Spotkanie poprzedziły oględziny poletek zaporowych, prowadzonych przez Ośrodek Hodowli Zwierzyny w Kujanie. Tym razem oprócz rolników, pracowników OHZ i magistratu uczestniczyli w nich przedstawiciele Izby Rolniczej z gminy Łobżenica oraz radni rady miejskiej. Stan upraw mających zatrzymać zwierzynę w lesie wzbudził duże wątpliwości. Zebranie, które odbyło się później, rozpoczął wiceburmistrz Józef Lewandowski. Przedstawił on listę dotychczasowych działań gminy, podejmowanych w sprawie szkód łowieckich występujących głównie w obwodzie łowieckim nr 28, którego spora część leży na terenie sołectwa Witrogoszcz Kolonia. Wskazał też, że pojawiły się wątpliwości prawne, czy gmina może wspierać finansowo akcję stróżowania, która miała miejsce latem, m.in. dlatego, że nie jest ona stroną problemu i nie leży to po stronie jej obowiązków. Zapewnił jednak, że sprawa będzie nadal przez urząd nadzorowana. Następnie głos przekazał Jerzemu Góreckiemu, kierownikowi OHZ Kujan, by ten przedstawił, jak wygląda bieżąca sytuacja w sprawie m.in. wykonania planu odstrzałów.

Jerzy Górecki, kierownik OHZ przekonywał, że poletka zaporowe są dopilnowane
Zgodnie ze sztuką łowiecką robiliśmy to, co do nas należy
– rozpoczął kierownik OHZ. Poinformował, że ośrodek dysponuje gruntami kiepskiej klasy, przez co poletka nigdy nie będą wyglądały tak jak u rolników. Stwierdził jednak, że posianie mieszanek traw dało efekt w okresie letnim, bo zwierzyna na poletkach żerowała. Wrócił też do tematów wilków, wskazując, że wytrzebiły one w okolicy dziki, a teraz biorą się za daniele.
To głównie za ich sprawą jelenie gromadzą się w tak duże chmary i podchodzą do ludzkich siedzib, bo tam czują się bezpieczniej. Plan odstrzału jeleni został podniesiony z 90 na 180 sztuk. Do tej pory odstrzeliliśmy 110 sztuk. Sezon trwa do lutego. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy ten plan przekraczać
– mówił J. Górecki.
Swoją opinię w sprawie wyrazili też radni. Rozpoczął Antoni Kapeja, zdaniem którego poletka zaporowe OHZ nie spełniają swojej funkcji.
Trochę suchej karmy, przerośnięta trawa, troszeczkę rzepy – to zbyt mało, by zwierzyny nie ciągnęło na pola rolników, gdzie ma lepsze jedzenie
Reklama
– mówił przewodniczący RM w Łobżenicy. Zasugerował też posianie kukurydzy. W temacie stróżowania pól wskazał, że ten obowiązek w całości powinien wziąć na siebie OHZ.
Obowiązek pilnowania tej zwierzyny leży po stronie tego, kto się nią opiekuje, a nie rolników czy gminy
– stwierdził A. Kapeja.
O tym, że OHZ ma obowiązek we wzorcowy sposób prowadzić poletka mówił z kolei radny Ryszard Biniak.
Jeśli tych 25 hektarów będziecie uprawiać jak trzeba, nie będzie problemu
– stwierdził radny. Zapytał też kierownika OHZ, czy ośrodek otrzymuje dopłaty do poletek. Jerzy Górecki potwierdził, że tak i że podobnie jak rolnicy OHZ podlega kontrolom z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Mnie by za takie uprawy ukarano
– odniósł się Aleksander Tadych, radny i reprezentant Izby Rolniczej. Wskazał też, że według dokumentów OHZ nie dysponuje tylko ziemią szóstej klasy, lecz ma siedem hektarów w klasie czwartej, gdzie kukurydza rosłaby, jego zdaniem, bez problemu. Temat podsumował Jerzy Górecki, który zaproponował, by przedstawiciele Izby Rolniczej pomogli ośrodkowi w doborze upraw.
Czy kiedykolwiek wypłaciliście odszkodowanie tak jak należy?
– kolejny temat poruszył Marian Fąs, także reprezentant Izby Rolniczej z terenu gminy. To wywołało głośną momentami dyskusję na temat szacowania strat. Według wielu z obecnych na spotkaniu rolników szacowanie nie odbywa się w sposób sprawiedliwy i ze szkodą dla nich. O tym, że jest to regulowane prawem, poza które wyjść nie można mówił z kolei Jerzy Górecki. Wskazał też, że OHZ wypłaca odszkodowania z własnych środków, bo żadna z firm nie zgodzi się na udzielenie takiego ubezpieczenia. Gospodarze podkreślali, że większą od pieniędzy wartość ma dla nich utracona pasza dla zwierząt.
Zimowego żyta już tu nikt nie ma. Co będzie na wiosnę, gdy posiejemy kukurydzę?
– pytała Elżbieta Mrotek, sołtys Witrogoszczy Koloni.
Po trwających dwie godziny rozmowach wnioski ze spotkania przedstawił wiceburmistrz Lewandowski. Pierwszy to należyte zagospodarowanie poletek przez OHZ. Ma się ono odbywać we współpracy z przedstawicielami Izby Rolniczej, którym ma zostać dostarczony harmonogram zabiegów na leśnych gruntach. Druga rzecz to grodzenie.
Teraz zimą jest czas na to, żeby uzgodnić, kto i co chce grodzić
Reklama
– mówił Józef Lewandowski. Następne rzeczy to stróżowanie – gmina sprawdzi, na ile może pomóc. W temacie odszkodowań wiceburmistrz, w nawiązaniu do wcześniejszej dyskusji, zaproponował monit w Zarządzie Głównym Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie. Jego zdaniem OHZ ze względu na szczególny charakter działalności powinien mieć też inną, wyższą od kół łowieckich taryfę odszkodowawczą i większą pulę pieniędzy na ten cel.
Wystosujemy wniosek do PZŁ o szczególne traktowanie tych terenów
– mówił. Ostatnia rzecz to plan odstrzału, który ma trafiać na biurko burmistrza Łobżenicy i podlegać ocenie komisji rolnictwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze