80–letnia Krystyna Krzywicka w mieszkaniu komunalnym, na poddaszu budynku przy Lipowej 35 mieszka od 1956 roku. Razem z nią żyje tutaj córka Bogumiła.
I całe szczęście
– zapewnia 80–latka. Jak się bowiem okazuje w lokalu nie ma bieżącej wody. Trzeba po nią schodzić na dwór, do studni. Nie ma również toalety. Jest jednak dziecko, które dba o to, aby mama nie musiała sama schodzić z góry na dół i z powrotem, a przy tym dźwigać pełnych wiader.
Mi też wcale nie jest lżej. Mam chorą rękę. W tartaku, gdzie kiedyś pracowałam, miałam wypadek. Dziś z tego powodu jestem na rencie
Reklama
– wyjaśnia pani Bogumiła Orłowska. Na braku toalety i wody w kranie troski matki z córką jednak się nie kończą. Od lat w budynku przecieka dach. Obecnie to właśnie on jest numerem jeden na liście problemów.
Chcemy zrobić w maju remont, na własny koszt. Za radą syna będziemy musiały jednak zrezygnować. W takiej sytuacji gdy sufit ciągle zacieka, to wszystko mija się z celem
– mówi pani Krystyna.
Mój zięć natomiast stwierdził, że najprawdopodobniej po ściągnięciu paneli z sufitu w kuchni będziemy miały nad sobą gołe niebo. Co więcej dach jest w takim stanie, że kto wie niedługo może spaść nam na głowę
Reklama
– dodaje pani Bogumiła. O problemie Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkowskiej wie od dawna. Już poprzedni dyrektor zlecał łatanie dziur, niemniej te działania były tylko doraźne.
Jak jedną załatali, to przeciekało z innej strony
– zauważa 80–latka.

Tak wygląda sufit w korytarzu, po wielokrotnych zalaniach
Jak zapewnia Mariola Mosiądz–Śmigiel, dyrektor ZGKiM, zakład stara się dbać o swoje mieszkania, na tyle na ile jest to możliwe. Mimo szczerych chęci wszystkiego od razu nie da się niestety zrobić. Panie Krzywicka i jej córka nie są jedynymi lokatorkami, które borykają się z nie najlepszym stanem mieszkania. Potrzeb jest wiele, budżet natomiast nie jest z gumy. ZGKiM w pierwszej kolejności musi zająć się tym co najpilniejsze.
Aktualnie skupiamy się na wykonywaniu najbardziej „palących” robót, których wykonanie w poszczególnych lokalach bądź budynkach stanowiących własność gminy, jest konieczne w celu wyeliminowania zagrożenia życia i zdrowia ludzi je zamieszkujących
– wyjaśnia dyrektor. W przypadku mieszkania przy Lipowej 35, na podstawie przeprowadzonych kontroli, takiego zagrożenia nie ma. Poza tym budynek nie jest w całości własnością gminy.
Przeprowadzenie robót związanych z remontem dachu stanowi decyzję wszystkich współwłaścicieli nieruchomości, tj. nie tylko gminy, ale również właścicieli prywatnych mieszkań. W takich przypadkach, zakład zamierza wystąpić z propozycją powołania na tego rodzaju nieruchomościach zarządcy, który dbałby o interesy wszystkich jej współwłaścicieli, a przede wszystkich o stan techniczny budynku
Reklama
– mówi Mariola Mosiądz–Śmigiel. Ponadto wymiana dachu to kosztowna inwestycja. ZGKiM w miarę swoich możliwości finansowych stara się jednak na bieżąco dokonywać w poszczególnych budynkach i lokalach stosownych remontów oraz ulepszeń w celu podwyższenia standardów życia i funkcjonowania ich mieszkańców.
Niemniej jednak jest to proces długotrwały i wymaga nie tylko nakładów ze strony jednostki, ale również cierpliwości ze strony lokatorów
– zauważa dyrektor.
Tego typu wyjaśnienia nie uspokajają naszych rozmówczyń. Są to bowiem słowa, które od urzędników słyszą od lat. O interwencję poprosiły radnego Tomasza Duszarę, który niezwłocznie poinformował o tym ZGKiM. W efekcie w minionym tygodniu pracownicy zakładu odwiedzili lokatorki. Ich działania polegały na załataniu dziur w dachu. Czy to pomoże okaże się już wkrótce. Egzaminem z pewnością będzie pierwszy ulewny deszcz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak nie ma wspólnoty to nie ma f. remontowego. A co na to właściciele mieszkań wykupionych? Jedyna rada gmina powinna zrobić dach i wezwać innych współwłaścicieli do partycypowania w kosztach albo zwrotu nakładów wg. udziałów. Jak nie zapłacą to zostaje tylko sąd. Wiem że i tak większość nie zrozumie o co chodzi no wyznają zasadę - należy się.
Ten budynek też zagraża życiu,Pani Bogumiła nie może sufitu dotknąć żeby chociaż go oczyścić bo boi się że jak ruszy to na głowę jej spadnie. W czasie deszczu musi wiadra podstawiać żeby jej nie zalało kuchni czy przedpokoju. Wstyd dla urzędasów... Jakby im ciekło w budynku ZGKiMu to odrazu by zrobili i nie pianką uszczelniającą tak jak właśnie po interwencji gazety zalepili dziury i przy okazji okno. Śmiech na sali
Chyba jestes nie w temacie...
A ile Ci Państwo płacili za czynsz ?
Wstyd! Urzędasy! Chyba nie macie lustra w domu!
Wstyd dla córki jak żeruje na ludziach kosztem matki i robiąc o niej wywiad, tyle lat mieszka to by kredyt splacila za mieszkanie a nie zerowac i czekać aż państwo da mieszkanie i jeszcze 500+ !!!!
Wstyd dla wladz miasta sobie wielkie pensje a ludzie zyja gorzej jak zwierzeta
Chyba z pizdy sobie wyciągnie pieniądze na nowy dom imbecylu jebniety ciekawe kto kupi taki rozjebany dom jak twój mózg żeby mieć na nowy
Mieszkają od 1956r. Córka przeciez mogła kupić w lepszym miejscu mieszkanie i zabrac matkę.takiego starego domu już remontować sie nie opłaci.
Te tłumaczenia urzedasow ,nie da się szybko zrobić ,nic nie zrobili przez tyle lat skandal !!!!Urzedasom dac takie warunki na jeden rok ,wtedy by zaczęli postrzegać potrzeby człowieka i traktować jak człowieka .Kiedy to się do skończy ta straszna znieczulica!
61 lat płacenia czynszu a dom w ruinie?Nikt się tym nie interesuje? to wstyd,może jeszcze niemce w piwnicy się ukrywają.Co w tym Okonku robią urzędasy?
Dlaczego na początku artykułu nie jest napisane ,w jakiej to miejscowości?
Jak nie ma wspólnoty to nie ma f. remontowego. A co na to właściciele mieszkań wykupionych? Jedyna rada gmina powinna zrobić dach i wezwać innych współwłaścicieli do partycypowania w kosztach albo zwrotu nakładów wg. udziałów. Jak nie zapłacą to zostaje tylko sąd. Wiem że i tak większość nie zrozumie o co chodzi no wyznają zasadę - należy się.
Ten budynek też zagraża życiu,Pani Bogumiła nie może sufitu dotknąć żeby chociaż go oczyścić bo boi się że jak ruszy to na głowę jej spadnie. W czasie deszczu musi wiadra podstawiać żeby jej nie zalało kuchni czy przedpokoju. Wstyd dla urzędasów... Jakby im ciekło w budynku ZGKiMu to odrazu by zrobili i nie pianką uszczelniającą tak jak właśnie po interwencji gazety zalepili dziury i przy okazji okno. Śmiech na sali
Chyba jestes nie w temacie...