Edmund Szcześniak: Zastanawialiśmy się nad tym już wcześniej. Pierwsze pomysły, by zrzeszyć grupę radnych wokół klubu pojawiły się ponad rok temu. Żałujemy, że tak późno podjęliśmy tę decyzję, bo pewnie wiele spraw, uchwał przebiegłoby inaczej.
Ryszard Biniak: Z kuluarowych rozmów wynika, że niektórzy z radnych myśleli o tym jeszcze przed nami. My rozważaliśmy powołanie klubu po sytuacji, jaka miała miejsce przy uchwalaniu budżetu na ten rok. Jako członkowie komisji komunalnej wnieśliśmy wówczas sporo uwag i zmian, jednak komisja finansowa nie wzięła naszego stanowiska pod uwagę. Owszem, podnieśliśmy ręce za budżetem, bo trzeba go było uchwalić, ale rozczarowanie pozostało. Podoba sytuacja dotyczy prac komisji rewizyjnej, przy przeglądzie świetlic wiejskich i wyegzekwowaniu gwarancji na usterki w nich wykryte. W tym temacie, naszym zdaniem, też potraktowano nas niepoważnie. Założenie klubu „Nasza Gmina”, do którego należy 9 z 15 radnych, ma sprawić, że tego typu sytuacje się nie powtórzą, bo zgodnie z jego statutem obowiązuje dyscyplina głosowania. Jeśli więc klub uzna, że dana uchwała jest sprzeczna z naszym stanowiskiem, może być szkodliwa dla sytuacji - budżetu gminy, nie poprzemy jej. Chciałbym ponadto zdementować, że ma to jakikolwiek podtekst polityczny i jest związane z obozem władzy w gminie. Radni należący do klubu reprezentują skrajnie różne komitety wyborcze. Polityka niech uprawiana jest na najwyższych szczeblach władzy. My nie jesteśmy żadną opozycją, ani dla pozostałych radnych, ani dla burmistrza. Nie jesteśmy też zamkniętym gronem osób, które chcą z kimkolwiek walczyć. Nie przyszliśmy również jako szczotka do zamiatania. Klub radnych w naszej gminie to też nie żadna nowość, choć ostatni z nich działał w kadencji na początku tego wieku.
Edmund Szcześniak: Chodzi o sformalizowanie działań. Ten klub nie ma istnieć tylko w teorii. Już odbyliśmy spotkania, na których dyskutowaliśmy na temat uchwał oraz spraw zgłaszanych przez mieszkańców.
Ryszard Biniak: Dyscyplina wynika ze statutu, jednak zapisaliśmy tam również, że dotyczy ona spraw priorytetowych. Jeśli członek naszego klubu na posiedzeniu przedstawi uzasadnienie swojego odrębnego stanowiska, może być z tej dyscypliny zwolniony. Nad dyscyplinę stawiamy to, że jako klub radnych będziemy mieli większe możliwości, np. zgłaszanie projektów uchwał czy jeszcze lepsze - szersze prowadzenie działalności społecznej.Reklama
Ryszard Biniak: Nie, chociaż lista nie jest zamknięta. Przyłączyć może się każdy radny, jeśli uzyska poparcie co najmniej sześciu członków klubu. Każdy może być też usunięty, jeśli w rażący sposób naruszy regulamin. Oprócz nas wytypowaliśmy siedem osób: Zenona Hoppe, Marka Czerczaka, Andrzeja Borowego, Wiesławę Sikorską, Wiesława Bodetko, Grzegorza Bruskiego i Mariusza Wiśniewskiego. Doszliśmy do wniosku, że mamy wspólne cele i poglądy na przyszłość gminy. Ponadto są to ludzie z różnych profesji, różnych części gminy oraz zasiadający w różnych komisjach Rady Miejskiej w Łobżenicy. Z każdym z nich przeprowadziliśmy indywidualną rozmowę.
Edmund Szcześniak: Na pierwszym spotkaniu jednomyślnie został wybrany przewodniczący klubu. Jest nim Ryszard Biniak.
Ryszard Biniak: Dotyczą one głównie budżetu na 2018 rok. Uważamy np., że rozsądniej należy wydawać pieniądze na asfaltowanie dróg gminnych. Niektóre z decyzji o ich budowie, patrząc przez pryzmat ruchu, jaki się na nich odbywa, budzą nasze wątpliwości. Podobnie jak dokładanie pieniędzy np. na podbudowę, która miała być wykonana już wcześniej, w ramach remontu jeszcze gruntowego traktu. Pojawia się też pytanie – czy te drogi zawsze muszą być tak szerokie? Czy nie wystarczyłby pas o szerokości 3,5 metra i umocnione pobocza, żeby w razie potrzeby można się było minąć? Od lat takie rozwiązanie funkcjonuje np. w Luchowie. Ponadto chcemy abolicji dla rolników, których fragmenty pól znalazły się w obrębie pasa drogowego wytyczanej drogi. Naszym zdaniem każdy, kto dobrowolnie zgłosi się do gminy np. do 30.06.2018, by rozwiązać ten problem, powinien być potraktowany bez konsekwencji. Takie rozwiązanie zastosowano z powodzeniem w sąsiedniej gminie Więcbork. U nas przyspieszyłoby ono budowę drogi np. przez Kościerzyn Mały i inne. Procesy sądowe ze wznawianiem granic opóźniają niepotrzebnie inwestycje. Kolejna sprawa to baczne przyglądanie się decyzjom dotyczącym modernizacji oczyszczalni ścieków. To potężna inwestycja, która na wiele lat w mniejszym bądź większym stopniu, w zależności od uzyskanego dofinansowania, obciąży budżet gminy.
Edmund Szcześniak: Postanowiliśmy też skupić się na podejmowaniu decyzji w taki sposób, by przyczyniały się do rozwoju rolnictwa, którym nasza gmina stoi.
Ryszard Biniak: Więcej działań powinno być też skierowanych na tematy związane z turystyką. Na ten problem radni zwrócili uwagę podczas pierwszego posiedzenia klubu. Mamy w tym zakresie potencjał m.in. wśród prywatnych przedsiębiorców. Chcemy też, by dopilnowano realizacji wniosków pokontrolnych, związanych z zasadną skargą na burmistrza. Ponadto deklarujemy pilotowanie spraw zgłaszanych przez wszystkich radnych, także z poza klubu i przez mieszkańców gminy.Reklama
Edmund Szcześniak: Jeszcze tego nie rozważaliśmy.
Ryszard Biniak: Do końca kadencji nie zostało wiele czasu, jednak to nie oznacza, że będziemy teraz już tylko czekać do wyborów. Wnioski, które wymieniliśmy są dla nas ważne. A czy powstanie komitet, tego jeszcze nie wiemy. Pewnym jest, że za nasze działania, decyzje, za naszą pracę rozliczą nas mieszkańcy gminy, którzy – jeśli będziemy ubiegać się o reelekcję - wybiorą nas bądź nie.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nareszcie ktoś ruszył ten stary beton. Brawa dla odważnych. Na was liczą mieszkańcy bo jesteście pewni tego co robicie.
Nareszcie ktoś ruszył ten stary beton. Brawa dla odważnych. Na was liczą mieszkańcy bo jesteście pewni tego co robicie.