Czy Olczak byłby poważnym kontrkandydatem w walce o fotel wójta? Czy radni mogą finansowo pogrążyć lipkowski samorząd? Z Przemysławem Kurdzieko rozmawia Piotr Steffen
Jak wrażenia po sesji, gdzie radni zajęli stanowisko w sprawie odłączenia gminy od Zakładu Usług Wodnych Krajna? Był Pan zaskoczony, że byli konsekwentni i podobnie jak na komisji wyrazili wstępnie wolę podjęcia takiej decyzji? Zdaje się, że w tym przypadku nie posłuchali wójta... Każdy ma prawo do swojej opinii, są kwestie gdzie się zgadzamy i są również w naszych stanowiskach pewne rozbieżności. Natomiast nie mogę do końca zgodzić się ze stwierdzeniem, które padło na sesji, że wcześniej nie był znany wynik ekonomiczny zakładu. Rok temu na komisji kierownik podał bilans przychodów i wydatków z działalności na terenie naszej gminy, z rozbiciem na poszczególne hydrofornie. Wówczas padła, z tego co pamiętam, kwota ok. 16 tys. zł na minusie. W tegorocznej komisji z udziałem kierownictwa ZUW poświęconej analizie, nie mogłem w pełni uczestniczyć. Dowiedziałem się, że radni, nie wiedząc czemu, danych nie widzieli, w związku z tym postanowiłem informacje z ZUW Krajna przedstawić na sesji. O co zresztą niektórzy mnie prosili. Poszedłem nawet krok dalej. Poprosiłem radnych, żebyśmy razem złożyli wizytę w siedzibie ZUW Krajna, abyśmy wspólnie przeanalizowali dane, sięgając do tak szczegółowych źródeł jak chociażby faktury.
Jest chyba spora rozbieżność w informacjach o tym, jakie dane i kiedy radni otrzymywali. Wystarczy przypomnieć wypowiedź Jacka Bieluszki z sesji. Mówił, iż swego czasu otrzymane od Józefa Walczyńskiego dane mówiły o bilansowaniu się wydatków i przychodów na terenie gminy, a Pan mówił na sesji o bilansie „minus 51 tys. zł za 2012 rok”. Jak wynika z danych ZUW Krajna. Natomiast o bilansowaniu się wydatków i przychodów można mówić, ale w aspekcie całego zakładu działającego na obszarze kilku gmin. I jest to prawda, bo zakład budżetowy w odróżnieniu od spółki ma taki cel, aby przychody pokryły koszty. I tak skalkulowane taryfy walne zgromadzenie Związku Gmin Krajny uchwala.
Dlaczego sprawa Krajny i wodociągów stoi dzisiaj na ostrzu noża? Z kilku powodów. [[reklama]] Jakich? Chociażby kwestia unowocześnienia hydroforni. Oczywiście uważam, że trzeba zrobić krok do przodu. Każdy z nas ma świadomość, że nasza gospodarka wodociągowa wymaga modernizacji, udoskonalenia. Nikt tutaj Ameryki nie odkrył. Chciałbym tylko, żeby było to efektem dyskusji opartej na plusach i minusach takiego przedsięwzięcia. Stan na dziś to stosunkowo, w porównaniu do innych gmin, niska cena wody, kosztem braku inwestycji ze strony ZUW Krajna. Dyskusja rozpoczęta na ostatniej sesji doprowadziła między innymi do tego, że chyba już nikt z radnych nie ma złudzeń, że po przejęciu przez nas działalności wodociągowej zaczną się wielkie inwestycje i nadrobimy zaległości z 20 lat. Bo za co? Z taryfy, którą każda rada będzie chciała uchwalić jak najniższą, by nie popaść w niełaskę u mieszkańców? Ostatnia wizyta wyjazdowa w dwóch spółkach działających w innych gminach pokazała, o jakich nakładach finansowych musimy pamiętać.
Jak duże byłyby to wydatki? Na spółkę w gminie Złotów w ciągu kilku lat wydano dziesiątki milionów złotych na zadania związane z zaopatrzeniem gminy w wodę. To są milionowe inwestycje, z wykorzystaniem unijnych pieniędzy, z którymi gmina sama sobie nie poradzi. Dlatego należy zadać sobie pytanie: czemu ma nam służyć przejęcie wodociągów już w przyszłym roku? Skoro wiemy, że będzie to chyba najtrudniejszy budżet dla samorządów, że będą wprowadzone indywidualne wskaźniki zadłużenia dla każdej gminy. Zaś po odejściu od ZUW potrzeba ogromnych pieniędzy, m.in. dla naszego zakładu, by te zadanie udźwignąć.
Rozmawiałem z radnymi po waszym objeździe w terenie, o którym Pan wspomniał. Podkreślali, że porównanie wodociągów w gminie Lipka a w tych gminach, gdzie byliście i gdzie samorządy same prowadzą wodociągową działalność, to niebo a ziemia. Oczywiście na waszą niekorzyść. Zgadza się. Jest tylko pytanie, czy akurat w 2014 roku należy brać sobie na barki takie obciążenie, a więc w czasie, kiedy pieniądze unijne w tej perspektywie się już skończyły. Wierzy Pan, że za kilka lat będzie łatwiej podjąć taką decyzję? Nie, ale 2014 rok jest wyjątkowo niewłaściwą datą.
Rada zajęła tylko stanowisko, nie podjęła żadnej wiążącej uchwały. Teraz macie przynajmniej pretekst do rozmów. Dlaczego mam wrażenie, że samorząd boi się tej dyskusji? Ja nie odnoszę takiego wrażenia. Trzeba tylko głośno mówić o konsekwencjach takiej decyzji.
[[nowa_strona]] Jest Pan zadowolony z obecnej sytuacji, kiedy ZUW Krajna ma pod sobą wodociągi? Nie. Uważam, że kilka lat temu przespano moment, gdy można było pozyskać pieniądze na wodociągi. Stąd na sesji mówiłem o koncepcji przeobrażenia zakładu w spółkę prawa handlowego.
Rozmawiał Pan już z wójtami i burmistrzami o zrobieniu z Krajny spółki? Z niektórymi. Akceptują ten pomysł.
A kierownik Krajny? Również. To rozwiązanie sprawi, że pojawią się pierwsze środki na inwestycje. Gdyby ZUW Krajna był spółką prawa handlowego, odpis amortyzacyjny można byłoby przeznaczyć na fundusz inwestycyjny. Sporo spółek na tym bazuje i z tych właśnie środków robi pewne inwestycje.
[[reklama]] Uważa Pan, że wyrażając wolę odłączenia od ZUW Krajna w 2014 roku radni postępują nierozsądnie? Nie zdają sobie sprawy z powagi sprawy? Nie jestem od tego, żeby oceniać decyzje radnych.
Taka decyzja byłaby finansowym pogrążeniem gminy przez radnych? Jeden z wieloletnich prezesów spółki, którą odwiedziliśmy podczas wspomnianego wyjazdu, ocenił nasz budżet i dane dotyczące ilości sprzedaży wody w naszej gminie. Stwierdził, że odłączenie w przyszłym roku jest nierealne. Uważam, że podjęcie takiej decyzji byłoby równoznaczne z „ugotowaniem” wójta w przyszłym roku. Tak naprawdę to już nie tylko wyłącznie sprawa wodociągów, ale niestety również lokalna polityka.
Co ma Pan na myśli? Kto chce ugotować Przemysława Kurdziekę? Nie będę teraz odpowiadał na takie pytania. Natomiast przed podjęciem takiej decyzji trzeba posiadać mocny budżet inwestycyjny, na podstawowe potrzeby, bo nie sztuką jest wyciąganie pieniędzy z kieszeni mieszkańców w formie wysokiej taryfy za wodę.
Jest Pan zaskoczony wypowiedziami K. Olczaka, jakie padły w wywiadzie sprzed tygodnia? Nie zaprzeczył, że w najbliższych wyborach może powalczyć o fotel wójta… Szczerze mówiąc, nie jestem zaskoczony.
Ponieważ? Na to pytanie nie odpowiem.
Różnica stanowisk z sesji była pierwszą, być może już przedwyborczą próbą charakterów i sił między Kurdzieką a Olczakiem? Nie traktowałbym tego w tych kategoriach. Chodzi o to, żeby w dyskusji znaleźć najlepsze wyjście.
Olczak byłby dla Pana poważnym kontrkandydatem? Za wcześnie na takie dywagacje.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze