Reklama

Urzekłem komisję

24/02/2013 00:00
Co zrobił, by wygrać konkurs, gdzie będzie szukał oszczędności i czy zlikwiduje "Rolniczak"? - rozmowa z dyrektorem Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego Andrzejem Henclem

Dlaczego nauczyciele powinni się Pana obawiać?
Nie uważam, że to jest dobrze postawione pytanie. Już pierwszym pytaniem Pan mnie zaskakuje, gdyż sugeruje jakieś drugie dno. Nie, nie uważam, żeby nauczyciele mieli najmniejszy powód mnie się obawiać.

Starosta zapowiadał, że w Centrum będzie możliwość wysłania np. do Jastrowia nauczyciela ze Złotowa, który będzie musiał to polecenie wykonać. To oddelegowanie, łączenie niekoniecznie musi się nauczycielom spodobać.
Staramy się utrzymywać takie kierunki kształcenia, których wymogi spełnia kadra danej szkoły. Oczywiście może się zdarzyć, że nauczyciel będzie pracował w dwóch szkołach. Natomiast o ile wiem również za czasów byłych zespołów szkół nauczyciele pracowali w różnych miejscach.

Pan mówi o nauczycielach, którzy łączą etaty z własnej woli, a ja o tych, którzy niekoniecznie mają ochotę jeździć ze Złotowa np. do Jastrowia.

Nie znam takich przypadków i nie będę rozmawiał na zasadzie gdybania.

Dlaczego to Pan został dyrektorem Centrum?
Myślę, że tego pytania nie należy stawiać mi, tylko komisji konkursowej. Była to komisja dziewięcioosobowa składająca się z przedstawicieli organu prowadzącego, organu sprawującego nadzór pedagogiczny, przedstawicieli obu związków zawodowych…..

... znam skład komisji, ale pytam, czym tak Pan oczarował komisję, że wygrał Pan konkurs na dyrektora CKZiU?

Prawdopodobnie wpływ na to miał fakt, że przedstawiłem 100 spraw do załatwienia w trybie natychmiastowym. Potem słyszałem opinie, że tym komisję urzekłem, zaskoczyłem. Na wiele pytań już nie musiałem odpowiadać, bo w swoich 100 sprawach miałem je ujęte.

Co było w pierwszej piątce spaw do załatwienia od zaraz?
Ten materiał nie był podzielony, jak to mówi sztuka zarządzania, na sprawy pilne, ważne, ale wpisywałem je chronologicznie tak jak wpisywałem je przygotowując się do konkursu. Dla mnie najważniejszą sprawą było, żeby 2 stycznia na konta nauczycieli wpłynęła wypłata.

Priorytetem była dla mnie również sytuacja, by w szkołach nie wydarzyło się nic złego, dlatego poprosiłem również, by dyżury przez cały dzień pełniły pielęgniarki, aby wzmożone były dyżury nauczycieli na korytarzach. Bo to było kilka godzin, gdzie tylko ja byłem dyrektorem, a w podległych zespołach nie było wicedyrektorów.

Na jakiej zasadzie dobierał Pan wicedyrektorów?

Na zasadzie szeroko rozumianych konsultacji. Konsultowałem te decyzje ze swoimi przełożonymi, konsultowałem je z moimi przyjaciółmi, z kolegami, którzy pracują w tych szkołach.

To był dobry wybór?
Myślę, że to nie był dobry wybór – to był bardzo dobry wybór. Ze wszystkich czterech wicedyrektorów jestem niezwykle zadowolony. Niech będę dobrze zrozumiany: te moje słowa w najmniejszym stopniu nie obierają kompetencji byłym Panom dyrektorom.
[[reklama]]
Zagospodarował Pan już byłych dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych? Co robią?
To słowo zagospodarował trochę mi się nie podoba, bo zagospodarować można np. trawnik. A to są pełnowartościowi nauczyciele i chyba nieładnie jest mówić o zagospodarowaniu ich. Wygrałem ten konkurs z linii menedżerskiej. Nie sprawuję nadzoru pedagogicznego. Moim zadaniem jest między innymi stworzenie standaryzacji, unifikacji, natomiast moi wicedyrektorzy sprawują nadzór pedagogiczny. Postanowiłem się póki co nie wtrącać w ich sugestie dotyczące przydziału godzin, tym bardziej, że rok szkolny trwa.

Każdy z byłych dyrektorów ma zapewniony etat, ma pracę, bo inaczej być nie może i ich praca w drugim semestrze to praca przejściowa do nowej organizacji roku szkolnego 2013/2014. W obecnym arkuszu organizacyjnym nie mogliśmy zbyt wiele zmian dokonywać, bo zawsze ktoś mógłby być niezadowolony.
[[nowa_strona]]
Centrum zostało powołane m.in. ze względu na problemy finansowe szkół. Ma Pan pomysł, jak uzdrowić sytuację w oświacie pod względem finansowym?
Kolejne Pana pytanie z tezą, mówiące, że Centrum powstało z uwagi na problemy finansowe. Z tego co wiem, a studiowałem statut Centrum, to na ten temat chyba tam nie ma ani jednego zdania. Natomiast jest napisane, że ideą powstania Centrum ma być koncentracja sił i środków w celu zapewnienia lepszego kształcenia młodzieży.

Żeby osiągnąć oszczędności, w domyśle.

Nie, żeby w sposób bardziej efektywny, a może i efektowny nauczać młodzież. Oczywiście, jedną z przesłanek jest szukanie oszczędności. Może to był powód, że głosowano za mną, bo prywatną firmę miałem 11 czy 12 lat. Ale nie może to przysłaniać celu najważniejszego. Już w styczniu dokonaliśmy wielu kroków, które dają wymierne oszczędności finansowe. Podam tylko jeden przykład: mamy obecnie tylko jednego operatora telefonów komórkowych i za osiem komórek płacimy 300 zł miesięcznie. Przed powstaniem Centrum były przypadki, że za jeden telefon płacono 200 zł miesięcznie.

Jakie zawody, które dotąd funkcjonowały w tych czterech szkołach, nie mają już racji bytu?
Tak jak panu powiedziałem, mamy wyraźny podział kompetencji między dyrektorami i uważam, że ja zza swojego biurka za bardzo nie mam nawet moralnego prawa oceniać, jakie zawody nie mają racji bytu.

[[reklama]]
Ale o tym przed chwilą mówiliśmy. O nauczaniu efektywnym zawodów, po których ta młodzież będzie miała pracę. Pańska rola nie wchodzi w ten zakres?

Oczywiście, że wchodzi. Ale to jest rola nie tylko dyrektora, ale całej społeczności szkoły. Przepisy narzucają obowiązek konsultowania z powiatową i wojewódzką radą zatrudnienia powoływania nowych zawodów. Nowe zawody muszą być uzgodnione z organem prowadzącym, a więc Starostwem Powiatowym. To nie są autonomiczne decyzje dyrektora, a tylko szerokiego gremium osób. I to jest bardzo dobrze, gdyż mówimy o przewidywaniu przyszłości za trzy czy za cztery lata. Uzgodnienie ze starostą to niejako wyrażenie zgody przez pana starostę.

Boi się Pan odpowiedzialności za podejmowane decyzje?

Nigdy nie bałem się odpowiedzialności za podejmowane decyzje, bo kiedy je podejmuję staram się, żeby one były przemyślane, przedyskutowane i przeanalizowane.

W lipcu ubiegłego roku startował Pan na stanowisko kierownika Warsztatów Terapii Zajęciowej w Okonku. Z czego wynikała ta decyzja?

Ponieważ był tam wakat i byłaby to praca na miejscu. Ale ma Pan informacje niepełne...

...bo Pan się wycofał z tego konkursu, tak. I nagle został Pan dyrektorem Centrum. Zamysł jego utworzenia miał wpływ na decyzję odstąpienia od startu w konkursie na kierownika WTZ?
Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Z tego konkursu się wycofałem, natomiast wtenczas o utworzeniu Centrum nawet w powiecie się nie mówiło. Ja nic nie słyszałem.

Wiele osób uważa, że utworzenie Centrum to wstęp do likwidacji jednej ze szkół (wskazuje się Rolniczak). Po to Pan został powołany, żeby być likwidatorem tej szkoły?
Irytują mnie Pana pytania. Na pewno nie zostałem powołany jako likwidator. Jestem dyrektorem Centrum, znam swoje prawa i obowiązki zapisane w ustawie o systemie oświaty i w karcie nauczyciela i tam nie ma żadnej mowy o tym, że dyrektor szkoły ma być likwidatorem. Moim celem jest nie tylko utrzymanie wszystkich czterech byłych zespołów szkół, ale ich dalszy rozwój. Panie wicedyrektorki wiedzą doskonale, że naciskam je, aby od września w każdej ze szkół był co najmniej jeden oddział więcej. Żeby młodzież powiatu złotowskiego i okolicznych gmin pozostawała w powiecie złotowskim. I to są fakty.
[[nowa_strona]]
Tylko jak to zrobić, bo odpływ młodzieży do sąsiednich powiatów jest spory.
Zadał Pan pytanie, które mi się podoba. Co zrobić, żeby zatrzymać młodzież w naszych szkołach. I proponuję na takie tematy rozmawiać, bo być może również coś mądrego usłyszę od Pana. To jest problem. Dochodzimy do takich prozaicznych spraw, że atrakcyjność Piły jako miasta też przekonuje młodzież i ją determinuje przy podejmowaniu decyzji o wyborze dalszego kształcenia.

Ja pytam o to, na co mamy wpływ.
Musimy zwiększać atrakcyjność naszych szkół.

To bardzo ogólne sformułowanie.

Bardziej zachęcać, podwyższać poziom dydaktyczny, żeby nasze szkoły w rankingach województwa zaistniały. Żeby absolwenci naszych szkół dostawali pracę czy dostawiali się w większej liczbie na studia.

[[reklama]]
Myśli Pan, że jako dyrektor Centrum sprosta Pan oczekiwaniom starostwa i rady, które Centrum powołały? Bo wygrać konkurs to dopiero wstęp, prawda?

Nie, nieprawda. Uważam, że wygrać konkurs to już jest bardzo dużo. Bo w tej chwili Pan komisję konkursową stawia w bardzo prymitywnym świetle, że komisja może wybrać dyletanta, laika, osobę niekompetentną. Chyba nie zdradzę tajemnicy procedur konkursowych, gdy powiem, że przy ogłaszaniu wyników konkursu komisja niezwykle wysoko oceniła kompetencje i przygotowanie wszystkich, powtarzam wszystkich kandydatów na stanowisko dyrektora Centrum. Uważam, że komisja, dokonując tego wyboru, stawiając na mnie zrzuciła na moje barki wielką odpowiedzialność. Nie tylko uważam, że temu podołam, jestem przekonany, że temu podołam, niezależnie od tego, że powstała największa instytucja oświatowa w powiecie, składająca się z czterech byłych Zespołów Szkół, diametralnie odmiennie funkcjonujących, a od września powstaną kolejne Ośrodki w Centrum związane z kształceniem zawodowym młodzieży i dorosłych.

Rozmawiał Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości