Reklama

Urosło mi mieszkanie

25/05/2012 15:43
Na kilka dni przed podpisaniem aktu notarialnego pani Weronika dowiedziała się, że musi zapłacić za mieszkanie około 2 tys. zł ponad kwotę określoną w umowie kupna. Złotowianka czuje się oszukana. - Ja wywiązałam się z umowy, a oni? - pytanie kieruje pod adresem firmy Rubin. - W umowie kupna było zapisane, że metraż jest wyliczony około - odpiera zarzuty członek zarządu spółki, Zbigniew Guss

I stało się faktem

W sobotę 19 maja nabywcy mieszkań w bloku nr 42 na tzw. osiedlu tartacznym na rozwidleniu ulic Marii Zientary-Malewskiej i Nieznanego Żołnierza podpisali akty notarialne. Wśród nich była pani Weronika. Młoda złotowianka 48-metrowe mieszkanie kupiła wraz z narzeczonym. Pierwszą ratę potwierdzającą ich poważne zamiary para wpłaciła w styczniu, drugą – w wysokości 159 tys. zł – w lutym. Wartość mieszkania określała umowa z 17 stycznia tego roku. Jakież było zdziwienie narzeczonych, gdy na kilka dni przed podpisaniem aktu notarialnego dowiedzieli się, że ich mieszkanie nie kosztuje 169 tys. zł, ale o około 2 tys. zł więcej. - Ja wywiązałam się z umowy, a oni? – kobieta podkreśla, że za własne „m” zapłaciła przed wymagalnym terminem, który upływał z końcem marca. Wzrost wartości mieszkania wynikać ma z ponownego pomiaru lokalu. Mieszkanie ma nie 48, jak pierwotnie zakładano, a 48,6 m².

Około metra, około złotówki

- Myślę, że pomiary zostały wykonane po podpisaniu z nami umowy – spekuluje pani Weronika, która od miesiąca mieszka w swoim lokalu. – Jakim prawem ktoś wchodzi do mojego mieszkania pod moją nieobecność? – kobieta zapewnia, że za jej zgodą i w jej obecności nikt kolejnego pomiaru nie robił. Na zlecenie spółki Rubin wyliczenia w budynku wykonywała Pracownia Projektowa „Konstruktor”. Przemysław Kurcin, właściciel: - Najpierw wymiary bierze się z projektu, potem wykonuje się pomiar z natury. Drugi pomiar wykonywany był w połowie ubiegłego roku, gdy w mieszkaniach stały już ścianki działowe.

To od właściciela danego lokalu zależy rozmieszczenie ścianek. Z relacji projektanta wynika, że w tym roku pomiar wykonywany był w przypadku jednego mieszkania, którego nabywca nie zgadzał się z wyliczeniami. Zbigniew Guss, członek zarządu „Rubin” sp. z o.o.: - Jedni na tym stracili, inni zyskali. Nabywcy nie dowiedzieli się o ewentualnej zmianie przed aktem notarialnym, ale w chwili podpisywania umowy. W umowie kupna było zapisane, że metraż jest wyliczony około.

O grubość tynku

Zdaniem obu panów zastosowana przez nich praktyka jest zjawiskiem normalnym i uznanym. – W Polsce obowiązują dwie normy: stara, w której do pomiaru z natury dodaje się 2 cm na tynki i nowa, w której do powierzchni dolicza się balkony i tarasy – wyjaśnia projektant, Przemysław Kurcin. W tym przypadku zastosowana została metoda pierwsza. – Nie ma tu żadnego naciągania – zaznacza właściciel firmy „Konstruktor”. Z prawnego punktu widzenia działania dewelopera są dopuszczalne. Pani Weronika ma jednak mieszane uczucia: - Czuję się oszukana w sensie moralnym, ale nie tylko. Do dzisiaj czekam na przydzielenie balkonu, co wykonawca zobowiązał się zrobić do końca marca.

Na mocy porozumienia między stronami brakującej kwoty za mieszkanie pani Weronika nie musi płacić od razu. Ma na to czas do końca września.

Przykład ten pokazuje, jak ważne jest drobiazgowe analizowanie wszelkich umów i dbanie o każdy szczegół zawieranej transakcji. W końcu jeśli my nie zadbamy o swój interes, to nikt za nas tego nie zrobi.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości