Zaczęło się od wspaniałej wizji. Na spotkania z mieszkańcami, organizowane przez Urząd Gminy Złotów, przyjeżdżał przedstawiciel firmy, który zachęcał do udziału w konkursie organizowanym przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu. Warunki wydawały się bardzo korzystne, bo zakładały dofinansowanie (na poziomie 85% kosztów inwestycji) zakupu i montażu paneli fotowoltaicznych przetwarzających energię słoneczną na prąd lub wykorzystujących ją do ogrzewania wody. Nie dziwi więc, że zainteresowanie było duże i gmina przyjęła od mieszkańców ponad 300 wniosków. Mimo obietnic i założeń projektu samorządowcy nie popadali w euforię i czekali, co z tego wyjdzie. W zebranie wniosków i przygotowanie dokumentacji do konkursu włożono ogromny wysiłek, ale dobrze wiedziano, że chętnych jest wiele samorządów, a pieniędzy do podziału wcale nie tak dużo.
Rozstrzygnięcie konkursu miało nastąpić w lutym. Po raz kolejny potwierdziło się jednak, że terminy są dla petentów, a nie dla urzędów. Urząd Marszałkowski listę punktową wniosków ogłosił dopiero w kwietniu. Gmina Złotów znalazła się na 13. miejscu wśród 105 zgłoszonych wniosków. Sukces! Pisaliśmy wtedy, że nadchodzi solarna rewolucja. Już wtedy jednak na horyzoncie pojawiły się ciemne chmury. Z innych województw, które wcześniej realizowały podobne projekty, zaczęły napływać niepokojące wieści o dodatkowych kosztach dla mieszkańców. Pojawiła się bowiem interpretacja ministerstwa finansów, według której mieszkańcy chcący wziąć udział w projekcie musieliby jeszcze zapłacić podatek VAT od unijnej dotacji. To znacząco zmieniło opłacalność całej inwestycji. Informacje płynące z województwa podlaskiego podają, iż w niektórych przypadkach realny poziom dofinansowania inwestycji spadł tam z 75% do 50%. Pojawiły się też wątpliwości, czy trzeba będzie zapłacić podatek, gdy za pięć lat, gdy występująca w roli pośrednika gmina, przekaże instalacje mieszkańcom na własność. W związku z tym w województwie podlaskim 30 gmin spośród 62 samorządów, które zostały zakwalifikowane do przyznania dotacji, wycofało się z projektu. Wiedząc o tym, gmina Złotów wystąpiła do urzędu skarbowego o indywidualną interpretację przepisów. Otrzymana w zeszłym tygodniu odpowiedź niestety potwierdziła to, co się działo w innych samorządach odnośnie VAT-u. Wójt Piotr Lach zamierza więc w najbliższym czasie poinformować o tym osoby, które złożyły wnioski. Czy się nie wycofają, mimo wyższych kosztów?
Nawet jeśli, to i tak nie jest powiedziane, że projekt uda się zrealizować. Choć rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło w kwietniu, to do tej pory nie została podpisana umowa pomiędzy urzędem marszałkowskim a gminą Złotów. W gminie zapewniają, że zwłoka leży po stronie samorządu wojewódzkiego, gdyż ze strony gminy wszystkie dokumenty już dawno zostały dostarczone. Czas jest w tym przypadku bardzo ważny.
Zadeklarowaliśmy czas realizacji inwestycji do końca 2018 r. i dostaliśmy za to dodatkowe punkty. Sądziliśmy jednak, że z przetargiem będziemy mogli ruszyć już na wiosnę
Reklama
– mówi wójt, który zapewnia też, że mimo opóźnień ze strony urzędu marszałkowskiego, gmina zatrudniła firmę, która przygotowuje już dokumenty potrzebne do przeprowadzenia przetargu. Duża kwota, bo w skali gminy mowa o przeszło 5 mln zł, sprawia, że konieczny będzie tryb przetargu międzynarodowego, co oznacza bardziej skomplikowane i dłuższe procedury.
Jest to skomplikowana i rozbudowana operacja, więc chcemy uniknąć błędów
– Piotr Lach obawia się jednak, że dalsze opóźnienia mogą spowodować, że nie znajdzie się wykonawca, który będzie chciał się podjąć tego zadania za taką cenę. Chce też uniknąć scenariusza, w którym gmina podpisze umowę z wykonawcą, ale inwestycji nie da się ukończyć w terminie.
Gmina nie może sobie pozwolić na to, żeby wydać 5 mln i potem nie dostać zwrotu w postaci dotacji
– taka wpadka zachwiałaby budżetem na lata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ma opcji, że znajdzie się firma która zadeklaruje wykonanie instalacji do końca roku. Przetargi z innych części Polski pokazują, że firmy podchodzą z wielką rezerwą do nierealnych terminów.
w tym kraju to sie nic nie oplaca, urzad kazdego wydoi... oprocz pabsow z 500+
Państwo jak zawsze opodatkowuje to z czego jest najwieksza kasa a pieniądze z tego albo kradną ,,biznesmeni" albo rozdają jakieś 500+ żeby zyskać elektorat wyborczy. Może kiedyś do władzy dojdzie jakaś rozsądna partia a nie PO czy PiS.
Nie ma opcji, że znajdzie się firma która zadeklaruje wykonanie instalacji do końca roku. Przetargi z innych części Polski pokazują, że firmy podchodzą z wielką rezerwą do nierealnych terminów.
w tym kraju to sie nic nie oplaca, urzad kazdego wydoi... oprocz pabsow z 500+
Państwo jak zawsze opodatkowuje to z czego jest najwieksza kasa a pieniądze z tego albo kradną ,,biznesmeni" albo rozdają jakieś 500+ żeby zyskać elektorat wyborczy. Może kiedyś do władzy dojdzie jakaś rozsądna partia a nie PO czy PiS.