Już po raz piąty w Jastrowiu pasjonaci motocykli i militariów otworzyli swój sezon
V Charytatywne Otwarcie Sezonu Motocyklowego i Militarnego w Jastrowiu rozpoczęło się mszą świętą w kościele pw. św. Michała Archanioła. Proboszcz ks. Andrzej Wachowicz poświęcił wszystkie motocykle, a następnie korowód udał się ulicami miasta na pole piknikowe przy ul. Wojska Polskiego. Tam miłośnicy dwóch kółek i militariów mogli wspólnie się bawić i integrować.
Na jastrowskim polu piknikowym nie zabrakło dobrej muzyki, pokazu militariów, motocykli i samochodów amerykańskich, którymi każdy chętny mógł się przejechać. Były również pokazy strażackie oraz konkurencje i zabawy dla wszystkich.
W tym roku uczestnicy zbierali fundusze na Kingę Rydz, która zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trudno jest mi ocenić poziom imprezy z poniższego względów: impreza została zorganizowana poprzez osoby, które na co dzień zajmują się zupełnie czymś innym niż eventy oraz czego tak naprawdę oczekują miejscowi. Kapela grała nie najgorzej, był ciepły catering, ciasto i kawa z koła gospodyń. Kilka aut do przejażdżek i tuziny motocykli aby się nim przyjrzeć. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jest wszystko czego potrzeba. Wszystko oprócz publiki. Można zadać pytanie czy organizatorzy zrobili wszystko aby zapewnić większą frekwencję. Myślę, że tak. Impreza była odpowiednio rozpropagowana. Czego więc oczekuje Jastrowie? ....bo budki z piwem nie było? ...bo ładna pogoda więc parking pod biedronką pełny. Nie każdy lubi blues i motocykle. To jednak była impreza charytatywna i warto było ją wesprzeć choćby poprzez obecność. Chłopaki od motorów poświęcili swój prywatny czas, OKJ dał scenę i Waldka ( Tobie Waldek za życia gmina pomnik powinna postawić) czyli poszły również publiczne środki. Dla kogo to warto by było zadać pytanie. W tym przypadku dla chorej dziewczynki Przy okazji skorzystać z rozrywki mogli mieszkańcy,oni jednak odmówili. Wracając do oceny wydarzenia: nie było super ale nie było też źle. Jak na Jastrowie to 4 z malutkim minusem.Dało się zauważyć sporo mankamentów. Poprzez kilka prostych zabiegów można sprawić, że impreza będzie lepsza. Brawo dla motocyklistów za fajną inicjatywę, ich wkład i próbę rozruszania tego bądź co bądź nudnego Jastrowia. Na koniec kubeł lodowatej wody na głowy naszych lokalnych "biznesmenów". Tak trudno Wam wysupłać parę złotych po to aby pomóc w organizacji eventów w Jastrowiu a dzięki temu umieścić baner reklamowy przy scenie? Piekarnia Jastrowianka pokazała Wam jak z klasą prowadzić biznes.
Problemem organizatorów tego typu imprez jest brak reklamy, informacji podanych na wszelkie możliwe sposoby. Większość mieszkańców dowiaduje się o tego typu imprezie ... z odgłosów wydobywających się z motocykli. Gdyby to było odpowiednio rozpropagowane znaleźli by się widzowie a także różnej maści uczestnicy.
Byłem kilkadziesiąt minut na imprezie i odpowiem na Twój wpis. Brak miejsc siedzących żeby zjeść, nikt nie chodził z puszkami aby zebrać parę złotych (bynajmniej jak ja bylem) widziałem dwie puszki przy punktach gastronomicznych. Wstyd dla lokalnych biznesmenow ? a kto ich szukał! No i najważniejsze w śród motocyklistów były osoby które mają motocykle za duże pieniądze a nie wyłożą nawet 500zl na licytacje fantów. Zasada przyjdą ludzie to się zrzucą mijają a udostepnianie postów z licytacjami pokazalo ile motocylkistow cos zakupiło. Wasza impreza , za głośna muzyka i to specyficzna to czego wymagasz 5000 osób
Motocykliści biorąc udział ponieśli koszty z własnej kieszeni, więc od nich bym za wiele nie wymagał. Impreza nie była dobrze rozpropagowana (jak większość w Jastrowiu) więc marny udział lokalnych biznesmenów i społeczeństwa. PS - nie ma w administracji UMiG człowieka odpowiedzialnego za promocję miasta (i imprez na jego terenie organizowanych)?
co za żenada, ale kto co lubi.
Nie każdy lubi wycie motorów, no i co krok dzisiaj impreza z dopiskiem charytatywna. Ja wolę rowerek i las, inny wędkę a jeszcze inny grilla i piwko.O co i do kogo ten żal ?
Jednemu podoba się córka, drugiemu teściowa, trzeciemu obie, każdy ma wybór wg własnego upodobania. Nie podoba się tobie impreza zmotoryzowana to nie ma przymusu aby w niej uczestniczyć,
Mówcie co chcecie, piszczcie co chcecie ale Ci ludzie co to organizowali mają wielkie serca i wspierają Kingę jak tylko potrafią by zwalczyć chorobę. Takich ludzi jest coraz mniej, ale jak staje się tragedia to szukacie takich ludzi.. Wielkie brawa za organizacje oraz cel bo na pewno się udało.
Wielki szacun dla organizatorów, ale dlaczego lokalne społeczeństwo dowiaduje się o tego typu imprezach w tracie jego odbywania lub już po z lokalnych mediów?
Jastrowie to miasto dla meneli i starców. Tu sprzedaje się tylko folklor i disco polo. Inne próby kończą się fiaskiem. Kogo obchodzą dawcy organów ? Nigdzie w mieście i okolicach nie było żadnych bannerów reklamowych... Nikt o tym nie wiedział, termin też idealny do tego żeby nikt nie przyszedł. Jak się Janusz za coś weźmie to nie może się udać.
Brawo Panowie i Panie na motorach .Nie oceniajmy i wytykajmy kto i co powinien .Zawsze można lepiej i tak będzie następnym i następnym razem .Liczą się fakty i pomysł .A jeżeli to połączone jest ze zbiórką pieniędzy dla dziecka to zakończę jak zaczełem Brawo Panowie i Panie....
Trudno jest mi ocenić poziom imprezy z poniższego względów: impreza została zorganizowana poprzez osoby, które na co dzień zajmują się zupełnie czymś innym niż eventy oraz czego tak naprawdę oczekują miejscowi. Kapela grała nie najgorzej, był ciepły catering, ciasto i kawa z koła gospodyń. Kilka aut do przejażdżek i tuziny motocykli aby się nim przyjrzeć. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jest wszystko czego potrzeba. Wszystko oprócz publiki. Można zadać pytanie czy organizatorzy zrobili wszystko aby zapewnić większą frekwencję. Myślę, że tak. Impreza była odpowiednio rozpropagowana. Czego więc oczekuje Jastrowie? ....bo budki z piwem nie było? ...bo ładna pogoda więc parking pod biedronką pełny. Nie każdy lubi blues i motocykle. To jednak była impreza charytatywna i warto było ją wesprzeć choćby poprzez obecność. Chłopaki od motorów poświęcili swój prywatny czas, OKJ dał scenę i Waldka ( Tobie Waldek za życia gmina pomnik powinna postawić) czyli poszły również publiczne środki. Dla kogo to warto by było zadać pytanie. W tym przypadku dla chorej dziewczynki Przy okazji skorzystać z rozrywki mogli mieszkańcy,oni jednak odmówili. Wracając do oceny wydarzenia: nie było super ale nie było też źle. Jak na Jastrowie to 4 z malutkim minusem.Dało się zauważyć sporo mankamentów. Poprzez kilka prostych zabiegów można sprawić, że impreza będzie lepsza. Brawo dla motocyklistów za fajną inicjatywę, ich wkład i próbę rozruszania tego bądź co bądź nudnego Jastrowia. Na koniec kubeł lodowatej wody na głowy naszych lokalnych "biznesmenów". Tak trudno Wam wysupłać parę złotych po to aby pomóc w organizacji eventów w Jastrowiu a dzięki temu umieścić baner reklamowy przy scenie? Piekarnia Jastrowianka pokazała Wam jak z klasą prowadzić biznes.
Problemem organizatorów tego typu imprez jest brak reklamy, informacji podanych na wszelkie możliwe sposoby. Większość mieszkańców dowiaduje się o tego typu imprezie ... z odgłosów wydobywających się z motocykli. Gdyby to było odpowiednio rozpropagowane znaleźli by się widzowie a także różnej maści uczestnicy.
Byłem kilkadziesiąt minut na imprezie i odpowiem na Twój wpis. Brak miejsc siedzących żeby zjeść, nikt nie chodził z puszkami aby zebrać parę złotych (bynajmniej jak ja bylem) widziałem dwie puszki przy punktach gastronomicznych. Wstyd dla lokalnych biznesmenow ? a kto ich szukał! No i najważniejsze w śród motocyklistów były osoby które mają motocykle za duże pieniądze a nie wyłożą nawet 500zl na licytacje fantów. Zasada przyjdą ludzie to się zrzucą mijają a udostepnianie postów z licytacjami pokazalo ile motocylkistow cos zakupiło. Wasza impreza , za głośna muzyka i to specyficzna to czego wymagasz 5000 osób