i rodziców

Klasa specjalna to taka, w której uczą się dzieci niepełnosprawne fizycznie i psychicznie. - Potrzeba utworzenia klasy specjalnej w mieście związana jest z rosnącą liczbą uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego – propozycję utworzenia takich klas uzasadnia dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Złotowie Maria Monika Klein. Obecnie w „Jedynce” uczy się troje takich dzieci. Kolejna trójka ma zalecenie w opinii, że najkorzystniejszą formą kształcenia byłaby dla nich nauka w klasie terapeutycznej.

- Ta liczba może się zwiększyć, gdyż kilku uczniów jest jeszcze w trakcie diagnozy psychologiczno-pedagogicznej – dodaje dyrektor Klein. Podobnie sytuacja wygląda w pozostałych miejskich szkołach podstawowych. Dzieci te dowożone są do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jastrowiu. Od września może to się zmienić.

Specjalna samorządowa

Wówczas w Zespole Szkół Samorządowych nr 1 powstać miałyby klasy specjalne. Zresztą to tu działały one w latach 1987-2009. - Posiadamy w pełni przygotowaną do tego bazę lokalową i kadrę pedagogiczną – twierdzi dyrektor ZSS nr 1 Karol Wójcik. - Mamy zgodę pana burmistrza na utworzenie takich oddziałów – dodaje.

Aby utworzyć oddział dla uczniów upośledzonych w stopniu lekkim, należy zebrać od dziesięciu do szesnastu osób, w przypadku stopnia umiarkowanego - od sześciu do ośmiu uczniów. W Złotowie nie byłoby z tym problemu. Zwłaszcza, że w tutejszym Przedszkolu Publicznym nr 1 funkcjonuje oddział integracyjny. - Dobrze byłoby, gdyby dzieci z tego oddziału mogły kontynuować obowiązek szkolny również w klasie integracyjnej, terapeutycznej albo specjalnej. Najlepszym rozwiązaniem będzie stworzenie w jednej ze złotowskich szkół ciągu klas, czyli otwieranie co roku następnej klasy pierwszej. Jest to niezbędne szczególnie w przypadku konieczności powtórzenia klasy przez dziecko – uważa dyrektor „Jedynki” M. M. Klein.

Wolne tempo

Klasa specjalna ma pozwolić dzieciom niepełnosprawnym na rozwój. - Dziecko uczy się grupie osób z podobnymi problemami i możliwościami, pracują z nim wykwalifikowani nauczyciele (nauczania specjalnego, oligofrenopedagodzy), a stosowane w klasie specjalnej metody pracy są odmienne od tych stosowanych w klasie ogólnodostępnej – o specyfice pracy z uczniami z orzeczeniami mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Mariola Mirr. Karol Wójcik dodaje do tego tempo nauczania, dostosowane do możliwości ucznia, stosowanie instrukcji słowno-pokazowych zamiast słownych, a Monika Klein budowanie poczucia własnej wartości, pozytywnego obrazu siebie i prawidłowej postawy do dalszej nauki.

[[reklama]]

Przełamać opór

Właściwą postawę przyjąć powinni także rodzice. To od nich w ostateczności zależy, czy i kiedy ich dziecko trafi do poradni. Zdarza się, że dzieje się to późno, bo opiekunowie obawiają się przypięcia ich pociesze „łatki” dziecka niepełnosprawnego. – Często trafiają do specjalisty „z przymusu” szkoły czy przedszkola. W takich sytuacjach sama pomoc dzieciom nie jest tak trudna jak przekonanie rodziców o konieczności pomocy ich dziecku, zmian, jakie powinny nastąpić w nich jako rodzicach po to, by wspomóc proces terapii dziecka. Rodzice zapominają, że tak naprawdę to dzieci są odbiciem nas samych, są buforem naszych emocji i w efekcie reagują niekiedy za nas – uważa psycholog Katarzyna Boryczka. - Ważne jest przekonanie, że nauczanie specjalne da dziecku większą szansę na zdobycie pewnego zakresu wiedzy i umiejętności niż w bardzo zróżnicowanej klasie ogólnej – dodaje.

Nauczycielom zależy na tym, by rodzice zrozumieli, że klasa specjalna nie jest dla ich dzieci karą. Jest szansą. - Nauka w takiej klasie zapewnia rozwój osobowości, przygotowuje do uczestniczenia aktywnie w życiu społecznym i kulturalnym oraz do pracy zgodnie z ich możliwościami. Dzieci te odzyskują wiarę w siebie, dostrzegają, że też coś potrafią, że nie są najgorsze i też mają sukcesy – twierdzi K. Wójcik. Dyrektor „Jedynki” uważa z kolei, że bez pomocy rodziców nie da się właściwie pracować z dzieckiem o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

- Szkoła nie rozwiąże problemów dzieci niepełnosprawnych bez intensywnej terapii i edukacji podejmowanych w domu. Konieczne jest codzienne usprawnianie dziecka we własnym domu w oparciu o dobrze przygotowany program, obejmujący wszystkie sfery rozwojowe dziecka: intelektualną, fizyczną i społeczną – twierdzi Maria Monika Klein.

O utworzeniu klas specjalnych w ZSS 1 dyrektorzy i urzędnicy z magistratu rozmawiać będą wiosną podczas tworzenia arkuszy organizacyjnych szkół.

Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości